PKB Polski w I kwartale 2026 r. urósł o 3,4 proc. w ujęciu rok do roku – podał Główny Urząd Statystyczny (GUS) w tzw. szybkim szacunku. To wyraźne spowolnienie względem poprzedniego kwartału, kiedy nasza gospodarka urosła o 4,1 proc. w ujęciu rocznym. To także wynik gorszy od prognoz – ekonomiści oczekiwali bowiem wzrostu o 3,6 proc. rok do roku. Co się stało?

- Wzrost PKB Polski w ujęciu rocznym spowolnił w I kwartale 2026 r. w porównaniu z ostatnim kwartałem roku ubiegłego. Okazał się też niższy od tzw. konsensusu prognoz ekonomistów.
- Czy to już wpływ wojny na Bliskim Wschodzie i wywołanego nią szoku energetycznego? Jeszcze tego nie widać – uspokajają eksperci. Wskazują na inną przyczynę spowolnienia.
- W kolejnych kwartałach niepewna sytuacja globalna z pewnością da o sobie znać. Polski wzrost powinny jednak wspierać inwestycje, które będą zasilane strumieniem unijnych pieniędzy.
W ujęciu kwartał do kwartału, PKB Polski w okresie styczeń-marzec wzrósł o 0,5 proc., po wzroście o 1,0 proc. kwartał wcześniej – podał także GUS.
Tzw. szybki szacunek PKB to wstępne dane – GUS może je jeszcze zrewidować. Pełne dane o wzroście gospodarczym w I kwartale poznamy 1 czerwca. Dowiemy się wówczas, w jakim tempie rosła konsumpcja, inwestycje i eksport.
Relokacja amerykańskich wojsk. Szef MON wyjaśnia zamieszanie
Mróz ścisnął polską gospodarkę
Ekonomiści, komentując dane, wskazują, że spowolnienie wzrostu PKB w I kwartale nie jest wynikiem wojny na Bliskim Wschodzie – wpływ tej ostatniej uwidoczni się w kolejnych okresach.
„Hamowanie wzrostu PKB na początku roku to przede wszystkim kwestia wywołanej przez ostrą zimę słabości inwestycji” – zauważają eksperci Pekao we wpisie na platformie X. „W kolejnych kwartałach trzeba się spodziewać wzrostu zbliżonego do 3,5 proc.” – prognozują.
Optykę ekonomistów z Pekao podzielają ich koledzy w PKO BP. „Spowolnienie wynikało głównie z ekstremalnych mrozów, które w styczniu i lutym ograniczyły aktywność w budownictwie, przemyśle i usługach” – piszą w komentarzu.
Chwilowa słabość?
„Wygląda na to, że dwa wyjątkowo śnieżne i mroźne miesiące na początku roku obniżyły dynamikę wzrostu gospodarczego bardziej, niż założyliśmy” – zauważają ekonomiści Erste Banku Polska. Podkreślają zarazem, że dane o PKB za pierwszy kwartał interpretują jako chwilowe osłabienie wywołane trudną aurą, a nie „sygnał utraty rozpędu przez gospodarkę”.
– W I kwartale mamy uwypuklony efekt mrozów; to jeszcze za wcześnie, by dostrzec efekt wojenny w danych z polskiej gospodarki – potwierdza w rozmowie z Zero.pl Arkadiusz Balcerowski, ekonomista mBanku.
„Brakuje nam środków”. Tajemnica finansów fundacji ścigającej rasistów
A jak na PKB Polski wpłyną zawirowania na Bliskim Wschodzie oraz wywołany nimi kryzys na rynku surowców energetycznych? „Wpływ konfliktu z czasem się ujawni, ale będzie zależał od długości jego trwania” – piszą ekonomiści Santandera. „Jak dotąd jedynie nieznacznie obniżyliśmy naszą prognozę wzrostu PKB w całym 2026 r. z powodu konfliktu względem oczekiwań z przełomu roku, do 3,8 proc., choć presja na dalszą korektę szacunków w dół narasta” – przyznają.
Dla zespołu mBanku odczyt GUS nie był negatywnym zaskoczeniem; nie jest on też podstawą, by korygować prognozy całoroczne – podkreśla Arkadiusz Balcerowski.
– My spodziewaliśmy się dokładnie takiego tempa wzrostu, jak podał GUS, to jest 3,4 proc. w ujęciu rocznym – mówi.
W kolejnych kwartałach prognozujemy wzrost w okolicach 3,5 proc., może trochę wyżej, przy założeniu, że około drugiej połowy roku konflikt na Bliskim Wschodzie zostanie zażegnany. W związku z tym podtrzymujemy naszą prognozę wzrostu gospodarki o 3,7 proc. w całym roku – bliską prognozie rządowej.
Arkadiusz Balcerowski, mBank
W wieloletnich założeniach makroekonomicznych na lata 2026-2030 rząd prognozuje, że PKB Polski w całym 2026 r. urośnie o 3,6 proc. Naszą gospodarkę mają napędzać inwestycje, które z kolei będą wspierane napływem środków z Krajowego Planu Odbudowy. Rządzący liczą, że pieniądze z KPO będą kołem zamachowym dla realizacji projektów infrastrukturalnych oraz modernizacyjnych, realizowanych tak przez sektor publiczny, jak i prywatny.
Drugim istotnym silnikiem wzrostu ma być konsumpcja gospodarstw domowych, wspierana „stabilną sytuacją na rynku pracy oraz rosnącymi dochodami gospodarstw domowych” – czytamy w rządowych prognozach.
Czy jednak niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie na pewno nie wpłynie na sentyment inwestycyjny? Arkadiusz Balcerowski uspokaja: – Inwestycje publiczne charakteryzują się dużą inercją i rząd będzie zdeterminowany, by je dowieźć. Nie spodziewamy się, żeby ewentualny wyższy koszt finansowania i wyższe koszty energii wpłynęły na wydatkowanie środków z KPO i funduszy unijnych. Jeśli inwestycje wyhamują, to być może stanie się w to sektorze prywatnym, a i tak będzie to lekkie hamowanie. Podtrzymujemy naszą prognozę wzrostu inwestycji o 7 proc. w całym roku.
