Zupełnie szczerze – w mojej socialmediowej banieczce wszyscy od kilku dni jarali się premierą nowego Porsche Mission S. Bo taka impreza również odbyła się wczoraj w Stanach Zjednoczonych.
Pokaz Tesli Roadster jakoś tam nie funkcjonował. Może też dlatego, że cały projekt ma wieloletnie opóźnienie, a wielu potencjalnych klientów, którzy wpłacili depozyt na ten samochód, pewnie nawet zapomniało już, że ich pieniądze leżą na koncie Elona Muska.
Wszyscy poza Samem Altmanem. Szef OpenAI jakiś czas temu zażądał zwrotu swojego depozytu, o czym było dość głośno w mediach. Trudno mu się dziwić, bo przecież Tesla Roadster powstaje w takich samych bólach jak – to chyba będzie dobry przykład – GTA 6. Przecież pierwszy prototyp tego auta został przedstawiony w... 2017 r.
W każdym razie: ile można czekać?
Ale teraz twórcy internetowego contentu mają używanie. Oficjalnie mamy latające samochody przed premierą wspomnianego GTA 6
Wszystko to oczywiście wygląda niezwykle szokująco. Widowiskowy pokaz nowej generacji Tesli Roadster odbył się w Waco w stanie Teksas, tuż obok ośrodka testowego SpaceX.
Elon Musk pokazał latającą Teslę. Podał datę premiery
Widowiskowy to może jednak mało powiedziane. W największym skrócie – Tesla twierdzi, że ten samochód rozpędzi się do 60 mil (96 km/h) w mniej niż sekundę. Do tego – co zobaczyliśmy na pokazie – potrafi jeździć do góry nogami i… no właśnie, latać. Robić osobliwe „kickflipy” w powietrzu.
Najlepiej to po prostu zobaczyć:
To jest jakiś technologiczny krok do przodu. Ale wątpię, że poza grupą entuzjastów świat go w ogóle chce
O tym, jak to dokładnie wszystko działa, będziemy mieć w Zero.pl oddzielny tekst – w momencie publikacji tego artykułu szykuje go Arek Dziermański. Ale muszę się do tego odnieść chociaż skrótowo.
Po pierwsze: tak, dzięki wyrzutniom sprężonego powietrza Tesla Roadster nie tylko potrafi „latać” (choć bliższe prawdzie byłoby określenie „skakać”), ale może również obrócić się w powietrzu. Bo jak już wjedziecie na dach tunelu na obwodnicy Warszawy (dzięki wentylatorowi w podwoziu, które odsysa powietrze i tworzy podciśnienie) i przypadkiem stracicie docisk, system was wyratuje, a auto wyląduje na czterech łapach jak kot. To w sumie było po drugie.
I po trzecie: tak, prawdopodobnie zapowiadane przyspieszenie do 100 km/h poniżej sekundy będzie możliwe. Dzięki silnikom odrzutowym (na zimny gaz) stworzonym we współpracy ze SpaceX.
Ja natomiast muszę zauważyć, że to wszystko, co zobaczyliśmy w Teksasie, to marketingowa papka. Z wielu względów.
Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, ile kosztowałoby ubezpieczenie nowej Tesli Roadster w topowej wersji
Gdybym był szefem towarzystwa ubezpieczeniowego, zabroniłbym w ogóle ubezpieczać ten samochód. Gdyby Tesla Roadster weszła na rynek w proponowanym kształcie i spełniła wszystkie obietnice, mówilibyśmy o samochodzie, który:
- rozpędza się do 100 km/h na godzinę w poniżej sekundy, czyli jest w stanie pokonać 30 metrów w mniej niż w sekundę, i to z miejsca (!),
- jest w stanie przeskoczyć auta w korku (!),
- może wjechać na dach tunelu, jeśli jego ściany są okrągłe.
Nawet jeśli w USA to wyjechałoby na drogi, nie wyobrażam sobie, że taki samochód byłby homologowany w Europie.
W Unii Europejskiej, której można czepiać się o wiele rzeczy, ktoś jednak jeszcze pamięta o czymś tak błahym, jak bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego. Przekonał się o tym sam Elon Musk, który nie sprzedaje w Europie swojego Cybertrucka. Powód jest prosty: to samochód śmiertelnie niebezpieczny dla pieszych ze względu na swój kształt. Samochód, który stoi, a po sekundzie jest 30 metrów dalej, jest równie niebezpieczny.
Tutaj wyzwania są oczywiście inne, ale przecież już teraz widać, że ich nie brakuje.
A tak w ogóle: minęło 9 lat, a my o Tesli Roadster ciągle niczego nie wiemy
Wiedzą państwo, co jest symptomatyczne? Tesla pokazała nam latający samochód, ale my de facto nadal nie wiemy nawet, jaki będzie tu zasięg. Jaka będzie bateria. Nie znamy mocy tego auta.
Pytań jest tak naprawdę więcej niż wcześniej. Zapowiedziano trzy wersje tego auta: Performance, Thrust oraz Rocket. Podstawowa ma być po prostu szybka, ale już ma mieć ten wentylator, którego główną rolą nie będzie mimo wszystko jeżdżenie po suficie, tylko generowanie docisku w zakrętach.
Gotowy do jazdy po drogach z miejscami dla dwóch osób. Wyposażony w aktywną aerodynamikę i wielotrybowy układ zasysania, który maksymalizuje siłę docisku, zapewniając osiągi na zupełnie nowym poziomie — zarówno na torze, jak i poza nim.
Tesla o podstawowej wersji Roadstera
Thrust to ta wersja, która pozwoli przyspieszyć do 100 km/h w mniej niż sekundę. Tak o niej pisze Tesla:
Gotowy do wyścigów, z miejscami dla dwóch osób. Wyposażony w wielotrybowy układ zasysania połączony z silnikami na zimny gaz w tylnej części pojazdu, które rozpędzają model Roadster od 0 do 100 w mniej niż 1 sekundę.
No i wreszcie Rocket – to ta wersja, która będzie mogła odrywać się od ziemi. Tesla twierdzi, że nie będzie mógł jej kupić każdy. Co to oznacza? Oczywiście nie wiadomo. Ale Amerykanie już zastrzegają, że ta wersja nie będzie dostępna do użytku na drogach publicznych. I tyle z latania w korkach.
Gotowy do lotu, z miejscem dla jednej osoby. Wyposażony w wielotrybowy układ zasysania połączony z silnikami na zimny gaz rozmieszczonymi wokół pojazdu, które wspomagają przyspieszenie w przód i w górę, a także boczny ruch obrotowy. Więc tak, on lata.
Opis Tesli Roadster Rocket
Elon Musk okroił gamę Tesli o 40 proc. Roboty pomieszają nam w garnku
Nie wiemy też, co z pieniędzmi ludzi, którzy lata temu (niektórzy już prawie dekadę temu) wpłacili wpisowe. Wtedy nikt nie mówił o trzech wersjach auta. Czy będą mogli teraz sobie ją wybrać? Nic nie wiadomo.
Nie wiemy, na jakie rynki trafi to auto. Nie wiemy, gdzie będzie produkowane. Uważam więc, że Tesla Roadster – jakimkolwiek finalnie autem nie będzie – jest od nas jeszcze bardzo daleko. Chociaż niby ma trafić do sprzedaży w 2028 r.
Może zainteresuje cię także:









