Młody prawnik pomagający swojemu starszemu koledze w przekrętach, na których wiele osób straciło pieniądze, nie zostanie wyrzucony z palestry. Sąd Najwyższy uznał, że bycie pod wpływem patrona i upływ czasu uzasadniają niższy wymiar kary.

-
Radca prawny pomagał w doprowadzeniu do upadłości 110 spółek. SN uznał, że nie zostanie wydalony z zawodu.
-
Sąd wskazał na młody wiek, działanie pod wpływem patrona i brak zastrzeżeń do pracy obwinionego przez kolejne lata pracy.
-
Ostatecznie prawnik otrzymał karę 17,9 tys. zł i trzyletni zakaz sprawowania patronatu.
Sprawę, wprost z sali sądowej, opisał portal Prawo.pl. Dziennikarka sądowa Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska prześledziła historię trwającą od 20 lat.
Właśnie nastąpił koniec: pomyślny dla radcy prawnego. Może pozostać w zawodzie. Między innymi dlatego, że przez wiele lat postępowania nie było do jego pracy zawodowej żadnych zastrzeżeń.
Nielegalne działanie prawnika
Radca prawny, którego sprawę rozpoznawał Sąd Najwyższy (Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN rozpatruje kasacje od orzeczeń sądu dyscyplinarnego Krajowej Izby Radców Prawnych), zaczynał swoją przygodę prawniczą w kancelarii patrona związanego z branżą nieruchomości.
Młody wówczas prawnik pomógł swojemu szefowi w doprowadzeniu do upadłości 110 spółek budowlanych. Na tych operacjach stracił szereg podmiotów, w tym inne spółki oraz podwykonawcy upadłych.
Sprawa trafiła do sądu karnego. Ten zaś orzekł o karze pozbawienia wolności dla prawnika organizującego proceder, a młodszego kolegę zobowiązał do naprawienia szkody spółkom. W toku postępowania karnego sąd apelacyjny uznał winę pomocnika, ale zwrócił uwagę na jego młody wiek, ograniczone doświadczenie i fakt, że nie kierował się on pobudkami finansowymi.
Patron wpłynął na podopiecznego
Po sprawie karnej rozpoczęło się postępowanie dyscyplinarne. Postępowania przed organami radcowskimi zakończyły się orzeczeniem kary finansowej w wysokości 17,9 tys. zł oraz zakazu sprawowania patronatu przez trzy lata.
Taki wymiar kary nie spodobał się jednak jednej z pokrzywdzonych spółek. Wniosła ona kasację do Sądu Najwyższego. Ten jednak uznał, że nie ma podstaw do wyrzucenia radcy prawnego z zawodu za przewiny z dalekiej przeszłości.
Portal Prawo.pl cytuje sędziego sprawozdawcę Marka Siwka: – W orzecznictwie uznaje się, że kara rażąco niewspółmierna to taka, która nie oddziałuje należycie – w zakresie prewencji indywidualnej i prewencji generalnej. Jeśli nie daje żadnego sygnału najbliższemu środowisku, że dane postępowanie będzie napiętnowane. Nie można się zgodzić w tym wypadku, że taka sytuacja miała miejsce. Nie ulega wątpliwości, że przesłanką odpowiedzialności dyscyplinarnej są przestępstwa. Osoba, która popełniła przestępstwo, nie może wykonywać zawodu zaufania publicznego, ale każda sprawa ma nieco inny charakter.
Dalej zaś sędzia podkreślił, że przestępstwo zostało popełnione w formie pomocnictwa, co jednak jest względnie łagodną formą popełnienia czynu. A istotne znaczenie miał układ personalny, czyli fakt, że radca prawny był w chwili popełnienia czynu młodym prawnikiem, który działał pod wpływem patrona.
Upływ czasu też miał znaczenie. Przez niemal 20 lat nie było bowiem do mężczyzny zastrzeżeń, nienagannie wykonywał on zawód. Z tego względu, w ocenie Sądu Najwyższego, orzeczenie wydalenia z zawodu byłoby zbyt radykalne.
