Reklama
Świat

Polacy, nic się nie stało! Mundial bez nas to najlepsze, co mogło się wydarzyć

11 czerwca rozpocznie się Mundial. Międzynarodowe święto kopaczy i ich kibiców. Gospodarzami mistrzostw są m.in. Stany Zjednoczone, państwo, w którym słowo „football” nie kojarzy się z kopaniem okrągłej piłki. Jednego natomiast możemy być pewni: tym razem nikt nie wpadnie na wyjątkowy pomysł dofinansowania naszych biednych orłów milionami z budżetu państwa. Ekipa Lewego nie podołała kwalifikacjom.

Michał Pogoda
Opinia autorstwa: Michał Pogoda
Dzisiaj 19:04
7 min
11 czerwca rozpoczyna się Mundial. (fot. FABRICE COFFRINI / East News)
TYLKO NA
  • Dzięki biletom na finał za 11 tys. dol. i logistycznemu koszmarowi podróży między trzema państwami, piłka nożna nareszcie dorosła. Zrzuciła robotniczy dres i stała się luksusowym sportem wyłącznie dla ludzi pijących szampana.
  • FIFA pod wodzą Infantino funduje europejskim kibicom nocne seanse przed telewizorem, a tradycyjne święto futbolu bezczelnie przepisuje na format Super Bowl, sztucznie wydłużając przerwę meczu dla komercyjnego show.
  • Pod płaszczykiem „czystej jak łza” przyjaźni Trumpa i Infantino, FIFA ucieka przed zarzutami o korupcję, rozdaje naprędce sklejone nagrody i organizuje mecze reprezentacji Iranu w cieniu zmilitaryzowanych stref. Udając, że „gdy śpiewają stadiony, milkną wojny”.

Mundial to zarazem hiszpański jak i portugalski przymiotnik, w wolnym tłumaczeniu oznaczający: „światowy”, „globalny” lub „ziemski”. Pochodzi od łacińskiego słowa mundusktóry może również oznaczać „czysty”i „elegancki”. Co jest wyjątkowo zabawne, piłka nożna w żaden sposób nie kojarzy mi się z czystością, a już na pewno nie z elegancją.

Przeczytaj także: James Bond to 10/10. A jak wypada sama gra? Recenzujemy „007 First Light”

Cena czyni cuda

Na szczęście piłeczka dorosła. Nie jest to już sport dla mas. To żadne Fabryczne Kluby Sportowe (FKS) czy inne Ludowe Kluby Sportowe (LKS). To sport dla elit, ludzi, którzy na co dzień grają w golfa, piją szampana i żywią się kawiorem.

Reklama
Reklama

Jeśli zupełnie przypadkiem nie jesteście właścicielami świetnie prosperującej międzynarodowej firmy, szanse na to, że obejrzycie Mundial na własne oczy, są bliskie zeru. Co jest świetną informacją dla prawdziwych fanów tego sportu.

Bilet na finał ma bowiem kosztować jedynie 11 tys. dol. za sztukę. Co, jeśli dodać do tego koszty podróży i zakwaterowania jest, ceną godną kibicowskiego trudu. Trudu wręcz niewyobrażalnego, trudu, który można porównać jedynie do zwycięstwa, jakie Polska reprezentacja odniosła nad zespołem składającym się z nauczyciela, woźnego i elektryka.

Przypomnę, że było to w 2023 r. i wygraliśmy wtedy 0:2 z Wyspami Owczymi. Był to sukces na miarę naszych czasów i możliwości.

Czytaj także: Awantura o order, czyli jak osłabić państwo w kilku prostych krokach

Reklama
Reklama

Meczyk z kawką

Tym razem FIFA postanowiła wspaniałomyślnie zadbać o zdrowie kibiców z Europy. Za co należą się szczególne gratulacje przewodniczącemu Infantino. Meczyk z piwkiem? Niekoniecznie, jeśli rano trzeba wstać do pracy, kawa wydaje się tu być dużo lepszym rozwiązaniem. Co prawda oglądanie sportu kopaczy kojarzy się bardziej ze złocistym płynem i paczką wysokokalorycznych przekąsek, ale właśnie tej tradycji dzielni działacze federacji postanowili rzucić wyzwanie. Jedynym mankamentem dla przeciętnego Kowalskiego może być lekkie niewyspanie w pracy, czego się jednak nie robi dla ukochanej dyscypliny sportu?

Wbrew pozorom FIFA pomyślała również o kibicach z Ameryki Południowej. Ci mogą spokojnie zostać w domach i oglądać transmisję. Nie ma sensu, aby pchali się do Stanów Trumpa. O ile wiem, nie są tam mile widziani. Poza tym Mundial odbywa się nie tylko w USA, ale również w Kanadzie i Meksyku. Tak, tak, aby na żywo zobaczyć wszystkie mecze należałoby się wcielić w Tonego Halika, kupić Jeepa i podróżować po całym kontynencie. Ewentualnie posiadać własny prywatny odrzutowiec. Czyż to nie wspaniałe?

Nowa świecka tradycja

To jednak nie wszystko. Po raz pierwszy w historii finał Mundialu ma zostać rozegrany na jankeskich zasadach. Tradycyjnie w piłce nożnej pomiędzy dwoma czterdziestopięciominutowymi połowami meczu mamy piętnastominutową przerwę. Tym razem wzorem Super Bowl ma ona zostać wydłużona. Spokojnie, nie po to abyśmy mogli skoczyć do zaprzyjaźnionego sklepu po zapasy złocistego trunku. Całe wydarzenie ma okrasić tzw. half time show. Występ gwiazd, które zadbają o atmosferę na MetLife Stadium, tam właśnie odbędzie się finał, a tym samym odciążą walczących o trofeum zawodników. Pamiętajmy, że muzyka łagodzi obyczaje.

Reklama
Reklama

Woda życia

Przyznaję, że jednym z moich ulubionych piłkarzy jest Cristiano Ronaldo. To facet z charakterem, przypomnijcie sobie konferencję prasową, na której wysoko słodzony produkt jednego ze sponsorów wyrzucił do kosza, mówiąc coś o piciu wody. Jak się okazało, FIFA poszła tym śladem, organizatorzy zadbali o to, aby kibice, którzy już nabyli kosmicznie drogie bilety pili napoje najwyższej jakości. Stąd powszechny zakaz wnoszenia na stadiony jakichkolwiek płynów. Meczyk na żywo tylko z napojem kupionym na miejscu, tak aby, kibice nie zarazili się bakterią koli. Tak mi się przynajmniej wydaje. 

MAGA

Wszystko to jednak nie byłoby możliwe gdyby nie czysta jak łza przyjaźń panów Trumpa i Infantino. Pisał o tym nawet „The New York Times”. FIFA wynajęła puste biura w Trump Tower, co jak twierdzą złośliwi i zapewne podli ludzie, miało oczyścić wielu działaczy z zarzutów korupcyjnych. Ja również wzorem amerykańskiej prokuratury uważam, że walka z przekrętami finansowymi nie jest priorytetem obecnej administracji. Znacznie łatwiej nękać ludzi, którzy tak jak dziadek pana prezydenta przyjechali do USA i ciężką pracą próbują zarobić na życie. Wszak jak już ustaliliśmy, piłka nożna to sport dla elit, nie dla jakichś dresiarzy.

Z drugiej strony jak można oskarżać działaczy federacji, która samemu prezydentowi przyznała „Pokojową Nagrodę FIFA”? Mógł mieć Nobla, niestety w Sztokholmie ktoś nie pomyślał. Przypomnijcie sobie z jaką dumą i godnością Donald Trump przyjął to wyróżnienie.

Reklama
Reklama

„Gdy śpiewają stadiony”

Pamiętacie Igrzyska Olimpijskie w Atlancie i oficjalny polski hymn śpiewany przez Edytę Górniak? Jego tekst wydaje się być ponadczasowy. Aktualny zwłaszcza dziś! „Gdy śpiewają stadiony – milkną wojny”. Tak właśnie powinniśmy śpiewać, wszyscy razem podczas zmagań reprezentacji Iranu. Duch sportowej rywalizacji zwycięży! Jestem pewien, że laureat Pokojowej Nagrody FIFA zadba o komfort swoich gości.

Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że Mundial 2026 to szczyt populizmu. Tak jednak nie jest! Jak wspólnie zauważyliśmy hasło: chleba i igrzysk nijak się ma do obecnej sytuacji. Igrzyska się odbędą, z bliska jednak, co bardzo cieszy, oglądać je będzie creme de la creme kibicowskiego świata. Zwykłemu zjadaczowi chleba pozostanie telewizor.

Przeczytaj także: Rekordowe przerwy w dostawach prądu na Kubie. Nawet 90 godzin bez energii

My, Polacy również nie mamy powodu do zmartwień. Lewandowski z kolegami tym razem nas nie zawiodą, nie będziemy musieli im śpiewać, ani przeżywać porażek. Żaden premier nie zaproponuje naszym biednym orłom milionów z budżetu państwa za wyjście z grupy. To już melodia przeszłości. Nie musimy nigdzie jechać. Męczyć się w samolotach, wynajmować hoteli. Kawa i pilot to jedyne czego nam potrzeba! 

Reklama
Reklama

Rodzi się nowy lepszy świat! Świat piłki elit, świat sportu na najwyższym poziomie. Na miejscu działaczy FIFA nawiązałbym jeszcze do jednej starej elitarnej tradycji: płonących ogrodów Nerona. Choć w sumie nie wiadomo jak zakończą się mecze z udziałem wspomnianej wcześniej reprezentacji Iranu.

Źródło: Zero.pl
Michał Pogoda
Michał PogodaPiszę o wielkich sprawach w skali mikro, na ogół z przymrużeniem oka. O tym, jaki wpływ na jednostkę wywierają biznes, technologia, kultura i nauka - autor zewnętrzny