Dwa najstarsze modele znikają z gamy Tesli i z pięciu aut w gamie robią się trzy. Tesla Model S wytrzymała w produkcji 14 lat, a Model X – 11 lat. Wreszcie jednak sam Elon Musk zaanonsował koniec ich rynkowej kariery. Zamiast zapowiedzi nowych modeli samochodów, dowiedzieliśmy się, że fabryka przestawi się na produkcję robotów.
(fot. Tesla / Inne)
Tesla wycofuje ze sprzedaży dwa najdroższe modele, S i X.
Zamiast samochodów, fabryka będzie produkować humanoidalne roboty.
Tymczasem dział motoryzacyjny Tesli ma problemy – spada i zainteresowanie, i zyski.
Reklama
Tesla ma ostatnio problem. To, co kiedyś było przełomowe i supernowoczesne, stało się znane, opatrzone i nieciekawe. Z pozycji gracza wywracającego stolik Tesla przeszła na obronę swoich pozycji przed naporem aut chińskich, jednak robi to zadziwiająco mało skutecznie.
W ostatnich latach doczekaliśmy się tylko jednego, niezbyt udanego modelu Cybertruck – jego sprzedaż po początkowym zainteresowaniu bardzo szybko spadła, nigdy nie osiągając nawet ćwierci planowanego poziomu. Pojawiły się dwa liftingi bestsellerowych modeli 3 i Y, oba zmieniające niewiele poza wyglądem, a niedawno też wersje bazowe Standard w atrakcyjnych cenach, ale i tu nowości za bardzo nie uświadczymy.
Model S i Model Y powinny były zniknąć parę lat temu
Z jakiegoś powodu w gamie utrzymywano dwa horrendalnie drogie samochody w cenach ok. 500 tys. zł. Ich łączna sprzedaż w ostatnich latach nie przekraczała 3 proc. całej sprzedaży marki Tesla. Istniały raczej głównie wizerunkowo – Model S jako ten pierwszy popularny samochód marki, który rzeczywiście wyniósł ją z niszy do głównego nurtu, a Model X pewnie za sprawą niecodziennych tylnych drzwi, znanych jako Falcon Doors.
Reklama
Reklama
To nie jest tak, że te samochody są istotnie przestarzałe
Po prostu ich popularność była efektem mody. Producenci samochodów doskonale wiedzą, że auta, które budzą duże zainteresowanie na początku, szybko też to zainteresowanie tracą. Stąd pojazdy „ciekawe” świetnie sprzedają się w początkowym okresie produkcji, a później coraz gorzej.
Wyjątków od tej reguły znajdujemy niewiele, jak chociażby Fiat 500, którego w Europie robiono przez ok. 18 lat i do samego końca znajdował licznych nabywców. Jednak gdy chodzi o „duże” Tesle, grupa odbiorców jest nieporównanie mniejsza, a konkurencja zaatakowała szybko – czy to w postaci niemieckich aut premium jak Audi e-tron GT, czy chińskich, jak Xpeng G6.
Reklama
Tesla Model S wprawdzie przez jakiś czas mogła się szczycić tytułem najszybszego samochodu elektrycznego na świecie, ale to nie wystarczy. Rynek wymaga, by cały czas pompować nowości, zwłaszcza w segmencie aut drogich (czasem zwanym „premium”), gdzie klienci są wyjątkowo wybredni i stale chcą mieć coś, czego nie ma nikt inny.
Reklama
Ostatnie posunięcia Elona Muska mocno zaszkodziły Tesli
Chociaż Tesla to nadal jeden z najpopularniejszych producentów samochodów elektrycznych na świecie, jej sprzedaż istotnie spadła – w 2025 r. klientów znalazło o prawie 9 proc. aut mniej niż w 2024, a 2024 i tak był gorszy niż 2023. Jeszcze gorzej wygląda to w kwestii zysków – te spadły o 46 proc.
Nie powstrzymało to Elona Muska przed dalszymi wypowiedziami zniechęcającymi Europejczyków do jego osoby. Choć „miłość” między Muskiem a Trumpem ustała, gdy ten drugi podpisał ustawę likwidującą ulgi podatkowe dla nabywców aut elektrycznych w USA, prezes Tesli nadal słynie z obrzucania ludzi wyzwiskami w serwisie X.
Reklama
Polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego nazwał „obślinionym imbecylem”. Te i inne incydenty sprawiły, że w Europie – poza Norwegią – sprzedaż Tesli spadła nawet o kilkadziesiąt procent. Jeszcze bardziej może martwić spadek zainteresowania w Chinach. Niby to tylko kilka procent rok do roku, ale trend już widać: lokalni producenci wjeżdżają z nowymi, bardziej atrakcyjnymi wizualnie modelami w jeszcze niższych niż Tesla cenach.
Reklama
Co na to Elon Musk? Wprowadzi humanoidalne roboty Optimus
Kalifornijska fabryka, w której produkowano Model S i Model X, przestawi się na produkcję robotów o nazwie Optimus. Tak, robotów – jak z filmu „Ja, robot”, tylko trochę bardziej prymitywnych. Na razie pokazano drugą generację, ale w pierwszym kwartale tego roku ma pojawić się trzecia, gotowa do masowej sprzedaży.
Robot będzie wykonywał za nas proste obowiązki domowe, a w przyszłości może nawet poprowadzi samochód – pod warunkiem, że ten nie będzie jeszcze w pełni autonomiczny, do czego Elon Musk dąży wszelkimi siłami.
Reklama
Reklama
https://youtu.be/eCNVet_wXGA
Możliwe, że to my żyjemy mentalnie w XX wieku
Możliwe, że Elon Musk wie coś, czego my nie wiemy, i że sprzedaż samochodów to już przebrzmiały temat – i stąd brak nowych modeli Tesli. Możliwe również, że przyszłość należy do robotów bez oczu i autonomicznych kapsuł na kołach, jadących po z góry zaprogramowanej trasie. Pytanie, czy jest to przyszłość, o której marzymy?