Reklama
Reklama

„Brakuje nam środków”. Tajemnica finansów fundacji ścigającej rasistów

TYLKO NA

Miliony złotych z darowizn, setki zbiórek, prywatne wydatki i brak transparentności. Oto kulisy działalności ludzi, którzy z oskarżania innych uczynili sposób na życie, a sami nie mogą pochwalić się czystą kartą. Prześledziliśmy finanse Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

gawel-glowne-foto
Rafał Gaweł, twórca Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych (fot. PAP, Zrzutka.pl)
  • Dotarliśmy do niepublikowanych sprawozdań OMZRiK. Wynika z nich, że fundacja na realizację celów statutowych wydaje niewielki ułamek zebranych funduszy. W 2019 r. na cele statutowe przeznaczyła 36 tys. zł (ok. 8 proc. wpływów), a na wynagrodzenie prezesa – 60 tys. zł.
  • Ośrodek zbiera pieniądze m.in. na pozwanie Przemysława Czarnka, mimo że przed laty na ten sam cel zebrał ponad 20 tys. zł.
  • Działalność założycieli OMZRiK nie kończy się na tej organizacji. Na żonę jednego z nich także zarejestrowana jest fundacja, która prowadzi zbiórki m.in. na „ukaranie Popka za krzywdzenie zwierząt i dzieci”.
  • Przedstawiciele fundacji nie odpowiedzieli na nasze pytania, zarzucając brak rzetelności w materiale dotyczącym wyroku więzienia jednego z nich.

„Przed nami niewątpliwie ciężki proces sądowy” – ogłosił na Facebooku Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych we wpisie, w którym poinformował o wyznaczeniu terminu rozprawy przeciwko prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Ośrodek pozwał prezydenta, bo uznał, że Duda obraził Polaków. 

Chodziło o wypowiedź dotyczącą filmu Agnieszki Holland „Zielona Granica”. Andrzej Duda stwierdził, że nie dziwi się funkcjonariuszom Straży Granicznej, którzy po seansie użyli sformułowania: „Tylko świnie siedzą w kinie”. 

Ośrodek, by pozwać prezydenta, zorganizował zrzutkę. Chciał zebrać 39 tys. zł, udało mu się pozyskać o blisko 10 tys. zł mniej. Gdy sąd wyznaczył datę pierwszej rozprawy, OMZRiK poprosił o dalsze wsparcie finansowe.

Reklama
Reklama

Proces nie był ani długi, ani ciężki – Sąd Okręgowy w Warszawie w ciągu kilku tygodni oddalił powództwo Konrada Dulkowskiego, prezesa OMZRiK. Pieniądze jednak pozostały na koncie ośrodka.

Poza Andrzejem Dudą organizacja próbuje pozywać też innych polityków z pierwszych stron gazet. Głównie – jeśli nie wyłącznie – z prawej strony sceny politycznej. Przeczesuje Internet i wyłapuje wpisy oraz zachowania również osób niepublicznych, które – jej zdaniem – zasługują na interwencję organów ścigania. Wszystkie wpisy opatrzone są informacją o zbiórce pieniędzy.

Gdy pod jednym z takich apeli o wpłaty ktoś spytał o finanse organizacji, ta odesłała do swojej strony internetowej. Tam jednak najnowszy bilans pochodzi z 2022 r.

Portal Zero.pl dotarł do najnowszych dokumentów. Wyłania się z nich obraz fundacji, która każdego roku gromadzi ogromne środki z darowizn. Z innych materiałów wynika, że jej założyciele żyją z pieniędzy zbieranych przez ośrodek, równocześnie błagając o wsparcie dla organizacji, która – jak przekonują – jest w trudnej sytuacji materialnej.

Reklama
Reklama

„W naszej kasie brakuje pieniędzy”

„Stawiamy przed sądem rasistów, homofobów, faszystów i ksenofobów” – tak o swojej działalności pisze sam Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Organizacja powstała w 2014 r. Założyli ją Rafał Gaweł i Konrad Dulkowski. Prezesem fundacji jest Dulkowski. Gaweł przebywa w Norwegii, gdzie otrzymał azyl polityczny. W Polsce poszukiwany jest listem gończym, po tym, jak zbiegł za granicę po usłyszeniu prawomocnego wyroku więzienia za oszustwa.

W portalu Zero.pl opisaliśmy, że mimo zmiany władzy w Polsce nie zamierza wracać do ojczyzny. Wciąż obawia się narodowców, policjantów i ludzi z otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego. Z imienia i nazwiska wymienia Adama Andruszkiewicza, wiceszefa Kancelarii Prezydenta. – To on wydał dyspozycję swoim podwładnym, żeby mnie dopadli i załatwili, mam na to dowody. Mówimy o byłym prezesie Młodzieży Wszechpolskiej, a obecnie kumplu pierwszej osoby w państwie. On jest bezkarny, a ja całkowicie zagrożony – przekonuje Gaweł. 

Organizacja Gawła i Dulkowskiego lubi chwalić się sukcesami. Na swojej stronie internetowej pisze, że stoi m.in. za czterema wyrokami Jacka Międlara i skazaniem członków ONR.

Rzecz w tym, że nie zawsze wiadomo, czy te konkretne „sukcesy” można przypisać działalności OMZRiK. W kwietniu organizacja ogłosiła na Facebooku, że po jej zawiadomieniu poznańska policja „zatrzymała groźną rasistkę”.

Reklama
Reklama

Rzeczywiście, 35-letnia kobieta znieważyła i zaatakowała fizycznie dwie obywatelki Ukrainy. Policja informację o incydencie otrzymała od pokrzywdzonych 5 kwietnia o godz. 19, natomiast mail z zawiadomieniem od OMZRiK trafił do Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu dopiero następnego dnia rano. – W tym czasie już trwały czynności policjantów zmierzające do ustalenia i zatrzymania sprawczyni. Zawiadomienie ośrodka nie miało wpływu na zatrzymanie kobiety, które faktycznie nastąpiło 6 kwietnia o godzinie 11 – relacjonuje podinsp. Iwona Liszczyńska z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

Ośrodek wręcz taśmowo chwali się też doniesieniami o „zarzutach kryminalnych” dla polityków Prawa i Sprawiedliwości, co ma dowodzić skuteczności organizacji. W ostatnim czasie OMZRiK informował o – jak to ujmuje – „przestępstwach kryminalnych” Piotra Glińskiego, Mariusza Błaszczaka, Beaty Mazurek, którymi zajmą się sądy. Często ilustracją takiego wpisu jest zdjęcie polityka z czarnym paskiem na oczach. 

Wpis OMZRiK na Facebooku (fot. Facebook OMZRiK)

Trudno mówić o niezwykłej skuteczności fundacji Gawła i Dulkowskiego, kiedy zrozumie się jej sposób działania. Często polega on na złożeniu przez OMZRiK do sądu subsydiarnego aktu oskarżenia.

Reklama
Reklama

Jak wyjaśnia Radosław Płonka, adwokat w kancelarii Płonka Ozga Sokolnicki, jest to instytucja, która znajduje zastosowanie w sytuacji, gdy prokuratura dwukrotnie odmówi wszczęcia dochodzenia albo dwa razy umorzy postępowanie. Krótko mówiąc: organ państwa powołany do ścigania i zwalczania przestępstw uznał, że do przestępstwa nie doszło. Mimo tego państwo nie zamyka drogi do sądu i daje prawo samodzielnego wniesienia aktu oskarżenia, który musi zostać rozpatrzony. Nie trzeba czekać na decyzję sądu, by stworzyć wrażenie skuteczności w stawianiu polityków przed obliczem Temidy.

Różne koszty walki z politykami

Aktualnie na profilu OMZRiK na portalu Zrzutka.pl znajduje się 129 zbiórek. Policzyliśmy: łączny cel finansowy tych apeli to 3 482 863 zł. Do tej pory (stan na 4 maja) udało się zebrać 1 676 551 zł. Trudno precyzyjnie określić, w jakim czasie tego dokonano. Na profilu Ośrodka widnieje informacja o dołączeniu do Zrzutka.pl w styczniu 2025 r., jednak niektóre wpłaty pochodzą nawet z 2017 r.

Organizacja lubi podpinać się pod wydarzenia, o których w danej chwili jest głośno. Nawet wówczas, gdy dyskusja o nich ogranicza się do portali plotkarskich.

Reklama
Reklama

„Pilna zbiórka na działania w sprawie Jarosława Jakimowicza, który atakuje ludzi z powodu ich pochodzenia i poglądów” – pisze na Facebooku w alarmistycznym tonie Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Fundacja potrzebuje pieniędzy, by pozwać aktora znanego z „Młodych Wilków” i komentatora TVP z czasów Jacka Kurskiego, który miał obrazić Kubę Wojewódzkiego. Wojewódzki opisał tę sytuację w mediach społecznościowych, donosił też o niej portal Pudelek. 

„Rozumiem, że sytuacja na Bliskim Wschodzie jest napięta, wszyscy jesteśmy zdezorientowani, ceny benzyny etc. Ale nazywanie kogoś w miejscu publicznym, pełnym kamer, monitoringu oraz mało przyjaznych ci ludzi, cytuję: »żydowską k***ą«, koniec cytatu, to zajęcie ryzykowne. Nie zyskało ono aprobaty ani mojej, ani mojego prawnika. [...] Do zobaczenia w sądzie” – napisał gwiazdor TVN.

Choć jedynym dowodem na słowa Jakimowicza jest wpis Wojewódzkiego (aktor zapewnił, że nie użył antysemickich określeń), a sprawa dotyczy konfliktu dwóch celebrytów, OMZRiK zaangażował się w nią z pełną mocą. „Gromadzimy środki, by prowadzić legalne i zgodne z prawem działania, których celem jest zainicjowanie i prowadzenie postępowań karnych i cywilnych wobec Jarosława Jakimowicza” – pisze ośrodek na portalu Zrzutka.pl. Cel to 8 tys. zł.

W trochę ponad miesiąc udało się zebrać 485 zł (stan na 5 maja). OMZRiK pomija informację, że na działania przeciwko Jakimowiczowi już w przeszłości zebrał ponad 40 tys. zł, a na drogę sądową ma wystąpić sam Wojewódzki.

Reklama
Reklama

Poprzednia zrzutka dotycząca Jarosława Jakimowicza (fot. Zrzutka.pl)

Sumy potrzebne na pozwy są różne. Na proces z europosłem PiS Dominikiem Tarczyńskim potrzeba 30 tys. zł (jest 210 zł), z Patrykiem Jakim – 25 tys. zł (jest 1 zł), Dariuszem Mateckim – 98 tys. zł (założone są dwie osobne zbiórki, na których udało się zebrać łącznie ponad 7 tys. zł). 

Trudno mówić o spektakularnych sukcesach innych apeli. Na postawienie przed sądem prezydenta Karola Nawrockiego fundacja zebrała 6 122 zł (potrzebuje 69 tys. zł), a na pozwanie Tadeusza Rydzyka udało się zebrać zaledwie 1 004 zł (cel to 49 tys. zł). Ale liczba zbiórek sprawia, że pojedyncze niepowodzenia składają się na ogólny sukces w postaci zebrania ponad 1,5 mln zł.

Próbowaliśmy dowiedzieć się, od czego zależą kwoty niezbędne do wystąpienia na drogę sądową, ale nie uzyskaliśmy odpowiedzi od fundacji. Spytaliśmy Radosława Płonkę, ile może kosztować przygotowanie pozwu lub aktu oskarżenia i prowadzenie sprawy w sądzie. Odpowiedź jest taka sama jak na pytanie o to, ile kosztuje samochód: to zależy. Istnieją jednak pewne ramy.

Reklama
Reklama

– Te sprawy często dotyczą jakichś wypowiedzi, wpisów czy zachowań i – co do zasady – nie są bardzo skomplikowane merytorycznie pod kątem prawnym i prowadzenia postępowania. Myślę, że możliwe byłoby znalezienie pełnomocnika w budżecie nawet 7–8 tys. zł, do kilkunastu tysięcy. Podkreślę: to stawki za kompletną obsługę, do wyroku, a nie za przygotowanie jednego pisma – szacuje Radosław Płonka.

Podwójna zbiórka na Czarnka

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych niemal każdy swój wpis w mediach społecznościowych obudowuje linkami do kilku zbiórek pieniędzy. 

Poza portalem Zrzutka.pl OMZRiK można wesprzeć też na Patronite. Z tego źródła na konto fundacji każdego miesiąca trafia 8,3 tys. zł. 

Wpłacać można też za pośrednictwem portalu buycoffee.to. Tam OMZRiK zachęca do przekazywania pieniędzy, by postawić przed sądem Przemysława Czarnka. Cel to 20 tys. zł, a powodem skierowania sprawy do sądu ma być wypowiedź obecnego kandydata PiS na premiera z czerwca 2020 r., gdy na antenie TVP Info, mówiąc o osobach LGBT, stwierdził: „Skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym!".

Reklama
Reklama

W sprawie wypowiedzi natychmiast zareagował ówczesny Rzecznik Praw Obywatelskich, a pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko Przemysławowi Czarnkowi wytoczył profesor Uniwersytetu Warszawskiego Jakub Urbanik. 

W 2021 r. Czarnek za swoje słowa przeprosił, a mimo to pięć lat później OMZRiK na swojej stronie internetowej straszy przerobionym graficznie wizerunkiem polityka, zachęcając do wpłat. Obecny stan zbiórki to 1166,40 zł.

To nie wszystko. Ośrodek na postawienie Czarnka przed sądem za tę samą wypowiedź zbierał już w 2021 r. na innym serwisie – Zrzutka.pl. I zebrał dokładnie 20 775 zł. I wtedy, i obecnie opis zbiórek kończy się tym samym zdaniem: „Prawnicy już pracują nad właściwymi rozwiązaniami. Potrzebujemy wsparcia na opłaty sądowe i wynagrodzenie adwokatów”.

Zbiórki dotyczące Przemysława Czarnka (fot. buycoffee.to i zrzutka.pl)

Reklama
Reklama

Wśród wielu zbiórek na Zrzutka.pl, które można prześledzić, brakuje jednej. W 2022 r. OMZRiK zorganizował zbiórkę funduszy na zakup sześciu samochodów terenowych o łącznej wartości 320 tys. zł dla Zakarpackiej Regionalnej Fundacji Charytatywnej. Jeszcze w maju 2022 r. ośrodek poinformowała o zakupie i przetransportowaniu na Ukrainę pierwszych trzech samochodów. To była ostatnia wiadomość opublikowana przez OMZRiK na stronie tej zbiórki. 

Licznik stanął na kwocie 109 725 zł, a pod nim widnieje informacja o tym, że „zrzutka została wyłączona przez serwis Zrzutka.pl”. Portal nie udzielił nam odpowiedzi na pytanie o przyczyny. Skontaktowaliśmy się również z ukraińską fundacją, jednak ta również nie poinformowała o losach zbiórki.

„W naszej kasie brakuje pieniędzy”

Z wpisów ośrodka w mediach społecznościowych wyłania się obraz organizacji ledwo wiążącej koniec z końcem. W styczniu 2026 r. zwraca się ona z apelem o wpłaty: „Mówiąc wprost i bez owijania w bawełnę: brakuje nam 17 000 zł, by zamknąć rok”.

Rok wcześniej komunikat był podobny: „Powiemy to wprost, bez niepotrzebnego krygowania się i owijania w bawełnę. Brakuje nam 15 000 zł do tego, by zamknąć finansowo rok i ruszyć z kolejnymi działaniami”.

Reklama
Reklama

OMZRiK apeluje o wpłatę pieniędzy (fot. X OMZRiK)

Wpisów jest więcej. To kolejne przykłady:

Czerwiec 2019: „Kochani piszemy wprost, bez krygowania się – brakuje nam środków. W ostatnim czasie prowadzimy bardzo dużo spraw, które wiążą się z wydatkami. Tymczasem w naszej kasie brakuje pieniędzy na finansowanie działań”.

Listopad 2020: „Brakuje nam 2700 zł do zamknięcia miesiąca”.

Reklama
Reklama

Październik 2022: „Bez owijania w bawełnę, mówiąc zupełnie wprost. Musimy szybko opłacić czynsz za siedzibę naszego centrum pomocy przy Placu Dąbrowskiego 5 w Warszawie. Brakuje nam 6200 zł”.

Marzec 2024: „Brakuje nam jeszcze 2 000 zł do zamknięcia lutego”.

Analizując dostępne na stronie ośrodka materiały, trudno wyrokować, czy rzeczywiście fundacji brakowało w tamtym czasie funduszy. Tak, jak wspomnieliśmy, publikowane są jedynie bilanse, w dodatku tylko do 2022 r.

Co z nich wynika? Rok 2019 fundacja zakończyła z zyskiem na poziomie 228 tys. zł. Przypomnijmy, w połowie 2019 r. organizacja informowała o pustej kasie.

Reklama
Reklama

Rok 2020 OMZRiK kończył z 191 tys. zł na plusie, podczas gdy w listopadzie prosił o wpłaty, bo brakowało mu 2,7 tys. zł do zamknięcia miesiąca. 

W 2022 r., gdy fundacja miała problem z opłaceniem czynszu, osiągnęła przychody na poziomie 655 tys. zł, wydała 125 tys. zł na wynagrodzenia i zakończyła rok z 3 tys. zł na minusie.

Sprawozdania fundacji

Portal Zero.pl dotarł do niepublikowanych w Internecie sprawozdań fundacji, które organizacja składa w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Wynika z nich, że fundacja zbiera ogromne środki z darowizn, np. w 2020 r. było to 618 tys. zł, a w 2024 – 422 tys. zł. Mimo to na realizację celów statutowych, czyli m.in. na pomoc prawną ofiarom przestępstw czy działania związane z ich ujawnianiem, trafia niewielki odsetek (poza latami 2022-2023).

Darowizny i wydatki na cele statutowe OMZRiK (fot. Opracowanie własne)

Reklama
Reklama

– Zgodnie z art. 12 ust. 2 ustawy o fundacjach każda fundacja ma obowiązek składać właściwemu ministrowi coroczne sprawozdanie obejmujące najważniejsze informacje o jej działalności, pozwalające ocenić prawidłowość realizacji celów statutowych. Co więcej, ust. 3 tego przepisu wskazuje, że takie sprawozdanie powinno być udostępnione do publicznej wiadomości, czyli tak, aby każda zainteresowana osoba mogła się z nim zapoznać. Ustawa nie narzuca formy publikacji, ale w przypadku organizacji tak aktywnej w mediach społecznościowych jak OMZRiK, naturalnym miejscem byłoby właśnie to środowisko – komentuje Jarosław Litwin, radca prawny, który reprezentuje strony w sprawach przeciwko fundacji OMZRiK oraz osoby pozwane przez Rafała Gawła. Ośrodek nazywa go „obrońcą skrajnej prawicy”.

Ile zarabia się w fundacji?

Informacje o tym, ile Rafał Gaweł zarabia w Ośrodku Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, odnajdujemy w aktach jednej ze spraw z jego powództwa. Chodziło o naruszenie dóbr osobistych działacza.

Na sali sądowej nie obyło się bez zaskakujących rozbieżności. Prezes Konrad Dulkowski zeznał, że Rafał Gaweł pracę na rzecz fundacji wykonuje nieodpłatnie, a organizacja przekazuje jedynie 2–3 tys. zł na utrzymanie archiwum w Oslo. Temu zaprzeczył sam Gaweł, który stwierdził, że z fundacji otrzymuje miesięcznie od 8 do 10 tys. zł na koszty życia, paliwo, zakup środków biurowych, do czego należy jeszcze doliczyć dodatkowe wynagrodzenie za realizację projektów dla fundacji.

Co równie ciekawe, wnosząc pozew zażądał od pozwanej osoby kilku tysięcy złotych, które miały trafić na jego prywatne konto. Jednak opłaty sądowej nie pokrył sam Gaweł, tylko fundacja. Ostatecznie sąd oddalił powództwo, więc Gaweł nie został przeproszony i nie otrzymał zadośćuczynienia.

Reklama
Reklama

Portal Zero.pl posiada też dowód na to, że ktoś użył karty płatniczej zarejestrowanej na fundację, by zapłacić za zakupy w sklepie spożywczym w Norwegii.

Mimo sporych dochodów fundacji i stałego źródła dochodów jej twórców, Rafał Gaweł i Konrad Dulkowski przekonują sądy, że nie są wystarczająco majętni, aby pokrywać koszty sądowe spraw, których są uczestnikami.

Dotarliśmy do pisma z 2019 r. Rafał Gaweł złożył wówczas wniosek o zwolnienie z kosztów sądowych w całości, co uzasadnił „brakiem możliwości poniesienia tych kosztów bez uszczerbku koniecznego utrzymania”. Przypomnijmy, rok 2019 fundacja zakończyła z zyskiem na poziomie 228 tys. zł.

Posiadamy też postanowienie z 2023 r. o zwolnieniu z kosztów sądowych Konrada Dulkowskiego. Prezes OMZRiK przekonał sąd, że nie stać go na wniesienie opłaty w wysokości 1,5 tys. zł, twierdząc, że zarabia miesięcznie 2,7 tys. zł oraz nie posiada żadnego majątku ani oszczędności.

Reklama
Reklama

Sprawa „Kaktusa” i zagrożenie w Norwegii

Rafał Gaweł, jak przekonuje, żyje w ciągłym poczuciu zagrożenia, dlatego nie może wrócić do Polski. W Norwegii, gdzie przebywa, również ma czyhać na niego niebezpieczeństwo. Dowodem jest sprawa „Kaktusa”. Tego argumentu użył również w rozmowie z portalem Zero.pl w marcu, gdy pisaliśmy, dlaczego nie planuje powrotu do kraju.

– W ostatnich latach policja w Norwegii interweniowała trzykrotnie w związku z działaniami członków polskich organizacji neofaszystowskich, którzy przyjechali do Norwegii i próbowali zaatakować mnie, wtargnąć do mojego domu lub nielegalnie weszli w posiadanie broni i grozili zabójstwem mi i mojej rodzinie. Jeżeli nawet, będąc w Norwegii, jestem obiektem ataków ze strony środowisk skrajnie prawicowych, to jak mam czuć się bezpiecznie w Polsce, gdzie takie organizacje działają swobodnie? – mówił.

W styczniu 2025 r. „Rzeczpospolita” informowała, że norweskie służby aresztowały mężczyznę, który odgrażał się, że przyjechał do tego kraju w celu „polowania” na Rafała Gawła.

Reklama
Reklama

Chodzi o Krzysztofa Adamka, ps. „Kaktus”. Według OMZRiK Adamek to „jedna z bardziej rozpoznawalnych postaci prorosyjskiego »Kamractwa«”. Sam Adamek twierdzi, że nie ma z organizacją nic wspólnego. W rejestrach figuruje jako prezes Stowarzyszenia Obrońców Pamięci Polskich Ofiar Niemieckich Obozów Zagłady. W kwietniu OMZRiK ogłosił, że „Kaktus” został nieprawomocnie skazany, ale nie podał za jaki czyn.

Z policyjnych pism wynika, że sprawa Adamka już w lutym 2025 r. została umorzona z powodu braku dowodów na przestępstwo. Dotyczyła gróźb karalnych, które „Kaktus” miał kierować pod adresem Gawła. Mężczyzna miał zakaz zbliżania się do twórcy OMZRiK. Gaweł twierdził, że zakaz został złamany, o czym powiadomił policję. „Kaktus” został zatrzymany przez służby w miejscowości Overhalla, gdzie pracował. Miasto to dzieli od Oslo – gdzie mieszka Gaweł – 700 km.

– Rafał Gaweł złożył w Norwegii co najmniej trzy zawiadomienia przeciwko mojemu klientowi. Norweskie organy – po przeprowadzeniu szeroko zakrojonych czynności, w tym analizy urządzeń elektronicznych oraz weryfikacji aktywności i przemieszczania się pana Adamka – nie potwierdziły żadnych zarzutów. Wszystkie postępowania zostały umorzone z powodu braku podstaw faktycznych i dowodowych.

Kamil Oboński
adwokat reprezentujący Krzysztofa Adamka przed norweskim wymiarem sprawiedliwości.

Oboński dodaje: – Pomimo tego Rafał Gaweł konsekwentnie formułował twierdzenia, m.in. jakoby pan Adamek był uzbrojonym agentem rosyjskich służb, który przybył do Norwegii w celu dokonania zamachu na jego życie. Twierdzenia te są całkowicie oderwane od rzeczywistości. Pan Adamek od kilkunastu lat pracuje w Norwegii w sektorze budowlanym i posiada tam stałe miejsce pobytu. Rodzi to uzasadnione wątpliwości co do wiarygodności także innych oświadczeń Gawła, w tym tych składanych w postępowaniu azylowym.

Reklama
Reklama

Gaweł i Dulkowski w prokuraturze

Choć działalność Rafała Gawła i Konrada Dulkowskiego polega w głównej mierze na oskarżaniu innych, to część swojego czasu muszą poświęcić na obronę samych siebie.

Jak wspomnieliśmy, Rafał Gaweł został prawomocnie skazany na dwa lata więzienia. Sprawa dotyczyła podrabiania faktur VAT, oszustwa, kradzieży oraz przywłaszczenia pieniędzy w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej i społecznej. Mowa o niebagatelnej kwocie 800 tys. zł. 

Gaweł z wyrokiem się nie zgadza. W oświadczeniu, w którym informował o wyjeździe do Norwegii, napisał, że został pozbawiony sprawiedliwego procesu, a wyrok wydano na podstawie dowodów dostarczonych przez prokuraturę, która – jak utrzymuje – została przez niego skompromitowana, gdy ujawnił jej powiązania ze skrajną prawicą. 

„Zostałem skazany za czyny, których nie popełniłem, na podstawie sfabrykowanych dowodów. W procesie, w którym bronili mnie sami pokrzywdzeni, mówiąc przed sądem pod przysięgą, że ich nie oszukałem” – stwierdził. 

Reklama
Reklama

Wiary tym tłumaczeniom nie dał jednak polski Sąd Najwyższy.

– Sprawa była prowadzona nadzwyczaj starannie, nadzwyczaj rzetelnie i w sposób w pełni obiektywny. Nie ma w tej sprawie żadnych dowodów na to, że pan Rafał Gaweł był rzeczywiście z jakichś powodów prześladowany – argumentował sędzia Andrzej Siuchniński (w SN orzekający od 1998 r.), uzasadniając w 2021 r. oddalenie kasacji.

List gończy wydany za Rafałem Gawłem (fot. https://poszukiwani.policja.gov.pl/)

W rozmowie z Zero.pl sprawę procesu Gawła i jego pobytu w Norwegii skomentował Adam Bodnar, były minister sprawiedliwości. – Rafał Gaweł został skazany za oszustwa finansowe. W żaden sposób nie można interpretować tego jako efektu upolitycznienia sądów – szczególnie że mówimy o orzeczeniach wydanych przez porządnych sędziów, co do których reputacji nie można mieć żadnych wątpliwości – stwierdził.

Reklama
Reklama

W toku postępowania sądowego na jaw wyszły informacje wskazujące na to, że Rafał Gaweł mógł popełnić kolejne ewentualne przestępstwa, dlatego w 2016 r. prokuratura wszczęła nowe śledztwo. Zarzuty dotyczą m.in. podrobienia kilkudziesięciu dokumentów związanych z działalnością gospodarczą, w tym weksla i faktur VAT, oszustw oraz usiłowania oszustw na szkodę kilku podmiotów, a także działania na szkodę wierzycieli. Pokrzywdzonymi w sprawie są m.in. Miasto Stołeczne Warszawa, samorząd województwa podlaskiego, jedna z warszawskich spółdzielni mieszkaniowych, operatorzy telekomunikacyjni, rozgłośnia radiowa oraz Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

W tej sprawie, obok Rafała Gawła, zarzuty usłyszał też Konrad Dulkowski. Przez lata śledztwo prokuratury było zawieszone z powodu ukrywania się Gawła oraz oczekiwania na kolejną opinię biegłego z zakresu księgowości. Po jej uzyskaniu śledztwo zostało wznowione pod nową sygnaturą.

Prokuratura planuje kolejne czynności, ale ze względu na dobro postępowania, nie chce informować o szczegółach.

Nie są to jedyne problemy prawne Dulkowskiego i Gawła. W 2024 r. ich fundacja przegrała sprawę z Agatą Schrötter, której wizerunek dwukrotnie umieściła na swoim profilu, co sprowokowało nienawistne komentarze pod jej adresem. 

Reklama
Reklama

Sąd nakazał OMZRiK opublikowanie przeprosin, czego fundacja nie zrobiła. Rok później sąd musiał ponownie zająć się organizacją i zagroził jej karą 10 tys. zł, jeśli nadal nie będzie wykonywać wyroku.

Kobietę reprezentuje wspomniany radca prawny Jarosław Litwin. W rozmowie z Zero.pl informuje, że OMZRiK do dziś Agaty Schrötter nie przeprosił.

Nie tylko OMZRiK

Obok Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych Konrad Dulkowski i Rafał Gaweł zaangażowani są w jeszcze jedną fundację. To Ruch na rzecz Obrony Praw Zwierząt i Ludzi.  

Organizacja ma stronę internetową, ale niewiele można się z niej dowiedzieć. Podstrona „O nas” jest pusta, podobnie zakładka „Wesprzyj nas”.

Reklama
Reklama

Ze sprawozdań fundacji, do których dotarł portal Zero.pl, wynika, że w 2024 r. organizacja zebrała 21 tys. zł, z czego na cele statutowe wydała jedynie 2,6 tys. zł. Rok wcześniej otrzymała w darowiznach blisko 18 tys. zł. W sprawozdaniu fundacja deklaruje, że jej koszty wyniosły 3 280 zł, dokładnie tyle pochłonęły wydatki administracyjne. Przy rubryce „koszt realizacji celów statutowych” widnieje pozioma kreska.

Organizacja podała, że w 2023 r. zrealizowała cele statutowe poprzez prowadzenie „działań społecznie użytecznych oraz działań prawnych związanych z ujawnianiem przestępstw wobec zwierząt” Jako przykłady podaje dokarmianie ptactwa w okresie zimowym czy „wsparcie wolontariuszy w monitorowaniu działalności myśliwskiej na terenie Polski i Fennoskandii”. 

Fundacja zatrudniała jedną osobę na stanowisku dyrektora. W 2023 r. na jej pensję wydała 16,8 tys. zł.

 

Reklama
Reklama

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych udostępnia na Facebooku wpisy Biura Obrony Praw Dziecka. To fundacja zarejestrowana w 2022 r. przez Karolinę Krupę-Gaweł, żonę Rafała Gawła.

Fundacja także ma swój profil w serwisie Zrzutka.pl. Aktywne są trzy zbiórki. Na działanie organizacji, której celem jest „obrona dzieci, które są bite, wykorzystywane seksualnie i nad którymi znęcają się opiekunowie lub inne osoby” zebrano 13,5 tys. zł. 

261 zł internauci wpłacili na „ukaranie Popka za krzywdzenie zwierząt i dzieci” (cel to 19 tys. zł); 315 zł – na ściganie osób prześladujących Kasię Nawrocką. „Można się zgadzać z poglądami ojca Kasi lub być jego radykalnym przeciwnikiem - ale nic nie usprawiedliwia atakowania jego dziecka” – pisze fundacja w opisie zbiórki, której celem jest 19 tys. zł.

Zbiórka Biura Obrony Praw Dziecka (fot. Zrzutka.pl)

Reklama
Reklama

Unikanie konfrontacji

Chcieliśmy się spotkać z Konradem Dulkowskim, żeby omówić finanse OMZRiK oraz przedstawić dokumenty, które posiadamy. Prezes fundacji w rozmowie telefonicznej stwierdził, że nie jest zainteresowany spotkaniem. Argumentował, że marcowy tekst portalu Zero.pl o Rafale Gawle był w jego ocenie nierzetelny, choć nie podał konkretów. Gdy zwróciliśmy uwagę, że ws. azylu dla Gawła wypowiadał się Adam Bodnar, były minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska, Dulkowski stwierdził, że i Bodnar jest silnie związany z osobami, które “nie lubią” OMZRiK.

Pytania do Konrada Dulkowskiego i Rafała Gawła przesłaliśmy drogą mailową. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Dulkowski nie odbierał już telefonów i nie odpowiadał na wiadomości tekstowe.

Rafał Gaweł odebrał i powiedział, że poziom manipulacji w tekście o nim był nie do przyjęcia i nie będzie rozmawiał. Nie wytłumaczył, na czym manipulacje polegały. Dodał, że obecnie współpracujmy ze skompromitowanym prawnikiem skrajnej prawicy.

Ani Konrad Dulkowski, ani Rafał Gaweł nie powiedzieli, że dane finansowe, które przywoływaliśmy w pytaniach są nieprawdziwe.

Reklama
Reklama