Reklama
Technologia

Pola torsyjne miały nas smażyć siecią 5G, pseudomedycyna chce nimi leczyć. Skąd popularność tej ściemy?

Radziecka teoria z pogranicza baśni i science-fiction była jedną z historii powtarzanych podczas protestów przeciwko sieci 5G. Idąca tak daleko, że nawet najwięksi przeciwnicy sieci komórkowych się od niej odcinali. Teraz powraca jako zagadnienie medyczne, a jednym z jej nowych piewców jest nie kto inny, jak Jerzy Zięba. Czym są pola torsyjne i jaki mogą mieć związek z medycyną?

Arkadiusz Dziermański
Opinia autorstwa: Arkadiusz Dziermański
Dzisiaj 17:41
11 min
Pola Torsyjne (fot. Inne)
  • Teoria pól torsyjnych pierwszy raz pojawiła się w latach 20-tych XX wieku, ale najczęściej kojarzeni są z nią radzieccy naukowcy zajmujący się tematem w latach 80-tych.
  • Pola torsyjne to zagadnienie, któremu bliżej jest do fantastyki niż fizyki. To tajemniczy twór, którego nie da się opisać znanymi, fizycznymi wartościami.
  • Generatory pola torsyjnego mają być w stanie otworzyć portale, pomiędzy którymi można przenosić np. wirusy przy wykorzystaniu sieci 5G. Teorie związane z polami torsyjnymi bywają zbyt daleko idące nawet dla największych przeciwników sieci komórkowych.
  • Choć teoria pól torsyjnych ma już 100 lat, Jerzy Zięba określa ją jako „niezwykle nowoczesną wiedzę”.

Jeśli nawet dla radzieckich instytucji pseudonaukowa teoria jest zbyt daleko idąca, to musi coś oznaczać. Dokładnie tym są pola torsyjne, których właściwości są tak fantastyczne, że nie powstydziłby się ich niejeden autor literatury fantastyczno-naukowej. A jednak znaleźli się ludzie, którzy głoszą teorie z nimi związane bez mrugnięcia okiem. 

Byłem święcie przekonany, że tak niszowy, choć ciekawy temat, jakim są pola torsyjne, odszedł w zapomnienie. Kilka tygodni temu podczas rozprawy sądowej usłyszałem jednak od Jerzego Zięby, że to „nowy trend w medycynie, o którym będzie głośno”. Na omówienie moich sądowych przygód z „całkowicie niezależnym dziennikarzem, publicystą i autorem książek” przyjdzie kiedyś czas. Na razie wróćmy do pól torsyjnych. 

Boli mnie nagonka na hulajnogi elektryczne. Nie każdy kierujący jest idiotą

Moje pierwsze spotkanie z polami torsyjnymi

Pola torsyjne. wizja AI (fot. Inne)

Pierwszy raz z polami torsyjnymi spotkałem się w lutym 2019 r. Podczas wydarzenia, na którym zawiązana została Koalicja Polska Wolna od 5G, swoje wystąpienie miała dr Diana Wojtkowiak. Osoba, która jest najmocniej związana z tym zagadnieniem w Polsce. Tak, mam dziwne hobby, ale na swoją marną obronę mam to, że uczestnikiem wydarzenia był też poseł Jarosław Sachajko. Do którego jeszcze w tym materiale wrócimy.

Reklama
Reklama

Dr Wojtkowiak zaczęła swoje wystąpienie, podobnie jak wiele innych, od zdania, że „w Polsce nikt nic nie wie o polach torsyjnych, a na Ukrainie można o nie spytać nawet prostego rolnika”. Wiedza o polach torsyjnych w Polsce jest, zdaniem dr Wojtkowiak, bardzo niska, choć internet jest pełen informacji na ich temat i to podobno aż od lat 90-tych. 

Dalej usłyszeliśmy, że podręczniki do fizyki są nieaktualne, bo nie ma w nich nic o polach torsyjnych, które są „piątym oddziaływaniem”. Żywe organizmy są przystosowane do ich odbioru, a zjawisko jest wykorzystywane przez wielkie światowe mocarstwa, jak Chiny, Rosja i USA, do poszukiwania złóż geologicznych z... kosmosu. Stany Zjednoczone mają inwestować w detektory pól torsyjnych ogromne pieniądze na poziomie ok. 900 mld dol., które mają podchodzić z handlu bronią i narkotykami. 

Na tym jednak nie koniec, bo pola torsyjne mają służyć do przesyłania DNA, co robił m.in. odkrywca wirusa HIV. Z kolei sieć 5G to ostateczny, wyczekiwany, idealny sposób na przesyłanie pól torsyjnych. Co przed wymyśleniem tej generacji łączności komórkowej nie było możliwe. 

Jeśli, drogi Czytelniku, w tym momencie nie do końca wierzysz w to, co czytasz, to dalej będzie tylko ciekawiej. 

Reklama
Reklama

Test ViewSonic VP2766-2K. Monitor do pracy z obrazem nie musi być drogi

Pola torsyjne to radziecka teoria i nieskończone źródło energii

Pola torsyjne. wizja AI (fot. Inne)

Pola torsyjne zostały wypromowane przez grupę radzieckich badaczy pod przewodnictwem Anatolyiego Akimova (Rosyjska Akademia Nauk Naturalnych) oraz Gennadyia Shipova (założyciel Rosyjskiego Związku Nauk Grawitacyjnych i dyrektor Centrum Naukowego Fizyki Plazmy w Moskwie). Nie bez powodu obaj, nawet w Rosji, znajdują się poza oficjalnym nurtem współczesnej nauki.

Początkowo badania nad polami torsyjnymi były tajne. Prowadzone je od lat 80-tych pod nadzorem KGB i Ministerstwa Obrony. W latach 1989-1991, po odtajnieniu badań, zajmowało się nimi Centrum Technologii Nietradycyjnych, rozwiązane w 1991 r. Ale dalsze badania były finansowane przez Ministerstwo Nauki i Ministerstwo Obrony. Co pozwala domniemywać, że była to teoria stworzona z myślą o wyciągnięciu środków z państwowych instytucji. 

Pola torsyjne to nie była poza tym nowa teoria. Pierwszy raz mówił o niej francuski naukowiec Élie Joseph Cartan w 1922 r. Miało to być hipotetyczne pole fizyczne powstałe w wyniku wirowania przestrzeni. Stąd dodatkowa nazwa – pole wirowania. Teorie Cartana nie uzyskały akceptacji środowisk naukowych i zostały obalone przez odkrycia z kolejnych lat. 

Reklama
Reklama

Teoria radzieckich badaczy mówi o siedmiu poziomach rzeczywistości, gdzie pola torsyjne ustępują tylko boskiej materii. Poziomy wyglądają następująco:

  1. Absolutne nic – pierwotna próżnia, źródło wszystkiego (Bóg?).
  2. Pierwotne pole wirowania – pole torsyjne, nazywane też polem świadomości.
  3. Próżnia fizyczna.
  4. Plazma.
  5. Gaz.
  6. Ciecz.
  7. Ciało stałe.

Zjawisku pól torsyjnych przyglądał się prof. dr hab. Andrzej Krawczyk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W jego pracach czytamy, że teorie Akimova i Shipova dotyczące wymienianych przez nich poziomów 5-7 to w zasadzie powszechna wiedza fizyczna, zgodna ze współczesną nauką. Wyżej pojawiają się, lekko mówiąc, rozbieżności.

Rosjanie uważali, że na poziomie 3. gromadzi się energia. 1 cm3 próżni fizycznej ma ich zdaniem wyprodukować energię, która wystarczy do zaspokojenia potrzeb ludzkości przez 10 lat. Jej całkowite zasoby mają wynosić 10¹¹⁸ J (dżuli). Dużo, to mało powiedziane. To liczba wykraczająca poza wszelkie rozumowanie. Wszystkie elektrownie atomowe na świecie do wyprodukowania takiej ilości energii potrzebowałyby 7,5 x 10⁸⁸ razy więcej czasu, niż liczony jest wiek wszechświata (13,8 mld lat).

Radzieccy badacze mieli sprytny plan. Wymyślili coś, czego nie da się zbadać, ani zmierzyć

Gennadyi Shipov, podczas Konferencji Inżynierii Napędów Alternatywnych prezentuje napęd żyroskopowy 4-D (fot. Inne)

Gennadyi Shipov, jak wyjaśnia prof. dr hab. Andrzej Krawczyk, całkowicie przekręca teorię wspomnianego Josepha Cartana. Jego zdaniem pole torsyjne jest polem informacji. To bardzo wygodna teoria, bo takiego pola nie da się niczym zmierzyć ani określić fizycznymi wartościami. Dzięki temu można mu przypisać praktycznie dowolne właściwości i nikt nie będzie w stanie tego sprawdzić. 

Reklama
Reklama

Jak choćby to, że pola torsyjne rozchodzą się z prędkością miliard razy większą od prędkości światła i przenikają dowolne przeszkody materialne. Dodatkowo, podobnie jak cudowna, lecznicza witamina C, pola torsyjne mają być lewoskrętne i prawoskrętne. Z tą różnicą, że witamina C ma być pomocna w momencie, kiedy jest lewoskrętna, a pola torsyjne są korzystne, kiedy są prawoskrętne. 

W opisie właściwości pól torsyjnych mamy informację, ale nie mamy energii. Jej brak powoduje, że pola torsyjnego nie można transportować. Tu wracamy do sieci 5G jako idealnego nośnika. 

Sieć 5G dała nam szybki internet. A gdzie autonomiczne samochody i zdalne operacje?

Pola torsyjne można sztucznie wytworzyć. Tak, przechodzimy w tym momencie do teleportacji

Gennadyi Shipov miał jeszcze więcej ciekawych teorii. Jego zdaniem możliwe jest skonstruowanie generatora, który potrafi wytworzyć pola torsyjne. Tu z pomocą przyszedł Anatoly Akimov, który skonstruował taki generator. Za jego pomocą ma być możliwe otwarcie portalu do światów równoległych poprzez przesunięcie oddzielającej ich membrany. Taki portal miałby się utrzymywać nawet przez kilkanaście dni. 

Wnętrze generatora pól torsyjnych Akimova (fot. Inne)

Mając dwa takie generatory można utworzyć między nimi tunel teleportacyjny. Ale żeby przesłać cokolwiek za jego pomocą, potrzebny jest nośnik informacji. Tym ma być sieć 5G. Ostatni, brakujący element pola torsyjnego. 

Reklama
Reklama

Dysponując dwoma generatorami i siecią 5G możliwości są nieograniczone. Od wywołania negatywnych zjawisk w organizmie prowadzących do szybkiej śmierci, po przesłanie wirusa do szklanki z wodą osoby do wyeliminowania. 

Pola torsyjne to za dużo, nawet dla największych przeciwników sieci 5G. Ale nie dla Jerzego Zięby

Od teorii Dr Diany Wojtkowiak na temat pól torsyjnych odcinali się najwięksi przeciwnicy sieci 5G. Nie tylko aktywiści, ale też wspomniany wcześniej poseł Sachajko. Podczas jednego z posiedzeń parlamentarnego zespołu ds. cyberbezpieczeństwa dzieci poprzedniej kadencji Sejmu, który był okazją do antykomórkowych debat, przerwał wywód dr Wojtkowiak mówiąc, że „to za dużo...”.

To jednak nie przeszkadza Jerzemu Ziębie, aby odkopać temat pól torsyjnych, jako nową metodę w medycynie. Mówi on o nich jako "niezwykle nowoczesnej wiedzy, o której fizyka nie wie" oraz że „istnieją zjawiska nieopisane jeszcze i nie mogą być opisane w fizyce kwantowej, a one istnieją!”.

Jak ma się to do medycyny? Jerzy Zięba wyjaśnia, że w ludzkim organizmie nie ma receptorów pól elektromagnetycznych, które są szkodliwe, za to są białka odbierające pola torsyjne.

Skoro polami torsyjnymi można człowiekowi zrobić krzywdę, to zapewne można go nimi leczyć. W trzeciej części serii swoich książek Jerzy Zięba wyjaśnia, że skoro można wywołać chorobę za pomocą pól torsyjnych, a wówczas chory organ zmienia swoją „polową strukturę”, to zjawisko można odwrócić, doprowadzając do wyleczenia. 

Reklama
Reklama

Jest to powielenie teorii Shipova, który mówi, że pola torsyjne to kij, który ma dwa końce. Można nimi leczyć albo wykorzystywać je jako broń. 

Wcale nie powinno nas dziwić, jeśli będą do tego potrzebne odpowiednie narzędzia. Jak choćby taki generator pól torsyjnych. Wersja z ametystem za niecałe 1 700 zł. Brzmi jak okazja, w końcu mając dwa takie urządzenia możemy mieć prywatny system do teleportacji za niecałe 3 500 zł. 

Generator pól torsyjnych z ametystem (fot. Inne)

Pola torsyjne to teoria z pogranicza fantastyki

Teleportacja, nieskończone źródła energii, zabójstwa na odległość za pomocą precyzyjnie sterowanej wiązki z wykorzystaniem sieci 5G... Wydaje się, że po przeczytaniu tego wszystkiego i połączeniu z informacją, że mówimy o teorii liczącej już 100 lat, której nie udało się w żaden sposób potwierdzić, raczej mało kto uwierzy w istnienie pól torsyjnych. A jednak nadal są osoby, które próbują nimi mamić odbiorców. 

Jedynymi teoriami na temat pól torsyjnych, jakie warto rozważać, jest to, czy to celowo wymyślony twór, którego Rosjanie chcieli użyć w celach dezinformacyjnych, teoria stworzona w celu wyłudzenia pieniędzy na badania, czy zwyczajnie pomysł szalonych naukowców, którzy faktycznie wierzą w coś, czego nie da się udowodnić. 

Reklama
Reklama

Trzeba jednak przyznać, że teoria pól torsyjnych jest bardzo sprawnie wymyślona. Nadano jej cechy, których nie da się opisać znanymi fizycznymi wartościami ani też w żaden sposób zbadać. Więc na dobrą sprawę mówimy o czymś, w co trzeba uwierzyć. Więc może jeśli nie uda się z połączeniem pól torsyjnych z medycyną, to kolejnym krokiem będzie założenie związku wyznaniowego?

Źródło: Zero.pl
Arkadiusz Dziermański
Arkadiusz DziermańskiDziennikarz