- Seria smartfonów Xiaomi 17T zadebiutowała w tym roku kilka miesięcy wcześniej niż zazwyczaj. To dobry ruch ze strony producenta, który powinien wydłużyć okres uwagi skierowanej na nowe modele.
- Xiaomi 17T Pro to dobrze wyglądający, elegancki smartfon z ładnym ekranem, topową wydajnością i zaskakująco dobrym aparatem. Choć niekoniecznie wskazuje to jego specyfikacja.
- Mocnym jego punktem jest bateria o pojemności 7000 mAh. Przy przeciętnym użytkowaniu wystarcza bez problemu na dwa dni użytkowania.
- Ceny zaczynają się od 3 699 zł. Względem modelu sprzed roku wzrosły o 300-500 zł.
Zmianę daty premiery serii T z września na maj uważam za bardzo dobry ruch ze strony Xiaomi. Smartfony 17T i 17T Pro mają teraz swoje własne pięć minut, które potrwają kilka miesięcy. Wrześniowe premiery szybko ginęły w tłumie i były szybko przykrywane przez chińską premierę serii numerowanej producenta.
Szczególnie w tym roku o serii Xiaomi 17T chyba mało kto by pamiętał, bo wrzesień zapowiada się bardzo ciekawie. Poza coroczną premierą iPhone'ów czeka nas debiut składanego iPhone'a Ultra. Z kolei w Chinach pojawi się seria Xiaomi 18, vivo X500 oraz Oppo Find X10. Więc ucieczka z premierą na inny okres roku to najlepsze, co Xiaomi mogło zrobić.
Xiaomi 17T Pro niewiele różni się od poprzednika, ale to jego zaleta. Smartfon jest bardzo elegancki

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Matowe szkło na tylnym panelu, płaski ekran z symetrycznymi ramkami, płaskie krawędzie obudowy – to wszystko powoduje, że Xiaomi 17T Pro przykuwa wzrok prostą elegancją. Choć nie ma tu żadnych wizualnych, rzucających się w oczy elementów, całość wygląda bardzo dobrze. Nie tylko przyjemnie się na niego patrzy, ale też dawno tak dobrze nie robiło mi się zdjęć do recenzji.

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Obudowa ma wymiary 162,2 x 77,5 x 8,3 mm i waży 219 gramów. Wydaje się sporo, ale na co dzień Xiaomi 17T Pro sprawia wrażenie lżejszego. Być może to kwestia tego, że przesiadałem się na niego ze znacznie cięższego Oppo Find X9 Ultra.
Xiaomi 17T Pro niewiele różni się od poprzednika i jedyną wyraźną różnicą jest nieco inna wyspa aparatów. W Xiaomi 15T Pro (producent pominął numer 16) miała ona ścięte krawędzie, tutaj są one ostre. Co moim zdaniem bardziej pasuje do obudowy.

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Jedynym wizualnym zgrzytem są krawędzie wyspy aparatów, które są jasne i srebrne. Przez to wielokrotnie miałem wrażenie, że krawędź się o coś przytarła i zeszła z niej farba. Człowiek się tylko niepotrzebnie stresuje.

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Dodajmy, że obudowa jest wodoszczelna, zgodnie z normą IP68. Korpus jest aluminiowy, a na ekranie i tylnym panelu mamy szkło Gorilla Glass 7i. W zestawie znajdziemy solidne, gumowe etui, o wiele przyjemniejsze w odbiorze niż plastikowe dodawane do Xiaomi 17 Ultra.
Test aparatu Oppo Find X9 Ultra. Nie do końca go rozumiem, ale bardzo się polubiliśmy
Xiaomi 17T Pro nie ma najjaśniejszego ekranu, ale nadrabia kolorami

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Xiaomi 17T Pro ma ekran OLED o przekątnej 6,83 cala. Wyświetla obraz o rozdzielczości 1280 x 2772 piksele z 10-bitową paletą kolorów i 144 Hz odświeżaniem obrazu.
Maksymalna jasność ekranu w trybie automatycznym dla całego panelu to niecałe 1100 nitów, ale dla małego wycinka ekranu potrafi sięgać nawet 3500 nitów. Wydaje się niedużo, ale to w zupełności wystarcza do codziennego użytkowania. Okres testów przypadł na słoneczną pogodę i nawet w jasny dzień, w pełnym słońcu grzejącym do nawet 30 stopni w cieniu widoczność pozostawała na dobrym poziomie.

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Jakości obrazu nie można nic zarzucić. Ma ładne, mocno nasycone kolory, perfekcyjną czerń, nie jest zbyt kontrastowy ani jaskrawy. Korzysta się z niego bardzo przyjemnie.
Test Oppo Find X9 Ultra – świetnie się go używa, ale w wyglądzie trochę bym pozmieniał
Źle skonfigurowałem Xiaomi 17T, więc zasypał mnie zbędnymi powiadomieniami

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Podczas konfiguracji nie skorzystałem z przeniesienia danych z innego smartfonu na Xiaomi 17T Pro i nie spodziewałem się, że to będzie tak duży błąd. Do tego robiłem to szybko i bezmyślnie zgodziłem się na wszystkie dodatkowe usługi. W efekcie smartfon zasypywał mnie powiadomieniami. A to o nowych newsach, które mogę sobie otworzyć w przeglądarce Xiaomi. A to o nowych tapetach w jakiejś dziwnej usłudze... Dramat, więc uczulam – dokładnie czytajcie, jakie dodatkowe usługi aktywujecie podczas konfiguracji, inaczej Xiaomi brutalnie to wykorzysta.
Pomijając powyższe, Xiaomi HyperOS 3 to dobrze zaprojektowany i przyjemny w użytkowaniu interfejs. Z szerokimi możliwościami personalizacji, wliczając w to ogrom dostępnych motywów i wariantów wyglądu ekranu głównego. Z nowości trzeba zwrócić uwagę na rozbudowaną Super Island, czyli odpowiednik Dynamic Island z iPhone'ów. Potrafi to być użyteczne narzędzie.

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Wśród funkcji AI mamy nowości, ale związane z usługami Google, więc są one niezależne od Xiaomi. Więcej o nich przeczytacie w relacji z ostatniej konferencji Google I/O.
Xiaomi 17T Pro to smartfon o flagowej wydajności

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Xiaomi 17T Pro korzysta z układu MediaTek Dimensity 9500 z 8-rdzeniowym procesorem. Do tego ma 12 GB pamięci RAM i 256, 512 lub 1024 GB pamięci wbudowanej. To w zupełności wystarcza do wzorowo płynnego działania podczas praktycznie wszystkich czynności. Od poruszania się po interfejsie, przez przeglądanie Internetu, oglądanie filmów, granie w gry, po edycję zdjęć.
W testach wydajności mamy 3152 punkty dla wydajności jednego rdzenia i 9763 punkty dla pracy wielordzeniowej, 2,795 mln punktów w AnTuTu v10 i 3,352 mln w AnTuTu v11. Są to wyniki minimalnie słabsze, niż w przypadku konkurencji wyposażonej w układy Qualcomm Snapdragon Elite Gen 5, ale pozostające w ścisłej czołówce.

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Benchmarki pokazują, że procesor pod dużym obciążeniem zwalnia nawet o 50 proc. pod wpływem wysokiej temperatury, ale nie zauważymy tego podczas normalnego użytkowania. Jasne, podczas grania w wymagające gry obudowa zrobi się wyraźnie ciepła, ale nie na tyle, aby powodować dyskomfort. Za to płynność animacji pozostaje niezmieniona.
Xiaomi 17T Pro ma dziwnie zamontowany czytnik linii papilarnych

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Xiaomi 17T Pro korzysta z optycznego czytnika linii papilarnych umieszczonego w ekranie. Jest więc to niewielka kamera patrząca przez wyświetlacz i jest zamontowana bardzo nisko. Trzeba się do tego nieco przyzwyczaić, ale sam czytnik działa bez zastrzeżeń. Odblokowuje smartfon szybko i precyzyjnie.

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Jako narzędzie łączności Xiaomi 17T Pro spisuje się wzorowo. Nie miałem żadnych problemów ze współpracą z innymi urządzeniami przez Bluetooth, parowaniem czy płaceniem przez NFC. Zasięg sieci komórkowej był bez zastrzeżeń w kraju, jak i w roamingu, podobnie z siecią Wi-Fi. Do tego mamy bardzo wysoką jakość rozmów, głośne choć niespecjalnie wyróżniające się jakością głośniki stereo i wyraźnie wyczuwalne wibracje.
Test Xiaomi 17 Ultra – czy poza wybitnym aparatem to jest dobry smartfon?
Specyfikacja aparatu Xiaomi 17T Pro może na to nie wskazywać, ale można z niego wycisnąć zaskakująco dużo

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Na pierwszy rzut oka specyfikacja aparatu Xiaomi 17T Pro nie różni się od poprzednika, ale diabeł tkwi w szczegółach. Aparat główny to matryca o rozdzielczości 50 Mpix w rozmiarze 1/1.31 cala z obiektywem 23 mm i przysłoną f/1.7, czyli dokładnie jak w Xiaomi 15T Pro. Jest tu jednak nowszy model matrycy OmniVision OVX9500, co przekłada się na lepszą jakość zdjęć.
Dalej mamy aparat 50 Mpix z niedużą matrycą 1/2.76 cala, za to sporą ogniskową 115 mm, co przekłada się na 5-krotne przybliżenie względem aparatu głównego. Do tego trzeci aparat 12 Mpix z obiektywem ultraszerokokątnym o polu widzenia 120 stopni. Te dwa aparaty są już takie same, jak w Xiaomi 15T Pro.

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Jak łatwo jest się domyślić, aparat z obiektywem ultraszerokokątnym wyraźnie odstaje od dwóch pozostałych. Zrobione nim zdjęcia mają najmniej szczegółów, mniej nasycone kolory i bez dodatkowej edycji wyglądają przeciętnie. Xiaomi oferuje bardzo rozbudowany edytor zdjeć w systemowej aplikacji Galeria, z którego warto skorzystać.
Zdjęcia z dwóch pozostałych aparatów są za to bardzo dobre. Co ciekawe, pomimo małej matrycy aparat z teleobiektywem nie robi drastycznie innych zdjęć niż aparat główny. W obu przypadkach są one przyjemnie miękkie, bez typowego, wyraźnego cyfrowego wyostrzenia i prób sztucznego podbicia detali. Mamy tu bardzo dobry balans bieli, nieprzesadzone, ale klimatyczne kolory.

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Zdecydowanie polecam korzystanie z profilu kolorystycznego Leica Authentic. Tak, Leica współpracowała przy tworzeniu aparatu w Xiaomi 17T Pro i do dyspozycji mamy też profil Leica Vibrant. Robione nim zdjęcia mają o wiele bardziej smartfonowy charakter. Z mocniej nasyconymi kolorami i czasem przesadnie rozjaśnionymi jasnymi elementami. W profilu Authentic czerń jest mocniej zaakcentowana, kolory są bardziej zaakcentowane przez balans bieli, a nie ich podbicie, czyli np. przy zachodzącym słońcu kadr będzie nieco bardziej pomarańczowy. Jest zwyczajnie bardziej klimatycznie, a zdjęcia mają o wiele więcej charakteru.
Zdjęcia wykonane Xiaomi 17T Pro:
Dla bardziej zaawansowanych użytkowników pozostają zdjęcia w trybie RAW. Poniżej zamieszczam kilka moich ulubionych, a więcej znajdziecie w tym materiale. Opisuję tam również różnice w fotografowaniu smartfonem oraz klasycznym aparatem.
Zdjęcia RAW z Xiaomi 17T Pro, edytowane w Adobe Lightroom:
Przy zdjęciach RAW warto zwrócić uwagę na mały błąd w oprogramowaniu. Aparatem głównym i portretowym możemy robić zdjęcia w rozdzielczości 50 Mpix. Jeśli taka jest aktywna i w trybie Pro przełączymy się na aparat z obiektywem ultraszerokokątnym to zmieni nam się też rozdzielczość (to zrozumiałe, ten aparat ma rozdzielczość 12 Mpix), ale też wyłączy nam się zapis w formacie RAW. Trzeba go ręcznie ponownie uruchomić. Jeśli tego nie zauważymy, można się na tym nieźle naciąć. Zgłosiłem ten problem producentowi, być może zostanie to poprawione w aktualizacji oprogramowania.

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Kończąc temat aparatu, wiele osób po premierze Xiaomi 17T Pro pytało mnie, czy ma on lepszy aparat od Xiaomi 17. To... zależy. Oba smartfony mają taki sam aparat główny. Xiaomi 17T Pro ma większy zakres zoomu (115 vs 60 mm), więc optyczne przybliżenie jest 5-krotne, a nie 3-krotne. Za to Xiaomi 17 ma lepszy aparat z obiektywem ultraszerokokątnym. Więc, kierując się tylko kryterium aparatu, musimy zdecydować, czy chcemy mieć lepszy zoom, czy szeroki kąt.
Test Marvo Titan Wireless RGB – jest tanio, czy jest dobrze?
Bateria Xiaomi 17T Pro to element, którego nie mogę przestać chwalić

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Xiaomi 17T Pro jest zasilany akumulatorem o pojemności 7000 mAh. To przekłada się na ekstremalnie dobry czas pracy. Podczas użytkowania smartfonu miałem dni, kiedy praktycznie nie wypuszczałem go z ręki. Przekładało się to na 4-6 godzin przeglądania Internetu, korzystania z komunikatorów i mediów społecznościowych, połączone ze słuchaniem muzyki przez Bluetooth, stale sparowanym zegarkiem i dużą ilością zdjęć. Sukcesem było zmęczenie baterii tak, że poziom naładowania spadł do wieczora poniżej 35 proc. To ogniwo jest naprawdę mocarne. Zazwyczaj wystarczało mi ładowanie co drugi dzień.

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Maksymalna moc ładowania przewodowego to 100 W i odpowiednio mocną ładowarką naładujemy Xiaomi 17T Pro do pełna w niecałe 45 minut. Pół godziny ładowania dostarczy nam nieco ponad 70 proc. energii, a 15 minut 41 proc. Do tego mamy ładowanie bezprzewodowe ze sporą mocą 50 W i bardzo wydajne ładowanie przewodowe zwrotne, bo z mocą 22,5 W. Dzięki temu smartfon z powodzeniem może pełnić rolę powerbanku.
Test Motorola Signature – najlepsza Motorola w historii. Tylko kto ją kupi?
Xiaomi 17T Pro jest droższy od poprzednika, ale zachowuje rozsądny stosunek ceny do jakości

Xiaomi 17T Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Xiaomi 17T Pro to smartfon z gatunku tych, które bardzo lubię w codziennym użytkowaniu. To modele, które nie mają kompletnie żadnych fajerwerków w specyfikacji, ale są całkowicie bezproblemowe. Działają dobrze, sprawnie, długo na pojedynczym ładowaniu, zrobią zdjęcie, którego nie trzeba się wstydzić. Tutaj mamy do tego elegancki wygląd i solidnie wykonaną obudowę.
Jedynym większym minusem są bardzo upierdliwe powiadomienia z dodatkowych usług Xiaomi, których najłatwiej jest się pozbyć już na etapie konfiguracji. Inaczej trudno jest się do nich doklikać i wyłapać wszystkie, które zaśmiecają nam ekran blokady. Nie do końca pasował mi też nisko umieszczony czytnik linii papilarnych.
Europejska cena Xiaomi 17T Pro jest o 100 euro wyższa niż przed rokiem w przypadku 15T Pro. To przełożyło się na podwyżki na poziomie 300-500 zł, a konkretnie wariant 256 GB kosztuje 3 699 zł, 512 GB 3 999 zł oraz 4 499 zł w wersji 12/1024 GB. Na stronie internetowej producenta trwa jeszcze program odkupu starego smartfonu, co może obniżyć cenę i w różnych sklepach są dodawane gratisy przy zakupie.
O ile cena najwyższego wariantu pamięci wydaje się wysoka, ta czwórka z przodu działa na psychikę, tak dwie skromniejsze wersje są zdecydowanie dobrze wycenione w stosunku do sporych możliwości Xiaomi 17T Pro.




















































