Donald Tusk właściwie przed każdymi wyborami obiecywał wprowadzenie przepisów ułatwiających życie w związkach partnerskich, małżeństwach jednopłciowych itd.
Temat ten pojawił się też w 2023 r. W 100 konkretach Koalicja Obywatelska obiecała ustawę o związkach partnerskich. Sam Tusk na wiecach politycznych mówił, że priorytetem jego rządu będzie pomoc osobom niezależnie od ich orientacji seksualnej.
I co? I nic. Właśnie portal oko.press napisał, że "rząd chce ograniczyć skutki wyroku NSA do konkretnej pary", a "przy boku premiera powstał nawet specjalny zespół, którego celem jest ograniczenie skutków przełomowych orzeczeń".
Dostosowanie do europejskich norm
Przypomnijmy: Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że Polska ma obowiązek uznawać małżeństwa osób tej samej płci zawarte legalnie w innym kraju UE. Powołując się na to orzeczenie, 20 marca 2026 r. Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie nakazał wpisać pierwsze takie małżeństwo do polskich ksiąg stanu cywilnego.
Brakuje jednak przepisów, które by to umożliwiały. Nie wiadomo też, co robić z kolejnymi podobnymi przypadkami analogicznymi do tego, którym zajął się sąd.
Na łamach Zero.pl Anna Wittenberg wskazała, że urzędnicy od miesięcy proszą rząd o jasne wytyczne, jak traktować małżeństwa jednopłciowe zawarte za granicą. Bez skutku. Politycy się kłócą, więc instytucje zaczynają działać po swojemu. Zakład Ubezpieczeń Społecznych i Narodowy Fundusz Zdrowia już zapowiedziały, że takie związki uznają.
Obietnica łatwa do realizacji
Żebym był dobrze zrozumiany: nie chodzi mi w ogóle o to, czy polskie państwo powinno uznawać małżeństwa jednopłciowe zawarte za granicą. Nie chodzi o to, jakie prawa powinni mieć tacy małżonkowie. Nie chcę wchodzić w spór, w którym jedno powiedzą jedno, a drudzy – drugie.
Natomiast sprawa jest o tyle jasna, że Donald Tusk pewnej grupie ludzi coś obiecał. Część z tych osób zapewne poszła na wybory i zagłosowała na partię Tuska w nadziei, że zostanie zrealizowana obietnica.
Potem, już po wyborach, Tusk mówił, że się pewnych rzeczy nie da wprowadzić, bo wymagałyby zmian ustawowych. A na to nie zgodzi się najpierw prezydent Andrzej Duda, a potem Karol Nawrocki.
Czasem szef rządu wspominał o trudnej koalicji. Nie jest przecież tajemnicą, że Polskie Stronnictwo Ludowe nie popiera wzmacniania pozycji małżeństw jednopłciowych, a uprawnienia związków partnerskich okroiłoby do minimum.
Naczelny Sąd Administracyjny jednak dał Tuskowi i jego ekipie narzędzia: nie trzeba zmieniać ustaw, nie trzeba nic głosować w Sejmie. Wystarczy zmienić kilka rozporządzeń, wydać instrukcję urzędnikom, jasno zakomunikować: drodzy państwo, sąd orzekł, Polska wykona i to orzeczenie, i potraktuje w ten sam sposób osoby znajdujące się w analogicznej sytuacji.
Jednostkowy przypadek, a reszta niech spada
Donald Tusk jednak tego nie robi. Ba, robi wprost przeciwnie. Portal oko.press podał przecież informację sprowadzającą się do tego, że Marcin Kierwiński, minister spraw wewnętrznych i administracji, będzie utrudniał uznawanie małżeństw jednopłciowych.
„Orzeczenie NSA zapadło w sprawie indywidualnej na gruncie obowiązujących przepisów i w tej konkretnej sprawie ma charakter wiążący” – napisało MSWiA dziennikarzom oko.press. I dalej, że „kierownik urzędu stanu cywilnego będzie musiał zatem, w tej konkretnej sprawie, przeanalizować i rozpatrzyć ją biorąc pod uwagę treść orzeczenia i jego uzasadnienie oraz obowiązujące przepisy prawa”.
Ta konkretna sprawa, indywidualna sytuacja, a do tego zespół, który ma ograniczyć skutki wyroku... Krótko mówiąc, wszyscy inni spadajcie.
Polityczna hipokryzja
Mniej drażni mnie w politykach to, że się z nimi nie zgadzam. Tak bywa, spór jest esencją dyskursu publicznego i demokracji. A przecież może być w wielu przypadkach tak, że to ja nie mam racji.
Większy kłopot mam, gdy politycy okłamują obywateli po to, by wyłudzić od nich poparcie. A potem nie realizują obietnic, bo np. z najnowszych badań opinii publicznej wychodzi im, że się nie opłaca realizować części przedwyborczych deklaracji.
Sytuacja Donalda Tuska i związków partnerskich oraz małżeństw jednopłciowych jest dokładnie tym przypadkiem. Ot, nie pierwszy i nie ostatni przejaw hipokryzji. Ale wciąż smutny.

