Oscary tuż tuż. 98. ceremonia wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej odbędzie się w nocy z 15 na 16 marca (start gali około godz. 1:00 czasu polskiego). Jeśli jeszcze nie wiecie, czy warto na nią czekać i jakie filmy nadrobić, czekając, Zero.pl rusza z pomocą.

- „Grzesznicy” Ryana Cooglera ustanowili rekord nominacji, ale nie są faworytem w najważniejszej kategorii.
- Timothée Chalamet kontra Michael B. Jordan – ekscytujący aktorski pojedynek.
- Nie ma polskich filmów, są polskie akcenty. W tym roku kibicujemy kostiumografce Małgosi Turzańskiej i animatorowi Maćkowi Szczerbowskiemu.
- „K-popowe łowczynie demonów” i „F1: Film” to najlepsze oscarowe filmy, które mogliście przegapić.
„Grzesznicy” (do obejrzenia m.in. na HBO Max) mają rekordową liczbę nominacji
Horror o wampirach? Film kostiumowy o Missisipi lat 30.? Dramat o braciach-gangsterach na emeryturze? Soulowy musical? Na pytanie „jaki film chcesz właściwie nakręcić?” Ryan Coogler odparł: „Tak”. A potem nakręcił „Grzeszników”.
Jego dzieło to nie tylko wyjątkowy gatunkowy miks, który usatysfakcjonuje fanów epickiego kina z dreszczykiem. To również film z rekordem wszech czasów pod względem liczbie oscarowych nominacji. Zdobył ich aż 16, pokonując „Wszystko o Ewie” Josepha L. Mankiewicza, „La La Land” Damiena Chazelle’a oraz „Titanica” Jamesa Camerona (każdy po 14 nominacji).

Michael B. Jordan w filmie Grzesznicy, reż. Ryan Coogler, prod. Warner Bros., 2025 (fot. mat.dystrybutora)
Oscary za muzykę, scenariusz oryginalny oraz – to nowość na ceremonii – casting wydają się prawdopodobne. Statuetki dla najlepszego filmu i reżysera – nie bardzo. Czy wielki sukces zamieni się na gali w spektakularną porażkę?
Jedna bitwa po drugiej (do obejrzenia m.in. na HBO Max) ma mniej nominacji, ale i tak jest faworytem
„Jedna bitwa po drugiej” – opowieść o dwóch pokoleniach amerykańskich rewolucjonistów na kursie kolizyjnym z amerykańskim establishmentem – zgromadziła mniej nominacji, bo „zaledwie” 13. Lecz to właśnie ten film jest dziś faworytem w najważniejszej kategorii.
Wszystko za sprawą wręczonych na początku marca nagród Amerykańskiej Gildii Producentów. Te branżowe wyróżnienia są dziś najlepszym oscarowym prognostykiem. Przez ostatnie 10 lat jedynie raz werdykt Gildii nie pokrywał się bowiem z decyzją oscarowej kapituły.
„Dom dobry” wygrywa Orły. Schuchardt i Turkot docenieni. „Heweliusz” lepszy niż „1670”
Na ekranie Leonardo DiCaprio, Benicio Del Toro, Teyana Taylor oraz Sean Penn (ten ostatni z szansą na trzeciego Oscara w karierze, choć tym razem za drugi plan). Za kamerą - żywy klasyk, twórca „Magnolii”, „Mistrza” i „Aż poleje się krew” Paul Thomas Anderson. Lepszej rekomendacji nie potrzebujecie.
„K-popowe łowczynie demonów” (do obejrzenia na platformie Netflix) mają dwa Oscary jak w banku
Jeśli jakimś cudem nie widzieliście jeszcze najlepszego filmu animowanego 2025 r., marsz do ki…to znaczy - na kanapę. Netfliksowy hit „K-popowe łowczynie demonów” nie bez powodu zdobędzie 16 marca dwa Oscary.
Jeden zostanie przyznany za najlepszą piosenkę. Popowy szlagier „Golden” w wykonaniu fikcyjnej grupy Huntr/x (wyśpiewany przez południowokoreańskie wokalistki Ejae, Ninę i Rei Ami) to utwór, który wlatuje jednym uchem, a nie wylatuje nigdy. Nic dziwnego, że na YouTube ma już ponad 1,2 mld wyświetleń.

Kadr z filmu „K-popowe łowczynie demonów”, reż. Chris Applehans, Maggie Kang, prod. Netflix (fot. mat.dystrybutora)
Drugą statuetkę produkcja zgarnie w kategorii najlepszy film animowany. I znów - dziwnym nie jest. To mądre, dojrzałe i efektowne kino dla całej rodziny. Są w nim demony, ich łowczynie, K-pop, zaś przy okazji – pełna kapitalnych piosenek, niegłupia opowieść o dojrzewaniu i przyjaźni.
„Wartość sentymentalna” (do obejrzenia w kinach) ustanowiła inny ważny rekord
Norweski dramat „Wartość sentymentalna” w reżyserii Joachima Triera ma aż 9 nominacji do tegorocznych Oscarów. A ponieważ mówimy o filmie obcojęzycznym, jest to historyczny ewenement.
Twórca „Pulp Fiction” , „Django” i „Pewnego razu... w Hollywood” zadebiutuje w teatrze
Film opowiada historię wybitnego reżysera filmowego, który po latach rozłąki próbuje naprawić relacje ze swoimi córkami. I opowiada ją w iście skandynawskim stylu. Fani dramatów Henrika Ibsena oraz psychodram Ingmara Bergmana znajdą tu coś dla siebie.
Pomimo przyciężkawych inspiracji, „Wartość sentymentalna” to kino bezpretensjonalne, zabawne i boksujące się z poważnymi tematami na lekkich nogach. A do tego wybitnie obsadzone – Stellan Skarsgård (z tych Skarsgårdów) jest faworytem do nagrody za męski drugi plan. Swoje może ugrać też wybitny kobiecy tercet - Renate Reinsve, Elle Fanning i Inga Ibsdotter Lilleaas.
Timothée Chalamet wygra Oscara za „Wielkiego Marty’ego” (do obejrzenia w kinach). Chyba, że… nie wygra
Faworytami za role pierwszoplanowe pozostają aktor Timothée Chalamet („Wielki Marty”, reż. Josh Safdie) oraz aktorka Jesse Buckley („Hamlet”, reż. Chloé Zhao).
Chalamet zagrał bezkompromisowego pingpongistę Marty’ego Mausera, który nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć sukces w powojennej Ameryce lat 50. Buckley tymczasem wcieliła się w Agnes, żonę Williama Szekspira, pogrążoną w żałobie po stracie dziecka.

Timothée Chalamet, gala rozdania nagród BAFTA, Londyn 2026 (fot. Fred Duval / Shutterstock)
Jemu Oscara może odebrać Michael B. Jordan za podwójną rolę w „Grzesznikach” – dokonał tego już raz, w trakcie gali nagród Gildii Aktorów. Pozostaje też zagadką, czy ostatnie PR-owe porażki Chalameta (który naśmiewał się z „umierających” form sztuki, takich jak balet czy opera) położą się cieniem na werdykcie. Historia uczy, że nagradzanym aktorom wybaczano większe przewiny.
Jej Oscar jest niezagrożony – niemal od początku oscarowego biegu Buckley utrzymuje pozycję liderki.
Nie ma polskiego filmu, ale i tak kibicujemy swoim („Hamnet” – do obejrzenia w kinach)
Kolejna gala, i znów bez polskiego kina. O ile w ubiegłej dekadzie byliśmy rekordzistami w liczbie nominacji wśród krajów obcojęzycznych, o tyle przez ostatnie kilka lat trwa posucha. Nie oznacza to jednak, że nie mamy komu kibicować.
Nominowana za „Hamneta” polska kostiumografka Małgosia Turzańska czeka na swojego pierwszego Oscara. Podobnie Maciek Szczerbowski, współreżyser krótkometrażowej kanadyjskiej animacji „The Girl Who Cried Pearls”.
Escobar, El Chapo i inni. Dlaczego sztuka romantyzuje narkobiznes?
Turzańska ma 20 lat doświadczenia, jest absolwentką praskich i nowojorskich szkół artystycznych, a jej kapitalna robota w „Zielonym rycerzu”, „X”, „Pearl” czy „Snach o pociągach” (również nominowanych w tym roku) była doceniona przez widzów na całym świecie.
Tymczasem dla Szczerbowskiego to już druga nominacja – pierwszą zdobył w 2008 r. za przepiękną miniaturę „Madame Tutli-Putli”. Trzymamy kciuki!
„F1: Film" (do obejrzenia m.in. na platformie Apple TV+) to jedyny letni blockbuster, który powinniście nadrobić
W prestiżowym gronie dziesięciu najlepszych produkcji minionego sezonu znalazł się „F1: Film” Josepha Kosinskiego. Powinniście go obejrzeć.
To pompujące adrenalinę kino z Bradem Pittem w roli „starego, ale jarego” mistrza kierownicy oraz Javierem Bardemem jako wiecznie zestresowanym szefem zespołu wyścigowego. Rozciągnięta do pełnego metrażu reklama Formuły 1, ale zrobiona z takim wykopem, że ręce same składają się do oklasków.

Brad Pitt w filmie "F1: Film", reż. Joseph Kosinski (fot. mat.prasowe)
Pytanie czy „F1” ma szansę na wygraną z „Grzesznikami”, „Jedną bitwą po drugiej”, albo „Wartością sentymentalną” jest retoryczne. Ale to i tak kawał kina. Czasem warto wysłać mózg na fajrant i wrzucić szósty bieg.
To jedna z ostatnich, „tradycyjnych” oscarowych ceremonii
Problemy z tożsamością, lecąca na łeb na szyję oglądalność, anachroniczna formuła… To zaledwie wierzchołek góry lodowej problemów, z którymi borykają się dziś Oscary. Tegoroczna ceremonia będzie więc jedną z ostatnich w znajomej formule.
Już od 2029 r. Oscary przenoszą się z pasm telewizji liniowej na YouTube. Jakie zmiany w konwencji wymusi ten transfer? Tego jeszcze nie wiadomo. Póki co pozostaje więc cieszyć się brokatem, nowymi kategoriami i żartami prowadzącego – w tym roku, po raz drugi, będzie nim komik i prezenter Conan O’Brien.
W Polsce transmisję z gali obejrzycie wyłącznie w telewizji Canal+. Z kolei w nocy z niedzieli na poniedziałek na stronie Zero.pl znajdziecie aktualizowaną na bieżąco relację z 98. ceremonii wręczenia Oscarów.
