Reklama
Reklama
Reklama

Zero.pl opisało historię prosektorium. Szpital Południowy właśnie zwolnił koordynatora

Warszawski Szpital Południowy rozwiązał umowę o pracę z pracownikiem pełniącym funkcję koordynatora prosektorium, bez wypowiedzenia, z winy pracownika, ze skutkiem natychmiastowym - przekazano w czwartkowym oświadczeniu. To pokłosie publikacji portalu Zero.pl, w którym ujawniliśmy kulisy działalności Artura Habowskiego – mężczyzna w piwnicy placówki miał stworzyć tam prywatne państwo, handlując zwłokami z zakładami pogrzebowymi, żądając łapówek od rodzin w żałobie i bezczeszcząc ciała.

prosektorium-mobile
(fot. Shutterstock)
  • Warszawski Szpital Południowy rozwiązał umowę o pracę z pracownikiem pełniącym funkcję koordynatora prosektorium, bez wypowiedzenia, z winy pracownika, ze skutkiem natychmiastowym - poinformował w czwartek w oświadczeniu szpital.
  • W dokumencie wyjaśniono, że podstawą decyzji jest ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, w szczególności obowiązku dbałości o dobre imię szpitala, lojalności wobec pracodawcy oraz – co najważniejsze – poszanowania kultu osoby zmarłej i bólu jej najbliższych.
  • „Wszelka bezpośrednia lub pośrednia próba sprowadzania śmierci człowieka do komercjalizacji albo nawet stworzenie przestrzeni na taką komercjalizację jest nieakceptowalna” - podkreślono w oświadczeniu Warszawskiego Szpitala Południowego. 

„Funkcja koordynatora prosektorium wiąże się z obowiązkiem zachowania najwyższego standardu postępowania z ciałem osoby zmarłej oraz poszanowania kultu osoby zmarłej i uczuć rodzin, a także z obowiązkiem dbałości o zaufanie rodzin zmarłych do Szpitala oraz o dobrą opinię Szpitala w oczach rodzin” – napisały w oświadczeniu władze placówki.

Jednocześnie zastrzegły, że Prokuratura w trakcie badania sprawy nie stwierdziła „praktyk tj. narzucania wyboru firmy pogrzebowej pacjentom” 

Zwolnienie z pracy koordynatora SOR to pokłosie publikacji Zero.pl o nieprawidłowościach w prosektorium tej lecznicy. Jak informowaliśmy na portalu, kierujący nim mężczyzna promował firmę pogrzebową swojej wspólniczki. Do tego, koordynator publikował zdjęcia ciał i szczątków ludzkim na profilach w mediach społecznościowych, a prosektorium miało być wynajmowane jako plan filmowy.

Reklama
Reklama

 

Zarząd szpitala odwołał się do komunikatu prokuratury, która nie stwierdziła tych nieprawidłowości w szpitalu, ale jednocześnie podkreślił, że „wszelkie nadużycia będą zwalczane, błędy naprawiane, a konsekwencje personalne wyciągane”.

Prokuratura odmawia śledztwa w sprawie prosektorium w Szpitalu Południowym

Po artykule Zero.pl Szpital Południowy złożył do prokuratury dwa zawiadomienia w związku z nieprawidłowościami w tym obiekcie. Pierwsze dotyczyło założenia w prosektorium podsłuchu, a drugie naruszenia tajemnicy lekarskiej poprzez publikowanie zdjęć z sekcji zwłok na portalu społecznościowym.

Reklama
Reklama

Prokuratura po tekście Zero.pl o prosektorium: Są informacje, o których nie wiedzieliśmy

Postępowanie w sprawie podsłuchu zostało umorzone, a w przypadku drugiego prokuratura odmówiła wszczęcia. Według śledczych nie doszło do znieważenia zwłok, ponieważ publikacje miały na celu popularyzację wiedzy o tanatologii, przyczynach śmierci, skutkach urazów i ich manifestacjach, jakie ujawniają się podczas prowadzenia badań sekcyjnych.

Po publikacji artykułu o prosektorium w Szpitalu Południowym rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie przyznał, że w tekście znalazły się informacje, o których śledczy nie wiedzieli. – Chodzi o umieszczaniu zdjęć osób zmarłych, szczątków ludzkich w sieci – powiedział prok. Piotr Skiba.

Reklama
Reklama

W trakcie konferencji prasowej rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie ujawnił, że w jednym z pomieszczeń biurowych prosektorium zainstalowany był podsłuch. Później prokuratura umorzyła jednak śledztwo w tej sprawie. 

Szpital Południowy. Afera w warszawskiej placówce

Wcześniej na Zero.pl opisaliśmy też schemat specjalnego traktowania polityków Koalicji Obywatelskiej na tamtejszym SOR-ze. Z dokumentacji medycznej oraz wypowiedzi niektórych pracowników placówki wynika, że koordynator oddziału Dawid Kacprzyk w publicznym szpitalu de facto stworzył przychodnię dla polityków.

Lekarz bez specjalizacji, były już radny Ursusa oraz do niedawna członek Koalicji Obywatelskiej w ciągu roku zarobił 1,6 mln zł w czterech placówkach medycznych. 28-latek miał przepracować w Warszawskim Szpitalu Południowym średnio 331 godzin miesięcznie, choć, jak wykazaliśmy na Zero.pl, w trakcie dyżurów pełnił polityczne obowiązki. Kacprzyk statystycznie pracował jako lekarz 11 godzin dziennie, dzień w dzień, 365 dni w roku. 

Reklama
Reklama

Kolejne zarzuty wobec pracy Dawida Kacprzyka przedstawił w Kanale Zero dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii w Warszawskim Szpitalu Południowym. W rozmowie z Krzysztofem Stanowskim w Kanale Zero stwierdził, że „pacjenci przyjęci na SOR umierali niezaopiekowani, pracownicy oddziału przypominali sobie o nich po kilku godzinach i wykonywali im tomografię, żeby coś markować”.

– Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. Każdy przypadek śmierci na SOR-ze powinien być przeanalizowany – twierdził w Kanale Zero były ordynator. Na portalu Zero.pl udostępniliśmy spis całej rozmowy z chirurgiem. 

 

Źródło: Zero.pl
Piotr Białczyk
Piotr BiałczykDziennikarz
Paweł Żurek
Paweł ŻurekDziennikarz
Reklama
Reklama