Reklama

Reforma PIP dzieli ekspertów. „To chaos kompetencyjny i mnożenie postępowań”

Reklama

Sejm rozpoczyna prace nad nowelizacją ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, która ma umożliwić inspektorom przekształcanie umów cywilnoprawnych w etaty. Reforma, kluczowa dla odblokowania środków z KPO, budzi jednak ostry sprzeciw ekspertów i partnerów społecznych. – Dochodzenie swoich roszczeń może się okazać jeszcze bardziej skomplikowane – ostrzega prof. Katarzyna Roszewska w rozmowie z Zero.pl

Posłowie pracują nad reformą PIP.
Posłowie pracują nad reformą PIP. (fot. Wiki Commons)
  • Sejm rozpoczyna prace nad nowelizacją ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, która ma dać inspektorom prawo przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę.
  • Reforma to jeden z „kamieni milowych” warunkujących wypłatę środków z Krajowego Planu Odbudowy; Polska musi wdrożyć unijną dyrektywę do 30 czerwca.
  • Projekt budzi sprzeciw części ekspertów i partnerów społecznych – krytyczne stanowisko zajęła m.in. Rada Dialogu Społecznego.

Reklama

Projekt nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy ma umożliwić skuteczniejszą walkę z nadużywaniem umów zlecenia i samozatrudnienia w sytuacjach, gdy faktycznie spełnione są przesłanki stosunku pracy.

Przypomnijmy – Polska musi wdrożyć unijną dyrektywę w tym zakresie do 30 czerwca br., a przyjęcie nowych przepisów jest warunkiem odblokowania części środków z KPO.

Pierwsza wersja projektu, przygotowana w Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, nie uzyskała akceptacji Rady Ministrów. Donald Tusk w połowie stycznia przekonywał, że nadanie urzędnikom zbyt szerokich uprawnień mogłoby być destrukcyjne dla firm i doprowadzić do utraty miejsc pracy.


Reklama

Kontrowersje budził zwłaszcza rygor natychmiastowej wykonalności decyzji inspektora.


Reklama

Nowa wersja projektu, opublikowana pod koniec stycznia na stronach Rządowego Centrum Legislacji, uwzględniła część tych zastrzeżeń. Utrzymano możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych w etaty, ale doprecyzowano ścieżkę odwoławczą. Od decyzji inspektora będzie można odwołać się do okręgowego inspektora pracy, a następnie do sądu pracy. Co istotne, do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia decyzja nie będzie podlegała natychmiastowemu wykonaniu.

Eksperci ostrzegają: wielość postępowań i chaos kompetencyjny

Do projektu sceptycznie podchodzi prof. Katarzyna Roszewska, wykładowca na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

– To nie tylko moje zdanie. Negatywną decyzję wydała przecież Rada Dialogu Społecznego. Krytykują ustawę zarówno związki zawodowe, jak i pracodawcy – podkreśla w rozmowie z Zero.pl Katarzyna Roszewska.


Reklama

Projekt przewiduje, że w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości okręgowy inspektor pracy będzie mógł wybrać środek reakcji. Od wydania polecenia usunięcia naruszeń, przez decyzję ustalającą istnienie stosunku pracy, po skierowanie powództwa do sądu. Strony, pracodawca i pracownik, będą mogły również same zawrzeć umowę o pracę. Jeśli inspektor zaakceptuje taką zmianę, postępowanie zakończy się bez dalszych czynności administracyjnych.


Reklama

– Dochodzenie swoich roszczeń może się okazać jeszcze bardziej skomplikowane – uważa Roszewska. Wedle specjalistki, nowelizacja doprowadzi do multiplikacji podmiotów, gdzie pracownik nie będzie mógł dochodzić swoich praw. Może się na przykład okazać, że PIP będzie miał inną decyzję niż sąd pracy.

– W nowej ustawie nakładają się instrumenty prawne, pracownik będzie musiał się przebijać przez gąszcz jurysdykcji i wielość postępowań w stosunku do tego samego stanu faktycznego – komentuje dla Zero.pl Katarzyna Roszewska.  

Na mocy ustawy będzie możliwe „naprawienie” umowy cywilnoprawnej poprzez zmianę jej treści lub sposobu wykonywania tak, by wyeliminować cechy charakterystyczne dla stosunku pracy. Inspektor oceni prawidłowość realizacji wydanego polecenia. W razie negatywnej oceny wszczęte zostanie postępowanie administracyjne, które może zakończyć się decyzją o istnieniu stosunku pracy lub skierowaniem sprawy do sądu.


Reklama

– Projektodawca zapomniał, że obecnie decyzje kwestionujące podstawę prawną zatrudnienia, ale i warunki zatrudnienia również za okres sprzed wydania decyzji wydaje od lat ZUS – zwraca uwagę Katarzyna Roszewska.


Reklama

Nowe narzędzia kontroli i wyższe kary

Odwołanie do sądu pracy będzie można wnieść w terminie 30 dni, a jego rozpatrzenie – zgodnie z projektem – ma nastąpić w ciągu kolejnych 30 dni. Jak zapowiedział minister ds. UE Adam Szłapka, sądy pracy mają zostać znacząco wzmocnione kadrowo.

Nowelizacja przewiduje również ochronę pracowników przed negatywnymi konsekwencjami decyzji inspektora – nie będzie ona mogła stanowić przyczyny wypowiedzenia umowy. Projekt zakłada też wymianę danych między ZUS, PIP i KAS na potrzeby kontroli i analizy ryzyka, wprowadzenie kontroli zdalnych oraz podwyższenie kar za wykroczenia przeciwko prawom pracowniczym.

Reforma budzi duże emocje. Przedsiębiorcy ostrzegają przed nadmierną ingerencją państwa w relacje gospodarcze, związki zawodowe podkreślają konieczność walki z „wypychanie” pracowników na samozatrudnienie.

Z danych resortu pracy wynika, że na koniec II kwartału 2025 r. wyłącznie na zleceniu i umowach pokrewnych pracowało w Polsce blisko 1,5 mln osób – najwięcej od czasu publikowania takich statystyk przez GUS.


Reklama