Reklama
Kraj

Polska nie potrzebuje wojny o wodę. Potrzebuje planu

Polska ma coraz poważniejszy problem z wodą. Coraz częstsze susze, niskie przepływy w rzekach, lokalne ograniczenia w korzystaniu z wody i rosnące koszty jej uzdatniania pokazują, że woda przestała być zasobem oczywistym, a staje się jednym z kluczowych warunków bezpieczeństwa państwa, jakości życia, ochrony przyrody i rozwoju gospodarki.

Magdalena Rzeczkowska
Opinia autorstwa: Magdalena Rzeczkowska
Dzisiaj 19:00
9 min
Polska wojna o wodę wkracza w nową fazę. Czy nowoczesne technologie, zamknięte obiegi w przemyśle i nowa umowa wodna uratują kraj przed pogłębiającą się suszą? (fot. Tomasz Wozniak / Shutterstock)
TYLKO NA
  • Polska przez dekady traktowała wodę jak przeszkodę do osuszenia, co doprowadziło do obecnego kryzysu. Czas przejść od reaktywnego gaszenia pożarów do strategicznego zarządzania opartego na twardych danych i zamkniętych obiegach.
  • Z danych Federacji Przedsiębiorców Polskich wynika, że choć aż 93 proc. polskich zakładów monitoruje zużycie wody, to zaledwie 10 proc. wykorzystuje ją ponownie. Przemysł i rolnictwo nie chcą jednak stać z boku – podczas Blue Deal Congress zaprezentowano oddolne strategie, które mają to zmienić.
  • Rozwiązaniem kryzysu nie jest konflikt między obywatelami a biznesem, lecz nowa umowa wodna oparta na efektywności i cyfryzacji. Kluczowe będzie stworzenie krajowego hubu danych wodnych oraz wdrożenie unijnej zasady „efektywność wodna przede wszystkim”.

Jan Mencwel w swojej opinii „Polska wojna o wodę. Kto zarabia miliony na suszy?”, opublikowanej 1 lipca 2026 r. na portalu Zero.pl, słusznie przypomina, że przez znaczną część ostatniego stulecia Polska traktowała wodę przede wszystkim jako przeszkodę. Osuszaliśmy mokradła, kopaliśmy rowy melioracyjne, prostowaliśmy rzeki, zabudowywaliśmy tereny zalewowe.

Przeczytaj także: „Zdychaj, chłopie!” Na wsi trwa kryzys, który miasto ma gdzieś

Przez dekady nowoczesność kojarzyła się z „ujarzmieniem” wody, a nie z jej zatrzymywaniem w krajobrazie. Ten historyczny kontekst jest ważny, bo bez niego nie da się zrozumieć dzisiejszych problemów związanych z gospodarowaniem zasobami wodnymi w Polsce. Ta opowieść nie może jednak kończyć się prostym wskazaniem winnych, ale propozycją rozwiązań.

Reklama
Reklama

Cenny zasób

Przez lata gospodarka wodna w Polsce była często reaktywna. Reagowaliśmy dopiero wtedy, gdy przychodziła susza, powódź albo lokalny kryzys. W ostatnich latach podejście do wody w Polsce zaczęło się jednak wyraźnie zmieniać. Coraz częściej mówimy o niej nie jako o koszcie technicznym albo elemencie infrastruktury, ale jako o zasobie strategicznym. Woda warunkuje bezpieczeństwo żywnościowe, energetyczne, przemysłowe i środowiskowe – bez niej nie ma konkurencyjnej gospodarki ani bezpiecznych społeczności lokalnych.

Coraz wyraźniej też widać potrzebę przejścia do zarządzania opartego na danych, efektywności, recyrkulacji, retencji i planowaniu ryzyka, a polskie przedsiębiorstwa i rolnictwo chcą być częścią tworzenia rozwiązań, które będą służyć całej społeczności.

Przeczytaj także: Tragiczny bilans na kąpieliskach. Ponad 50 utonięć od początku czerwca

Ta zmiana nie dzieje się tylko w deklaracjach, a dowodem na to są dwie oddolne strategie przygotowywane przez środowiska gospodarcze i eksperckie, które zostały zaprezentowane podczas Blue Deal Congress, który odbył się 16 czerwca w Warszawie. Pierwsza z nich, „Woda w polskim rolnictwie i przetwórstwie rolno-spożywczym. Analiza i rekomendacje strategiczne”, pokazuje, że bezpieczeństwo wodne jest jednym z warunków bezpieczeństwa żywnościowego.

Reklama
Reklama

Druga, „Strategia wodna dla przemysłu w Polsce. Stanowisko Komitetu Wodnego FPP”, pokazuje, że przemysł nie chce być biernym odbiorcą regulacji, ale chce aktywnie współtworzyć rozwiązania na rzecz skutecznego zarządzania wodą w Polsce. Strategia wodna dla przemysłu w Polsce, opracowana przez Federację Przedsiębiorców Polskich, wskazuje wprost, że dostępność wody w odpowiedniej ilości i jakości warunkuje ciągłość produkcji, bezpieczeństwo energetyczne, stabilność łańcuchów dostaw i konkurencyjność przemysłu.

Z danych zebranych w toku prac nad dokumentem wynika, że 93 proc. badanych zakładów prowadzi bilans i monitoring zużycia wody. Jednocześnie tylko około 10 proc. wykorzystywanej wody trafia do ponownego użycia, a formalne plany reagowania na niedobory ma 21 proc. przedsiębiorstw. To nie jest obraz sektora, który może uznać sprawę za załatwioną, ale sektora, który widzi skalę pracy do wykonania.

Liczy się każda kropla

Właśnie dlatego potrzebujemy innej debaty – nie o tym, kto komu „zabiera” wodę albo ogranicza jej dostęp w imię własnego interesu, lecz o tym, jak ograniczyć presję na zasoby, jak zamykać obiegi, jak zwiększać ponowne wykorzystanie wody i przede wszystkim jak projektować inwestycje, które najpierw analizują możliwości oszczędzania, a dopiero potem zwiększania poboru wody. Państwo zaś musi zacząć aktywnie wspierać firmy, które chcą modernizować swoje technologie oraz inwestować w obiegi zamknięte, oczyszczanie i monitoring zużycia wody oraz ograniczanie strat.

Reklama
Reklama

Opublikowana przez Komisję Europejską w czerwcu 2025 r. Europejska Strategia Odporności Wodnej wskazuje, że woda powinna być traktowana podobnie jak energia czy infrastruktura cyfrowa: jako strategiczna infrastruktura gospodarcza. Oznacza to potrzebę inwestycji publicznych i prywatnych, innowacji technologicznych, cyfryzacji zarządzania wodą, rozwoju kompetencji i skutecznego zarządzania na poziomie lokalnym, krajowym i unijnym. Polska powinna aktywnie korzystać z tych narzędzi, w tym z instrumentów Europejskiego Banku Inwestycyjnego, Water Resilience Investment Accelerator czy programów rozwijających kompetencje w zakresie cyfryzacji, wykrywania strat i ponownego wykorzystania wody.

Przeczytaj także: Polacy za zmianami w pracy podczas upałów. Rząd wciąż nie podjął decyzji

W europejskiej strategii za kluczową uznano zasadę „efektywność wodna przede wszystkim”. Oznacza ona, że przed zwiększaniem poboru należy sprawdzić możliwości ograniczenia zapotrzebowania na wodę. Chodzi zwłaszcza o redukcję zużycia, recyrkulację i ponowne użycie wody. To podejście powinno stać się standardem w nowych inwestycjach, modernizacjach i systemie finansowania projektów wodnych.

W tej zmianie ważną rolę muszą odegrać ministerstwa, Wody Polskie, samorządy, biznes, rolnictwo, sektor finansowy, nauka i organizacje społeczne. Przez lata administracja wodna była kojarzona głównie z pozwoleniami, kontrolą, inwestycjami hydrotechnicznymi i reagowaniem na kryzysy. Dziś potrzebna jest szersza rola: koordynacja, dane, dialog i tworzenie warunków do wspólnego zarządzania wodą.

Reklama
Reklama

Wody Polskie mogą być jednym z kluczowych partnerów tej transformacji, ale powodzenie zmian będzie zależało od współpracy wszystkich użytkowników wody. Potrzebujemy wspólnych danych, jasnych zasad, stabilnych regulacji i mechanizmów finansowania inwestycji, które pozwolą ograniczać presję na zasoby.

Taka współpraca wymaga także lepszych narzędzi państwa. Dane wodne są dziś rozproszone między różnymi instytucjami, a kompetencje podzielone między wiele resortów i urzędów. Dlatego warto rozmawiać o krajowym hubie danych wodnych, który integrowałby informacje administracji, przemysłu, rolnictwa i instytucji finansujących inwestycje. Warto też rozważyć powołanie krajowego koordynatora polityki wodnej, który wzmacniałby spójność działań państwa i ułatwiał współpracę z samorządami, biznesem oraz instytucjami Unii Europejskiej.

Różne wymogi

Potrzebne są również jasne reguły dla ponownego wykorzystania wody. Obecny system zbyt często traktuje wodę w sposób binarny: jako wodę pitną albo nieużyteczną. Tymczasem przemysł, energetyka, ciepłownictwo czy rolnictwo potrzebują różnych klas jakości wody do różnych zastosowań. Inne wymagania dotyczą wody do spożycia, inne chłodzenia, procesów technologicznych, utrzymania infrastruktury czy nawodnień. Dobrze zaprojektowane regulacje mogłyby przyspieszyć ponowne wykorzystanie wody, ograniczyć pobór ze środowiska i zwiększyć bezpieczeństwo działania wielu sektorów.

Przeczytaj także: Kangur na ulicach Warszawy. Egzotyczny uciekinier sparaliżował pracę serwisu rowerowego

Reklama
Reklama

Nie chodzi przy tym o to, aby interes gospodarki stawiać ponad interesem ludzi i przyrody. Przeciwnie. Dobra polityka wodna musi łączyć te perspektywy. Strategia wodna dla przemysłu w Polsce, przygotowana przez Federację Przedsiębiorców Polskich, zakłada, że zwiększanie odporności wodnej przemysłu nie powinno odbywać się kosztem innych użytkowników, ale mówi o transparentnych kryteriach, poszanowaniu potrzeb społeczności lokalnych, zwiększaniu retencji, wspieraniu rozwiązań opartych na przyrodzie i ochronie przepływów ekologicznych.

Nowa umowa wodna

Potrzebujemy nowej kultury w zarządzaniu wodą, która nie opiera się na strachu przed „wielką wodą” ani na złudzeniu, że wodę zawsze da się gdzieś doprowadzić. W tym miejscu warto wrócić do wspomnianych przez Jana Mencwela harcerzy, którzy mogą być nośnikiem pozytywnej zmiany. Młodzi ludzie mogą uczyć się, czym jest retencja, dlaczego mokradła są potrzebne, jak działa lokalna zlewnia, skąd bierze się woda w kranie i dlaczego każdy ogród, szkoła, osiedle czy zakład pracy może albo pogarszać, albo poprawiać lokalny bilans wodny. Potrzebujemy kultury zatrzymywania wody, oszczędzania jej, odzyskiwania i dzielenia się nią według jasnych reguł. To zadanie dla państwa, samorządów, rolnictwa, przemysłu, szkół, organizacji społecznych i obywateli.

Reklama
Reklama

Dlatego tytułowa „wojna o wodę” jest mocną metaforą, ale nie powinna stać się motywem działania poszczególnych grup interesu. Polska nie potrzebuje wojny między społeczeństwem a biznesem, ale potrzebuje nowej umowy wodnej, opartej na danych, odpowiedzialności i inwestycjach, współpracy tych, którzy z wody korzystają, i tych, którzy odpowiadają za jej ochronę.

Woda jest zbyt ważna na proste oskarżenia, jest też zbyt ważna na odkładanie decyzji. Jeśli naprawdę chcemy zwiększyć bezpieczeństwo wodne Polski, musimy przejść od języka wojny do języka wspólnej odpowiedzialności.

Źródło: Zero.pl
Magdalena Rzeczkowska
Magdalena RzeczkowskaPierwsza Wiceprzewodnicząca Federacji Przedsiębiorców Polskich ds. europejskich, dyrektor Biura FPP w Brukseli, ekspert ds. celnych i unijnych - autorka zewnętrzna