Większość Polaków popiera pomysł deportowania z Polski ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym bez legalnego zatrudnienia – wynika z sondażu IBRiS przeprowadzonego na zlecenie „Rzeczpospolitej”. – Postawienie tego problemu w ten sposób jest nieodpowiedzialne. Politycznie to sygnał licytacji PiS-u z Braunem – mówi socjolog, prof. Jarosław Flis.

- 67 proc. Polaków popiera deportację ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie są legalnie zatrudnieni w Polsce; przeciw jest 23 proc. – wynika z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”.
- Największe poparcie jest po prawej stronie – za deportacjami opowiada się 79 proc. osób deklarujących poglądy prawicowe i aż 89 proc. wyborców PiS z ostatnich wyborów.
- – Przekładamy postulat na sondaż. Zajmując się tą sprawą od lat, spotkałem się z głupimi pytaniami sondażowymi – mówi Zero.pl prof. Jarosław Flis.
- – Trzeba wyważonych i rozsądnych opinii wygłaszanych przez polityków i należy się odciąć od stanowiska Tobiasza Bocheńskiego w PiS i uruchomić inną narrację – przyznaje były polski ambasador na Ukrainie, Jan Piekło.
Sondaż zlecony przez „Rzeczpospolitą” ukazał się po tym, jak postulat deportacji obywateli Ukrainy przedstawił europoseł PiS, Tobiasz Bocheński. „Tak. Po wyborach podejmiemy decyzję o deportacji wszystkich ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie w Polsce. Chcemy, by mogli walczyć i zakończyć tę koszmarną wojnę. Bez zwycięstwa Ukrainy nie będzie bezpieczeństwa w Europie Środkowej i Wschodniej” – napisał polityk.
„Pytanie jest absurdalne, tragicznie zadane”
Pytanie w sondażu brzmiało: „Czy Polska powinna deportować ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie są legalnie zatrudnieni w Polsce?”.
Poparcie dla deportacji jest szczególnie wysokie wśród wyborców prawicy. Wśród osób deklarujących poglądy prawicowe wyniosło 79 proc., a wśród wyborców PiS z ostatnich wyborów parlamentarnych – aż 89 proc. Zwolennicy Koalicji Obywatelskiej również częściej popierają ten pomysł niż go odrzucają – 53 proc. wobec 31 proc. przeciwnych.
Ukraińcy zagrożeni w Polsce? „Od dłuższego czasu te nastroje się pogarszają”
Zdaniem prof. Jarosława Flisa wyniki sondażu są rezultatem specyficznego sposobu postawienia pytania.
– Problem jest marginalny, to kwestia sformułowania pytania. A jak ktoś z Ukrainy jest na urlopie w Polsce, to co? Też wydalić? A co z innymi emigrantami nie będącymi obywatelami Ukrainy? Pytanie jest absurdalne, tragicznie zadane – mówi socjolog.
– Równie dobrze można by zadać ludziom pytanie „Czy zakazać dziennikarzom pisania bzdur?”. Jak Pan myśli, jaka będzie odpowiedz? Wyszłoby z tego, że Polacy są za ograniczeniem wolności słowa, a to nieprawda – dodaje prof. Flis.
Zdaniem socjologa postulat PiS wyrażony przez Tobiasza Bocheńskiego wpisuje się w bieżącą rozgrywkę polityczną.
– Postawienie tego problemu w ten sposób jest nieodpowiedzialne. Politycznie to sygnał licytacji PiS-u z Braunem. Z pomocą ruskich trolli rozkręciła się histeria. To ścieżka dobrze przećwiczona, rozkręcanie emocji wokół tych problemów, zwłaszcza bazująca na uproszczeniach, tylko pogłębia problemy, a nie rozwiązuje – przekonuje Jarosław Flis.
„Rezultat propagandy podskórnie prorosyjskiej”
Problem w podobny sposób diagnozuje były ambasador Polski na Ukrainie Jan Piekło. – To oznacza, że pewna narracja, która się pojawiła w Polsce, a jest w dużym stopniu dziełem pewnego ugrupowania w Sejmie – mam na myśli Konfederację Brauna – ona się przebiła.
– Efekt tego jest taki, że takie nastroje i pomysły się pojawiły i one są naganne, okropne. Teraz służby miałyby się zajmować tylko Ukraińcami? A inni będą pominięci? To absurd, czy o to chodzi? To bardzo smutne, jest to rezultat propagandy podskórnie prorosyjskiej i Rosja może sobie pogratulować – mówi dyplomata.
Zdaniem Jana Piekło bieżąca polityka obu państw przekłada się na relacje i opinie zwykłych ludzi.
– To wszystko jest związane z wyborami w Polsce i w Ukrainie. Ten nurt budowania narracji patriotycznej przed wyborami jest elementem gry wyborczej i widzimy to i w Polsce, i w Ukrainie – przekonuje.
Ukraina gotowa do rozmów z Rosją. „Przekazaliśmy USA nasze propozycje”
Zero.pl pytało o możliwy rozwój wypadków i nastrojów społecznych w kontekście Ukrainy.
– Trzeba wyważonych i rozsądnych opinii wygłaszanych przez polityków i należy się odciąć od stanowiska Tobiasza Bocheńskiego w PiS i uruchomić inną narrację. Ta narracja popłynęła z Pałacu Prezydenckiego – Karol Nawrocki użyl takiego sformułowania, że „Pomagamy Ukrainie w walce z Moskalami” – mówi Jan Piekło.
„Ważniejsze są dobre opowieści i doświadczenia polsko-ukraińskie”
– Zamiast nawiązywać do wspólnej tradycji walki z Sowietami – postaci Petlury, wspólnego wysiłku 1920 r. gdy Ukraińcy pomogli nam wygrać Bitwę Warszawską – to wybieramy sobie wycinek historii, który jest korzystny dla nacjonalistów ukraińskich i Brauna. Wybieramy to co jest wygodne politycznie – mówi dyplomata. Jan Piekło wyraził nadzieję, że niebawem prezydent Nawrocki wezwie do studzenia emocji i przedstawi jakiś pomysł w tym kierunku.
Zdaniem prof. Flisa istnieje duża szansa na deeskalację polsko-ukraińskich napięć.
– Wydaje mi się, że te więzi są na tyle solidne między ludźmi, w codziennych kontaktach, że będzie dobrze. Kluczową przewagą, jaką mają Ukraińcy w Polsce i na Zachodzie nad innymi emigrantami, jest to, że oni nie tworzą gett, są nierozróżnialni na ulicy. Różnice językowe, akcent, będą się z biegiem lat zacierać. Tych elementów łagodzących jest sporo, ze wszystkich danych wynika, że są pracowici – mówi socjolog.
– Kluczowe znaczenie ma pochwalanie pozytywnych rzeczy, postaw Ukraińców, a nie piętnowanie rodaków, którzy widzą sprawy inaczej. Ważniejsze są dobre opowieści i doświadczenia polsko-ukraińskie. Prawie każdy ma do czynienia z obywatelami Ukrainy i należy zachęcać do wyrażania osobistego wsparcia – jeden na jeden, w sklepie na przykład. Wczoraj pytam panią w sklepie spożywczym o coś, czego nie mogę znaleźć – pani odpowiada z ukraińskim akcentem, więc można się uśmiechnąć, podziękować, okazać jakikolwiek element wsparcia. Próby potępiania zawsze nakręcają emocje – podsumowuje prof. Flis.

