
Pomimo medialnego szkwału oraz miesięcy żeglugi po wzburzonych wodach internetu „Odyseja” wreszcie zadokowała w kinach. Na szczęście dla nas filmu nie nakręcili ani historycy z Facebooka, ani domorośli tłumacze ze starożytnej greki. Z pożytkiem dla kina, choć w subtelnym akcie sprzeciwu wobec klasycznych przekładów, nakręcił go Christopher Nolan.

















