Reklama
Reklama
Reklama

Mówią „nie” dla Schengen i euro. Czy strach przed AfD ma wielkie oczy?

TYLKO NA
Reakcja rynków na wygraną AfD w Saksonii-Anhalt na razie jest umiarkowana
Reakcja rynków na wygraną AfD w Saksonii-Anhalt na razie jest umiarkowana (fot. Matthias Schrader / East News / Reporter)

Czy wygrana AfD w wyborach regionalnych w Saksonii-Anhalt zaniepokoiła rynki finansowe? Przed wyborami pojawiały się głosy, że coraz większa popularność partii określanej jako prawicowo-populistyczna oznacza wzrost tzw. ryzyka politycznego dla gospodarki Niemiec. Co z kursem euro i niemiecką giełdą? Czy inwestorzy faktycznie obawiają się czarnych scenariusz? Sprawdzamy.

  • Sondaże pokazują, że w wyborach regionalnych w Saksonii-Anhalt najwięcej głosów zdobyła prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD).
  • Przed wyborami kanclerz Friedrich Merz sugerował, że wygrana AfD może sprawić, iż Saksonia-Anhalt zostanie otoczona swoistym gospodarczym „kordonem sanitarnym”.
  • W alarmistyczne tony uderzył minister finansów Francji, Richard Lescure, według którego niemiecki biznes jest „zaniepokojony” rosnącą popularnością AfD.
  • Czy inwestorzy faktycznie przestraszyli się wydarzeń w Saksonii-Anhalt? Poranne notowania euro i niemieckich obligacji pokazały brak wyraźnej reakcji.
  • – To nie znaczy, że rynek nie interesuje się rosnącym poparciem dla AfD – mówi Zero.pl Mirosław Budzicki, strateg rynków finansowych w PKO BP. – Jest to pewien czynnik ryzyka.

Zwycięstwo Alternatywy dla Niemiec (AfD) w wyborach w niemieckim landzie Saksonia-Anhalt wywołało falę spekulacji na temat tego, co to oznacza dla gospodarki Niemiec jako całości. Ugrupowanie to, określane mianem prawicowo-populistycznego, ma radykalne plany dotyczące członkostwa RFN w strefie euro i strefie Schengen.

AfD wygrywa wybory w Saksonii-Anhalt. Są wyniki exit poll

AfD mówi „nie” dla euro i strefy Schengen

Pod koniec sierpnia w wywiadzie dla niemieckiej telewizji ZDF Alice Weidel, szefowa AfD, mówiła, że jeśli jej partia przejmie kiedyś władzę na szczeblu federalnym, to wyprowadzi największą gospodarkę Europy z Schengen, a także z unii walutowej. Zdaniem Weidel euro stało się „niestabilną” walutą, a przed jej przyjęciem Niemcom żyło się znacznie lepiej.

Reklama
Reklama

To dlatego przed wyborami w Saksonii-Anhalt kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, ostrzegał przed swoistą gospodarczą izolacją tego kraju związkowego po wygranej AfD. W swoich wystąpieniach kreślił wizję, w której wschodni land jest omijany przez międzynarodowych inwestorów szerokim łukiem ze względu na fatalny dla biznesu wizerunek i gospodarczą niepewność, jaką wywołują radykalne poglądy liderów tego ugrupowania.

AfD zwyciężyła jednak w niedzielnych wyborach z poparciem rzędu ok. 44 proc. Minister finansów Francji, Richard Lescure, nazwał ten wynik „niepokojącym sygnałem”. – Miałem ostatnio okazję rozmawiać z liderami biznesu w Niemczech, którzy byli nadzwyczaj zaniepokojeni – powiedział Lescure w radiu RTL (cytat za PAP).

Wygrana AfD na radarze rynków finansowych

A jak na zwycięstwo AfD w Saksonii-Anhalt zareagowały rynki? Poranne notowania pokazują, że międzynarodowi inwestorzy zachowali spokój.

– Rozpoczynamy dzień zaciekawieni tym, co dzieje się w Niemczech, ale nie ma to na razie materialnego przełożenia na rynek finansowy – mówi Zero.pl Mirosław Budzicki, strateg rynków finansowych w PKO BP.

Można by zakładać, że osłabi się euro – w końcu Niemcy to największa gospodarka Europy. Tymczasem na walucie nic nie widać. Kurs eurodolara jest blisko poziomu, który ukształtował się na koniec piątkowej sesji, czyli 1,16 – zauważa ekspert.

Reklama
Reklama

– Nie widać też specjalnej reakcji na bundach (niemieckich obligacjach skarbowych – red.) – dodaje rozmówca Zero.pl. – Rentowności wprawdzie wzrosły – mamy do czynienia ze zwyżką o mniej więcej 2 punkty bazowe w przypadku wszystkich obligacji, od krótkoterminowych po długoterminowe – ale wpisuje się to w globalny trend. Powodem wzrostu rentowności na całym świecie jest brak deeskalacji i zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Spoglądamy też na rynek akcji. Indeks DAX, skupiający największe i najpłynniejsze spółki notowane na giełdzie we Frankfurcie, ok. godz. 11 spadał o ok. 0,2 proc. – To spadek symboliczny – kwituje Mirosław Budzicki.

Zdaniem eksperta międzynarodowi inwestorzy nie ignorują bynajmniej niedzielnych wydarzeń w Saksonii-Anhalt i zachowują czujność.

Reklama
Reklama

Inwestorzy na razie zachowują czujny spokój

– Brak wyraźnej reakcji nie oznacza, że rynek nie interesuje się rosnącym poparciem dla AfD – zauważa. – Inwestorzy patrzą jednak na to w sposób bardziej pragmatyczny. Są różne partie, których retoryka budzi obawy komentatorów i obserwatorów sceny politycznej, a w momencie. Często zdarza się jednak, że w momencie objęcia władzy takie partie swoją retorykę zmieniają – albo robią to już wcześniej, właśnie po to, by tę władzę objąć. Radykalne poglądy mogą bowiem dojście do władzy utrudniać.

– Owszem, rosnące poparcie dla AfD to jest pewien czynnik ryzyka, ale wciąż działają tu swoiste amortyzatory – dodaje Mirosław Budzicki. – W oczach rynków wygrana tego ugrupowania w Saksonii-Anhalt to wciąż wydarzenie z domeny polityki regionalnej, nie mające przełożenia na politykę rządu federalnego Niemiec. Gdyby wybory ogólnokrajowe były blisko, pewnie inaczej byłoby to odbierane – spekulowano by wtedy o możliwości zmiany władzy na korzyść AfD. Ale to na razie dość odległa przyszłość.

AfD od kilku miesięcy prowadzi w sondażach federalnych (niedawny sondaż INSA daje jej poparcie na poziomie 28 proc.). Jednak kolejne wybory do Bundestagu planowane są dopiero na 2029 r.

Ławrow grozi Niemcom. „Początek takiej prawdziwej wojny”

Reklama
Reklama

Scenariusz ten mógłby oczywiście ulec zmianie, gdyby rząd Friedricha Merza nie dotrwał do końca kadencji. Poparcie dla urzędującego kanclerza jest bardzo niskie i oscyluje wokół 15 proc. Aż 85 proc. Niemców ocenia jego pracę negatywnie i krytykuje za brak szybkich i skutecznych reform, które wspomogłyby borykającą się ze strukturalnymi problemami niemiecką gospodarkę. Wicekanclerz i minister finansów Niemiec, Lars Klingbeil, stwierdził, że wygrana AfD w Saksonii-Anhalt to „sygnał dla Berlina”.

Może zainteresuje Cię także:

Źródła: Zero.pl, PAP
Reklama
Reklama