Kenijski port Lamu, położony tysiące kilometrów od epicentrum konfliktu na Bliskim Wschodzie, stał się niespodziewanie oknem na świat dla transportów, które nie mogą dotrzeć do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Podczas gdy armatorzy powołują się na XIX-wieczne przepisy, by porzucać ładunki w przypadkowych portach, Kenia wyrasta na nowego gracza w globalnym handlu samochodami.

- Do portu Lamu w Kenii przekierowano już transporty liczące blisko 10 tys. samochodów, które pierwotnie miały trafić na rynki Bliskiego Wschodu.
- Z powodu ryzyka wojennego i konieczności zmiany tras, stawki za transport kontenerów na niektórych odcinkach wzrosły aż czterokrotnie.
- Najwięksi światowi przewoźnicy (m.in. Maersk i MSC) korzystają z archaicznych przepisów morskich, pozwalających na rozładunek towaru w najbliższym dostępnym porcie na koszt klienta.
Trwająca od trzech tygodni wojna na Bliskim Wschodzie wywołała nieoczekiwane konsekwencje dla kenijskiego portu na wyspie Lamu, znajdującej się ponad 3,5 tys. km w linii prostej od zablokowanej i niebezpiecznej Cieśniny Ormuz.
To właśnie tam awaryjnie skierowane zostały transporty aut, które pierwotnie trafić miały do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Amerykański myśliwiec F-35 trafiony nad Iranem
Transporty aut przekierowane do Kenii
W zeszłym tygodniu na rozładunek w Kenii przekierowano pierwszy statek transportowy. Na jego pokładzie znajdowało się 469 aut. We wtorek w porcie Lamu zacumował kolejny samochodowiec przewożący około 3,8 tys. pojazdów oraz części zamienne. Dyrektor generalny portu Abdulaziz Mzee przekazał, że do Kenii płynie jeszcze jeden statek, z którego na brzeg wyjedzie ok. 5 tys. samochodów. Dodał, że to „silny sygnał wzmocnionej działalności handlowej i rosnącego zaufania wśród spedytorów”.
„Port Lamu przygotowuje się na wzrost liczby zawinięć statków w nadchodzących dniach. Oczekuje się, że wydarzenie to ożywi regionalny handel i wzmocni pozycję portu jako wiodącego węzła przeładunkowego w regionie” – napisano w mediach społecznościowych kenijskiej agencji odpowiedzialnej za zarządzanie portami morskimi w kraju.
Kapitan William Ruto, dyrektor agencji, na spotkaniu z dziennikarzami powiedział, że „wczesne wskaźniki już wskazują na rosnącą ilość ładunków wysyłanych przez port”. Dodał, że główne linie żeglugowe zaczęły wykazywać zaufanie do rosnącej przepustowości tego portu handlowego.
Transport kontenerowy zamieniony w „Dziki Zachód”
W środę „Financial Times” poinformował, powołując się na firmy transportowe i ich klientów, że przewoźnicy morscy doliczają tysiące dolarów do opłat i zrzucają kontenery w odległych portach.
Francja między symbolem a siłą. Macron gra mocarstwem w świecie, który się zmienił
Zamknięcie Cieśniny Ormuz skłoniło linie żeglugowe do zawieszenia rezerwacji i zmiany tras przewozów.
Największe grupy żeglugowe, w tym MSC, Maersk, CMA CGM i Hapag-Lloyd, poinformowały klientów, że zastrzegają sobie prawo do powołania się na XIX-wieczną zasadę pozwalającą im na pozostawianie kontenerów w najbliższym dostępnym porcie na koszt klienta.
Opłaty za transport kontenerów wzrosły tymczasem na niektórych trasach nawet czterokrotnie z powodu kosztów ubezpieczenia od ryzyka wojny i dopłat paliwowych.