- Sporo komentarzy wzbudził niedawny tekst o jeździe do Chorwacji przez noc. Choć napisałem wyraźnie, że jeśli jedziemy bez zmiennika, to lepiej jest jechać z noclegiem, większość osób przeczytała tylko tytuł.
- Ostatnio nasza redakcyjna koleżanka zarzuciła kontrowersyjną tezę: kierowca jadący na skraju zaśnięcia jest bardziej niebezpieczny od pijanego. W wakacje to szczególnie aktualny temat.
- Jako że jeździłem zarówno pod wpływem alkoholu (w ramach testu, pod okiem policji) oraz zdarzało mi się jechać przez noc i drzemać na MOP-ach, mogę zmierzyć się z tą tezą.
Na początek chciałem tylko wyjaśnić, że: tak, próbowałem w życiu jechać samochodem po spożyciu alkoholu w ramach testu dla dziennikarzy. Teren był zamknięty, tor testowy wyznaczony, a obserwował nas instruktor nauki jazdy i policjant. Było to pouczające zdarzenie, które sprawiło, że jeśli mam w planie jechać samochodem, nie wypiję nawet łyżki piwa.
Kierowca pijany jest nieprzewidywalny, brak jednego wzorca zachowań
Ludzie różnie reagują na alkohol, niektórzy po prostu zasypiają, inni stają się agresywni, jeszcze inni uważają się za niezniszczalnych. Po dwóch piwach człowiek zaczyna mieć problemy z obsługą urządzeń w samochodzie, które normalnie obsługuje bez myślenia. Może wrzuca jedynkę zamiast wstecznego, ale jeśli już jedzie, to wydaje mu się że wszystko jest dobrze i da sobie radę. Własnej jazdy wężykiem nie zauważa. Są jednak dwa rodzaje jazdy po pijanemu: defensywna na zasadzie „trochę wypiłem, ale powolutku dam radę” i ofensywna, ta szczególnie niebezpieczna, z założeniem „teraz jestem królem drogi”.
Można zauważyć – choć twardych danych policyjnych na to nie ma – że wraz ze spadającym przyzwoleniem społecznym do jazdy po alkoholu, zaczyna dominować ten pierwszy rodzaj jazdy. Jej przykład widać choćby na tym filmie. Kierowca jedzie bardzo powoli, prawym pasem, rusza z wielkim opóźnieniem, a na odcinku objętym ograniczeniem prędkości do 70 km/h rozwija ledwie 45 km/h. Nie chroni go to wprawdzie przed obywatelskim zatrzymaniem, ale gdyby był niczym Łukasz Żak i po alkoholu uznawałby się za władcę drogi – nie byłoby obywatelskiego zatrzymania, tylko zapewne ucieczka i wypadek.
20 lat więzienia dla Żaka. Obrona zapowiada kolejne kroki
Pora na trochę statystyk
Najwięcej wypadków z udziałem pijanych kierowców dzieje się w godzinach dużego ruchu, to jest od 16 do 22. To czyni kierowców-alkoholowców szczególnie groźnymi, ponieważ w tych godzinach znaczny jest ruch nie tylko samochodów, ale także pieszych i rowerzystów. Wprawdzie w roku 2025 złapano rekordową liczbę pijanych kierowców, ale też i rekordowo dużo było kontroli trzeźwości. Wskutek stosunkowo ostrego podejścia policji do trzeźwości za kierownicą, mamy duże sukcesy w kwestii zwalczania jazdy po pijanemu. Rok w rok coraz mniej jest wypadków spowodowanych po alkoholu i ich ofiar.
Siedem lat temu zdali prawo jazdy. Teraz je stracą, bo ktoś podrobił podpis
Sytuacja znacząco się poprawiła, zwłaszcza w stosunku do czasów PRL, gdzie było bardzo mało samochodów, ale bardzo dużo wypadków, a prawie wszyscy pili za kierownicą. Zdarzyło mi się znaleźć w książce o polskiej motoryzacji opisy wyroków sądów, które mówiły, że stan upojenia alkoholowego jest dla kierowcy okolicznością łagodzącą (lata 50. XX w.).
Dziś już nie trzeba aż tak się bać, że „zdejmie” nas pijany kierowca ciężarówki. Zaryzykowałbym twierdzenie, że w roku 2026 pijani kierowcy nie są już największym zagrożeniem na drodze i powoli toczymy się w stronę sytuacji, gdzie obsługa telefonu i agresja drogowa będą dominować wśród realnych przyczyn wypadków.
A zaśnięcie?
Zasnąłem – na ułamek sekundy, ale poczułem ten słodki moment odpływania zmysłów. Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że zjeżdżam z prawego na lewy pas. Nie było jeszcze zagrożenia, ale gdybym pospał dłużej, pewnie skończyłbym na lewej barierce. Była godzina 4 nad ranem, jechałem z Krakowa do Warszawy po nieprzespanej nocy, spędzonej na składaniu samochodu w całość. Dzięki temu mogę powiedzieć, jak wygląda zasypianie za kierownicą i czego należy się naprawdę wystrzegać.
Są dwa rodzaje zaśnięć
Pierwsze – gdy morzy nas senność w środku dnia, po wielu godzinach jazdy. Zaczynamy mrużyć oczy, głowa nam trochę opada, czujemy że potrzebujemy chwili odpoczynku. Większość kierowców w takiej sytuacji wykazuje się rozsądkiem i zjeżdża na MOP. Można rozłożyć sobie fotel i uciąć 20-minutową drzemkę, potem wypić jakiś napój, zjeść batonika i senność przechodzi.
Druga, groźniejsza wersja to ta nad ranem, gdy z jakiegoś powodu nie przespaliśmy nocy. Najgorsze są godziny od drugiej w nocy do piątej rano, jest to zwykle naturalny czas dla organizmu na odpoczynek. Możemy wtedy czuć się względnie normalnie, uznawać że wszystko jest OK i dajemy radę, a potem z nagła zasnąć bez żadnej kontroli.
Dlatego jeśli jedziemy sami, bez zmiennika, to zdecydowanie unikajmy godzin między drugą a piątą, zwłaszcza jeśli tego dnia normalnie wstaliśmy rano. Maksymalnie 2:30 zjeżdżamy na MOP i śpimy: mówię to z doświadczenia. Jeśli planowaliście jechać przez noc z Chorwacji do Polski, to i tak warto skleić jedną drzemkę, nawet na 2 godziny.
Pijany 17-latek w BMW staranował sześć aut. Miał dwa promile, nie miał prawa jazdy
Czy faktycznie zasypiający kierowca jest gorszy od pijanego?
Nie, nic tego nie potwierdza. Statystyki policyjne są bardzo szczegółowe i podają, że zaśnięcie było przyczyną 476 wypadków, w których zginęło 81 osób. Jeśli chodzi o pijanych kierowców, spowodowali oni aż 1849 wypadków, a liczba ofiar wyniosła aż 212. Statystycznie pijany nadal gorszy.

Pozostaje teraz czekać na skutki działania nowych technologii w samochodach: monitorowanie wzroku kierowcy, inteligentny tempomat i utrzymanie pasa ruchu na autostradzie – to wszystko powinno choć trochę chronić przed wypadkiem wywołanym przez zaśnięcie.
Technologia nie obroni nas natomiast przed pijanymi kierowcami, którzy po alkoholu dostają ułańskiej fantazji – ale w tej sprawie coraz lepiej działa ogólne społeczne nastawienie przeciwko pijanym za kółkiem. Ogólnie jedziemy ku lepszemu, ale przekimajcie te dwie godziny na MOP-ie w nocy – to naprawdę zmienia bardzo dużo.


