Reklama
Kraj

Grzegorz Braun wygrał polityczne lato. Dzięki niemu Tusk będzie rządził do 2031 r.?

Po Kacprzyku, Kralu i Mróz-Gorgoń nagle może się okazać, że hasło „mafie, służby i loże" przekonuje już nie 9, ale na przykład 14 proc. wyborców. Jeśli Braun uszczknie kolejny kawałek elektoratu PiS-u i Konfederacji, to prawdopodobnie za ponad rok Donald Tusk otworzy szampana.

Konstanty Pilawa
Opinia autorstwa: Konstanty Pilawa
Dzisiaj 16:46
6 min
Podczas gdy afery uderzają w PiS i Konfederację, Grzegorz Braun spokojnie buduje swoje struktury, omijany przez skandale i niedoceniany przez sondaże. (fot. Łukasz Gągulski / PAP)
TYLKO NA

Salonik VIP w Szpitalu Południowym i sceny przypominające łowców skór z lat 90. Potem miliony z pomocy dla powodzian, które, według ustaleń dziennikarzy, trafiły do działaczy KO, ich rodzin i znajomych. A na deser blamaż z Barbarą Mróz-Gorgoń, co do której wysuwano uzasadnione podejrzenia, że została wygenerowana przez Donalda Tuska za pomocą sztucznej inteligencji. To dorobek Koalicji Obywatelskiej w te wakacje. W skrócie: paramafijny układ, korupcja polityczna i wizerunkowa klapa. A jednak sondażowo spłynęło po Tusku jak po kaczce.

Kto stracił, kto zyskał

Premier w kilka dni odwrócił nastroje debaty publicznej, przekierowując je na aferę ZondaCrypto, która nie jest kolejnym kapiszonem, ale rzeczywiście obciąża prawicę, zarówno PiS, głównie za sprawą Zbigniewa Ziobry, jak i Konfederację za sprawą podejrzeń wysuwanych pod adresem Przemysława Wiplera.

Czytaj również: Korona Brauna nie będzie czekać. „Zawalczy samodzielnie”

Nad sprawą unosi się nieprzyjemny zapach polityków biorących pieniądze od mocno podejrzanych ludzi uwikłanych w poważne śledztwo, rzecz dawno niewidziana w polskiej polityce. To prawicę boli szczególnie, wszak dotychczas dominowało na prawo od centrum przekonanie, że przynajmniej nasi mniej kradną. Dobrze rozegrana Zonda będzie boleśnie uderzać w ten mit.

Reklama
Reklama

Dotychczas Konfederacja, jako partia, która jeszcze nigdy nie rządziła, zyskiwała na niemal wszystkich aferach. Tym razem nie dość, że otrzymała mocny wizerunkowy cios, to jeszcze, jakby na deser, nie udało jej się zarejestrować kandydata w wyborach w Krakowie. Wyjścia są dwa: albo to środowisko jest tak niepoważne, że nie potrafi dopełnić tych formalności, albo wewnętrznie tak podzielone, że nawzajem podkłada sobie świnie.

Polecamy także: Grzegorz Braun na koncercie Sanah. Apel o Order Odrodzenia Polski

To nie jedyny problem konfederatów. W ostatnich miesiącach Konfederacja złagodziła swój medialny wizerunek, bo stała się partią, na którą głosuje wytracony elektorat Szymona Hołowni. Nie wszystkim taki zwrot Konfederacji ku centrum się podoba, toteż Ewa Zajączkowska-Hernik tworzy swoje środowisko, a w mediach jej inicjatywa rodzi zgryźliwe komentarze, że skoro już mamy dwa razy PiS, to teraz potrzebujemy jeszcze trzeciej Konfederacji. Raczej nie potrzebujemy.

Nowy sezon

Wszystkie te wrażenia kumulują się w nowym politycznym sezonie. Polacy powracali z wakacji i podstawowy obraz polskiej polityki, jaki się z tego wyłania, jest mocno przygnębiający.

Konflikt PiS-KO coraz bardziej przypomina konflikt zużyty, który mobilizuje wyłącznie najtwardsze elektoraty obu stron. A jedyną nową ofertą polityczną jest jeszcze niedoszłe ugrupowanie człowieka, który całkiem niedawno żegnał się z urzędem premiera, sprawowanym przez niego przez rekordowe sześć lat.

Konfederacja Bosaka i Mentzena zaś jawi się jako środowisko skłócone i coraz mniej poważne. A cały dotychczasowy układ polityczny, przy rozpoczynającej się kampanii wyborczej, wydaje się coraz większej grupie wyborców po prostu skorumpowany i niegodny zaufania.

Reklama
Reklama

Oczywiście system się nie zawali i nie będziemy mieli zupełnie nowego rozdania. Czasy, w których jedna czy druga afera potrafiły zatrząść sceną polityczną, dawno minęły. Mamy we wszystkich partiach pobudzony motłoch, który będzie głosował na swoich ulubieńców zawsze, niezależnie od korupcji, afer czy innych kompromitacji. Zawsze można użyć dla swoich fanatyków słów kluczy: przeciwnik „przegrzewa aferę”, to tamci drudzy manipulują etc.

Sprawdź również: KO wygrywa wybory, ale Tusk nie ma powodów do radości. Braun może zdecydować o władzy

Jedno wydaje się jednak pewne. Polityczne lato przetrwał w najlepszej formie Grzegorz Braun, który cierpliwie i spokojnie buduje swoje struktury. Omijają go afery, media nie nagłaśniają jego działalności, spokojnie gra w terenie i internecie.

W średniej sondażowej z ostatnich sześciu miesięcy Konfederacja Korony Polskiej oscyluje w okolicach 9 proc. Myślę, że brauniści są sondażowo niedoszacowani. Kiedy cały układ partyjny wydaje się zdegenerowany, najwięcej zyskują partie konsekwentnie antysystemowe. Po Kacprzyku, Kralu i Mróz-Gorgoń nagle może się okazać, że hasło „mafie, służby i loże” przekonuje już nie 9, ale na przykład 14 proc. wyborców.

Zatrzymać faszyzm

Co wówczas się stanie, jest do przewidzenia. Donald Tusk sprawi, że kampania do wyborów parlamentarnych będzie o tym, że należy zatrzymać faszyzm w Polsce. Że głosowanie na Brauna będzie głosowaniem za antysemityzmem, polexitem i Rosją. Będzie konsekwentnie wmawiał swoim wyborcom, że głosowanie na jakąkolwiek partię prawicową to tak naprawdę głos na Brauna.

Reklama
Reklama

Czytaj też: Zarzuty w „ilościach hurtowych”. Żurek komentuje decyzje prokuratury w sprawie Brauna

Gdy Korona kręciła się wokół 5 proc., była to tania opowieść dla Silnych Razem. Gdy brauniści zaczną zbliżać się do 15 proc., będzie to kluczowa emocja lib-leftu podczas kampanii.

Następne ruchy Grzegorza Brauna też są łatwe do przewidzenia. Będzie o sobie przypominał w swoim stylu częściej i głośniej, napędzając strach jednych i fascynację drugich.

Tak oto zawiązany zostanie taktyczny sojusz Koalicji Obywatelskiej z Koroną Brauna, przy oczywiście zaciekłej wojnie w blasku fleszy.

Będzie to kampania strachu. Prawica stanie przed już znajomym strachem: kolejną kadencją Tuska. Wiadomo jednak, że od znajomego strachu gorszy jest lęk przed nieznanym. Tym lękiem jest Braun. Więc i mobilizacja elektoratu liberalno-lewicowego może być większa.

PiS nie pójdzie do władzy z Braunem. Bo dla żoliborskiego inteligenta, który wierzy, że Rosjanie odpowiadają za śmierć jego brata, niemożliwe jest wejście do koalicji z kimś, kogo postrzega jako ruskiego agenta. Braun to nie Lepper, a czasy są inne.

Właśnie dlatego na dziś, na ponad rok przed wyborami, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem są następne rządy Donalda Tuska, który ustrzeli kolejny sukces Grzegorzem Braunem, jak Lewandowski strzelający gola Krychowiakiem.

Źródło: Zero.pl
Konstanty Pilawa
Konstanty PilawaPublicysta, wiceprezes Klubu Jagiellońskiego, współtwórca podcastu „Kultura poświęcona”. Stały współpracownik „Gościa Niedzielnego”. W 2026 roku obronił doktorat z filozofii polityki na Uniwersytecie Ignatianum w Krakowie - autor zewnętrzny