To nie były przywidzenia wywołane afrykańskim upałem. Mieszkańcy warszawskiego Wawra przeżyli prawdziwy szok, gdy na Wale Miedzeszyńskim zobaczyli skaczącego kangura. Egzotyczny torbacz uciekł właścicielowi i wywołał poruszenie w mediach społecznościowych. Zwierzę udało się bezpiecznie odłowić, choć całe zamieszanie odmieniło nieco dzień pracowników lokalnego serwisu rowerowego.

- W trakcie 30-stopniowych upałów na ulicy Wał Miedzeszyński w Warszawie pojawił się uciekający torbacz, którego nagranie szybko podbiło lokalne grupy na Facebooku.
- Mieszkańcy ruszyli zwierzęciu na pomoc; kangur został zabezpieczony w pobliskim warsztacie, skąd ostatecznie odebrali go właściciele.
Trwał kolejny upalny dzień. Słupki rtęci pokazały w Warszawie 30 st. C. Z nieba lał się niemal pustynny, australijski żar. Mieszkańcy stołecznego Wawra nie tylko ścierali pot z czoła, ale też przecierali oczy ze zdumienia. Po ulicy Wał Miedzeszyński skakał kangur.
Informacja o nietypowym przechodniu pojawiła się w mediach społecznościowych. Do posta dołączone było krótkie nagranie.
Kangur w Warszawie
– Wał Miedzeszyński pół godziny temu, z tego co wiem jest już zabezpieczony – napisała lakonicznie członkini lokalnej grupy.
Komentujący nie kryli zaskoczenia. „Dziwny ten dzik” – napisał jeden z nich. „Nawet zające spuchły od upału” – dodał inny.
Rozpoczęła się akcja ratunkowa. Mieszkańcy Wawra ruszyli torbaczowi na pomoc. Zwierzę udało się ująć – trafiło do pobliskiego serwisu rowerowego, skąd odebrali je właściciele.
Z serwisu zwierzę odebrali właściciele. Jak dowiedziała się redakcja Zero.pl, kangurek wydostał się z pastwiska przez ogrodzenie, ale na szczęście jest już bezpieczny, choć zestresowany.