Reklama
Reklama
Reklama

Rekordowe przerwy w dostawach prądu na Kubie. Nawet 90 godzin bez energii

Kuba znów pogrąża się w ciemnościach, a tym razem przerwy w dostawach prądu osiągnęły skalę niespotykaną od lat. W niektórych regionach blackout trwa już ponad 90 godzin, paraliżując codzienne życie mieszkańców i kluczowe usługi publiczne.

Cuba's Union Electrica estimates the largest blackout
Blackout na Hawanie (fot. Ernesto Mastrascusa / PAP / EPA)
  • Na Kubie blackouty biją rekordy. W Matanzas przerwy w dostawach prądu przekroczyły 90 godzin, a w Hawanie sięgają ponad 75 godzin, co paraliżuje codzienne życie.
  • Skala problemu jest systemowa. Według doniesień nawet ok. 70 proc. kraju może być objęte przerwami w dostawach energii, nie tylko pojedyncze regiony.
  • Kluczowa elektrownia Antonio Guiteras w Matanzas wielokrotnie zawodzi. Jej awarie i niedobory paliwa prowadzą do deficytów mocy i destabilizacji całej sieci

Na Kubie narasta kryzys energetyczny, który w ostatnich dniach doprowadził do wyjątkowo długich przerw w dostawach energii elektrycznej. W prowincji Matanzas na zachodzie wyspy blackout przekroczył już 90 godzin, co oznacza wielodniowe funkcjonowanie bez stabilnego zasilania.

Podobne problemy odnotowano również w innych częściach kraju, w tym w rejonie Hawany, gdzie przerwy w dostawach prądu sięgają ponad 75 godzin. Skala zjawiska wskazuje, że nie są to już pojedyncze awarie, lecz systemowy problem całej kubańskiej energetyki.

Elektrownia Antonio Guiteras w centrum kryzysu

Jednym z głównych punktów zapalnych pozostaje elektrownia im. Antonio Guiteras w Matanzas, uznawana za kluczowy element krajowego systemu energetycznego. To właśnie tam odnotowano kolejne usterki, które w ostatnich dniach znacząco ograniczyły produkcję prądu.

Reklama
Reklama

Dyrektor zakładu Roman Perez Castaneda przyznaje, że instalacja wymaga generalnego remontu, który w praktyce oznaczałby konieczność wstrzymania pracy nawet na kilka miesięcy. W warunkach kubańskiego systemu energetycznego oznaczałoby to jeszcze głębsze deficyty mocy.

Czytaj również: Gra o przetrwanie. Czy Kuba wytrzyma amerykański nacisk?

Według szacunków niezależnych mediów nawet około 70 proc. terytorium Kuby może doświadczać przerw w dostawach energii. Oznacza to, że blackouty nie ograniczają się do jednego regionu, lecz obejmują znaczną część kraju.

Problemy wynikają nie tylko z awarii pojedynczych jednostek, ale także z ogólnego zużycia infrastruktury oraz niedoborów paliwa potrzebnego do pracy elektrowni cieplnych. System energetyczny od lat funkcjonuje na granicy wydolności.

Reklama
Reklama

Protesty i narastające napięcia społeczne

Wraz z pogłębiającym się kryzysem energetycznym rośnie niezadowolenie społeczne. W ostatnich dniach w różnych częściach wyspy odbyły się liczne demonstracje mieszkańców domagających się przywrócenia dostaw prądu.

Protesty mają najczęściej spontaniczny charakter i są bezpośrednią reakcją na wielogodzinne, a w niektórych przypadkach wielodniowe blackouty.

Jednym z czynników pogłębiających sytuację jest deficyt paliw, który ogranicza możliwości pracy elektrowni. Znaczenie ma spadek dostaw ropy, wcześniej częściowo uzależnionych od partnerów zagranicznych, przede wszystkim Wenezueli. Sytuacja Kuby stała się ciężka szczególnie po ujęciu przez USA Nicolasa Maduro.

Reklama
Reklama

Ograniczenia w imporcie surowców oraz trudności gospodarcze sprawiły, że kubański system energetyczny coraz częściej nie jest w stanie pokryć zapotrzebowania na energię.

Sankcje i presja międzynarodowa

W tle kryzysu pozostaje również napięta sytuacja polityczna. Stany Zjednoczone utrzymują i zaostrzają sankcje wobec kubańskich władz oraz wybranych instytucji, co – według Hawany – dodatkowo pogłębia problemy gospodarcze i energetyczne.

Waszyngton z kolei konsekwentnie krytykuje system polityczny na wyspie.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio określa Kubę jako „światową stolicę radykalnego terroryzmu lewicowego” i dodaje, że Waszyngton „nie będzie tolerował radykalnych reżimów marksistowskich na naszej półkuli”. Prezydent USA Donald Trump z kolei zapowiedział w maju, że Amerykanie „zajmą się” Kubą. – Zajmiemy się Kubą, gdy skończymy z Iranem – ogłosił.

Źródła: Zero.pl, PAP
Reklama
Reklama