Reklama
Reklama
Reklama

Trump i Netanjahu przy jednym stole. „Chcą przetestować przeciwników”

TYLKO NA

Prezydent USA Donald Trump i premier Izraela Binjamin Netanjahu spotkali się we wtorek w Białym Domu po raz pierwszy od wspólnej operacji militarnej przeciwko Iranowi. Rozmowy odbywają się za zamkniętymi drzwiami. Stawką kształt bezpieczeństwa na całym Bliskim Wschodzie. – Pojawia się opcja wyborów w Strefie Gazy. To pokazuje izolację Iranu i utratę wpływów – mówi Zero.pl dr Mikołaj Mirowski.

Temporary
Spotkanie prezydenta Trumpa i premiera Netanjahu w Gabinecie Owalnym. (fot. - / East News)
  • Głównymi tematami rozmów w Gabinecie Owalnym miały być: irański program nuklearny, przyszłość Strefy Gazy oraz bezpieczeństwo na Bliskim Wschodzie.
  • Mimo wcześniejszych napięć oficjalne zdjęcia z Białego Domu pokazują obu przywódców w przyjaznej atmosferze. – Lakoniczny komunikat prasowy można czytać również tak, że chcą nim przetestować przeciwników – mówi Zero.pl historyk i publicysta, dr Mikołaj Mirowski.
  • Spotkanie ma istotne znaczenie zarówno dla polityki USA wobec Iranu, jak i dla sytuacji Binjamina Netanjahu przed jesiennymi wyborami w Izraelu. – Trump jest bardzo popularny w Izraelu, więc Netanjahu chciałby się trochę ocieplić jego wizerunkiem – mówi Zero.pl ekspert ds. Bliskiego Wschodu, Paweł Rakowski.

Kwestia Iranu jest jednym z najważniejszych punktów wtorkowego spotkania. Według źródeł zbliżonych do izraelskiego rządu, Netanjahu zamierza przekonywać Trumpa, że Teheran nadal rozwija swój program nuklearny mimo deklaracji o gotowości do rozmów pokojowych.

Cztery sprawy Izraela

Zdaniem eksperta ds. Bliskiego Wschodu, Pawła Rakowskiego, Benjamin Netanjahu przyjechał do prezydenta USA z czterema sprawami: poprawą wizerunku przed wyborami, kwestią wojny z Iranem, Strefą Gazy, oraz relacjami turecko-amerykańskimi.

Obecnie najważniejszy wydaje się Iran. – Na pewno Izrael jest niezadowolony z porozumień, że Trump ma przesłanki ku zakończeniu, zawieszeniu konfliktu z Iranem. W chwili obecnej jest najlepsza sytuacja dla Izraela – konflikt bez ich udziału. To jednak nie będzie trwało wiecznie – mówi Paweł Rakowski.

– Netanjahu chciałby wybadać, jak bardzo Trumpowi zależy na stosunkach z Iranem i przerzucie ropy. Zastanawia się, jak długo można podtrzymać konflikt. Przewiduje, że jest to trudne. Być może na stole jest cos takiego – normalizacja stosunków z Iranem, ale zielone światło dla premiera Izraela w Strefie Gazy i Libanie – mówi dr Mirowski.

Reklama
Reklama

Zełenski spotkał się z Trumpem. Tym razem obeszło się bez awantury

„Żadnej Palestyny nie będzie”

Ponadto, niedawno Izrael wyraził wstępną zgodę na to, by w Strefie Gazy pojawiły się wojskowe siły międzynarodowe. Chodzi m.in o zaangażowanie Maroka i Indonezji.

– Bibi chce pokazać, że robi coś w kwestii międzynarodowych wojsk i ich rozlokowania. Tego chciał Donald Trump. Czego może żądać premier Izraela? On, a także jego opozycja twierdzą, że żadnej Palestyny nie będzie. Jeśli w Strefie Gazy będą obce wojska, zarząd, komisariat, wtedy nie ma ku temu powodów i na to przestrzeni – mówi Paweł Rakowski.

Dodatkowo, w Palestynie mówi się o pełnych wyborach, obejmujących zarówno Gazę, jak i Zachodni Brzeg, które miałyby być elementem politycznej odbudowy po wojnie. Taki scenariusz jest wpisany w amerykańską koncepcję powojennego ładu.

–Umiędzynarodowienie konfliktu i szansa na wybory w Strefie Gazy zadają kłam twierdzeniu, że działają tam jakieś „szatańskie siły” i nie prowadzą do rozejmu, pokoju – mówi dr Mirowski.

Reklama
Reklama

Netanjahu przeszedł operację. Długo ukrywał stan zdrowia

– Ojcami chrzestnymi tego porozumienia mogą być Arabia Saudyjska, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie, które są zaangażowane w Porozumienia Abrahamowe. W interesie Iranu jest ich torpedowanie. Większość państw arabskich nie chce wojny, chce pokoju w Gazie. Ataki na państwa arabskie, które w ostatnim czasie przeprowadza Iran mają odwieźć od pokoju, ale na razie odnosi to skutek odwrotny – uruchomili tylko radykałów z Huti i Hezbollahu – dodaje historyk. 

Iran i jego „straszak”

Zdaniem historyka, obecne działania prowadzą do większej alienacji Iranu na Bliskim Wschodzie, choć nie jest on pozbawiony kart w ręku. – Iran zyskał większego straszaka od bomby atomowej. Mianowicie blokadę Cieśniny Ormuz, która wpływa na globalne ceny ropy – mówi Mirowski. 

Wtorkowe rozmowy odbywają się w szczególnym momencie politycznym. Netanjahu przygotowuje się do jesiennych wyborów parlamentarnych w Izraelu i zabiega o utrzymanie silnego wsparcia ze strony Waszyngtonu. Z kolei Trump stara się wykorzystać okres względnej stabilizacji po zakończeniu wojny z Iranem do budowy nowego porządku bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie.

Mimo wcześniejszych zgrzytów oficjalne zdjęcia opublikowane przez biuro premiera Izraela pokazują obu przywódców w przyjaznej atmosferze. W spotkaniu uczestniczyli również wiceprezydent J.D. Vance, sekretarz stanu Marco Rubio oraz sekretarz obrony Pete Hegseth.

Reklama
Reklama

Bezpośrednio przed rozmowami z Netanjahu Donald Trump odbył krótkie spotkanie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Według Białego Domu oba spotkania miały „pozytywny i konstruktywny” przebieg.

 

 

Źródło: Zero.pl
Przemysław Staciwa
Przemysław StaciwaDziennikarz
Reklama
Reklama