Reklama

Pierwsza taka decyzja po ataku na Iran. Co ze stopami procentowymi w USA?

Reklama

Na tę decyzję w napięciu czekały rynki. Amerykański bank centralny na pierwszym posiedzeniu po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie zdecydował o utrzymaniu stóp procentowych bez zmian. Prezes Rezerwy Federalnej (Fed), Jerome Powell, na konferencji prasowej odniósł się do kondycji gospodarki USA i czynników ryzyka związanych z niespokojną sytuacją geopolityczną.

Prezes Fed Jerome Powell odniósł się do kondycji amerykańskiej gospodarki w obliczu zagrożeń związanych z wojną na Bliskim Wschodzie
Prezes Fed Jerome Powell odniósł się do kondycji amerykańskiej gospodarki w obliczu zagrożeń związanych z wojną na Bliskim Wschodzie (fot. miss.cabul / Shutterstock)
  • Amerykańscy bankierzy centralni reagują na ryzyka dla gospodarki USA związane z wojną na Bliskim Wschodzie. Na pierwszym posiedzeniu po wybuchu konfliktu zachowali wstrzemięźliwość, jeśli chodzi o stopy procentowe.
  • Prezes Fed Jerome Powell przyznał, że „tak naprawdę nie wiadomo”, jak konflikt odbije się na gospodarce. Przyznał, że Fed jest „w trudnej sytuacji”.
  • Pojawiły się jednak także optymistyczne akcenty. Zdaniem Powella, gospodarka USA może wykazać się pewną odpornością na kryzys energetyczny.

Reklama

Na środowym (18 marca) posiedzeniu amerykańscy bankierzy centralni zdecydowali o utrzymaniu stóp procentowych w przedziale 3,50-3,75 proc. (pozostają one w tym przedziale od grudnia 2025 r.).

Inflacja w USA w centrum uwagi

Decyzja ta była spodziewana – w obliczu wojny na Bliskim Wschodzie i związanego z nią szoku na rynku surowców energetycznych, eksperci wskazywali, że Fed będzie brał pod uwagę przede wszystkim ryzyko wzrostu inflacji.

W lutym inflacja konsumencka w USA wyniosła wprawdzie 2,4 proc. w ujęciu rocznym (tyle samo, co w styczniu). Nie ma jeszcze oficjalnych danych za luty dotyczących najważniejszej dla Fed miary inflacji – bazowej inflacji PCE – zostaną one opublikowane 9 kwietnia. Jednak na podstawie innych dostępnych odczytów, m.in. dotyczących cen producentów, eksperci w USA szacują, że mogła ona wynieść 3 proc. w ujęciu rocznym (wobec 3,1 proc. w styczniu). Tymczasem cel inflacyjny amerykańskiego banku centralnego, oparty właśnie o inflację PCE, to 2 proc. w ujęciu rocznym.


Reklama

A na horyzoncie rysują się nowe zagrożenia dla poziomu cen w USA. „Filtrują” one do gospodarki poprzez ceny paliw, które skokowo wzrosły po zablokowaniu przez Iran Cieśniny Ormuz, kluczowej morskiej arterii, jeśli chodzi o transport ropy i LNG.


Reklama

Wojna i niepewność

Jerome Powell, prezes Rezerwy Federalnej, przyznał na konferencji prasowej w środę wieczorem czasu polskiego, że w związku z wojną na Bliskim Wschodzie panuje niepewność co do cen ropy. – Amerykańska gospodarka radzi sobie całkiem dobrze – zapewnił. Ale zarazem dodał: – Nie wiemy, jakie będą tego (wojny – red.) efekty. W istocie nikt tego nie wie.

Ogromne podwyżki przed świętami. Wiadomo, co będzie najdroższe

W obliczu ryzyka wzrostu inflacji, dla Fed mniej istotne w tym miesiącu okazały się dość słabe dane gospodarcze, w tym głównie spadek zatrudnienia w lutym (liczba nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych w Stanach Zjednoczonych spadła o 92 tys., chociaż oczekiwano wzrostu o 55 tys., a stopa bezrobocia wzrosła do 4,4 proc. z 4,3 proc. w styczniu). Dodajmy w tym miejscu, że Fed ma podwójny mandat – ma „dbać” nie tylko o stabilny poziom cen w gospodarce, ale też o kondycję rynku pracy.


Reklama

„Niepewność co do perspektyw gospodarczych utrzymuje się na wysokim poziomie” – czytamy w środowym komunikacie Federalnego Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku (FOMC), czyli najważniejszego organu Fed. „Wpływ wydarzeń na Bliskim Wschodzie na gospodarkę USA jest niepewny. Komitet zwraca uwagę na ryzyko dla obu stron swojego podwójnego mandatu. W celu wsparcia swoich celów Komitet zdecydował o utrzymaniu docelowego przedziału stopy funduszy federalnych na poziomie od 3,5 proc. do 3,75 proc.”.


Reklama

 

Ten sam zachowawczy ton wybrzmiewał w wypowiedzi Powella. – W krótkim okresie wyższe ceny energii podniosą ogólną inflację, ale jest jeszcze za wcześnie, aby określić zakres i czas trwania potencjalnych skutków dla gospodarki – powiedział w swoim wystąpieniu prezes Fed.


Reklama

W komunikacie amerykańscy bankierzy centralni podkreślili też, że będą uważnie analizować napływające dane i ich wpływ na perspektywy gospodarki USA.


Reklama

Prezes Powell podczas konferencji poruszył też optymistyczną nutę. Jego zdaniem, o ile wstrząsy rynkowe wynikające z wojny na Bliskim Wschodzie mogą dotknąć amerykańską gospodarkę, to do pewnego stopnia mogą one zostać złagodzone. Pomagać w tym będzie produkcja energii w USA i fakt, że Stany Zjednoczone więcej jej eksportują, niż importują.

Gwałtowny spadek nastrojów w Niemczech. 59 pkt w miesiąc to tąpnięcie

Skutkiem netto szoku naftowego nadal będzie pewna presja na spadek wydatków i zatrudnienia, a także presja na wzrost inflacji – powiedział. – Ale jesteśmy eksporterem netto energii, prawda? Więc wszelkie skutki dla zatrudnienia i aktywności gospodarczej, i wydatków, będą do pewnego stopnia niwelowane przez fakt, że nasze firmy naftowe będą osiągać większe zyski, a być może nawet zintensyfikują wydobycie.


Reklama

Fed „w trudnej sytuacji”

Powell zarazem przyznał, że szok naftowy może być widoczny w poziomie inflacji bazowej.


Reklama

Sądzimy, że ważne jest utrzymanie polityki pieniężnej umiarkowanie restrykcyjnej lub zbliżonej do restrykcyjnej – dodał. Wyjaśnił, że Fed musi obecnie dążyć do zrównoważenia dwóch celów, co nie jest łatwe. Ryzyko pogorszenia sytuacji na rynku pracy wymagałoby bowiem obniżki stóp procentowych, a z kolei ryzyko wzrostu inflacji wymaga podwyżek stóp.

– Jesteśmy w trudnej sytuacji – zaznaczył Jerome Powell.

W środę zaprezentowane zostały też nowe prognozy gospodarcze Fed i oczekiwania bankierów centralnych co do przyszłego poziomu stóp. Wynika z nich, że członkowie Fed spodziewają się obecnie jednej obniżki stóp procentowych do końca 2026 r. Następne posiedzenie banku centralnego USA odbędzie się w dniach 27-28 kwietnia.


Reklama

Źródła: Zero.pl, CNBC, Reuters

Reklama