Reklama
Reklama
Reklama

Apple znowu przegrywa z Komisją Europejską. Firma nie zgadza się ze swoim statusem

Ustawa o Rynkach Cyfrowych (DMA) określa największych cyfrowych gigantów mianem Strażników Dostępu. Wbrew pozorom to nie przywilej a szereg obowiązków i specjalne traktowanie, ale w niekoniecznie pozytywny, z punktu widzenia firm, sposób. Apple nie zgadza się z nadanym statusem i próbuje walczyć o swoje racje w europejskich sądach. Kolejny raz poniósł porażkę.

apple-iphone-17e-30
Apple iPhone 17e (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
  • Ustawa o Rynkach Cyfrowych (DMA) nadaje cyfrowym gigantom status Strażnika Dostępu nakładający na firmy szereg obowiązków i zakazów.
  • Apple nie zgadza się z nadanym statusem, który zdaniem firmy uderza w jej model biznesowy i budowany przez lata zamknięty ekosystem produktów.
  • Sąd odrzucił argumenty Apple. Firma może odwołać się od decyzji do TSUE. To jeden z wielu sporów sądowych, jakie Apple toczy z europejskimi instytucjami. 

Batalia sądowa między Apple a Komisją Europejską dotyczy nadania statusu Strażnika Dostępu (Getekeeper) sklepowi App Store i systemowi iOS. Apple uważa, że tak nie powinno być i próbuje zmienić decyzję europejskich organów. Firma stara się bronić tym, że swoją działalnością dba o prywatność użytkowników, a nałożone obowiązki uznaje za wykraczające poza granice legalności.

Strażnik Dostępu w myśl Ustawy o Rynkach Cyfrowych

Zacznijmy od wyjaśnienia, o co chodzi ze Strażnikami Dostępu. W myśl Ustawy o Rynkach Cyfrowych (DMA) określa się tak największe platformy cyfrowe, które są uznawane za wąskie gardło między konsumentem a firmami. Są to m.in. systemy operacyjne czy sklepy z aplikacjami, jak Google Play i App Store oraz konkretne firmy. Wygląda to następująco:

Strażnicy Dostępu w myśl Ustawy o Aktach Cyfrowych (fot. Inne)

Reklama
Reklama

 

Trudno się z tym nie zgodzić. W końcu firmy nie dotrą do użytkowników iPhone'ów czy smartfonów z Androidem, jeśli ich program nie znajdzie się w sklepie z aplikacjami. Albo też restauracja będzie dosłownie niewidoczna, jeśli nie będzie jej na Mapach Google.

Aby zostać uznanym za Strażnika Dostępu, firma musi mieć obroty na określonym poziomie (co najmniej kilka miliardów euro rocznie), być obecna w co najmniej trzech państwach członkowskich Unii Europejskiej, mieć co najmniej 45 mln aktywnych użytkowników miesięcznie na terenie Unii Europejskiej oraz ponad 10 tys. aktywnych użytkowników biznesowych i utrzymywać swoją pozycję przez co najmniej trzy lata. 

Status nie jest przywilejem, a szeregiem obowiązków i zakazów. Firmy mają zapewnić kompatybilność swoich rozwiązań z innymi usługami, umożliwić innym użytkownikom dostęp do danych generowanych przez swoje platformy i zapewnić reklamodawcom narzędzia weryfikacji kampanii, pozwolić klientom biznesowym na promowanie swoich rozwiązań poza swoją platformą. 

Reklama
Reklama

Przy tym Strażnicy Dostępu nie mogą promować własnych produktów i usług kosztem konkurencji, blokować odinstalowanie preinstalowanych aplikacji i narzucać domyślnych usług (jak wyszukiwarka Google w smartfonach z Androidem), śledzić użytkowników poza podstawową platformą w celach reklamowych bez skutecznej zgody i uniemożliwiać konsumentom kontakt z firmami poza własną platformą i przenoszenia się do innych usług. 

Wszelkie naruszenia skutkują nałożeniem kary w wysokości d0 10 proc. rocznego obrotu oraz do 20 proc. przy recydywie. 

Według Apple iOS i App Store nie powinny być Strażnikami Dostępu

Apple nie zgadza się na nadanie statusu Strażnika Dostępu swoim usługom i rozwiązaniom. Zdaniem firmy system iOS nie jest wcale tak ważnym kanałem dystrybucji, aby był w ogóle objęty przepisami DMA, bo na rynku istnieje konkurencja w postaci Androida i innych systemów. 

Reklama
Reklama

Apple MacBook, iPhone 17e, iPhone 17 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Apple, w zasadzie jak zawsze, podnosi kwestie bezpieczeństwa. Firma argumentuje, że przepisy podważają model ekosystemu opartego na prywatności użytkowników budowany przez lata, a otwarcie iOS na np. alternatywne sklepy z aplikacjami stanowi zagrożenie dla użytkowników. Zamknięty ekosystem ma odróżniać rozwiązania Apple od konkurencji, a unijne przepisy uderzają w fundament tego modelu działania. 

Apple uważa też, że unijne przepisy zbyt mocno ingerują w działalność firmy, a Komisja Europejska w zasadzie dyktuje, jak ma wyglądać architektura systemów operacyjnych i kształt sklepów z aplikacjami. Dodaje też, że sam Appe Store jest źle definiowany, bo nie jest to jeden sklep, a pięć. Osobny dla iPhone'ów, iPadów, Mac-ów, zegarków i Apple TV. 

Co konkretnie Apple chciał podważyć w sądzie? Obowiązek dopuszczenia alternatywnych sklepów z aplikacjami i dystrybucję programów poza App Store (z ominięciem prowizji), umożliwienie komunikowania zakupów i dokonywania subskrypcji poza App Store (ponownie, z pominięciem prowizji), rozszerzenie współpracy z innymi producentami, w tym dopuszczenie ich do zamkniętych warstw systemów operacyjnych oraz ograniczenie możliwości promowania własnych usług w ramach usług Apple. 

Reklama
Reklama

W skrócie, Apple chciał pozbyć się statusu Strażnika Dostępu lub opóźnić lub zminimalizować wdrażanie wymogów wynikających z przepisów DMA.

Grałem w The Blood of Dawnwalker. Gra twórców Wiedźmina 3 zapowiada się obiecująco

Sąd oddalił pozew Apple'a

Sąd Unii Europejskiej nie przychylił się do wniosku Apple'a i oddalił wszystkie skargi. Zdaniem sądu wpisanie rozwiązań Apple na listę Strażników Dostępu jest w pełni zgodne z Ustawą o Rynkach Cyfrowych. 

Jednocześnie sąd przyjrzał się sprawie iMessage. Google oraz europejscy operatorzy komórkowi chcieli dopisania komunikatora Apple do listy Strażników Dostępu. Firma broniła się tym, że nie jest to popularne rozwiązanie w Europie i przegrywa pod tym względem z Messengerem i WhatsAppem oraz nie spełnia wymogu używania rozwiązania przez określoną liczbę klientów biznesowych. 

Reklama
Reklama

Sąd stanął tu po stronie Apple uznając, że iMessage jest usługą niezależną od numeru telefonu użytkownika, więc nie jest podstawową usługą platformową. Dlatego też utrzymana została decyzja o tym, że komunikator nie jest uznany za Strażnika Dostępu.

Apple nadal może kontynuować procesowanie się w Komisją Europejską i odwołać się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jednocześnie firma prowadzi szereg innych sporów sądowych z unijnymi instytucjami, m.in. w sprawie kar finansowych. 

Arkadiusz Dziermański
Arkadiusz DziermańskiDziennikarz
Reklama
Reklama