Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump rozważa rekonstrukcję rządu z powodu frustracji politycznymi skutkami wojny z Iranem – donosi Reuters powołując się na rozmowy z pięcioma osobami zaznajomionymi z kulisami Białego Domu. Agencja wymienia także dwóch członków amerykańskiej administracji, którzy mogą być zagrożeni ewentualną utratą stanowiska.

- Donald Trump rozważa rekonstrukcję rządu. Prezydent jest sfrustrowany politycznymi skutkami trwającej wojny z Iranem.
- Zagrożone są stanowiska dwóch kluczowych urzędników administracji.
- Biały Dom planuje raczej celową rotację kadr niż gwałtowny reset. Celem zmian ma być pokazanie sprawczości w obliczu kryzysu.
Amerykanie stracili dwa samoloty. Iran przypomina o rozmowach pokojowych
Jak przypomina Reuters, Donald Trump mierzy się obecnie z politycznymi skutkami wojny w Iranie: niezadowoleniem wyborców z powodu rosnących cen paliw, malejącymi wskaźnikami poparcia wobec prezydenta oraz rosnącym niepokojem o wyniki listopadowych wyborów połówkowych.
Trump chce pokazać sprawczość?
Trendu nie zdołało odwrócić ostatnie orędzie do narodu. Przemówienie, które miało pokazać, że Biały Dom ma kontrolę nad przebiegiem wojny, wypadło – zdaniem źródeł agencji Reuters – blado, potęgując poczucie, że zmiany w administracji są potrzebne.
– Rekonstrukcja, by pokazać sprawczość, nie jest złą rzeczą, prawda? – powiedział jeden z urzędników, z którymi rozmawiała agencja.
Kolejny zaznaczył, że należy spodziewać się „celowej rotacji”, a nie „wielkiego, dramatycznego resetu”.
Jak zastrzega Reuters, wśród pięciu źródeł jest trzech urzędników Białego Domu oraz dwie osoby posiadające wiedzę o kulisach gabinetu Trumpa. Wskazały one członków administracji, którzy mogą być zagrożeni utratą stanowiska.
Chodzi o Tulsi Gabbard, dyrektorkę Wywiadu Narodowego oraz sekretarza handlu Howarda Lutnicka.
Jak podaje Reuters, w ostatnich tygodniach prezydent miał wyrażać niezadowolenie z pracy Gabbard i sondować w sprawie jej ewentualnych następców. Z kolei pozycja Lutnicka może być zagrożona z uwagi na jego relację z nieżyjącym już przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem.
Pytany o te pogłoski rzecznik Białego Domu Davis Ingle powiedział, że Trump utrzymuje „całkowite zaufanie” do Gabbard i Lutnicka.
Krytyka orędzia Trumpa. „Nie osiągnęło tego, co miało osiągnąć”
Urzędnicy, z którymi rozmawiał Reuters, komentowali także ostatnie orędzie Trumpa do narodu. Jego doradcy mieli przez ostatnie tygodnie namawiać go, by wygłosił przemówienie, w którym wytłumaczyłby cel amerykańskiego zaangażowania w Iranie.
Tymczasem prezydent nie określił, jak długo jeszcze potrwa wojna, ani nie zaoferował konkretnego rozwiązania dla ekonomicznych niepokojów wyborców.
– Przemówienie nie osiągnęło tego, co miało osiągnąć – powiedział jeden z urzędników.
– Wyborcy tolerują przekaz ideologiczny, ale ceny paliw odczuwają natychmiastowo – skomentował inny.
Czy relikwie Jezusa są prawdziwe? Nie gaśnie spór o koronę cierniową i całun turyński
Źródła Reutersa przyznały także, że Trump jest „skrajnie sfrustrowany” tym, co określa jako niesprawiedliwe i nieprzychylne relacje mediów na temat wojny w Iranie.
Według najnowszego sondażu Reuters/Ipsos zaledwie 36 proc. Amerykanów wyraża ogólne poparcie dla działań Trumpa jako prezydenta. To najniższy wynik w jego obecnej kadencji.
W czwartek Donald Trump poinformował o odwołaniu Pam Bondi, która ponad rok pełniła funkcję prokurator generalnej Stanów Zjednoczonych. W marcu zdymisjonowano także Kristi Noem, dotychczasową szefową bezpieczeństwa krajowego.