Reklama
Kraj

Chwalą się walką z nietolerancją. Sam doświadczyłem ich kłamstw

Fundacja, która szczyci się walką z nietolerancją, kłamie w żywe oczy. Doświadczyłem tego osobiście, więc wzywam Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych do publicznych przeprosin. Przeprosiny nie należą się tylko mnie. Opowiem, jak organizacja kieruje fałszywe komunikaty do sądu i osób, od których chce darowizn.

Paweł Figurski
Opinia autorstwa: Paweł Figurski
Dzisiaj 05:59
10 min
Rafał Gaweł, twórca Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych (fot. PAP, Zrzutka.pl)

Słowa „kłamstwa” nie użyłem bezpodstawnie. Pod koniec maja Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych postanowił zaatakować portal Zero.pl i Kanał Zero. Zarzucił, że nasze materiały są „nierzetelne i często opierają się na manipulacjach”. OMZRiK swoją tezę poparł własnymi doświadczeniami. Ze mną.

Opublikował na Facebooku i X wpis, a w nim informację: „Były dziennikarz »Wyborczej«, który po zredukowaniu go został zatrudniony w Kanale Zero, przyznał się nam, że zostało mu zlecone, żeby pisać o nas w niekorzystnym świetle. »Zdajecie sobie sprawę, że ten artykuł nie będzie korzystny dla was?« – powiedział do nas, gdy poprosił nas o wypowiedź, zanim czegokolwiek dowiedział się o sprawie, którą miał opisywać”. 

Wpis Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. (fot. Facebook OMZRiK)

Tym byłym dziennikarzem „Wyborczej” jestem ja. To ja napisałem dwa teksty dotyczące twórców fundacji – Rafała Gawła i Konrada Dulkowskiego. We wspólnym tekście z Markiem Mikołajczykiem opisaliśmy, że prawomocnie skazany na karę więzienia Gaweł nie wróci do Polski z Norwegii, gdzie dostał azyl polityczny, mimo zmiany rządu w kraju. 

Reklama
Reklama

Twórców OMZRiK-u rozwścieczył inny mój artykuł: „»Brakuje nam środków«. Tajemnica finansów fundacji ścigającej rasistów”.

Przygotowując materiał o kasie fundacji, proponowałem Konradowi Dulkowskiemu spotkanie. Nie był zainteresowany. Nie odpowiedział też na pytania przesłane drogą mailową. Z wiadomych przyczyn nie proponowałem spotkania Rafałowi Gawłowi. Ten nie chciał nawet porozmawiać przez telefon. Dulkowski i Gaweł nie odnieśli się merytorycznie do żadnego zdania z mojego artykułu. Nie zakwestionowali ani jednej wymienionej w nim liczby.

Zamiast tego wybrali kłamstwo. Rozbroję je chronologicznie.

Reklama
Reklama

Trzy kłamstwa OMZRiK

Kłamstwo nr 1. Nie zostałem zredukowany z „Gazety Wyborczej”. W krakowskiej redakcji tego dziennika pracowałem osiem lat. W 2021 r. otrzymałem nagrodę Grand Press za ujawnienie (wraz z Jarosławem Sidorowiczem) taśm Daniela Obajtka (jestem też laureatem Nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby). 

Wtedy też otrzymałem propozycję przejścia do Wirtualnej Polski. „Wyborcza”, bym pozostał, zaproponowała mi podwyżkę. To byłby oryginalny sposób redukowania dziennikarza.

Gala Grand Press. Na zdjęciu Paweł Figurski. (fot. Press)

W Wirtualnej Polsce pracowałem niecałe cztery lata. Również z tej redakcji odszedłem z własnej woli – i tak trafiłem do portalu Zero.pl.

Reklama
Reklama

Kłamstwo nr 2. Nie przyznałem się, że otrzymałem zlecenie opisania OMZRiK-u w niekorzystnym świetle. Nie przyznałem się, bo żadnego zlecenia nie otrzymałem. To znana mi linia obrony bohaterów moich tekstów. Gdy opisywałem Daniela Obajtka, słyszałem, że to zaplanowany atak na fuzję Orlenu z Lotosem. Gdy pisałem o wiceministrze rolnictwa z PiS-u, Norbercie Kaczmarczyku, miało to być uderzenie w polskie rolnictwo. Z kolei teksty, które spowodowały odwołanie ministra Dariusza Wieczorka, miały rzekomo powstać, by zaatakować polską naukę.

Czy to ta sama osoba zleca ataki na Wieczorka, Kaczmarczyka, Obajtka, Dulkowskiego i Gawła? Czy ta osoba jest z nami teraz w pokoju?

Drogi OMZRiK-u, opisałem was, bo nie jesteście transparentni, dwa razy zbieracie na ten sam cel i bardzo mało zebranych środków wydajecie na cele statutowe. Oto cała tajemnica „zlecenia”.

Kłamstwem nr 3 jest cały cytat, który znalazł się we wpisie Ośrodka. Otóż miałem powiedzieć do twórców fundacji: „Zdajecie sobie sprawę, że ten artykuł nie będzie korzystny dla was?”. To najłatwiejsze kłamstwo do zbicia. Ja po prostu takiego zdania nie wypowiedziałem. 

Reklama
Reklama

Czytaj również: Sygnalista z Uniwersytetu w Siedlcach: Rektor Minkina próbuje mnie zniszczyć

Długie rozmowy z Rafałem Gawłem

Domyślam się, jak ono mogło powstać w głowie Gawła lub Dulkowskiego. Przygotowując tekst o pobycie Rafała Gawła w Norwegii, skontaktowałem się z nim telefonicznie. Rozmawialiśmy 50 min 25 s. Gaweł ubolewał, że dziennikarze OKO.press i „Polityki”, którzy wcześniej o nim pisali, nie kontaktowali się z nim. Cieszył się, że ja zadzwoniłem. Chwalił mnie za rzetelność.

W pewnym momencie rozmowa zeszła na temat osób, które Gawłowi – jego zdaniem – zagrażają. Padło nazwisko Adama Andruszkiewicza, byłego członka Młodzieży Wszechpolskiej, obecnego wiceszefa Kancelarii Prezydenta. Założyciel Ośrodka stwierdził, że posiada nagranie, na którym Andruszkiewicz wydaje dyspozycję jego likwidacji. 

Zainteresowałem się tym materiałem. Gaweł powiedział, że dotychczas nigdzie go nie publikował. Zaproponowałem, że nagranie możemy ujawnić na portalu Zero.pl, nie wydając oczywiście źródła. Gaweł stwierdził, że nie wie, czy może je przekazać, bo materiał stanowi jeden z dowodów, na podstawie którego otrzymał azyl w Norwegii. 

Reklama
Reklama

Takie nagranie, obciążające ministra prezydenckiego, to mocna rzecz. O sprawie od razu poinformowałem współpracowników. W międzyczasie Rafał Gaweł bez problemu autoryzował swoją wypowiedź do tekstu.

Po kilku dniach poprosiłem Gawła o przesłanie nagrania z Andruszkiewiczem. Uczciwie zaznaczyłem, że cokolwiek od niego otrzymam, nie wpłynie na publikację artykułu o jego azylu w Norwegii i ewentualnym powrocie do Polski. Dodałem, że materiał raczej nie będzie dla niego pozytywny, z czym Gaweł się zgodził. Trudno, by było inaczej, gdy mowa o prawomocnie skazanym człowieku, który unika powrotu do kraju.

W tekście wypowiada się nawet Adam Bodnar, minister sprawiedliwości z rządu Donalda Tuska, który podkreśla, że Gaweł został skazany za oszustwa finansowe i nie ma to żadnego związku z upolitycznieniem sądownictwa. Czego by nie zrobić, nie uszyje się z tego pozytywnej historii.

Na pewno jednak nie wypowiedziałem słów, które są mi przypisywane. Nie użyłbym też liczby mnogiej, bo nie pisałem o Ośrodku, a o samym Gawle. Był to też końcowy etap pracy nad tekstem, a nie jego początek, jak sugeruje OMZRiK.

Reklama
Reklama

Cytat zresztą ewoluuje. We wtorek 9 czerwca na nagraniu Gaweł stwierdził, że wypowiedziałem poniższe słowa: „Chyba sobie pan zdaje sprawę, że ja jestem z Kanału Zero i że ten artykuł nie będzie dla pana korzystny”. Panowie, musicie wybrać jedną wersję swojego kłamstwa.

Czytaj również: Nowa wojskowa uczelnia ma powstać w Łodzi. Polityka wygrała z logiką?

Materiał „obciążający” Andruszkiewicza

Po ponad tygodniu od pierwszej rozmowy Gaweł decyduje się przesłać materiał. Na marginesie, to bardzo ciekawy przejaw zaufania do medium, które – jak uważa Ośrodek – jest projektem Jarosława Kaczyńskiego.

Film dociera do mnie przez WeTransfer. Bez zbędnej zwłoki odtwarzam go i… mam wrażenie, że już gdzieś to widziałem. Nie mylę się. To popularne nagranie, wielokrotnie wykorzystywane przez media, które w całości można obejrzeć na YouTube.

Reklama
Reklama

Link przesłałem Gawłowi, który potwierdził, że to ten sam film, a ze mnie uleciała nadzieja na rozpętanie dziennikarskiej afery na szczytach władzy. Tego samego dnia wysłał jeszcze jeden materiał, który miałby obciążać Adama Andruszkiewicza. Nie chcę się specjalnie wyzłośliwiać, więc ocenę siły rażenia tego dokumentu pozostawię dla siebie.

Twórca Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych przesłał mi także artykuł z „Rzeczpospolitej”, który miałby dowodzić, że jest zagrożony również w Norwegii. Chodzi o słynną sprawę Kaktusa, który – zdaniem Gawła – miał polować na niego w Skandynawii. Nie dodał, że sprawa dawno została umorzona przez norweską policję.

Tak więc szanowni panowie Gaweł i Dulkowski, nakłamaliście na mój temat, a jak widzicie, mam w ręku bardzo mocne argumenty. Wzywam was do publicznych przeprosin. Delikatnie sugeruję, że nie tylko wy w tym kraju (i w Norwegii) potraficie pisać pozwy, a ich przygotowanie nie kosztuje 50 tys. zł i nie trzeba zakładać specjalnych zbiórek, by złożyć odpowiednie pisma w sądzie.

Reklama
Reklama

Sprawa Bąkiewicza i zeznania Dulkowskiego

Publikacja wpisu OMZRiK-u na Facebooku i platformie X, w którym obrzucono mnie błotem, nie wzięła się znikąd. Kilka dni wcześniej przesłałem do Ośrodka kolejne pytania dotyczące finansów fundacji.

Pytanie dotyczyło procesu o ochronę dóbr osobistych, wytoczonego przez Ośrodek Robertowi Bąkiewiczowi. Zdaniem OMZRiK-u Bąkiewicz pomówił fundację w wywiadzie opublikowanym przez Media Narodowe w 2021 r., twierdząc, że ta wyłudza pieniądze. 

W kwietniu tego roku w tej sprawie przesłuchiwany był Konrad Dulkowski, prezes OMZRiK-u. Dotarłem do jego zeznań. Dulkowski stwierdził, że Ośrodek utrzymuje się wyłącznie z dobrowolnych darowizn „dobroczyńców”. – Nazywanie nas, że wyłudzamy pieniądze, uderza w działalność naszego ośrodka – stwierdził Dulkowski. I dodał: – Był spadek wpłat ciągnący się aż do dzisiaj. Bezpośrednio po opublikowaniu nastąpiło zmniejszenie wpłat.

W artykule „»Brakuje nam środków«. Tajemnica finansów fundacji ścigającej rasistów” ujawniłem poziom darowizn wpadających na konta Ośrodka.

Reklama
Reklama

W 2020 r. fundacja zebrała 618 tys. zł. W 2021 r., czyli w tym, w którym Bąkiewicz rzekomo pomówił Ośrodek – 503 tys. zł, ale już rok później – 655 tys. zł. Można zatem przewrotnie stwierdzić, że efektem słów Bąkiewicza był rekord pod względem wysokości zebranych pieniędzy przez fundację w ciągu sześciu lat – od 2019 r. do 2024 r. 

Wbrew temu, co zeznał Dulkowski, fundacja nie odnotowuje ciągłego spadku wpłat. W 2024 r. w porównaniu z 2023 r. suma darowizn wzrosła ponad trzykrotnie! Nie znamy wyniku finansowego fundacji za 2025 r.

Darowizny i wydatki na cele statutowe OMZRiK-u. (fot. Opracowanie własne)

Spytałem Konrada Dulkowskiego, czy zeznając przed sądem, pomylił się, czy postanowił złożyć fałszywe zeznania. Nie otrzymałem odpowiedzi.

Reklama
Reklama

Raczej skłaniam się ku pomyłce. Jak w tym wpisie z 30 grudnia 2022 r., gdy fundacja zaapelowała na Facebooku: „Jutro zamykamy rok w naszej Organizacji, do zamknięcia najważniejszych rozliczeń brakuje nam 6800 zł. Będziemy bardzo zobowiązani, jeśli wesprzecie nas Państwo wpłatą w dowolnej wysokości, co pozwoli nam zamknąć rok 2022”. 

Odpowiedź na to, co przyniosło „jutro”, dało sprawozdanie, które fundacja złożyła w ministerstwie rodziny. Podaje się w nim stan finansów organizacji na 31 grudnia. Okazało się, że OMZRiK posiadał tego dnia – 31 grudnia 2022 r. – 361 803,29 zł na koncie i 98 987,73 zł w gotówce. 

Opcje są dwie. Albo Ośrodek coś źle policzył i mylnie podał, że brakuje mu 6,8 tys. zł. Albo ma tak hojnych „dobroczyńców”, że wystarczyła doba, by wpłacili kilkaset tysięcy złotych.

PS. Drogi Ośrodku, informuję, że półdarmowa platforma X daje możliwość przeglądania wpisów na profilach mimo blokady użytkowników i żadne Twoje kłamstwa się przede mną nie ukryją.