Reklama
Technologia

Test aparatu Oppo Find X9 Ultra. Nie do końca go rozumiem, ale bardzo się polubiliśmy

Oppo Find X9 Ultra to jeden z trzech fotograficznie najlepiej wyposażonych smartfonów pierwszej połowy 2026 r. Choć specyfikacja aparatów jest tu bardzo dziwna i nie do końca rozumiem pomysł stworzenia takiej konfiguracji, to mimo wszystko oczekiwałem po niej bardzo dużo. Chwaliłem sobie możliwości Oppo Find X9 Pro, więc po wariancie Ultra spodziewałem się, że może być tylko lepiej.

Arkadiusz Dziermański
Opinia autorstwa: Arkadiusz Dziermański
Wczoraj 20:15
17 min
Oppo Find X9 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
  • Oppo Find X9 Ultra to jeden z najlepiej wyposażonych smartfonów na rynku oferujący moduł składający się z czterech aparatów.
  • To jeden z niewielu smartfonów z dwoma aparatami wyposażonymi w teleobiektyw.
  • Można dokupić do niego dedykowany zestaw fotograficzny zawierający etui, mocowania do filtrów, gwinty statywowe oraz telekonwerter. 

Tak jak w przypadku Xiaomi 17 Ultra, test Oppo Find X9 Ultra dzielimy na dwie części. Wygląd smartfonu, jego możliwości i to, jak używa się go na co dzień, znajduje się w osobnym materiale, pod tym adresem. Tutaj skupimy się wyłącznie na możliwościach fotograficznych. Uwierzcie mi, że jest o czym opowiadać.

Specyfikacja tego aparatu to jedna wielka zagadka. Nie rozumiem tego pomysłu

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Oppo Find X9 Ultra jest wyposażony w aż cztery aparaty, a pięć jeśli dodamy do tego aparat do selfie. Są to:

Reklama
Reklama
  • Aparat główny o rozdzielczości 200 Mpix z matrycą w rozmiarze 1/1.12 cala, obiektywem 23 mm i przysłoną f/1.5, z optyczną stabilizacją obrazu.
  • Aparat 200 Mpix z matrycą 1/1.28 cala i peryskopowym teleobiektywem 70 mm z przysłoną f/2.2 i optyczną stabilizacją obrazu. Co jest 3-krotnym przybliżeniem względem aparatu głównego.
  • Aparat 50 Mpix z matrycą 1/2.75 cala i peryskopowym teleobiektywem 230 mm z przysłoną f/2.5 i optyczną stabilizacją obrazu. Jest to 10-krotne przybliżenie względem aparatu głównego.
  • Aparat 50 Mpix z matrycą 1/1.95 cala i obiektywem ultraszerokokątnym 14 mm z przysłoną f/2.0, z autofocusem i polem widzenia 123 stopnie.
  • Aparat do selfie 50 Mpix z matrycą 1/2.75 cala, obiektywem 21 mm i przysłoną f/2.4.

Do tego dodajmy, że Oppo chwali się obecnością „wbudowanego telekonwertera”, czyli możliwością wydłużenia ogniskowej najdłuższego zoomu do 460 mm. Jest to nic innego jak przybliżenie cyfrowe, choć ładnie określane „jakość zbliżona do optycznej”. 

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Specyfikacja jego aparatu jest przedziwna. Kompletnie nie rozumiem sensu włożenia tu dwóch teleobiektywów, szczególnie że mamy dostępny opcjonalny, zewnętrzny telekonwerter wydłużający ogniskową do 300 mm. A ten trochę dubluje się z aparatem z obiektywem 230 mm. 

Reklama
Reklama

Jedynym racjonalnym wytłumaczeniem jakie mam jest to, że w Oppo ktoś tak bardzo chciał się pochwalić nowym teleobiektywem wykorzystującym pryzmaty (właśnie taki tu mamy), że koniecznie trzeba go było upchnąć w Find X9 Ultra. Dużo lepszą opcją byłoby zrezygnowanie z niego na rzecz większej matrycy aparatu ultraszerokokątnego, a przy tym smartfon mógłby być lżejszy. A tak waży bardzo konkretne 235 gramów. 

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Aparat powstał we współpracy z marką Hasselblad, z którą Oppo działa już od dłuższego czasu. To nie tylko dodanie logotypu na obudowie, ale również dedykowane tryby aparatu i kalibracja kolorów. O tym też zaraz powiemy sobie więcej.

Reklama
Reklama

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Oppo Find X9 Ultra jest wyposażony w przycisk na prawym boku obudowy, który działa dokładnie jak Camera Control w ostatnich iPhone'ach. To w zasadzie dotykowy pasek, za pomocą którego możemy sterować migawką aparatu czy zmieniać poziom przybliżenia. Niestety, dokładnie jak w iPhone'ach musiałem sobie o nim za każdym razem przypominać, żeby spróbować z niego skorzystać. Nie, żeby był niewygodny, ale wymaga zmiany nawyków, do których smartfony przyzwyczaiły nas przez ostatnie lata.

Test VGN Flash 75 Extreme – klawiatura dla wymagających. Idealna do samoobrony

Jakość zdjęć w trybie automatycznym

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Reklama
Reklama

Jeśli chodzi o jakość zdjęć, jak to bywa w przypadku smartfonów – to zależy. A konkretnie zależy od tego, o którym aparacie rozmawiamy. Pójdźmy więc po kolei i zacznijmy od aparatu z obiektywem ultraszerokokątnym. Jak na smartfonowe możliwości wypada bardzo pozytywnie. Zaskoczyła mnie liczba rejestrowanych detali, która wyraźnie spada na brzegach kadru, ale to typowe dla tak szerokich obiektywów. Kolory są bardzo dobre, widać tu jednak mocno cyfrowe wyostrzenie kadru, ale jak na smartfonowe możliwości ten aparat wypada bardzo solidnie. 

Choć aparat główny nie ma, jak najbliższa konkurencja, 1-calowej matrycy to do jakości zdjęć nie można się przyczepić. Świetne kolory, ogrom szczegółów w dzień, ale też w nocy, wzorowy balans bieli. Niewiele więcej można tu powiedzieć poza tym, że to jeden z najlepszych aparatów na rynku. Nie zabrakło tu możliwości skorzystania z cyfrowej zmiany ogniskowej, czyli zoomu do maksymalnie 35 mm, z czego osobiście bardzo często korzystałem. Spokojnie można też korzystać z 2-krotnego przybliżenia, bo przy dużej matrycy o rozdzielczości 200 Mpix utrata jakości jest często niezauważalna. 

Osobiście nie jestem wielkim fanem obiektywów szerokokątnych, więc najwięcej radości dawał mi aparat portretowy. 70 mm to wdzięczna ogniskowa do wielu zastosowań. Węższych kadrów, portretów i zdjęć z dalszej odległości, ale bez przesadnego przybliżenia. Jakość ujęć jest bardzo dobra. Aparat rejestruje dużo szczegółów, nie ma zbyt mocnej cyfrowej poświaty z przesadnym wyostrzeniem, ma też naturalne, ładne rozmycie tła, co też sprawdza się przy portretach. 

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Reklama
Reklama

Nie do końca przekonał mnie tryb makro dostępny z tym aparatem, bo minimalna odległość ostrzenia nie rzuca na kolana i często dużo lepszą opcją było skorzystanie z trybu wysokiej rozdzielczości, o którym powiemy sobie w dalszej części tekstu. Aplikacja aparatu daje nam możliwość przejścia z 3-krotnego zoomu na 6-krotny, czyli jest to cyfrowe przybliżenie z wykorzystaniem aparatu portretowego. Tutaj już widać działanie cyfrowych algorytmów i choć zdjęcia nadal pozostają dobrej jakości, to da się łatwo zauważyć jej spadek. 

Zdjęcia z ostatniego aparatu, czyli 50 Mpix z 10-krotnym zoomem okazały się najbardziej nierówne. Niektóre ujęcia wychodziły ładnie ostre ze sporą liczbą detali, inne gubiły dość dużo szczegółów. Fotografowane obiekty robiły się gładkie, wyraźnie cyfrowo wyprasowane. Choć nadal zachowywały dobrą kolorystykę i balans bieli. 

Skorzystanie z, jak nazywa to Oppo, „wbudowanego telekonwertera” to już trochę sztuka dla sztuki. Jak na smartfon przybliżenie robi wrażenie i zdjęcia są często całkiem przyzwoite, ale tutaj jest już mocno widoczna cyfrowa kompresja i działanie algorytmów, które stają na głowie, żeby uratować jakiekolwiek detale.

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Reklama
Reklama

Wszystkie aparaty, poza tym z obiektywem ultraszerokokątnym, bo jego to nie dotyczy, bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie naturalnym rozmyciem tła. Smartfonowe aparaty mają obiektywy o stosunkowo dużym otworze przysłony, ale przez małe matryce rozmycie tła nie jest aż tak miękkie i ładne jak w klasycznych aparatach. Jak jest dodatkowo sztucznie podbite przez cyfrowe algorytmy, wygląda to często bardzo źle. W Oppo Find X9 Ultra rozmyciu tła zdecydowanie bliżej jest do aparatów, niż smartfonów. 

Zdjęcia przykładowe w trybie automatycznym:

Dodajmy jeszcze zdjęcia Księżyca. Dokładnie jak w Xiaomi 17 Ultra, smartfon po wykryciu na niebie jasnego okręgu, po zrobieniu odpowiednio dużego zoomu bardzo ładnie generuje w jego miejsce naszego naturalnego satelitę. Jeśli po drodze mamy jakąś przeszkodę, np. liście drzewa lub chmury, to zostaną one uwzględnione na obrazie i takie są efekty:

Reklama
Reklama

Co ciekawe, zdjęcia Księżyca zrobione przy pomocy telekonwertera i bez są praktycznie identyczne. 

Test aparatu Xiaomi 17 Ultra – czy smartfon może już zastąpić klasyczny aparat?

Bardziej zaawansowane osoby szybko docenią zdjęcia RAW

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Reklama
Reklama

Zacznijmy od tego, że RAW-y z Oppo Find X9 Ultra to nie jest czyste, surowe zdjęcie. Podobnie jak w trybie automatycznym, to co dostajemy jest efektem „sklejenia” kilku ujęć wykonanych w krótkim czasie. To daje nam 16-bitowy plik DNG do dalszej edycji, ale możemy też zastosować własne presety, które automatycznie pokolorują nam zdjęcia w momencie jego wykonania.

Już sam rozmiar plików sugeruje, że ilość zapisywanych informacji jest bardzo duża, bo zdjęcia RAW w wyższych rozdzielczościach ważą zazwyczaj od 50 do ponad 80 MB. Widać to podczas edycji, bo z jednej strony plastyczność zdjęć, rozpiętość tonalna, możliwości wyciągnięcia detali z kadrów są jak na smartfon bardzo duże. W zasadzie śmiało można porównać zakres edycji do aparatów kompaktowych ze średniej półki. 

Nie udało się jednak uniknąć typowych dla smartfonów przypadłości. Zdjęcia są bardzo podatne na zmianę balansu bieli i trzeba to robić bardzo delikatnie, bo nawet niewielkie modyfikacje temperatury barwowej bardzo mocno zmieniają zabarwienie całego obrazu. Ale też jednocześnie nie ma tu problemów z kolorami zdjęć. Smartfon ten dobrze sobie z tym radzi i nie miałem sytuacji, kiedy np. robiłem kilka zdjęć w podobnym otoczeniu, przy tym samym oświetleniu, a podczas edycji diametralnie różniły się kolorami. 

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Reklama
Reklama

Z efektów edycji zdjęć jestem bardzo zadowolony. W przypadku wielu ujęć trudno jest powiedzieć, że są zrobione smartfonem. Żeby jednak nie było tak różowo, tryb Master, bo tak nazywa się tu tryb Pro/manualny, podobnie jak Xiaomi 17 Ultra, nie oferuje zdjęć seryjnych

Przykładowe zdjęcia w formacie RAW po edycji w Adobe Lightroom:

Test Xiaomi 17 Ultra – czy poza wybitnym aparatem to jest dobry smartfon?

Reklama
Reklama

Dwa tryby Hasselblad, które są bardzo mocnym punktem

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Współczesne aparaty Hasselblad są dzisiaj znane przede wszystkim z dużych matryc o bardzo wysokiej rozdzielczości. Mając do dyspozycji 100 Mpix i wielki sensor, możemy dosłownie oszukiwać, bo podczas edycji możemy zrobić tak duże zbliżenie, że ze zwykłego zdjęcia wychodzi nam praktycznie ujęcie w trybie makro. 

Tryb wysokiej rozdzielczości nie jest niczym nowym w smartfonach i możemy robić zdjęcia mające po 50 czy nawet 200 Mpix, ale to bardzo często nie przekłada się na szczegółowość obrazu. Oppo Find X9 Ultra to chlubny wyjątek i ma do tego dedykowany tryb Hasselblad Hi-Res. Możemy w nim robić zdjęcia w wysokiej rozdzielczości i podobnie jak w klasycznym aparacie zrobić bardzo solidny zoom podczas edycji. Efekty?

Tak wygląda pełny kadr:

Reklama
Reklama

A tak możemy go przybliżyć:

Drugim, bardzo ciekawym trybem, jest znany od lat ze smartfonów Oppo i wcześniej OnePlusa tryb XPan. To tryb imitujący jeden z bardziej znanych aparatów Hasselblada o tej samej nazwie, który charakteryzował się robieniem zdjęć w bardzo panoramicznym formacie 65:24. Wykonane w ten sposób fotografie są bardzo ciekawe, mają unikalną perspektywę i co trzeba pochwalić, możemy robić zdjęcia każdym z dostępnych aparatów. Choć sama jakość zdjęć nie jest już tak dobra jak w klasycznych trybach. Do tego mamy do dyspozycji kilka różnych filtrów zmieniających charakterystykę obrazu. 

Reklama
Reklama

Tryb XPan daje dużo satysfakcji, ale nie jest to tryb do szybkiego fotografowania. Po każdym zdjęciu na ekranie widzimy animację imitującą wywołanie zdjęcia, jak w fotografii analogowej, więc sam zapis trwa kilka sekund. 

Zdjęcia przykładowe wykonane w trybie Hasselblad XPan:

Test Huawei Watch Fit 5 Pro. Udana definicja zasady więcej za więcej

Reklama
Reklama

Oppo Find X9 Ultra Hasselblad Earth Explorer Kit, czyli dawno nie poczułem takiego rozczarowania

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Zestaw akcesoriów fotograficznych do Oppo Find X9 Ultra to w zasadzie wielki zestaw wzlotów i upadków. W jego skład wchodzi telekonwerter wraz z dokładaną stopką, etui, dwa mocowania filtrów oraz mocowanie telekonwertera. Wszystko jest zapakowane w bardzo eleganckie, czarne pudełko, co robi bardzo pozytywne pierwsze wrażenie. Później... bywa różnie.

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Z jednej strony wszystko jest bardzo „fotograficzne”. Mocowania oznaczone czerwonymi kropkami, solidne zaślepki na telekonwerterze, do którego mamy też osłonę przeciwsłoneczną jak w klasycznych obiektywach. Z drugiej etui mnie rozczarowało. Jest mocno plastikowe, elementy skórzane są bardzo twarde i bałem się, że mocowanie nie będzie w stanie utrzymać zamocowanego telekonwertera. Można było to zrobić trochę lepiej.

Reklama
Reklama

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Warto zaznaczyć, że etui, jak może się błędnie wydawać, nie ładuje smartfonu. Ma wbudowany akumulator, ale służy on do zasilania przycisków. Po sparowaniu z telefonem przez Bluetooth można nimi sterować zoomem i migawką aparatu.

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

W zestawie mamy dwa mocowania filtrów, które wymuszają... ich zakup, jeśli nie mamy ich w rozmiarze 67 mm. Jedno mocowanie ma klasyczny gwint, ale jest tak zrobione, że nie można na nim skorzystać z pierścieni redukcyjnych do innych rozmiarów. Drugie jest kompatybilne z filtrami magnetycznymi. A te są raczej mniej popularne i przede wszystkim droższe. 

Reklama
Reklama

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Telekonwerter jest bardzo solidnie zrobiony, choć nie jestem fanem jego wyglądu. Ma imitację pierścieni ostrości i ogniskowej, jak w klasycznych obiektywach, ale są one tu nieruchomą atrapą. To trochę zbędny dodatek, który nie wygląda dobrze. 

Test Marvo Titan Wireless RGB – jest tanio, czy jest dobrze?

Telekonwerter skutecznie przekonał mnie, że to nie jest sprzęt dla każdego

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Reklama
Reklama

Fotografowanie za pomocą Oppo Find X9 Ultra z telekonwerterem jest zaskakująco wygodne. Trzyma się go bardzo pewnie, w zasadzie bardzo naturalnie ręka ląduje pod obiektywem. A jeśli go nie używamy, to jest na tyle mały, że spokojnie mieści się w kieszeni spodni. Po założeniu rzuca się w oczy, mam wrażenie że nawet bardziej niż klasyczny aparat. Wygląda to dziwnie i bardzo nietypowo. Więc tracimy typowy dla smartfonów efekt wtapiania się w tłum podczas fotografowania. 

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Zdjęcia są przyzwoite jak na fotografię cyfrową, ale bardzo dobre jak na smartfon i tak dużą ogniskową. Są o wiele lepsze niż te, które Find X9 Ultra wykonuje wbudowanym aparatem z obiektywem 230 mm. Nie brakowało ujęć, przy których byłem pod bardzo dużym wrażeniem uzyskanych efektów. Telekonkwerter bardzo dobrze sprawdza się podczas nagrywania filmów. Choć autofocus lubi falować, jeśli nagrywamy np. ukrytego w trawie zwierzęta, to efekty robią wrażenie. 

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Reklama
Reklama

Na dobrą sprawę użyteczna jest tu tylko podstawowa ogniskowa 300 mm. Możemy ją wydłużyć, ale jest to przybliżenie cyfrowe, w którym smartfon dodatkowo poprawia zdjęcia po wykonaniu, ratując je dodaniem szczegółów przez AI. Cyfrowa kompresja jest bardzo mocno widoczna nawet w dobrych warunkach, a w trudniejszych obraz często przypomina kolorową papkę, która wygląda jak potraktowana żelazkiem. Wszystko jest przesadnie gładkie. 

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Telekonwerter działa tylko w dedykowanym trybie i ogromnie, a przy tym negatywnie, zaskoczył mnie brak możliwości robienia zdjęć RAW. To bardzo duża wada, bo wg mnie jest to narzędzie kierowane głównie do bardziej zaawansowanych użytkowników, którzy na pewno zrobiliby z tego użytek.

Przykładowe zdjęcia zrobione przy użyciu telekonwertera:

Reklama
Reklama

Test realme 16 Pro+ – smartfon, który nie zgadza się ze swoją specyfikacją

Dobrze nagrywa filmy, ale nie dorównują one zdjęciom

Z Oppo Find X9 Ultra mam dokładnie ten sam problem, co z Xiaomi 17 Ultra. Oba smartfony robią bardzo dobre zdjęcia, ale nie są w stanie nagrać tak samo dobrych filmów i dorównać pod tym względem temu, co oferują urządzenia Apple.

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Reklama
Reklama

Żebyśmy się dobrze zrozumieli. To są dobre filmy, z ładnymi kolorami, solidną stabilizacją obrazu. Ale o ile o zdjęciach możemy często powiedzieć, że kompletnie nie wyglądają jak zrobione smartfonem, bo są miękkie, pełne szczegółów, tak w przypadku filmów tego powiedzieć nie możemy. 

Co ciekawe, ze wszystkich ujęć nagranych Oppo Find X9 Ultra zdecydowanie najbardziej jestem zadowolony z tych zrobionych przy użyciu telekonwertera. Animal Planet jak się patrzy.

 

Reklama
Reklama

Sprawdziłem też, jak wyglądają nagrania zarejestrowane w płaskim profilu O-LOG2. I o ile kolorowanie zdjęć z Oppo Find X9 Ultra bardziej przypomina edycję materiału z klasycznego aparatu, tak o filmach nie mogę powiedzieć tego samego. Fakt, że na tym polu nie mam tak dużego doświadczenia, ale zdecydowanie edycja nie była tak prosta i przyjemna jak przy zdjęciach. Niemniej, taka opcja jest i bardziej doświadczeni użytkownicy na pewno zrobią z niej użytek.

Test Motorola Signature – najlepsza Motorola w historii. Tylko kto ją kupi?

Mocarny foto-smartfon

Pomimo narzekania na dobór aparatów, którego nadal zwyczajnie nie rozumiem i uważam, że jest niepotrzebnie przekombinowany, Oppo Find X9 Ultra zdecydowanie spełnił moje oczekiwania. Te były bardzo wysokie, szczególnie po tym, co oferował model Find X9 Pro.

Reklama
Reklama

Oppo Find X9 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Dostajemy tu bardzo wysoką, topową jakość zdjęć, które są przede wszystkim równe. Jasne, poszczególne aparaty oferują różną jakość zdjęć, ale poza ekstremalnymi przypadkami ich poziom mocno od siebie nie odbiega. Do tego mamy bardzo dużo opcji dodatkowych, trybów, filtrów, dodatków Hasselblad... Zabawek nie brakuje.

Oppo Find X9 Ultra. (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Dodatkowy zestaw fotograficzny trochę mnie rozczarował. Z jednej strony wygląda profesjonalnie, oferuje profesjonalne dodatki, ale z drugiej jego wykonanie, szczególnie etui, nieco rozczarowuje. Telekonwerter uważam za zbędny dodatek dla przeciętnego użytkownika, ale potrafi być bardzo użytecznym narzędziem z dużymi możliwościami. Choć kompletnie nie rozumiem braku możliwości robienia zdjeć RAW przy jego użyciu.

Reklama
Reklama

Oppo Find X9 Ultra w wersji 12/512 GB kosztuje bardzo dużo, bo 7 399 zł. Więcej niż Xiaomi 17 Ultra, mniej niż vivo X300 Ultra. Czy warto? To już zależy od zasobności portfela, ale jeśli cena nie gra roli, a potrzebujesz topowego smartfona do zdjęć, to jest to właściwy kierunek. Za zestaw fotograficzny trzeba bez promocji zapłacić dodatkowe 1 999 zł i tutaj już bym się poważnie zastanowił, czy warto aż tyle dopłacać. O tym, jak Oppo Find X9 Ultra wypada na tle innych modeli w swojej półce cenowej, przeczytasz w jego recenzji

Źródło: Zero.pl
Arkadiusz Dziermański
Arkadiusz DziermańskiDziennikarz