
Przez lata poszerzano ich kompetencje, zachęcano do zdobywania kwalifikacji i włączano do zespołów medycznych. Dziś w kolejnych szpitalach opiekunowie medyczni tracą pracę lub są stopniowo odsuwani od obowiązków. W Warszawie zagrożonych jest 40 stanowisk, w Pionkach wypowiedzenia dotyczą pracowników zakładu opiekuńczo-leczniczego, a w Słupsku narasta niepewność. Stawką sporu są nie tylko etaty, lecz także codzienna opieka nad pacjentami.
- 40 stanowisk zagrożonych w Warszawie. W Szpitalu Czerniakowskim likwidacja etatów opiekunów medycznych stała się przedmiotem protestu i pytań o bezpieczeństwo pacjentów.
- 90 pacjentów i 21 opiekunów w Pionkach. Pracownicy zakładu opiekuńczo-leczniczego obawiają się, że po likwidacji stanowisk opiekunów medycznych cały ciężar opieki spadnie na pielęgniarki.
- „U nas wszystko odbywa się po cichu”. Pracownicy szpitala w Słupsku opisują stopniowe odbieranie im zadań, brak jasnej komunikacji i strach przed kolejnymi wypowiedzeniami.
Rzadko zwracamy na nich uwagę na szpitalnych korytarzach. Przywykliśmy bowiem do ich cichej obecności. Mozolą się przy pacjentach całymi dniami. Właściwie od świtu do nocy. Są na pierwszej linii troski o powrót do zdrowia. To opiekunowie medyczni.
Od kilku miesięcy w wielu szpitalach opiekunom nie przedłuża się zatrudnienia. Zwolnienia dotyczą m.in. Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Pionkach, Słupsku, Tarnowskich Górach i Oleśnie. W warszawskim Szpitalu Czerniakowskim zagrożonych jest 40 stanowisk.
Kim są opiekunowie medyczni?
Czego obawia się senior, gdy trafia do szpitala? Że nie podoła najbardziej elementarnym czynnościom, jak dbanie o higienę, że nie będzie umiał formułować swoich potrzeb, słowem, że zostanie pozostawiony sam sobie.
Opiekunowie medyczni pracują ramię w ramię z pielęgniarkami. Dbają o czystość pacjentów, zmieniają im pieluchy, poprawiają poduszki. Pomysł na opiekuna medycznego narodził się z potrzeby, którą system ochrony zdrowia długo próbował zagospodarować bez wyraźnie wyodrębnionego zawodu: ktoś musi nie tylko leczyć, lecz także pomóc choremu wstać, umyć się, zjeść, napić się wody i zachować resztki samodzielności.
W Polsce zawód opiekuna medycznego wprowadzono do klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego w 2007 r. Początkowo zakres jego pracy koncentrował się przede wszystkim na czynnościach opiekuńczych i pielęgnacyjnych. Z czasem kompetencje rozszerzano, odpowiadając na starzenie się społeczeństwa i rosnącą liczbę pacjentów niesamodzielnych.
Dziś opiekun medyczny nie jest więc po prostu „pomocą” dla personelu. To osoba przygotowana do rozpoznawania potrzeb chorego, świadczenia usług pielęgnacyjnych i opiekuńczych oraz współpracy z lekarzami i pielęgniarkami.
Za tymi zadaniami stoją konkretne kwalifikacje i regulacje. Kształcenie odbywa się w szkole policealnej, a aktualna podstawa programowa obejmuje m.in. kwalifikację MED.14 – świadczenie usług medyczno-pielęgnacyjnych i opiekuńczych osobie chorej i niesamodzielnej. Warto zaznaczyć, że kwalifikację MED.14 posiada w całym kraju ok. 40 tys. opiekunów medycznych.
– Przez lata rozwijano zawód opiekuna medycznego. Rozszerzano nasze kompetencje, zachęcano nas do zdobywania kolejnych kwalifikacji i przypominano, że musimy się dokształcać. Wiele z nas ukończyło dodatkowe szkolenia. Robiłyśmy to, bo chciałyśmy być przygotowane do pracy i mieć pewność, że nasze kwalifikacje będą potrzebne. Tymczasem dzisiaj słyszymy, że nasz zawód nie jest już szpitalowi potrzebny – mówi anonimowo Zero.pl opiekunka medyczna pracująca w zakładzie opiekuńczo-leczniczym w Pionkach.
Szpitale oszczędzają, opiekunowie są wypychani z oddziałów
Przełomem prawnym była ustawa z 17 sierpnia 2023 r. o niektórych zawodach medycznych, która objęła opiekunów medycznych regulacjami dotyczącymi wykonywania zawodu, odpowiedzialności zawodowej i ustawicznego rozwoju. Wówczas postawiono na wykształcenie fachowych opiekunów medycznych, rozszerzono im uprawnienia medyczne, dopuszczono do drobnych czynności medycznych.
Od 26 marca 2024 r. obowiązuje system wpisu do Centralnego Rejestru Osób Uprawnionych do Wykonywania Zawodu Medycznego. Zakres dopuszczonych czynności określają przepisy i przygotowanie zawodowe – nie sama dobra wola pracodawcy.
– Dzisiaj możemy między innymi karmić pacjentów przez PEG (Percutaneous Endoscopic Gastrostomy – przezskórna endoskopowa gastrostomia – przy. red.), zakładać rurkę tracheostomijną, pobierać krew i wykonywać niektóre testy diagnostyczne. To nie są przypadkowe czynności. Jesteśmy przygotowani do pracy z pacjentami, którzy wymagają szczególnej troski. A teraz okazuje się, że nasze stanowiska można po prostu zlikwidować – tłumaczy Zero.pl Agata Kornieluk z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza Opiekunów Medycznych i Kwalifikowanych.
W tej historii tkwi paradoks: państwo porządkuje kwalifikacje i poszerza kompetencje zawodu, podczas gdy w części placówek jego przyszłość staje się przedmiotem sporów organizacyjnych i oszczędnościowych. Dziś wiele szpitali po cichu wypycha opiekunów ze szpitalnej konstelacji.
Figurski i Słowik wygrali prawomocnie. Nie trzeba autoryzować pisemnej wypowiedzi
Zwolnienia w Szpitalu Czerniakowskim. Zagrożonych 40 stanowisk
Zwolnienia opiekunów medycznych, które rozpoczęły się w Warszawskim Szpitalu Czerniakowskim, stały się impulsem do ogólnopolskiej mobilizacji przedstawicieli tego zawodu. 6 października Komisja Międzyzakładowa Inicjatywa Pracownicza Opiekunów Medycznych i Kwalifikowanych zorganizowała pikietę przed Biurem Polityki Zdrowotnej. Kolejnym etapem był udział przedstawicieli środowiska w sesji Rady Miasta Warszawy 15 października.
– Zadaliśmy wiele konkretnych pytań. Pytaliśmy przede wszystkim o jakość opieki i o to, w jaki sposób szpital zamierza zapewnić pacjentom pomoc po likwidacji naszych stanowisk. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi, które rozwiałyby nasze wątpliwości – opowiada Agata Kornieluk.
W samym Szpitalu Czerniakowskim pracę ma stracić 40 opiekunów medycznych. Według komisji dyrekcja uzasadnia decyzję koniecznością szukania oszczędności w zadłużonej placówce.
– Niepokoi nas również sposób przedstawiania planu naprawczego szpitala. Z wypowiedzi dyrekcji wynikało, że został już zaakceptowany, tymczasem podczas rozmów z radnymi usłyszeliśmy, że dokument dopiero trafił do władz miasta i wymaga dalszego opiniowania. Chcemy wiedzieć, na jakiej podstawie podejmowane są decyzje, które oznaczają utratę pracy dla kilkudziesięciu osób i mogą wpłynąć na bezpieczeństwo pacjentów – relacjonuje Kornieluk.
Przedstawiciele opiekunów ostrzegają, że ciężar ich dotychczasowych zadań może spaść na pielęgniarki, już teraz obciążone pracą, albo na personel pomocniczy. W ich ocenie może to odbić się na jakości opieki nad osobami starszymi, niepełnosprawnymi i pacjentami wymagającymi pomocy po poważnych zabiegach.
– Co istotne, pielęgniarki nie muszą być naszymi przeciwniczkami. W Szpitalu Czerniakowskim same wystosowały do dyrekcji pismo w obronie opiekunów medycznych, na które nie otrzymały odpowiedzi. Również lekarze wypowiadali się za pozostawieniem nas w szpitalu – podkreśla Kornieluk.
– Najbardziej martwi nas jednak to, co stanie się z pacjentami. Pracujemy obok pielęgniarek, uzupełniamy ich pracę. Nie konkurujemy z nimi. Każdy z nas ma swoje zadania i swoją odpowiedzialność. Pielęgniarki zajmują się między innymi lekami, zleceniami i procedurami medycznymi. My dbamy o podstawowe potrzeby chorych: higienę, karmienie, zmianę pozycji, czystą pościel i codzienną pielęgnację – podkreśla inna opiekunka ze szpitala w Słupsku.
Miliony stron zagrożonych wyciekiem danych. Ekspert o „PHPokalipsie”
Pionki: 21 opiekunów medycznych w zakładzie opiekuńczo-leczniczym
Związkowcy wskazują również na sytuację w zakładzie opiekuńczo-leczniczym (ZOL) w Pionkach, gdzie, według ich relacji, opiekunkom medycznym zaproponowano ubieganie się o zatrudnienie na stanowiskach salowych. Oznaczałoby to wykonywanie podobnych obowiązków na innych warunkach finansowych.
– W szpitalu w Pionkach zatrudnionych jest 31 opiekunów medycznych. Aż 21 z nas pracuje w zakładzie opiekuńczo-leczniczym, gdzie przebywa 90 pacjentów leżących, wymagających długoterminowej opieki – mówi jedna z opiekunek w Pionkach, która chce zachować anonimowość.
– We wrześniu pani dyrektor zwołała zebranie, na którym poinformowała nas, że stanowisko opiekuna medycznego zostanie zlikwidowane. Od 1 stycznia, jak wówczas usłyszeliśmy, szpital ma zrezygnować z zatrudniania nas, a nasze obowiązki przejmą pielęgniarki – tłumaczy ta sama opiekunka.
Organizatorzy protestu domagają się rozmowy o przyszłości zawodu i sposobie organizacji opieki w szpitalach. Przekonują, że oszczędności kadrowe należy rozpatrywać nie tylko w rachunku kosztów, lecz także przez pryzmat bezpieczeństwa pacjentów.
Największy problem polega na tym, że Ministerstwo Zdrowia nie wpisało opiekunów medycznych do koszyka świadczeń gwarantowanych. W praktyce oznacza to, że nie ma określonych norm zatrudnienia, które gwarantowałyby obecność opiekunów na oddziałach. W przypadku innych zawodów medycznych istnieją regulacje dotyczące obsady.
– Decyzja należy do dyrekcji szpitala. Ministerstwo może rekomendować zatrudnianie opiekunów medycznych jako ważnych członków zespołu medycznego, ale ostatecznie to szpital decyduje, czy nas potrzebuje. I właśnie dlatego tak łatwo jesteśmy zwalniani. Nie dlatego, że nasza praca przestała być potrzebna, ale dlatego, że system nie gwarantuje nam miejsca w strukturze szpitala – tłumaczy Kornieluk.
Słupsk: odbieranie obowiązków i strach przed wypowiedzeniem
Według relacji opiekunów ze szpitala w Słupsku sukcesywnie odbiera się im obowiązki, które z powodzeniem były dotychczas wykonywane. Stosuje się tutaj strategię „zniechęcenia”.
– Z jednej strony pracodawca określa, co należy do mojej pracy, a z drugiej pojawia się zakaz wykonywania tych samych zadań. Odbieramy to jako kolejne odsuwanie nas od obowiązków, ograniczanie naszej roli i stopniowe wypychanie z oddziałów. Człowiek zaczyna się zastanawiać, co jeszcze zostanie mu odebrane i czy za chwilę w ogóle będzie miał co robić – mówi Zero.pl pracownik szpitala w Słupsku, który prosi o anonimowość.
W Słupsku zresztą brakuje jasnej komunikacji ze strony dyrekcji. Próby organizacji spotkań z załogą są odwoływane. Tak twierdzą opiekunowie, z którymi rozmawialiśmy.
– Nie ma spotkań, na których moglibyśmy zadać pytania, dowiedzieć się, jakie są plany dyrekcji i na czym stoimy. U nas wszystko odbywa się po cichu. Kadry chodzą po szpitalu i wręczają wypowiedzenia. Nie wiadomo, kiedy można się tego spodziewać ani kto będzie następny. Ludzie oglądają się za siebie ze strachu – relacjonuje ten sam pracownik.
W szpitalnej rachunkowości etat można wykreślić jedną decyzją. Potrzeby chorego nie da się jednak usunąć z tabeli kosztów. Ktoś nadal będzie musiał pomóc pacjentowi wstać, nakarmić go, zmienić mu pościel i dostrzec, że jego stan się pogarsza. Jeżeli obowiązki opiekunów medycznych przejmą inni pracownicy, trzeba zapytać, czy mają na to czas, przygotowanie i odpowiednie warunki. Jeżeli zaś ich miejsce zajmie personel o innych kwalifikacjach, konieczne staje się wyjaśnienie, na jakiej podstawie i z jaką odpowiedzialnością będzie wykonywał te zadania.
– Już teraz, kiedy kolejnych opiekunów ubywa, zdarzają się dyżury, podczas których bardzo trudno zapewnić wszystkim pacjentom należytą opiekę. Osoby, które nadal pracują, są coraz bardziej obciążone. Prowadzimy raporty z dyżurów, w których opisujemy między innymi współpracę personelu i przebieg pracy. Nie robimy tego po to, żeby komukolwiek zaszkodzić. Chodzi nam o bezpieczeństwo chorych i udokumentowanie tego, jak wygląda sytuacja na oddziale – tłumaczy Zero.pl opiekunka ZOL w Pionkach.
Spór o przyszłość opiekunów medycznych odsłania więc problem większy niż likwidacja kilkudziesięciu etatów. Państwo uregulowało ten zawód i rozszerzyło jego kompetencje, ale nie zagwarantowało mu stałego miejsca w organizacji szpitalnej opieki.
W rezultacie o obecności wykwalifikowanych pracowników przy łóżku chorego może decydować rachunek ekonomiczny konkretnej placówki. A pacjent, który nie potrafi sam się umyć, zjeść czy wezwać pomocy, nie powinien stawać się niewidzialny tylko dlatego, że jego potrzeby trudno przeliczyć na oszczędności.

