
Raków Częstochowa pokonał w Warszawie Legię 2:4 w meczu 14. kolejki ekstraklasy. Goście zdobyli trzy gole w ciągu pięciu minut po przerwie, a dwa trafienia dołożył Oliwier Kwiatkowski. Dla Marka Papszuna, byłego trenera Rakowa, był to bardzo gorzki powrót do dawnych barw.
- Raków wygrał 2:4, mimo że wyrównującą bramkę stracił w 56. minucie. Dwa gole strzelił Oliwier Kwiatkowski, który wszedł z ławki po kontuzji Diaby-Fadigi.
- Legia nie wygrała czwartego meczu z rzędu i z 24 punktami jest trzecia. Debiutował 16-letni Franciszek Stępniewski.
- Raków odniósł czwarte zwycięstwo w sezonie, ale z 12 punktami nadal jest w strefie spadkowej, na 16. miejscu.
Piłkarze Legii Warszawa przegrali u siebie z Rakowem Częstochowa 2:4 w niedzielnym spotkaniu 14. kolejki ekstraklasy. Mecz miał szczególne znaczenie dla trenera gospodarzy Marka Papszuna, który z Rakowem zdobył mistrzostwo Polski, dwa Puchary i dwa Superpuchary Polski. W częstochowskim klubie pracował w latach 2016-23 oraz od lipca 2024 do grudnia 2025 r.
– Raków jest i zawsze będzie w moim sercu. Miałem tam największe osiągnięcia – mówił przed spotkaniem Papszun. Obecnym szkoleniowcem gości jest jego były asystent Dawid Szwarga, który objął zespół 21 października. Jako pierwszy trener nie przegrał dotąd żadnego z czterech ligowych meczów z Legią.
Przed pierwszym gwizdkiem odśpiewano hymn w związku ze zbliżającym się Świętem Niepodległości. Minutą ciszy uczczono ofiary sobotniej strzelaniny w Krakowie, w której zginęło sześć osób, oraz zmarłego Bogusława Łobacza, zasłużonego pracownika Legii. W podstawowym składzie po raz pierwszy zagrał 16-letni wychowanek Franciszek Stępniewski.
Wysoka obrona i szybkie ciosy
Początek należał do gości. Mahir Emreli, który w sezonie 2021/22 występował w Legii, zmarnował sam na sam, a po chwili uderzył Władysław Koczerhin. W 21. minucie wysoko ustawiona obrona gospodarzy dała się wyprzedzić. Fran Tudor podał do Patryka Makucha, a ten pokonał Otto Hindricha.
W 30. minucie kontuzji doznał Lamine Diaby-Fadiga, którego zastąpił Oliwier Kwiatkowski. Raków mógł podwyższyć wynik jeszcze przed przerwą. Hindrich bronił strzał Emreliego, a po tej interwencji Makuch trafił w słupek. Legia odpowiedziała tylko szansą Łukasza Zjawińskiego, który uderzył w boczną siatkę.
Nieskuteczność gości nie zemściła się od razu, ale po przerwie Legia ruszyła do ataku. W 56. minucie Rafał Augustyniak wrzucił piłkę z autu, a Kacper Chodyna uderzył bez przyjęcia i doprowadził do remisu 1:1.
Trzy gole w pięć minut
Radość gospodarzy trwała dwie minuty. Legioniści nieudolnie rozgrywali piłkę od własnej bramki i stracili ją w polu karnym. Hindrich obronił pierwszy strzał, ale przy dobitce Ericka Otieno był bezradny, a piłka po odbiciu od słupka wpadła do siatki. Chwilę później Otieno dośrodkował, a Kwiatkowski podwyższył na 3:1.
Legia odpowiedziała błyskawicznie. W 63. minucie Bohdan Wjunnyk wycofał piłkę przed pole karne, a Wahan Biczachczian strzałem zza szesnastki zmniejszył stratę do 2:3. W 66. minucie głową do siatki trafił Robert Deziel, ale sędzia nie uznał gola, ponieważ Wjunnyk stał zbyt blisko bramkarza.
W 72. minucie Emreli przez dłuższy czas prowadził piłkę i oddał strzał. Hindrich odbił go, lecz dobrze ustawiony Kwiatkowski ustalił wynik na 4:2. Legia próbowała jeszcze odrobić straty, ale Tarik Karić zatrzymał strzały Biczachczjana i Zjawińskiego. W doliczonym czasie Zjawiński przestrzelił głową.
Co dalej w tabeli?
Legia wydłużyła serię meczów bez wygranej do czterech. Z dorobkiem 24 punktów pozostaje na trzecim miejscu, a dystans do liderującego Lecha i drugiego Górnika Zabrze jej się powiększył. Raków zanotował czwarte zwycięstwo w sezonie, lecz z 12 punktami nadal jest 16. w tabeli i zajmuje strefę spadkową.