Reklama

Tesla Cybertruck z gigantycznym spadkiem sprzedaży. Urok pokracznego pickupa szybko minął

Reklama

Żaden samochód elektryczny nie zaliczył tak ogromnego spadku zainteresowania jak Tesla Cybertruck na przestrzeni lat 2024-2025. Początek był średni, obecnie poziom sprzedaży jest dramatycznie niski, zgodnie z zasadą, że im coś jest dziwniejsze, tym krócej jest modne.

Sprzedaż Tesli Cybertruck spada.
  • Segment elektrycznych pick-upów to rynkowa nisza, mimo starań producentów.
  • Tesla Cybertruck przestała budzić zainteresowanie nabywców szybciej niż sądzono.
  • W Europie ten wóz pozostanie na zawsze egzotykiem. 

Reklama

Pierwsze moje spotkanie z Teslą Cybertruck miało miejsce w muzeum motoryzacyjnym Petersen w Los Angeles wkrótce po premierze tego pojazdu. Byłem zszokowany, jak można proponować klientom coś tak złego i niedopracowanego, pojazd wyglądający jak karykatura pickupa i pod względem wyglądu, i praktyczności.

Rozumiem, że w amerykańskich realiach duże samochody są czymś normalnym (choć wolałbym, żeby tych realiów nie eksportować do nas), ale Tesla Cybertruck wydała mi się produktem tak złym, że spodziewałem się zupełnej porażki sprzedaży. Uznałem bowiem, że nawet Amerykanie mają jakieś resztki gustu czy rozsądku.

Tym razem się nie pomyliłem

Można już śmiało powiedzieć, że Tesla Cybertruck to zupełny sprzedażowy klops. Początkowe plany produkcyjne przewidywały wytwarzanie 0,25 mln egzemplarzy rocznie tylko na rynek wewnętrzny w Stanach. Tymczasem w 2025 r. sprzedaż spadła jak zasięg auta elektrycznego przy -15 stopniach.


Reklama

W 2024 r. Cybertruck był najpopularniejszym elektrycznym pickupem w USA – co nie było trudne przy tak słabej konkurencji – a do klientów trafiło, według różnych szacunków, między 38 a 40 tys. pojazdów. Najbliższa prawdzie jest zapewne podawana przez serwis InsideEVs liczba 38 965 aut. Dlaczego może ona jednak być trochę zawyżona, o tym za chwilę. 


Reklama

Rok 2025 przyniósł dramatyczny spadek liczby zamówień

Wyniki na razie są szacunkowe, ale wygląda na to, że liczba sprzedanych Cybertrucków w zeszłym roku doszła ledwo do 20 tys. egzemplarzy. W trzecim kwartale zeszłego roku klientów znalazło niecałe 5400 sztuk, ale wliczono tu ponad 1000 aut, które kupiła firma SpaceX należąca do Elona Muska – można to tylko porównać do samorejestracji przez dealerów.

Powinno wyjść inaczej, bo w międzyczasie konkurencyjny elektryczny pickup Forda, czyli F-150 Lightning, zdążył zniknąć z rynku. A jednak po bardzo krótkim okresie zachwytu ze strony wiernych fanów Muska mamy dramatyczny spadek zainteresowania. Zresztą na liście aut elektrycznych, które straciły w 2025 r. najwięcej, mamy cztery Tesle. To akurat nie jest bardzo dziwne, bo poza Cybertruckiem Tesla ma starą gamę modeli. 

W ogóle istnieje problem z konceptem elektrycznego pickupa

To rodzaj wegańskiego mięsa. Mięsożercy chcą jeść mięso i na wegański zamiennik patrzą z pogardą. Dla odmiany twardzi weganie w ogóle nie chcą mieć nic wspólnego z niczym, co mięso przypomina. Elektryczny pickup to pojazd dla progresywnych nabywców z USA, którzy pickupów zwykle nie cierpią (i nie potrzebują), podczas gdy tradycyjni klienci na tego typu auta to „mentalne konserwy”, dla których pojazd powinien być duży i zużywać mnóstwo paliwa w swoim wielkim, nieefektywnym silniku.


Reklama

Tych dwóch rzeczy po prostu nie da się połączyć, a już na pewno nie w tak nieporadny sposób, jak próbowano to zrobić w Tesli Cybertruck. Na ten moment jedynym względnie sensownym pojazdem tego rodzaju w USA jest Rivian R1T w cenie od 73 tys. dol. Cybertruck jest o 7 tys. dol. droższy.


Reklama

Już wkrótce rynkiem tym może zatrząść superprosty elektryczny pickup Slate (anagram słowa „Tesla”) opracowany za pieniądze firmy Amazon. Ma kosztować nie 80 czy 70 tys., ale 20 tys. dolarów. Tyle że Slate będzie miał dwa miejsca i nie przewidziano wersji 4-drzwiowej, nie będzie więc konkurować o uwagę klientów poszukujących auta dla rodziny. 

Europa nie pomoże Cybertruckowi

Europejczycy – zwłaszcza z północy kontynentu – uwielbiają Tesle, ale Cybertrucka nie kupią. Nie jest u nas dostępny, ponieważ nie spełnia wymogów z dziedziny bezpieczeństwa.

Wszystko przez jego ostre krawędzie nadwozia czy wystające mocowanie wycieraczki przedniej, niebezpieczne dla pieszych. Dużą popularność w internecie zdobyła próba dostosowania pickupa Tesli do europejskich wymogów podjęta przez czeską firmę, która zamontowała gumowe uszczelki na ostrych elementach karoserii i to miało sprawić, że Cybertruck stanie się legalny.


Reklama

W naszych warunkach to jednak zupełny egzotyk – niedawno z tym samochodem (w dodatku po tuningu, na ogromnych felgach) fotografował się Sławomir Mentzen. Jego fani, przeważnie niechętni samochodom elektrycznym, nie wiedzieli, czy mają się cieszyć, czy martwić.

Ja się cieszę – o ile osobowe Tesle mają swoje zalety z technicznego punktu widzenia, o tyle Cybertruck to już objaw szaleństwa, w które popadł Elon Musk. 


Reklama