
Czesław Siekierski, były minister rolnictwa w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” przyznał, że w czasie jego rządów w resorcie rolnictwa docierały do niego skargi na zachowania lidera AgroUnii. Jak ustaliła Monika Krześniak w materiale Kanału Zero, współpracowniczki Kołodziejczaka były nakłaniane przez niego do zażywania narkotyków.
- – Nie miałem informacji, aby Michał Kołodziejczak namawiał kogoś do zażywania jakichś substancji – skontrował w rozmowie z „GW” Czesław Siekierski.
- Polityk PSL był szefem resortu rolnictwa w czasie, gdy Kołodziejczak pełnił w nim funkcję wiceministra.
- Zupełnie inną relację w rozmowie z Kanałem Zero zadają byłe współpracowniczki lidera AgroUnii. Kobiety oskarżyły Kołodziejczaka o stosowanie przemocy czy poniżanie.
Siekierski w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” poinformował, że do resortu nie wpłynęły skargi na zachowanie Michała Kołodziejczaka, ale współpracujące z nim osoby nieoficjalnie skarżyły się na to, jak traktował je szef Agrounii.
– Mówili o jakichś zarzutach, ale się z tego wycofywali. Michał Kołodziejczak miał wtedy wyjątkowo mocną pozycję – stwierdził były minister rolnictwa i dodał, że pracownicy resortu, którzy musieli współpracować z Kołodziejczakiem, skarżyli się na niego.
– Proponował pracownikom coś, czego nie mogli zrobić, bo są procedury. Te osoby skarżyły się, że niektóre rozmowy wyglądają, jakby to były przesłuchania. Pracownicy po dwóch, trzech miesiącach od niego uciekali. Najgorzej było na początku, gdy przyszedł do resortu. Po roku to się zaczęło trochę uspokajać. Próbowałem go w ministerstwie jakoś stabilizować, wyciszać, wyjaśniałem mu różne kwestie – mówił Siekierski, pytany o rozmowy na temat Kołodziejczaka.
Były minister rolnictwa przyznał: były skargi na Kołodziejczaka. „Nie róbmy z niego złego człowieka”
Siekierski przyznał też, że słuchał nagrań, które opublikował Kanał Zero w reportażu Moniki Krześniak. Były minister rolnictwa stwierdził, że zarzuty, które się w nich pojawiają, pochodzą „bardziej od pracowników biura Kołodziejczaka, a nie z ministerstwa”.
– Jeśli nawet były jakieś jego niewłaściwe zachowania, to dlaczego te osoby dopiero teraz odzyskały odwagę? Nie sądzę, żeby on komuś na siłę podawał jakieś narkotyki – stwierdził polityk PSL i dodał: – Moim zdaniem ten przekaz jest przesadzony. Nie róbmy z Kołodziejczaka złego człowieka. Wiem, że także starał się pomagać tak pracownikom, jak i rolnikom.
W reportażu Kanału Zero współpracujące z Kołodziejczakiem kobiety oskarżyły go o stosowanie przemocy, poniżanie i właśnie nakłanianie do zażywania narkotyków. Z kobietami, które twierdzą, że zostały skrzywdzone, rozmawiała reporterka Kanału Zero Monika Krześniak. W swoim materiale opublikowała nagrania rozmów posła i jego byłych pracowniczek.
Azyl widmo, ruina i państwowa kasa. Tak powstaje placówka, która ma wypełnić systemową lukę
Siekierski: Kołodziejczak jest po prostu bardzo emocjonalny
Siekierski w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” zapewniał też, że nie miał żadnych informacji dot. nakłaniania do zażywania narkotyków przez Kołodziejczaka.
– Uważałem, że on jest po prostu bardzo emocjonalny i się nakręca. Nie podejrzewałem, że mogłoby chodzić o narkotyki. Po jego wypowiedziach mówiłem mu: pojechałeś za daleko, szkodzisz sobie. A on odpowiadał, że nie był w stanie się opanować – opisał. Dodał też, że choć Michał Kołodziejczak czasem w niewłaściwy sposób odzywał się do pracowników, to „nie było mowy o przemocy wobec nich”.
Czesław Siekierski oraz Michał Kołodziejczak pracowali razem w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi od 13 grudnia 2023 r. 18 czerwca 2025 r. Michał Kołodziejczak złożył dymisję i odszedł z resortu. Siekierski pełnił funkcję ministra rolnictwa dłużej – do 24 lipca 2025 r.
Rutkowski: czy Kołodziejczak ma się odlać na waszych oczach?
W środę Krzysztof Rutkowski, przedstawiciel Michała Kołodziejczaka, zorganizował w Sejmie konferencję prasową. Były wiceminister rolnictwa nie pojawił się na niej, by odpowiedzieć na pytania. Rutkowski w trakcie konferencji przekrzykiwał się z dziennikarzami i jednocześnie zapewniał, że przekona Kołodziejczaka do poddania się testowi na obecność narkotyków w organizmie.
– Pomimo że w tej chwili mieszkam w Tajlandii i tam wylatuję, chciałbym to załatwić dla opinii publicznej, by się dowiedziała, czy we włosie Michała Kołodziejczaka znajduje się kod narkotykowy. Ja do tego doprowadzę – zapewnił Rutkowski.
Podczas spotkania z mediami tezy detektywa kontrowała dziennikarka Kanału Zero Monika Krześniak. W pewnym momencie Rutkowski krzyknął: czy Kołodziejczak na waszych oczach ma się odlać?
Jak dowiedział się portal Zero.pl, w prokuraturach okręgowych w Łodzi i Warszawie trwają czynności sprawdzające w związku z oskarżeniami, które pod adresem posła Michała Kołodziejczaka formułują jego byłe współpracownice.