Reklama
Reklama
Piotr Rodzik
Pracuję w mediach od 2012 r. Z Kanałem Zero jestem związany od 2024 r. W Zero.pl jestem szefem wydawców, zajmuję się także tematami motoryzacyjnymi. Piszę o nich z wielką pasją, bo są jednocześnie moim hobby.
Wpisy autora
Najbardziej pierwszoświatowy problem pierwszego świata. Porsche 911 trafiają przez to do serwisu

Nie będę oryginalny – kultowe Porsche 911 nie bez powodu jest kultowe i to zwyczajnie samochód, w którym trudno odnaleźć jakąkolwiek wadę. Ostatnio odkryłem też, jak świetnie (naprawdę!) się w nim wozi... dzieci. Jest tylko jedno drobne „ale”. I jak się okazuje, nie tylko ja miałem taki problem.

Uwaga, niepopularna opinia. Trzaskowski ma rację ws. parkowania w centrum stolicy

To historia, która w weekend niosła się po sieci, a warszawscy aktywiści miejscy błyskawicznie i z lubością obśmiali Rafała Trzaskowskiego za jego „akcję” na zrewitalizowanej ul. Chmielnej. Stanę jednak w obronie prezydenta. Prezydent Warszawy, który posprzeczał się ze strażnikami miejskimi o zastawioną autami ulicę, naprawdę zrobił dużo, żeby ograniczyć parkowanie na „wariata” w centrum miasta. A że projekt nie przystaje do potrzeb okolicznych mieszkańców i najemców lokali usługowych – to inna historia. Niekoniecznie dotycząca Trzaskowskiego.

Polskiego kierowcę można przyzwyczaić do wszystkiego. Nawet do łupienia go na „prawku”

Polska klasa polityczna od lat jest nauczona, że polskich kierowców można systematycznie coraz mocniej dociskać. Nie podejmuję się oceny, skąd to się bierze, jednak trudno politykom się dziwić – z sondażu SW Research dla Zero.pl wynika, że egzaminy na prawo jazdy w obecnej formie, która służy do nabijania budżetów ośrodków egzaminacyjnych, właściwie mało komu wadzą.

Największy wróg Polaka to jego rodak. Przekonali się o tym już rolnicy, teraz fani motorsportu

Kojarzycie te śmieszne – może to niepoprawne, ale one mnie naprawdę śmieszą – historie o zatargach rolników z napływającymi na wieś „miastowymi”, którzy najpierw budują się obok pola, a potem dziwią się, że śmierdzi? No, to mamy powtórkę, ale teraz w wykonaniu motorsportowym. Tor Poznań de facto przestaje funkcjonować i jestem pewien, że tak już zostanie.

Wywiad z Zakutym Łbem. „W XV w. Europa dania w sosie cebulowym nazywała polskimi”

– Już w XV w. na całą Europę były słynne potrawy z ryb i z baraniny w zawiesistym sosie cebulowym. One we wszystkich książkach kucharskich były określane jako „po polsku”. Czyli była „baranina po polsku”, była „szczuka (szczupak – red.) po polsku”, był „łosoś po polsku” – mówi w rozmowie z Zero.pl Jakub Mencel, w sieci znany jako Zakuty Łeb. Na swoich profilach w social media pokazuje, jak Polacy jedli setki last temu.

Dlaczego małe autka zniknęły z polskich dróg? Unia nie jest jedynym winowajcą

Małe samochody, które jeździły po naszych drogach w setkach tys. egzemplarzy, wyparowały. Zgniły, skończyły na złomie, a Polacy gremialnie przesiedli się do większych SUV-ów. Zrobili to po części z powodu mody, a po części dlatego, że producenci nie dali im wyboru. – Doszliśmy do absurdalnej sytuacji, gdzie auta z segmentu A zaczęły być tylko nieznacznie tańsze od pojazdów z segmentu B – mówi Maciej Kuchno, dziennikarz motoryzacyjny.

Odcinkowe pomiary prędkości to najlepsza rzecz od wynalezienia koła. Poproszę jeszcze więcej

Tuż przed świętami wielkanocnymi Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) poinformowało o uruchomieniu kolejnego odcinkowego pomiaru prędkości – tym razem na S7 i jest to nieco ponad 10-kilometrowy fragment drogi ekspresowej. Ostatnio nie ma zresztą tygodnia, żeby nie uruchomiono nowego odcinka pomiarowego. To doskonała wiadomość, za każdym razem.

Okej, chińskie spalinowe auta są naprawdę tanie. Ale dlaczego elektryczne są takie drogie?

Chińskie koncerny motoryzacyjne wzięły szturmem polski rynek, ale zrobiły to przy pomocy tanich, spalinowych aut. Tymczasem w segmencie, w którym mają podobno gigantyczną przewagę, czyli aut elektrycznych, sytuacja wygląda zgoła inaczej. Te auta najczęściej nie są ani tańsze od zachodnich, ani lepsze. Co tu się w ogóle wydarzyło?

Chińczycy nazywają takie auta superhybrydami. Czym są i czy mogą zbawić motoryzację w Europie?

Samochód, który widzicie na zdjęciach, to Leapmotor C10. Ten w Polsce oferowany jest w dwóch wersjach – jako auto elektryczne i jako tzw. superhybryda. Czym takie auta w ogóle są i czy ten chiński pomysł na motoryzację może szerzej zaistnieć w Europie, która za elektromobilność zabiera się dość ociężale?

Oto pierwsze MG HS, które nie jest nudne. Tede i WuWunio poddali je „delikatnym” modyfikacjom

MG HS w 2025 r. był najchętniej kupowanym w Polsce chińskim autem – z faktami się nie polemizuje. Jednocześnie jest to dość nudny pojazd, który służy w zasadzie wyłącznie jako transport z punktu A do B. Tymczasem Tede i WuWunio z „Zera Absolutnego” postanowili coś z tym zrobić. Przed państwem absolutnie najfajniejszy samochód marki MG w Polsce, a może i na świecie.

Bez tego człowieka nie kupisz w Polsce nowego Ferrari. Walizka pieniędzy to za mało

We Włoszech negocjował otwarcie katowickiego salonu Ferrari dzień przed... obroną pracy magisterskiej. Dzisiaj ma salon nie tylko na Śląsku, ale i w Warszawie. Sprzedaje wspomniane Ferrari, ale i nawet droższe marki jak Bugatti, Pagani czy Koenigsegg. Jeśli chcesz kupić w Polsce takie auto, musisz się z nim skontaktować. – To nie jest tak, że można przyjść z pieniędzmi i kupić wszystko. To absolutnie tak nie działa – opowiada w wywiadzie dla Zero.pl Jakub Pietrzak.

Trump „rozwiązał” wstydliwy problem aut elektrycznych. Wreszcie są naprawdę tańsze od spalinowych

To taki trochę temat tabu, o którym fani aut elektrycznych nie lubią mówić. Bo o ile jeżdżenie nimi po mieście, jeśli ładujesz się z domowego gniazdka, jest wręcz absurdalnie tanie, o tyle szybkie ładowanie się w trasie jest po prostu koszmarnie drogie. Ale hej, przecież paliwo jest już jeszcze droższe.