Administracja Donalda Trumpa wprowadziła zakaz importu nowych, zagranicznych robotów humanoidalnych i czworonożnych do USA, powołując się na „niedopuszczalne ryzyko” dla bezpieczeństwa narodowego. Decyzja uderza przede wszystkim w chińskich producentów. – To jest kolejny przejaw wojny handlowej – ocenił Piotr Mieczkowski z Fundacji Digital Poland.

- FCC (Federalna Komisja Łączności) wpisała zaawansowane roboty humanoidalne oraz falowniki mocy na listę towarów zagrażających bezpieczeństwu USA – zakaz obejmuje nowe importy, nie dotyczy już wcześniej dopuszczonych urządzeń.
- Amerykanie obawiają się zdalnego przejęcia kontroli nad urządzeniami, szpiegostwa i cyberataków ze strony „zagranicznych podmiotów rządowych”, głównie chińskich.
- Chiny zapowiadają „niezbędne środki” w odpowiedzi i wzywają USA do rezygnacji z „mentalności hegemonicznej” – to kolejna odsłona sporu handlowo-technologicznego między mocarstwami.
- – To jest kolejny przejaw wojny handlowej – ocenił Piotr Mieczkowski z Fundacji Digital Poland.
Administracja prezydenta Donalda Trumpa ogłosiła we wtorek zakaz importu nowych, zagranicznych robotów humanoidalnych do Stanów Zjednoczonych. Decyzja motywowana jest „niedopuszczalnym ryzykiem” dla bezpieczeństwa narodowego kraju.
Zakaz obejmuje zaawansowane maszyny, w tym roboty humanoidalne i czworonożne, z których wiele produkowanych jest w Chinach – kraju rywalizującym z USA o dominację w dziedzinie robotyki i sztucznej inteligencji.
Piotr Mieczkowski z Fundacji Digital Poland w rozmowie z Zero.pl ocenia, że to przejaw wojny handlowej. Zwrócił uwagę, że również europejskie firmy uznane zostały za wrogie.
FCC: chodzi także o falowniki mocy
Decyzję ogłosiła Federalna Komisja Łączności (FCC), która zakazała również importu falowników mocy – urządzeń wykorzystywanych w centrach danych i instalacjach fotowoltaicznych. Zdaniem komisji mogą one stanowić zagrożenie dla amerykańskiej gospodarki.
Przewodniczący FCC Brendan Carr podkreślił, że agencja robi „swoją część”, by zabezpieczyć krytyczne łańcuchy dostaw USA. Oba typy urządzeń trafiły na tzw. Covered List – rejestr towarów i usług uznawanych za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.
Obawy o szpiegostwo i cyberataki
FCC argumentuje, że zagraniczne falowniki mogłyby zostać zdalnie wyłączone, wykorzystane do kradzieży danych lub ułatwienia szpiegostwa przez „zagraniczne podmioty rządowe”. Podobne ryzyko dotyczy robotów – ich zagraniczne pochodzenie mogłoby pozwolić „złośliwym aktorom” na inwigilację Amerykanów lub zdalne przejęcie kontroli nad maszynami.
Zakaz nie obejmuje sprzedaży ani importu modeli już wcześniej zatwierdzonych przez FCC – dotyczy wyłącznie nowych urządzeń.

Roboty. (fot. Pavel Mikheyev / Shutterstock)
Ostra reakcja Pekinu
Ambasada Chin w Waszyngtonie oświadczyła, że Pekin od dawna sprzeciwia się „polityzowaniu” kwestii handlowych przez USA oraz sankcjom opartym na „bezpodstawnych pretekstach”. Reżim zapowiedział, że podejmie „wszelkie niezbędne środki” w odpowiedzi na działania godzące w ich interesy.
Placówka wezwała Waszyngton do porzucenia „mentalności hegemonicznej” i zaprzestania oczerniania chińskich firm oraz grożenia im sankcjami, apelując jednocześnie o międzynarodową współpracę przy rozwoju AI „dla dobra wszystkich”.
Piotr Mieczkowski z Fundacji Digital Poland o decyzji Stanów Zjednoczonych
Ekspert ocenił, że decyzja Donalda Trumpa to „kolejny przejaw wojny handlowej, głównie z Chinami”.
– To Azja, a zwłaszcza Chiny są numerem jeden na świecie w produkcji robotów. Do tego w te wakacje na giełdę wchodzi kilka dużych chińskich podmiotów – powiedział w Mieczkowski w rozmowie z Zero.pl.
Zwrócił uwagę, że zakaz dotyczy „zagranicznych” podmiotów, a więc także europejskich.
– Podobnie jest z inwerterami, gdzie prawie 60 proc. rynku mają dwie firmy. Stany Zjednoczone pośrednio walczą z OZE, gdyż to w tej branży głównie wykorzystywane są inwertery. Należy przypomnieć, że na podobny krok zdecydowała się niedawno Europa – zablokowano możliwość korzystania z chińskich inwerterów w projektach finansowanych ze środków unijnych lub Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Miało to spowodować rozwój firm europejskich. Co ciekawe, Amerykanie również Europę uznali za wrogą. Inwertery ze Starego Kontynentu nie będą mogły być eksportowane do USA. Liczę, że na całym zamieszaniu skorzysta Polska, jeśli produkcja europejska odbywałaby się u nas – stwierdził.
Donald Trump prowadzi wojnę handlową również z Europą. Próbuje wymusić przeniesienie produkcji do Stanów Zjednoczonych.
Piotr Mieczkowski
Fundacja Digital Poland
– W dzisiejszych czasach nasłuchiwanie bez zgody klienta to trochę norma. Elektronika jest wszędzie – smartfony, telewizory, odkurzacze. Dane wysyłane są w celu ulepszenia usług i produktów. Amerykanie nie przedstawili dobrze opisanych przypadków celowego szpiegowania przez służby czy obce państwo. Znam jednak przypadki, w których to Izrael wykorzystywał wirusa do ataku na Iran czy też pagery do ataku na Palestyńczyków. Warto jednak pamiętać o obiektach strategicznych, w których należy stosować ograniczenie w zakresie wnoszonej elektroniki – dodał ekspert.
Element szerszej wojny handlowej
Decyzja Stanów Zjednoczonych to kolejny element napięć handlowych między Waszyngtonem a Pekinem. Chiny, mimo że są największym eksporterem samochodów elektrycznych na świecie, zostały skutecznie odcięte od rynku amerykańskiego wysokimi cłami. USA zablokowały też sprzedaż zaawansowanych półprzewodników do Chin, chcąc spowolnić modernizację militarną Pekinu i utrzymać przewagę w AI.
Sekretarz skarbu Scott Bessent ostrzegał ponadto, że chińskie firmy AI mogą zostać objęte sankcjami w związku z zarzutami o kradzież amerykańskiej własności intelektualnej. Pekin odpowiada, że rozwój chińskiej AI to efekt „własnego zaangażowania i wysiłku oraz współpracy międzynarodowej”.
Rywalizacja z Muskiem i Boston Dynamics
Chińskie firmy technologiczne błyskawicznie rozwinęły roboty humanoidalne wykorzystywane m.in. w fabrykach i domach, wyprzedzając w tempie komercjalizacji amerykańskich rywali – Teslę Elona Muska oraz Boston Dynamics. Nowy zakaz może utrudnić im ekspansję na rynek USA, choć eksperci zwracają uwagę, że Waszyngton chce także uniknąć powtórki z zeszłorocznego kryzysu, gdy Chiny zaostrzyły kontrolę eksportu metali ziem rzadkich, kluczowych dla elektroniki.

