Reklama
Zdrowie

Patrole pod szkołami niczego nie zmienią. Prawdziwy problem dzieci ignorujemy od lat

Gdy w szkołach dochodzi do szokujących aktów przemocy, politycy i urzędnicy proponują dodatkowe patrole oraz nowe procedury bezpieczeństwa. Tymczasem od lat ignorujemy problem, który znajduje się znacznie głębiej. Liczba prób samobójczych wśród dzieci rośnie, na pomoc psychiatryczną czeka się miesiącami, a czasem nawet ponad półtora roku. To właśnie tam należy szukać źródeł dzisiejszego kryzysu.

Ariel Drabiński
Opinia autorstwa: Ariel Drabiński
Dzisiaj 09:42
7 min
Szkoła w Leszczydole-Nowinach po ataku 15-letniego byłego ucznia, w którym zginęła jedna osoba. Eksperci od lat alarmują o kryzysie psychicznym dzieci (fot. Marcin Obara / PAP)
TYLKO NA
  • Wzmocnione patrole policji pod szkołami to działania doraźne, które nie dotykają źródła problemu.
  • Od 2019 r. liczba prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży wzrosła z 951 do 1925 w 2025 r.
  • Według NIK na przyjęcie do poradni zdrowia psychicznego dziecko w stabilnym stanie mogło czekać nawet 568 dni.
  • Na jedną szkołę przypada średnio 0,73 etatu pedagoga lub psychologa, a na wsiach tylko 0,47 etatu.
  • Pomóc może zmiana systemu wsparcia psychicznego dzieci i przystosowanie szkół do nowych wyzwań.

Polska od dłuższego czasu zmaga się z kryzysem psychicznym wśród uczniów, na który system ochrony zdrowia nie reaguje. Dziś, gdy docierają do nas szokujące informacje o przemocy w szkołach, pytanie nie brzmi, jak do tego doszło, tylko dlaczego mimo tak wielkich problemów doszło do tego dopiero teraz. I trzeba postawić sprawę jasno: żadne wzmocnione patrole policji nie rozwiążą sprawy. Są to działania doraźne, które nie dotykają sedna problemu.

Niepotwierdzone informacje zalewają sieć. Kto próbuje siać panikę?

Kryzys psychiczny wśród dzieci

W Polsce trwa pogłębiający się kryzys psychiczny dzieci i młodzieży. W 2021 r. odnotowano 1496 prób samobójczych wśród tej grupy wiekowej, a w 2025 r. było ich już 1925 (po spadku z 2054 w 2024 r.). Warto zwrócić uwagę, że w czasach przedcovidowych liczba ta była wyraźnie niższa, np. w 2019 r. wynosiła 951.

Reklama
Reklama

Według Narodowego Funduszu Zdrowia w 2013 r. 1,2 proc. osób, u których zdiagnozowano depresję, miało mniej niż 17 lat. W 2023 r. odsetek ten wynosił już 4 proc. UNICEF szacuje natomiast, że problem ten dotyka co siódmego dziecka.

Według raportu Galileo Medical 57 proc. rodziców stwierdziło, że ich dziecko w ciągu ostatniego roku doświadczyło problemów ze zdrowiem psychicznym. Ten sam raport wskazuje, że wśród dzieci, które otrzymały diagnozę związaną z zaburzeniami psychicznymi, 46 proc. cierpiało na zaburzenia lękowe, a 39,5 proc. na depresję dziecięcą i młodzieńczą.

Jednocześnie, według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej, 34 proc. uczniów jest objętych pomocą psychologiczno-pedagogiczną.

Raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący zdrowia psychicznego dzieci zauważa natomiast, że „w latach 2019–2022 znacznie wzrosła liczba młodych ludzi, u których stwierdzono zaburzenia psychiczne: o połowę w grupie wiekowej do 12. roku życia i aż o 68 proc. w grupie od 13. do 18. roku życia”.

Kolejne zatrzymanie nastolatka. Komunikat warszawskiej policji

Reakcja państwa

System wsparcia zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży w Polsce jest tak nieefektywny, że można uznać jego istnienie za w dużej mierze teoretyczne. W 2024 r. NIK opublikowała raport o wiele mówiącym tytule „Niewydolna pomoc psychologiczna i psychoterapeutyczna dla dzieci i młodzieży”. Publikacja ta zawiera druzgocące informacje:

Reklama
Reklama
  • Dzieci nie otrzymują dopasowanej pomocy psychologicznej.
  • Dostęp do specjalistów jest ograniczony.
  • 8 na 10 kontrolowanych szkół miało problemy z zatrudnieniem psychologa.
  • Czas oczekiwania na przyjęcie do poradni sięgał 12 miesięcy.
  • „Poradnie psychologiczno-pedagogiczne koncentrowały się na wydawaniu opinii i orzeczeń, a nie na wsparciu terapeutycznym dzieci i młodzieży”.

Niestety kolejny raport NIK z 2023 r., „Opieka psychiatryczna nad dziećmi i młodzieżą”, jest jeszcze bardziej niepokojący.

Dzieci boją się iść do szkoły. Seria ataków obnażyła bezradność państwa

Pierwszą kwestią rzucającą się w oczy jest niewielka liczba osób odbywających specjalizację z psychiatrii dzieci i młodzieży, a także fakt, że „w poszczególnych naborach nadal 85 proc. miejsc rezydenckich pozostaje nieobsadzonych”.

W efekcie czas oczekiwania na pomoc ze strony poradni zdrowia psychicznego dzieci jest dramatyczny. W przypadku 2023 r. (dane za II kwartał) średni czas oczekiwania na przyjęcie do poradni „przypadku stabilnego” wynosił 49 dni, „przypadku pilnego” 11 dni. Natomiast mowa tutaj o średnim okresie. Czasy maksymalnego oczekiwania są zgoła odmienne: dziecko uznane za stabilny przypadek zaburzenia psychicznego mogło czekać aż 568 dni na pomoc, natomiast w przypadku pilnym, maksymalny czas oczekiwania wyniósł 352 dni!

Reklama
Reklama

Znacznie lepiej sytuacja wyglądała natomiast w przypadku oczekiwania na przyjęcie do psychiatrycznego oddziału dziennego dla dzieci i młodzieży, jednak nadal była ona nieakceptowalna: średni czas oczekiwania dla przypadku stabilnego wynosił 31 dni, a dla przypadku pilnego dwa dni. Maksymalny czas oczekiwania wynosił odpowiednio 521 i 98 dni.

Powyższe dane w sposób jednoznaczny pokazują niewydolność systemu wsparcia psychicznego dzieci. Ile szkód dla zdrowia dziecka może wyrządzić pozostawienie go bez profesjonalnej pomocy przez kilkadziesiąt dni?

Dodatkowym problemem jest wsparcie psychologiczne w szkołach. Aby zobrazować sytuację, warto zaznaczyć, że według danych MEN średnio na szkołę przypada 0,73 etatu pedagoga lub psychologa, natomiast na wsiach jest to 0,47 etatu. Najbardziej wymownym wskaźnikiem pokazującym dysfunkcyjność tego systemu jest jednak fakt, że 80 proc. osób z autyzmem, które powinny otrzymywać odpowiednie wsparcie podczas edukacji, nie znajduje pracy. Na obie te kwestie MEN zwraca uwagę w jednej ze swoich prezentacji.

Czas zacząć działać

W dobie alienacji społecznej, dotykającej również dzieci i młodzieży, wszechobecności mediów społecznościowych oraz upadku autorytetów proces dojrzewania staje się trudniejszy niż w przypadku pokolenia dzisiejszych 30- i 40-latków. Powoduje to wzrost odsetka młodych osób cierpiących na zaburzenia psychiczne. Państwo podejmuje co prawda próby adaptacji do tego wyzwania, jednak, jak pokazują powyższe dane, są one niewystarczające. W efekcie rośnie zapotrzebowanie na prywatne usługi psychiatrów dziecięcych. Dla przykładu, na znanym portalu w Warszawie większość lekarzy proponuje konsultacje w cenie przekraczającej 500 zł. We Wrocławiu jest taniej i można otrzymać pomoc za około 300 zł za jedną konsultację.

Reklama
Reklama

„Sędzia zdecyduje, czy był to żart”. Nastolatki straszyły szkoły w sieci. Są zatrzymania

Dziś jesteśmy świadkami przerażających skutków epidemii zaburzeń psychicznych wśród dzieci i młodzieży, którym nie zaradzą dodatkowe patrole policji przy szkołach. Nie zaradzi też weryfikacja, czy osoba chcąca wejść na teren szkoły jest do tego upoważniona (swoją drogą, fakt, że część szkół zaczęła stosować takie rozwiązania dopiero w piątym roku wojny w Ukrainie i szóstym roku, w którym Polska jest obiektem ataków hybrydowych, nie wymaga chyba komentarza). Pomóc może natomiast zmiana systemu wsparcia psychicznego dzieci oraz przystosowanie szkół do nowych wyzwań (NIK stwierdziła, że przez zbyt obszerną podstawę programową nauczyciele nie są w stanie udzielać dzieciom odpowiedniego wsparcia pedagogicznego i psychologicznego).

O problemie wiemy od lat. Alarmowały o nim instytucje publiczne, takie jak Najwyższa Izba Kontroli. Alarmowały media. Alarmowały osoby zajmujące się zdrowiem psychicznym oraz demografowie. Czas zacząć działać.

Źródło: Zero.pl
Ariel Drabiński
Ariel DrabińskiAnalityk magazynu „Układ Sił” zajmujący się demografią - autor zewnętrzny
Reklama
Reklama