W sieci trafiłem ostatnio na teksty chwalące powrót słuchawek przewodowych. Rozumiem modę i tak jak wróciły szerokie spodnie sprzed ponad 20 lat, tak dołącza do nich plączący się kabelek. Z użytkowego punktu widzenia i perspektywy osoby, która kiedyś mocno broniła się przed słuchawkami Bluetooth, mogę powiedzieć, że tego zwyczajnie nie rozumiem.
O ile chętnie znowu wskoczę w spodnie marek takich jak Mass czy Ecko, tak słuchawki na kablu nie mają dzisiaj większego sensu.
Kiedy broniłem słuchawek przewodowych, używałem tych samych argumentów co ich fani dziś

Tak, byłem kiedyś wielkim przeciwnikiem słuchawek Bluetooth. To było dobre 15 lat temu, jeśli nie więcej. Czytając dzisiaj pochwały powrotu do kabelków widzę dokładnie te same argumenty, jakich sam używałem.
Słuchawek przewodowych nie trzeba ładować i nigdy nie zaskoczy nas rozładowania bateria. Oferują wyższą jakość dźwięku i nie generują opóźnień. Za dobry model nie trzeba płacić majątku i za stosunkowo niewielkie pieniądze można mieć bardzo solidny sprzęt.
To wszystko jest prawda. Częściowo… W sumie – to zależy.
Nowe zegarki Huawei Watch GT 7 i Watch GT 7 Pro. Czy jest tu miejsce na usprawnienia?
Krótki czas pracy już dawno nie jest problemem słuchawek bezprzewodowych

Słuchawki bezprzewodowe trzeba ładować i oczywiście taka jest ich cecha. Czy trzeba to robić często? To zależy od modelu, ale dzisiaj wygląda to znacznie lepiej, niż we wcześniejszych latach. Dobrze pamiętam pierwsze, flagowe słuchawki TWS oferujące zawrotne trzy godziny pracy na pojedynczym ładowaniu.
Dzisiaj nie brakuje na rynku modeli z wyższej półki, które nawet z aktywnym ANC działają minimum pięć-sześć godzin. Czy faktycznie aż tak dużo osób potrzebuje dłuższego działania? W razie czego bardzo powszechną funkcją jest szybkie doładowanie w etui i nawet kilka minut w zamknięciu dodaje co najmniej dodatkową godzinę pracy.

Czas pracy słuchawek TWS z etui na poziomie powyżej 20 godzin jest dzisiaj standardem. W przypadki słuchawek nausznych czasy pracy sięgają 40-60 godzin. Wszystko zależy od użytkownika, ale sam ładuję słuchawki nie częściej niż co dwa-trzy tygodnie.
Dreame przesadził z ekspansją. Firma wpadła w tarapaty
Wyższa jakość dźwięku słuchawek przewodowych to złożony temat

To nie jest tak, że przewód w słuchawkach dodaje im magicznych właściwości i nagle z każdym sprzętem zagrają lepiej i ogólnie dobrze. Podobnie jak w modelach bezprzewodowych, wszystko zależy od źródła dźwięku.
Słuchawki Bluetooth do uzyskania dobrej jakości brzmienia na ogół muszą obsługiwać kodeki oferujące wysoką przepustowość i to samo dotyczy źródła. Są wyjątki, bo jak dobrze wiemy, przy dobrej konfiguracji i dostrojeniu słuchawek nawet apple’owski kodek AAC potrafi grać zaskakująco dobrze. Choć ma przepustowość papierowej słomki. Dzisiaj jednak większość smartfonów z Androidem, a to głównie one są codziennym źródłem dźwięku, obsługuje kodeki o wyższej przepustowości.
Słuchawki przewodowe też potrzebują dobrego źródła dźwięku i możemy je zepsuć tanią, słabą przejściówką USB-C – Jack 3,5 mm. Nie trzeba wydawać majątku na audiofilskie wzmacniacze, ale trzeba wydać kilkadziesiąt złotych. A później pamiętać, żeby tę przejściówkę mieć zawsze ze sobą, bo gniazdo Jack 3,5 mm to dzisiaj bardzo rzadkie wyposażenie smartfonów.
Nie będę się kłócić z ceną. Tak, słuchawki przewodowe są tańsze i dobre słuchawki na kablu można kupić taniej niż dobre słuchawki bezprzewodowe. To argument, który trudno jest podważyć, choć wbiję tu szpileczkę mówiąc, że wybór słuchawek przewodowych jest dzisiaj znacznie skromniejszy.
Remake Heroes of Might and Magic III to odważna próba odświeżenia świętości
Montaż wideo i granie w gry – tu słuchawki przewodowe mają przewagę. Choć są wyjątki

Razer Hammerhead V3 HyperSpeed. Słuchawki TWS z donglem USB, który niweluje problem opóźnienia dźwięku (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Trzeba oddać słuchawkom przewodowym, że faktycznie ich domeną jest bardzo niskie opóźnienie. Montaż wideo na słuchawkach Bluetooth bywa bardzo ryzykowny i wie to każdy, komu po eksporcie materiału rozjechał się dźwięk z obrazem. Również w przypadku grania w gry, szczególnie sieciowe strzelanki, opóźnienie może nas kosztować porażkę.

Montaż wideo obowiązkowo na słuchawkach przewodowych. (fot. Zero.pl)
Tutaj zdecydowanie pewniejszym wyborem są modele przewodowe, ale są też odpowiednio wyposażone słuchawki bezprzewodowe. Zazwyczaj wykorzystują one transmisję radiową i specjalny odbiornik USB. Są to głównie modele gamingowe i tu są dostępne zarówno modele douszne, jak i nauszne.
Test Razer Hammerhead V3 HyperSpeed. W małej formie dużo dźwięku
Naprawdę chcemy powrotu do wiecznie zaplątanych kabli?

To najczęstsze wspomnienie, jakie wiele osób ma ze słuchawkami przewodowymi. Wiecznie zaplątany kabel to ich domena i nie ma tu znaczenia, jak dobrze go zwiniemy przed schowaniem w kieszeni spodni czy plecaka. Tam działa inna fizyka, uruchamia się niewyjaśniony portal do innego wymiaru i zawsze wyjmiemy je całkowicie zaplątane. Tego nauka nie potrafi wytłumaczyć, tak zwyczajnie jest.

Słuchawki bezprzewodowe na kablu – szach-mat! (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Słuchawki bezprzewodowe są dzisiaj zupełnie innymi urządzeniami, niż 15 lat temu. Wiele argumentów z tamtych czasów nie ma dzisiaj zastosowania. Bardzo szybko się parują, często jest możliwość podłączenia ich do dwóch źródeł jednocześnie, oferują długi czas pracy, a wybór form słuchawek jest ogromny. Douszne, nauszne, z przewodnictwem kostnym, otwarte, zamknięte... Rynek bardzo mocno ewoluował.
Dzisiaj słuchawki bezprzewodowe to wzorowy przykład tego, jak nowa technologia skutecznie zastąpiła starszą i rozwinęła się w bardzo dobrym kierunku. To bardzo dojrzała technologia i powrót do słuchawek przewodowych może być tylko chwilową modą, ale nikt mnie nie przekona, że robi się to z powodów czysto praktycznych.


