- Kanto Ora4 to niewielkie głośniki stworzone z myślą o użytkowaniu ich przy biurku.
- Pomimo kompaktowych rozmiarów oferują wysoką moc i zaskakująco dobry bas, który można poprawić korzystając z dodatkowego subwoofera.
- Kanto Ora4 pozytywnie wypadły w testach i okazały się solidną oraz uniwersalną propozycją do wykorzystania ich podczas grania, oglądania filmów, słuchania muzyki oraz pracy z edycją wideo.
Mam wrażenie, że głośniki komputerowe często są traktowane nieco po macoszemu przy wyborze podzespołów i próbujemy na nich niepotrzebnie zaoszczędzić. Sam przez długi czas miałem podobne podejście i korzystałem z prostego zestawu Logitech Z409, kosztującego niewiele ponad 300 zł.
Grały? Grały. I to nawet ze sporą ilością ładnego basu, płynącego z subwoofera. Wystarczyło jednak zamienić je na coś droższego i okazało się, że bas może i był, ale jednocześnie głośniki gdzieś po drodze gubiły co najmniej połowę pozostałych dźwięków.
Kanto Ora4 kosztują 1 699 zł, więc jest to znaczący wydatek i spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, czy warto na nie tyle wydać.
Apple wprowadza grube podwyżki. Czy zakup najtańszego iPhone'a ma sens?
Kanto Ora4 są bardzo dobrze wykonane i zajmują mało miejsca

Kanto Ora4 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Głośniki firmy Kanto mają spójne i bardzo ładne wzornictwo. Obudowy są matowe, mają nieco obłe kształty i pokrywa je farba, która bardzo mocno odcina się od otoczenia. Dotyczy to nawet głośników czarnych, ale największe wrażenie robi to w jaśniejszych kolorach. W przypadku Ora4 nie mamy dużego wyboru, bo model jest dostępny wyłącznie w wersji czarnej lub białej.
Do mnie zdecydowanie bardziej przemawia wariant biały, który bardzo ładnie kontrastuje z czarnymi membranami. W przypadku tego modelu nie mamy możliwości zasłonięcia membran maskownicami i nie mam zamiaru z tego powodu narzekać.
Kanto Ora4 są bardzo kompaktowe, dzięki czemu zmieszczą się nawet na bardzo małym biurku. Mają 12 cm szerokości, 17 cm wysokości i 21 cm głębokości. Kiedy postawiłem je w miejsce Modecomów Eclipse 180 na moim biurku od razu pojawiło się zaskakująco dużo wolnej przestrzeni.

Kanto Ora4, iPhone 17e dla skali. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
W zestawie znajdziemy przewód zasilający i kabel do połączenia głośników. Jest on bardzo długi i trochę szkoda, że producent nie pomyślał o nieco krótszej alternatywie. Rozstawiając głośniki na małej przestrzeni, a tak raczej zrobi większość użytkowników, trzeba gdzieś ten kabel schować.

Kanto Ora4 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
W pudełku mamy też osiem przyklejanych, gumowych nóżek – takie rozwiązanie minimalnie unosi głośniki i niweluje potencjalne wibracje w trakcie pracy. Do tego mamy standardowy gwint 1/4 cala na spodzie i na tyle obudowy. Dedykowane podstawki Kanto S4 są dostępne osobno w cenie niecałych 200 zł i coś czuję, że większość użytkowników zostanie przy nóżkach z zestawu.
Test Razer Hammerhead V3 HyperSpeed. W małej formie dużo dźwięku
Kanto Ora4 to aktywne głośniki oferujące różne typy połączenia

Kanto Ora4 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Głośniki aktywne nie wymagają żadnego dodatkowego wzmacniacza, bo ten jest wbudowany w jeden z głośników. Podłączamy je do prądu, źródła dźwięku i są już gotowe do działania.
Do dyspozycji mamy trzy rodzaje połączenia:
- bardziej retro, czyli wejście RCA do podłączenia analogowych źródeł dźwięku
- bardziej nowoczesne, czyli połączenia bezprzewodowe z wykorzystaniem Bluetooth 5.0
- najlepsze pod względem jakości, czyli USB-C.

Kanto Ora4 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Producent rekomenduje połączenia przez USB z komputerami, w tym sprzętem Apple, dzięki czemu mamy dostęp do bezstratnego dźwięku bez opóźnień. Co jest szczególnie przydatne, jeśli zamierzamy wykorzystywać głośniki do pracy, w tym np. montowania wideo. Choć w głośnikach mamy port USB-C to bez problemu możemy podłączyć do je portu USB-A w komputerze odpowiednim kablem.
Sterowanie głośnikami jest banalnie proste. Na przodzie obudowy prawego głośnika mamy pokrętło do regulacji głośności, a wciskając je zmieniamy tryb pracy, czemu towarzyszy zmiana koloru znajdującej się obok diody. Z tyłu obudowy mamy przycisk rozpoczynający parowanie przez Bluetooth. Jednocześnie głośniki mogą być połączone z jednym urządzeniem, ale jeśli np. mamy je zapamiętane na komputerze i telefonie, to wystarczy wcisnąć guzik na tyle głośnika i nawiązać połączenie na urządzeniu. Trwa to dosłownie sekundy.
Test aparatu Xiaomi 17 Ultra – czy smartfon może już zastąpić klasyczny aparat?
Kanto Ora4 zaskakują mocą i brzmieniem. Skąd bierze się tyle basu?

Kanto Ora4 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Głośniki Kanto Ora4 mają dwa przetworniki. To głośnik wysokotonowy z jedwabną kopułką o średnicy 3/4 cala oraz głośnik niskotonowy z 4-calową aluminiową membraną wklęsłą ekranowaną magnetycznie. Moc szczytowa głośników to 140 W, a całkowita moc RMS wynosi 70 W, w tym 12 W dla pojedynczego głośnika wysokotonowego i 23 W dla niskotonowego.
Do tego mamy automatyczny filtr górno-/dolnoprzepustowy 80 Hz i pasmo przenoszenia w zakresie 60 - 22 000 Hz.

Kanto Ora4 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Wspominałem już o basie i choć to nie on jest główną cechą Kanto Ora4, to on tu najbardziej zaskakuje. Stosunkowo niewielkie, bo w końcu 4-calowe głośniki, emitują ładny, mocno brzmiący i bardzo dynamiczny bas. Warunkiem uzyskania go jest odpowiednie ustawienie głośników. Jeśli mamy je na biurku, efekty będą najlepsze. Niskich tonów jest znacznie mniej, kiedy chcemy zostawić je w nieco większym pomieszczeniu i usiądziemy od nich w dalszej odległości.
Brzmienie Kanto Ora4 jest bardzo zrównoważone i neutralne. Z tego powodu zdecydowanie bardziej pasuje do nich określenie monitorów niż podkolorowanych, typowych głośników komputerowych. Choć oczywiście nie są one pozycjonowane jako typowe monitory.

Kanto Ora4 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Średnie tony to najmocniejsza strona Kanto Ora4. Mają nieco bardziej studyjny charakter, a głos jest bardzo ładnie zawieszony pomiędzy głośnikami i jeśli mamy je ustawione na brzegach biurka to słychać go idealnie po środku. Wokale brzmią tu bardzo dobrze, a jednocześnie dzięki temu bardzo wygodnie montuje się wideo, w których mamy dużo kwestii mówionych. A i filmy, w tym polskie z legendarnymi już niewyraźnymi dialogami, brzmią bardzo dobrze.
Wysokie tony są wyraźne i szczegółowe, ale nie są przesadnie ostre. Usłyszymy tu bardzo dużo małych szczegółów, a jednocześnie dźwięk jest pozbawiony nieprzyjemnego wwiercania się w uszy.

Kanto Ora4 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Wszystko to dzieje się przy bardzo dobrej głośności. Już połowa dostępnej skali jest w pełni wystarczająca do solidnego wypełnienia pomieszczenia o powierzchni kilkunastu metrów kwadratowych. Do użytku typowo biurkowego niczego więcej do szczęścia nie potrzeba. Wyraźnie słyszalne zniekształcenia pojawiają się dopiero pod koniec skali głośności.
Czy jest różnica w brzmieniu przez Bluetooth i USB? Na moje ucho trudno jest dostrzec różnicę i z ciekawości zerknąłem na zagraniczne recenzje. Okazuje się, że nie jestem w tym wrażeniu odosobniony.
Główna różnica jest taka, że przy połączeniu przez Bluetooth może pojawić się opóźnienie, co jest szczególnie istotne podczas montażu wideo i czasami zdarzały mi się chwilowe przerwy w dźwięku. To jest jednak wina zbyt dużej ilości elektroniki na i wokół biurka, tak zachowują się u mnie praktycznie wszystkie głośniki Bluetooth.
Kanto Ora4 to bardzo udane głośniki. Kto powinien się nimi zainteresować?

Kanto Ora4 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Choć Kanto Ora4 pozytywnie zaskakują brzmieniem, szczególnie szczegółową średnicą i ładnym basem to musimy pamiętać, że to nadal są głośniki kompaktowe. Dlatego też najlepiej nadają się na biurko, gdzie siedzimy stosunkowo blisko nich i wtedy uzyskamy najlepsze efekty. Będą też dobrym wyborem w niewielkim salonie np. w bloku jako głośniki podłączone do telewizora i/lub konsoli, gdzie kanapę mamy ustawioną stosunkowo blisko ekranu.
Kanto Ora4 sprawdzą się w różnych scenariuszach. Do pracy z materiałami wideo, ze względu na neutralne brzmienie, do filmów ze względu na bardzo ładną średnicę i dynamiczny bas, który bardzo dobrze wypada też w grach. Szczególnie w „strzelankach”, gdzie mamy dużo wybuchów, brzmi to bardzo ciekawie. Choć oczywiście bez przestrzenności, bo są to wyłącznie głośniki stereo.
Jeśli ktoś potrzebowałby więcej basu, głównie do słuchania muzyki, ale i nieco bardziej kinowych doznań, to do dyspozycji mamy dodatkowe gniazdo pozwalające podłączyć subwoofer. W zasadzie dowolny aktywny z wyjściem liniowym (RCA), choć producent poleca własny model Kanto SUB8 kosztujący sporo, bo 1 249 zł.

Kanto Ora4 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Skoro jesteśmy przy cenie, to czy 1 699 zł za Kanto Ora4 to dużo, czy mało? Jak na możliwości głośników zdecydowanie nie. Są one w pełni warte swojej ceny, a w zasadzie jedyną rzeczą, do jakiej można się tu przyczepić, jest przesadnie długi kabel do połączenia głośników. Pozytywnie zaskoczyły mnie jakością brzmienia, są ładne i bardzo dobrze wykonane oraz działają bez zarzutów, bez względu na typ połączenia.
Czy warto tyle wydać na głośniki? To już zależy od zasobności Waszego portfela. Z mojego doświadczenia wynika, że na głośnikach nie warto przesadnie oszczędzać. Szczególnie mając porównanie, kiedy można zauważyć, o ile więcej dźwięków słychać na droższym sprzęcie. Poza tym, głośników raczej nie wymieniamy zbyt często i jest to zakup na długie lata.


