Były wiceminister sprawiedliwości i wciąż aktualny poseł na uchodźstwie Marcin Romanowski niespodziewanie zabiera głos. W opublikowanym w sieci nagraniu zapowiada dalszą walkę z „kryptodyktaturą Tuska”, z „węgierskim Tuskiem” (prawdopodobnie Peterem Magyarem) i z „marionetkami Brukseli i Berlina” (prawdopodobnie kolejnymi wcieleniami Tuska).
„Brakuje nam środków”. Tajemnica finansów fundacji ścigającej rasistów
Cena „za mówienie prawdy”
– To był ważny etap mojej działalności. Etap, w którym mimo represji konsekwentnie robiłem swoje – mówi Romanowski i dziękuje wszystkim, z którymi pracował zarówno jako poseł z Lubelszczyzny, jak i po wyjeździe na Węgry. – To był trudny czas. Czas, w którym za mówienie prawdy płaci się realną cenę – przekonuje.
Skoro Romanowski jeden etap zamyka, najwyraźniej otwiera kolejny. Czy jest coś, czego nam nie mówi? Może kolejne wideo o walce z tuskową międzynarodówką nagra już z Waszyngtonu? Poseł Prawa i Sprawiedliwości nie chce tego zdradzić. Nagrał się na tle białej ściany, by utrudnić wszelkie spekulacje i domysły.
Jeśli Romanowski jest jeszcze w Europie, musi to ukryć
Portal wPolityce.pl ogłosił w niedzielę, że Marcin Romanowski już jest w Stanach Zjednoczonych. W informację nie uwierzył nikt, z pracownikami portalu włącznie. Cóż, niewykluczone, że trwa wyrafinowana gra. Może o pozyskanie korespondenta zza oceanu? Konkurencja z Republiki nie śpi.
Według informacji Dominiki Wielowieyskiej z „Gazety Wyborczej”, Romanowski występował o wizę do Stanów, ale jej nie dostał. Problemem okazał się wydany na niego europejski nakaz aresztowania, którego warszawski sąd nie zdążył nałożyć na amerykańskiego korespondenta innej stacji.
Wielowieyska twierdzi jednocześnie, że trwają intensywne działania, by Romanowskiego do Ameryki ściągnąć. Jeśli poseł PiS nie jest jeszcze w Stanach, w jego interesie jest za wszelką cenę ukryć ten fakt.
Umówmy się, aresztowanie korespondenta będącego dopiero w drodze na placówkę byłoby katastrofą.
Relokacja amerykańskich wojsk. Szef MON wyjaśnia zamieszanie
Walka z Tuskiem? Tak, ale najpierw walka o Romanowskiego
Biała ściana widoczna za plecami Marcina Romanowskiego pozwala przypuszczać, że poseł PiS jest jeszcze w Europie. Nie tylko ona. W czwartek rano w Polsat News minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński powiedział, że sprawa Marcina Romanowskiego „to jest obszar działania służb”.
Pytany o przypadek Zbigniewa Ziobry, wypowiadał się w zupełnie innym tonie, jakby godząc się z faktem, że były minister sprawiedliwości już przedostał się do Stanów Zjednoczonych.
Wiele zatem wskazuje, że przed rozpoczęciem zapowiadanej walki o Polskę przeciw tuskowej dyktaturze Romanowski musi stoczyć bój o samego siebie. Musi przekonać opinię publiczną, że wciąż warto się o niego upominać. Musi przekonać kolegów z partii, że może być przydatny po odzyskaniu władzy.
Właśnie dlatego w opublikowanym w serwisie YouTube nagraniu wymienia swoje liczne zasługi i jasno definiuje wrogów. Pokazuje, że jest gotowy działać „nawet w najtrudniejszych warunkach”, „jeszcze mocniej i jeszcze bardziej konsekwentnie”. Choćby warunkiem byłoby pozostanie na tle tej samej białej ściany.

