Reklama
Kraj

Zbrodnie w polskich szkołach: „Wyborcza” ustaliła już winnych

Kiedy Polską wstrząsnęły ataki nożowników w szkołach, ruszyła lawina komentarzy i politycznych interpretacji. Wskazywanie Rosji czy krajowych sporów jako głównych przyczyn tragedii odwraca uwagę od prawdziwego źródła problemu: głębokiego kryzysu społecznego i wychowawczego.

Marek Jurek
Opinia autorstwa: Marek Jurek
Dzisiaj 16:52
4 min
Po atakach nożowników w polskich szkołach ruszyła lawina politycznych interpretacji, które odwracają uwagę od prawdziwego źródła problemu (fot. PAP)
TYLKO NA

Choć kraj zamarł w osłupieniu po atakach nożowników w szkołach, „Gazeta Wyborcza” szybko wyjaśniła swym czytelnikom istotę problemu.

Bartosz W. Wieliński („Ataki w szkołach. Nawet jeśli nie inspirowała ich Rosja, spróbuje je wykorzystać do siania chaosu”) ustalił jednego winnego tragedii, drugiego się domyślił. Tym drugim, przypuszczalnym, ale bardzo prawdopodobnym, jest Rosja, bo „nie możemy wykluczyć”, że zbrodnie w szkołach to „efekt zakrojonej na szeroką skalę [rosyjskiej] operacji wpływania na młodych ludzi”. A pierwszy winny jest pewny – to „politycy”, którzy „przez lata przesuwali granicę, dzieląc społeczeństwo i siejąc nienawiść, a jednocześnie szermując hasłami wolności słowa”. Jest więc Rosja, są konflikty polityczne, tylko kryzysu społecznego jako takiego w tej przygważdżającej „analizie” w ogóle nie ma.

Planowane ataki nożowników? Szef MON: Leży to w strategii Federacji Rosyjskiej

Ideologiczny straszak

Tymczasem sprowadzanie wszystkiego do Rosji, owo reductio ad Putinum, unieważniające wszelkie problemy współczesnych liberalnych społeczeństw, to główna przyczyna, dla której duża część opinii na Zachodzie, również prawicowej, zaczęła uważać Rosję za ideologiczny straszak, a nie za rzeczywiste zagrożenie.

Reklama
Reklama

Wiceprezydent Vance powiedział podczas wizyty w Europie, że musimy się bronić, ale przede wszystkim musimy wiedzieć, czego mamy bronić. A w Polsce właśnie z dekady na dekadę coraz mniej wiedzieliśmy, w imię czego i jak mamy wychowywać nasze dzieci i młodzież. I co więcej – stan ten przedstawiano jako właściwy, jako normę „społeczeństwa pluralistycznego”.

„Gazeta Wyborcza” niewątpliwie ma kompetencje, by pisać o „dzieleniu społeczeństwa, sianiu nienawiści, szermowaniu wolnością słowa”. Sama w tej dziedzinie osiągnęła wyniki niezrównane. I chodzi nie tylko o podgrzewanie konfliktów politycznych, obrażanie instytucji, torpedowanie porozumienia społecznego.

Sześć lat temu GW stała się przecież głównym organem ruchu (przepraszam za przytoczenie tej wzniosłej „dewizy”) Wyp…dalać. Publikowała z sympatią apele Jerzego Urbana (cytat dosłowny): „Dop…dalajcie katolikom! Dop…dalajcie nacjonalistom! Dop…dalajcie biało-czerwonym!”. „Szermowała wolnością słowa” nawet, gdy doszło do publicznego znieważenia Pisma Świętego, a potem kibicowała i pomagała Nergalowi-Darskiemu w zbiórce pieniędzy na kampanię w obronie profanacji.

Oczywiście GW nie była w tym sama i miała polityczne wsparcie. Poparcia znieważaniu Biblii udzieliła przecież… Komisja Europejska, która ustami swej rzeczniczki prasowej, Mai Kocijančič, proklamowała „prawo do szokowania i obrażania”. W obronie nienawiści „szermowano wolnością słowa” z najwyższej trybuny w Europie.

Reklama
Reklama

Atak 15-letniego nożownika. Wojewoda podjął decyzję w sprawie szkół

Przestać szczuć

Wychowanie publiczne nie jest rzeczą łatwą, gdy wokół podważa się wszystkie świętości, zasady, autorytety, gdy jedynie „zakazuje się zakazywać”. Dziwnie się więc czuję, gdy to GW zaczyna występować jako orędowniczka zgody społecznej i solidarności narodowej. Choć w stanowisku „Wyborczej” są również rzeczy, z którymi się zgadzam. Na przykład z tym, że korporacja morderców, tak celnie opisana przez Jurija Felsztinskiego, jest rzeczywiście do wszystkiego zdolna. Szkoda tylko, że autorzy GW nie pisali o tym w kontekście katastrofy smoleńskiej.

Najbardziej jednak podzielam apel końcowy (byle GW zechciała go wziąć do siebie), bo „w obliczu ostatnich tragedii powinni uderzyć się w piersi i przede wszystkim przestać szczuć”.

Źródło: Zero.pl
Marek Jurek
Marek JurekMarszałek Sejmu w latach 2005–2007, poseł na Sejm (1989–1993, 2001–2007), poseł do Parlamentu Europejskiego (2014–2019) - autor zewnętrzny
Reklama
Reklama