Reklama

Afera wokół memów z Jezusem na wystawie w Gnieźnie. Muzeum tłumaczy zamieszanie

Reklama
TYLKO NA

Burza wokół rzekomej obrazy uczuć religijnych podczas wystawy w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie wybuchła w poniedziałek. We wtorek po kontrowersyjnym fragmencie nie było śladu. – Nikt nikogo nie zamierzał obrażać – mówi Zero.pl dyrektor placówki. W tle cały czas trwa dyskusja dotycząca potencjalnych zmian w prawie.

re-sredniowiecze1
Wystawa „Re: Średniowiecze. 1000 lat, 1000 wersji” (fot. Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie)
  • Wystawa „Re: Średniowiecze. 1000 lat, 1000 wersji” w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie wywołała burzę. Kontrowersje pojawiły się dopiero po miesiącu od jej otwarcia.
  • Część odbiorców uznała, że doszło do obrazy uczuć religijnych. Dyrekcja zapewnia, że „nikt nikogo nie zamierzał obrażać”.
  • Spór wokół wystawy w Gnieźnie wpisuje się w szerszą debatę nad przepisami dotyczącymi obrazy uczuć religijnych. Ministerstwo Sprawiedliwości chce zmian w prawie.

Reklama

„»Profanacja«” – grzmi lokalny portal Gniezno24.pl, opisując zamieszanie, które wybuchło wokół wystawy „Re: Średniowiecze. 1000 lat, 1000 wersji” w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. Wokół wystawy, którą otworzono miesiąc temu, i której głównym celem było ukazanie różnorodności średniowiecza i jego interpretacji. Za sprawą będących fragmentem ekspozycji memów efekt różni się nieco od założeń.

Oburzenie wystawą. Radny zarzuca obrazę uczuć religijnych

Owe memy, przez które o wystawie czasowej z gnieźnieńskiego muzeum zrobiło się głośno, przygotowała młoda artystka z Warszawy. Przedstawiały one pochodzące z epoki dzieła sztuki z umieszczonymi dopiskami. Przykładowo przy Samsonie walczącym z lwem znalazł się podpis: „Kiedy próbujesz dać kotu tabletkę”.

Znaczna część wykorzystanych dzieł nawiązywała do religii. Nie brakowało wizerunków przedstawiających świętych czy nawet Jezusa. „Kiedy próbujesz wykąpać kota” – widniało przy obrazie męki pańskiej.


Reklama

Obok stała – i nadal stoi, choć kontrowersyjne memy usunięto – tabliczka z napisem: „Prezentowane memy są autorską wypowiedzią artystyczną. Niektóre treści mogą być uznane za kontrowersyjne lub naruszające czyjąś wrażliwość. Zamiarem twórców wystawy nie jest obrażanie kogokolwiek”.


Reklama

Po miesiącu od otwarcia ekspozycji, kiedy widniejące na niej prace sfotografował jeden z wizytatorów, pojawiło się oburzenie. Do muzeum zaczęto apelować o usunięcie wystawy. – Zainterweniowałem na wniosek mieszkańców. Zareagowała kuria – mówi nam Łukasz Grabowski, radny do Sejmiku Województwa Wielkopolskiego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

Radny nie ma wątpliwości, że doszło do obrazy uczuć religijnych. – Skoro mieszkańcy poczuli się obrażeni i naruszało to ich uczucia religijne, to była to obraza uczuć religijnych. To było niesmaczne i cieszę się, że dyrekcja nawet nie polemizowała, tylko od razu zdjęła wystawę – tłumaczy nam.


Reklama

Bezpośredni nadzór nad placówką pełni Urząd Marszałkowski. W sprawie wystawy wielkopolski radny złożył interpelację do zarządu województwa.


Reklama

Muzeum się tłumaczy i zapewnia: Nikt nikogo nie zamierzał obrażać

Zdecydowanie inaczej o wystawie mówi gnieźnieński radny Jarosław Mikołajczyk, który jednocześnie pełni rolę edukatora w muzeum. – Jestem człowiekiem wierzącym, ale mam też dystans do sztuki. Być może powinienem coś dostrzec, ale mam na tyle silną wiarę, że te memy mnie ani trochę nie uraziły – słyszymy.

To nie była żadna prowokacja, żeby zrobiło się głośno o muzeum. Nie były to śmichy-chichy, jak niektórzy sugerują. Po prostu mieliśmy zaufanie, że odbiorca odbierze cały przekaz wystawy, która pokazuje, jak przez wieki interpretowaliśmy średniowiecze, a nie jej fragment – mówi Zero.pl radny.

W swoich zapewnieniach Mikołajczyk nie jest osamotniony. – Nikt nikogo nie zamierzał obrażać. Żaden z wykorzystanych obrazów, rysunków nie odnosił się nawet do przedmiotów kultu jako takich, a zawiera wizerunki – komentuje dr Michał Bogacki, dyrektor placówki.


Reklama

– Mamy świadomość, że czasem trudno jest wytłumaczyć konteksty kulturowe. W średniowieczu na marginaliach w księgach religijnych, modlitewnikach, rękopisach biblijnych kopiści często umieszczali niedotyczące treści prześmiewcze rysunki. Tutaj chodziło o odwrócenie pojęć. Wtedy istniała kultura obrazu, teraz tekstu. Wtedy poważny był tekst, a niepoważny obraz, teraz poważny miał być obraz, a niepoważny tekst – tłumaczy dr Bogacki.


Reklama

Mikołajczyk uzupełnia: – Nie będziemy ukrywać, że takie memy istnieją. My ich nie wymyśliliśmy. Chcieliśmy je pokazać. One już funkcjonują w internecie, w świadomości ludzi. Naszym zadaniem jako muzeum nie jest ocenianie historii, tylko jej przedstawienie.

Jak słyszymy, przez miesiąc od otwarcia ekspozycji do muzeum nie docierały żadne sygnały sprzeciwu. Co więcej, memy nie były jedynym elementem wystawy, który mógł budzić kontrowersje. Znalazły się tam m.in. prace socrealistyczne, faszystowskie, sztandar z napisem „Polska dla Polaków”, skarpetki nawiązujące do średniowiecza, poduszki. – A te rzeczy nikogo nie zgorszyły – stwierdza gnieźnieński radny.

Obaj rozmówcy zaznaczają jednak, że rozumieją oburzenie i dlatego podjęli natychmiastową decyzję. – Ludzie mieli prawo się oburzyć i powiedzieć, że nie chcą takiej wystawy. Wtedy muzeum powinno zareagować. I to zrobiliśmy. To nie jest przyznanie się do błędu. To jest reakcja na opinię społeczną – mówi Mikołajczyk.


Reklama

Jesteśmy dla ludzi. Dlatego zdecydowaliśmy się na zdjęcie niektórych elementów wystawy. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że sztuka i historia mogą budzić emocje, ale staramy się unikać pewnych rzeczy – zapewnia dr Bogacki.


Reklama

Problematyczna kwestia obrazy uczuć religijnych. Prof. Bidziński: Zależy od odbiorców i czynu

Kwestia tego, czy rzeczywiście doszło do obrazy uczuć religijnych, nie jest taka oczywista. – Samo pojęcie obrazy uczuć religijnych jest pojęciem, które zależy od odbiorców i samego czynu. Nie ma jednolitej wykładni, każdy przypadek musi być oceniany oddzielnie. Prawo karne penalizuje ogólne pojęcie, ale musimy brać pod uwagę kontekst – mówi Zero.pl  dr hab. Mariusz Bidziński, prof. SWPS i partner w kancelarii Chmaj i Partnerzy.

– Jeśli doszło tutaj do „memicznego” przedstawienia obrazów świętych w kontekście ich reinterpretacji, pastiszu, to nie odbierałbym tego jako obrazy uczuć religijnych – ocenia.

Zdaniem profesora należy brać pod uwagę, że odbiorca, wybierając się na taką wystawę, albo wie, na jaką wystawę idzie, albo może z niej wyjść. – To tak, jakbyśmy, wchodząc do muzeum i widząc rzeźby przedstawiające nagie sylwetki, mówili, że czujemy się urażeni. Nie pozwiemy muzeum za to, że są tam sceny pornograficzne – tłumaczy.


Reklama

Musimy szanować wolność artystyczną. Odgórne mówienie o sztuce w kategoriach obrazy uczuć religijnych jest nieuzasadnione. Pod warunkiem, że sztuka ta nie jest tworzona z zamysłem urażania – podkreśla prawnik.


Reklama

Ministerstwo chce zmian przepisów. Polacy są w większości „za”

Jednym z najczęściej przywoływanych przykładów interpretacji przepisów dotyczących obrazy uczuć religijnych jest decyzja Sądu Najwyższego z 2024 r., w której uznał on wydany w 2021 r. wyrok Sądu Rejonowego w Płocku uniewinniający aktywistki wywieszające plakaty przedstawiające Matkę Boską z tęczową aureolą za prawomocny.

„Działania aktywistek miały charakter prowokujący, ale miały na celu zwrócenie uwagi na homofobiczny i krzywdzący wystrój w kościele w Płocku. Zrobiły to, by pokazać, że takie działania są nieakceptowalne. Nie była zamiarem aktywistek obraza niczyich uczuć religijnych ani znieważenie obrazu Matki Boskiej” – uzasadniał płocki sąd.

O obrazie uczuć religijnych mówi art. 196 k.k. Aktualnie grozi za nią kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2. Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje jednak nad projektem zmian, zgodnie z którymi w przepisie pozostałyby jedynie sankcje wolnościowe i finansowe.


Reklama

Konieczność zmian ministerstwo uzasadnia potrzebą dostosowania prawa do wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie piosenkarki Doroty Rabczewskiej, Dody, który został wydany we wrześniu 2022 r. Zdaniem trybunału nasz kraj naruszył Europejską Konwencję Praw Człowieka, niewłaściwie stosując przepisy wobec piosenkarki skazanej na grzywnę w wysokości 5 tys. zł.


Reklama

Sprawa dotyczyła wypowiedzi z 2009 r., w której piosenkarka określiła autorów Biblii jako „naprutych winem i palących jakieś zioła”. Trybunał wskazał na nieproporcjonalność ingerencji w wolność słowa. W opinii resortu usunięcie kary więzienia ograniczyłoby ryzyko nadmiernej represji oraz stosowania tymczasowego aresztowania.

– Zmiany, które wprowadzamy, są odpowiedzią na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a nie decyzją polityczną. To tylko korekta katalogu kar, więc kto uważa, że może budować w Polsce nienawiść na tle religijnym, ten bardzo się pomyli – mówił na początku roku minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

sondażu przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej” wynika, że większość Polaków popiera taką zmianę. „Za” jest 61,2 proc. badanych. Przeciwnego zdania jest 29,4 proc., a 9,4 proc. nie ma opinii.


Reklama