W oczekiwaniu na podpis prezydenta i publikację noweli w Dzienniku Ustaw chciałbym przekonać wszystkich dotychczas nieprzekonanych, dlaczego warto, aby zmiany w Państwowej Inspekcji Pracy weszły w życie.
Uchwalona przez parlament nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy to największa od dekad – jeśli nie od momentu powstania tej instytucji – zmiana, która daje inspektorkom i inspektorom pracy dobrze wyważone narzędzie do przeciwdziałania wyzyskowi i nieuczciwej konkurencji w naszej gospodarce. Będą mogli w drodze decyzji administracyjnej przekształcać umowy cywilnoprawne (B2B, umowy zlecenia) w etaty.
Limit to nie kaprys
Dlaczego wyzyskowi? Bo jak inaczej nazwać zatrudnienie na kontrakcie cywilnoprawnym, gdy zleceniobiorca za minimalną stawkę godzinową pracuje przez 400 godzin miesięcznie. Zwolennicy takich rozwiązań powiedzą, że ta osoba zarabia przeszło 12 tys. zł miesięcznie, jest pożądanym na naszym rynku, bo bardzo elastycznym pracownikiem, który pracuje bardzo intensywnie, bo chce zarabiać. Odpowiem w najprostszy możliwy sposób.
Nie bez powodu kodeks pracy przewiduje, że podstawowa norma czasu pracy w Polsce to przeciętnie 8 godzin dziennie przez pięć dni w tygodniu, a zatrudniony na etacie ma prawo do 11 godzin odpoczynku pomiędzy kolejnymi dniówkami i 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku w ciągu tygodnia.
Praca przez 6 czy 7 dni w tygodniu po kilkanaście godzin dziennie jest ponad ludzkie siły i stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia pracującej z takim natężeniem osoby. Mówię w tym przypadku o wyzysku, bo etatowy pracownik ma prawo do dodatków za nadgodziny, czyli za czas przepracowany ponad ustawowy limit.
Różnica między etatem a kontraktem
Przykładowo, w kwietniu ten limit wyniesie 168 godzin. Wynika z tego, że pracobiorca za brakujące do 400 godzin na kontrakcie 232 godziny pracy miałby on prawo do 50 proc. dodatku. Za pracę w 6. czy 7. dniu tygodnia oraz w święto ten dodatek rośnie do 100 proc. stawki godzinowej. Przy takim natężeniu pracy nasz zleceniobiorca – gdyby traktować go jako etatowego pracownika – powinien zarabiać nawet dwa razy więcej, niż faktycznie otrzymuje.
Czy KSeF jest gotowy na MŚP? KIG ostrzega przed realnym ryzykiem przeciążenia
W zapisanym w kodeksie pracy prawie do odpoczynku chodzi też o to, by pracownicy mieli czas na zajmowanie się poza godzinami pracy swoimi pasjami, swoimi rodzinami czy działalnością społeczną – pomaganiem innym. W tym kontekście kontrakty cywilnoprawne, niedające czasu na zajmowanie się niczym innym niż praca, niedające żadnej stabilizacji ani przewidywalności zatrudnienia, to przepis na jeszcze większy kryzys demograficzny w naszym kraju.
Nieuczciwa konkurencja
A co ma do tego uczciwa konkurencja? Od wielu lat przedsiębiorcy działający w różnych branżach zgłaszają do nas otwarcie, że coraz trudniej im konkurować z firmami nieprzestrzegającymi zasad zapisanych w polskim prawie pracy.
Niższe koszty zatrudnienia na kontraktach cywilnoprawnych, wynikające także z braku płatnych urlopów czy obowiązku zapłaty wynagrodzenia chorobowego w pierwszych tygodniach zwolnienia lekarskiego zleceniobiorców, pozwalają im wypychać z rynku przedsiębiorców przestrzegających prawa i uczciwie traktujących swoich pracowników. Trudno mi zrozumieć więc opór niektórych przedsiębiorców przed tymi zmianami.
Ponadto nowa procedura przekształcania kontraktów cywilnoprawnych w etaty stawia na dialog między zainteresowanymi i obowiązek wysłuchania woli stron przez inspektorkę czy inspektora pracy. Bez tego nie ma mowy o wydaniu decyzji przekształcającej.
Dlaczego polska gospodarka rośnie szybciej niż sąsiadów? Wyjaśniamy mechanizmy
Ten dialog może zresztą prowadzić w kierunku usunięcia z kontraktu elementów umowy o pracę, tak by nikt nie miał wątpliwości co do charakteru tej współpracy i kontrakt cywilnoprawny przewidywał zasady współpracy zgodne z kodeksem cywilnym, a nie kodeksem pracy.
Interpretacje i pytania kontrolne
Dla wszystkich tych, którzy chcieliby rozstrzygnąć swoje wątpliwości co do charakteru kontraktów, jakie mają podpisane ze zleceniobiorcami, nowela przewiduje możliwość wystąpienia do inspekcji pracy o interpretację. Ogromnym wsparciem dla przedsiębiorców przy ocenie tych kontraktów i formułowaniu wniosków o interpretację będzie lista pytań kontrolnych, nad którymi pracujemy w Głównym Inspektoracie Pracy – sformułowanych w prosty sposób, aby ułatwić taką ocenę.
Kolejnym argumentem niech będą pozostałe zmiany zawarte w tej nowelizacji, które umykają podczas dyskusji dotyczącej najgorętszego nowego uprawnienia inspektorek i inspektorów pracy.
Czy KSeF jest gotowy na MŚP? KIG ostrzega przed realnym ryzykiem przeciążenia
Możliwość prowadzenia kontroli zdalnie, czy wymiana danych z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych i Krajową Administracją Skarbową to nie są ułatwienia tylko dla inspekcji, ale także dla pracodawców, z którymi mamy kontakt. Dzięki temu nie będziemy musieli odwiedzać większości uczciwie działających przedsiębiorców, bo nowe algorytmy wskażą nam miejsca, gdzie nasza obecność jest naprawdę potrzebna.
Mechanizm kontroli
Na koniec warto powiedzieć o jeszcze jednym rozwiązaniu, dzięki któremu nowe przepisy będą jeszcze lepsze. Nowela przewiduje konieczność przeprowadzenia oceny funkcjonowania tych rozwiązań, co pozwoli na stwierdzenie, co się dzięki nim – i w jakim zakresie – udało naprawić na naszym rynku pracy.
Aby to było możliwe, nowe przepisy muszą jednak wejść w życie. Może nie są doskonałe. Dają nam jednak szansę na poprawę losu wielu osób znajdujących się bez swojej winy w najtrudniejszej sytuacji, które będą mogły dzięki temu liczyć na wsparcie państwa.

