Rafał Gaweł, znany aktywista i twórca Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, nie planuje powrotu do Polski. Poszukiwany jest listem gończym po wyroku za oszustwa. Od 2019 r. ukrywa się w Norwegii, gdzie uzyskał azyl polityczny. I choć zmieniła się władza, Gaweł twierdzi, że obawia się zemsty ludzi Karola Nawrockiego.

- Rafał Gaweł od siedmiu lat mieszka w Norwegii, gdzie otrzymał azyl polityczny i mimo nowej władzy nie wraca do Polski – obawia się zemsty środowisk skrajnie prawicowych i Adama Andruszkiewicza. Z kolei Andruszkiewicz zapewnia, że żadnej krzywdy Gawłowi nie wyrządzi i zaprasza go do Polski.
- Skazany prawomocnie na dwa lata więzienia za oszustwa i wyłudzenia setek tysięcy złotych Gaweł nadal ścigany jest listem gończym i europejskim nakazem aresztowania.
- Gaweł pracuje obecnie jako ławnik w sądzie w Oslo i twierdzi, że polscy sędziowie potwierdzili przed Norwegami, że jego wyrok był „sfabrykowany”.
- Adam Bodnar w rozmowie z Zero.pl wskazuje: przyznanie azylu politycznego Rafałowi Gawłowi było błędem.
„Wyjechałem razem z żoną, córeczką i naszym kotem, bo w Polsce groziło nam niebezpieczeństwo” – tak w kwietniu 2019 r. Rafał Gaweł poinformował, że opuścił kraj. Kwartał wcześniej usłyszał wyrok pozbawienia wolności za przekręty finansowe.
Gaweł, będąc już formalnie przestępcą, tłumaczył, że wyjechał z Polski, bo m.in. groziło mu niebezpieczeństwo ze strony Adama Andruszkiewicza, byłego prezesa Młodzieży Wszechpolskiej, wówczas wiceministra cyfryzacji; a także dlatego, że był obiektem zemsty białostockich prokuratorów, po tym, jak „ujawnił ich powiązania ze skrajną prawicą i doprowadził do kontroli w prokuraturze, w wyniku której zwolniony został jej szef”.
Gaweł w oświadczeniu stwierdził, że „wbrew insynuacjom” nie ukrywał się i nigdy ukrywać się nie będzie, a także zapewnił, że wyjechał „nie po to, żeby uciekać przed odpowiedzialnością”.
Rafał Gaweł w 2017 r. współtworzył Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych (OMZRiK). To – wbrew nazwie mogącej sugerować instytucję państwową – fundacja, która ma za zadanie „przeciwdziałać i zwalczać przejawy rasizmu, ksenofobii i nietolerancji”. Przynajmniej w teorii.
W ostatnich latach zbierała głównie pieniądze na walkę z prawicowymi politykami i aktywistami. Zapowiadała procesy sądowe z m.in. prezydentami Andrzejem Dudą i Karolem Nawrockim, a także Grzegorzem Braunem, Januszem Korwin-Mikkem, Dariuszem Mateckim, Dominikiem Tarczyńskim, Sławomirem Mentzenem, Patrykiem Jakim, Stanisławem Żarynem, Elżbietą Witek czy Mariuszem Błaszczakiem. Część z nich doszło do skutku.
Wśród najgłośniejszych postępowań, którymi zajmował się OMZRiK, była m.in. sprawa przeciwko Andrzejowi Dudzie. W listopadzie 2025 r. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo ośrodka, stwierdzając, że były prezydent nie musi przepraszać za swoją wypowiedź dotyczącą filmu „Zielona granica” i zacytowanie słów, że „tylko świnie siedzą w kinie”.
Ośrodkowi udało się natomiast wygrać m.in. sprawę z Dariuszem Mateckim. Jak informował OMZRiK, Sąd Apelacyjny w Szczecinie w 2025 r. nakazał posłowi PiS przeproszenie fundacji za naruszenie jej dobrego imienia i podważenie zaufania do jej działalności.
Wyrok za oszustwa
Wyjazd Gawła z Polski przed siedmioma laty zbiegł się ze skazaniem go na dwa lata więzienia za oszustwa i wyłudzenia kilkuset tysięcy złotych. Zdaniem sądu straciły firmy i bank, z którymi Gaweł współpracował. Sąd pierwszej instancji skazał Gawła na cztery lata więzienia. W styczniu 2019 r. twórca OMZRiK przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku usłyszał prawomocny wyrok dwóch lat więzienia.
– Uczynił z wyłudzania pożyczek i dotacji sposób na wygodne życie. Co jest tym bardziej bolesne, że podważa zaufanie do innych inicjatyw obywatelskich, których funkcjonowanie opiera się na dotacjach i darowiznach – mówiła sędzia Alina Kamińska. – Nie można kreować swego obrazu jako społecznika działającego na rzecz ogółu, a jednocześnie (...) generować dla siebie zysków.
Gaweł z wyrokiem się nie zgadza. W oświadczeniu, w którym informował o wyjeździe do Norwegii, napisał, że został pozbawiony sprawiedliwego procesu, a wyrok wydano w oparciu o dowody dostarczone przez prokuraturę, która – jak utrzymuje Gaweł – została przez niego skompromitowana, gdy ujawnił jej powiązania ze skrajną prawicą.
„Zostałem skazany za czyny, których nie popełniłem na podstawie sfabrykowanych dowodów. W procesie, w którym bronili mnie sami pokrzywdzeni, mówiąc przed sądem pod przysięgą, że ich nie oszukałem” – stwierdził.

Na zdjęciu Rafał Gaweł podczas rozprawy przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku w kwietniu 2017 r. (fot. Michał Kość / Forum Polska Agencja Fotografów)
Gaweł o politycznym wymiarze sprawy
Rafał Gaweł w oświadczeniu wskazał również na polityczne tło swojej sprawy. „Miałem stać się żywym przykładem jak kończą ci, którzy podnoszą rękę na prokuraturę, lokalne układy i małą skrajnie prawicową białostocką ojczyznę” – napisał Gaweł.
Jego zdaniem, po upolitycznieniu prokuratury pod rządami PiS, setki osób związanych z opozycją doświadczają tego, co on. Jako przykłady aktywista wymienił: Pawła Adamowicza, Stanisława Gawłowskiego, Hannę Zdanowską i Stefana Niesiołowskiego.
„W dyktaturach taki zabieg określa się kryminalizacją opozycji. Jest stary jak świat. Niewygodne osoby zohydza się w oczach opinii publicznej, przypisując im pospolite przestępstwa kryminalne lub obyczajowe. Celem jest ich wyeliminowanie z życia społecznego” – uważa Gaweł.
Rafał Gaweł w Norwegii przebywa od siedmiu lat, od ponad dwóch Prawo i Sprawiedliwość jest w opozycji. Dlatego postanowiliśmy spytać Gawła, czy zamierza wrócić do Polski. Mówiąc najkrócej: nie, nie zamierza.
W rozmowie z portalem Zero.pl Rafał Gaweł przekonuje, że azyl polityczny w Norwegii może otrzymać jedynie osoba niekarana. Jak zatem go otrzymał, choć ma na koncie prawomocny wyrok skazujący?
– Otrzymałem azyl z wielu powodów. Jednym z nich był fakt, że polscy sędziowie zaświadczyli przed norweskim sądem, że zostałem skazany za czyny, których nigdy nie popełniłem – mówi Gaweł, jednak zastrzega, że nie może podać nazwisk tych sędziów, bo spotkałoby ich niebezpieczeństwo. Decyzji azylowej również udostępnić nie chce.
Uważa, że mimo zmiany władzy w Polsce, nadal nie ma w kraju gwarancji bezpieczeństwa dla niego. – Miałaby mnie chronić policja, która wcześniej przekazywała moje zeznania gangsterom? – pyta. – Myślę, że policja się zmienia, ale o ile można wymienić kierownictwo policji, to wymiana ministra nie powoduje wymiany 50 tys. funkcjonariuszy w Polsce.
– W ostatnich latach policja w Norwegii interweniowała trzykrotnie, w związku z działaniami członków polskich organizacji neofaszystowskich, którzy przyjechali do Norwegii i próbowali zaatakować mnie, wtargnąć do mojego domu lub nielegalnie weszli w posiadanie broni i grozili zabójstwem mi i mojej rodzinie. Jeżeli nawet, będąc w Norwegii, jestem obiektem ataków ze strony środowisk skrajnie prawicowych, to jak mam czuć się bezpiecznie w Polsce, gdzie takie organizacje działają swobodnie – dodaje.
W styczniu 2025 r. „Rzeczpospolita” informowała, że norweskie służby aresztowały mężczyznę, który odgrażał się, że przyjechał do tego kraju w celu „polowania” na Rafała Gawła.
Zwróciliśmy uwagę, że niebezpieczeństwo Gawłowi grozi za działalność OMZRiK, a jednak prezes ośrodka Konrad Dulkowski przebywa w Polsce. Gaweł stwierdził, że i on jest zagrożony. – Konrad Dulkowski był wielokrotnie fizycznie atakowany przez członków organizacji faszystowskich w Polsce, do takich sytuacji dochodziło nawet na terenie sądów, gdzie występował jako oskarżyciel lub świadek – mówi.
Gaweł zarzeka się, że nigdy nikogo nie oszukał i powtarza, że cały proces karny został przeciwko niemu sfingowany. Wiary jego tłumaczeniom nie dał jednak polski Sąd Najwyższy, który w 2021 r. rozpatrywał kasację w jego sprawie.
– Sprawa była prowadzona nadzwyczaj starannie, nadzwyczaj rzetelnie i w sposób w pełni obiektywny. Nie ma w tej sprawie żadnych dowodów na to, że pan Rafał Gaweł był rzeczywiście z jakichś powodów prześladowany – argumentował sędzia Andrzej Siuchniński (w SN orzekający od 1998 r.), uzasadniając oddalenie kasacji.
W efekcie Gaweł w Polsce nadal jest ścigany. – Rafał Gaweł pozostaje osobą poszukiwaną przez polskie organy ścigania na podstawie dwóch aktywnych listów gończych – potwierdza nam podinsp. Monika Matyjewicz z Komendy Głównej Policji. Pierwszy został wydany w styczniu 2019 r. przez prokuraturę, drugi – w maju 2019 r. przez sąd.
Wobec Gawła cały czas aktywny pozostaje również europejski nakaz aresztowania. „Tym samym, w przypadku zatrzymania ściganego w innym niż Norwegia państwie korzystającym z Systemu Informacyjnego Schengen (SIS), zostanie wdrożona przez to państwo procedura w przedmiocie przekazania go władzom RP na podstawie wyżej wymienionego nakazu” – czytamy w odpowiedzi Ministerstwa Sprawiedliwości w odpowiedzi na nasze pytania.
Rafał Gaweł twierdzi z kolei, że może swobodnie poruszać się po świecie, a zatrzymanie grozi mu jedynie na terenie Polski. Na dowód pokazuje zaświadczenie, że nie jest obiektem noty Interpolu.
Polska niemoc, azyl w Norwegii
Spytaliśmy Ministerstwo Sprawiedliwości, co robi, aby ściągnąć Gawła do kraju. Z przedstawionego nam przez resort kalendarium wynika, że od 2019 r. sprawa na bieżąco była analizowana przez ówczesne kierownictwo ministerstwa. Na przestrzeni 10 miesięcy skierowano kilkanaście pism do prezesa białostockiego sądu okręgowego, w których żądano przedstawienia informacji, jakie działania podjął sąd, aby osadzić skazanego w więzieniu.
Władze resortu zleciły także Sądowi Apelacyjnemu w Białymstoku kontrolę, czy postępowanie wykonawcze prowadzone było przez sąd niższej instancji w sposób właściwy. Nie stwierdzono wówczas nieprawidłowości.
W ostatnich latach władze MS kierowały także pisma do strony norweskiej. Po raz ostatni w maju 2025 r., kiedy to ówczesny minister Adam Bodnar „podpisał pismo przygotowane przez prokuraturę skierowane do ambasadora Królestwa Norwegii w Polsce, w którym przedstawił okoliczności popełnionych przez ściganego przestępstw na terytorium RP”.
– W skrócie: pisałem o tym, że przyznanie azylu politycznego Rafałowi Gawłowi było błędem – wspomina w rozmowie z Zero.pl Adam Bodnar, były minister sprawiedliwości, dziś senator Koalicji Obywatelskiej.
Rafał Gaweł został skazany za oszustwa finansowe. W żaden sposób nie można interpretować tego jako efektu upolitycznienia sądów – szczególnie, że mówimy o orzeczeniach wydanych przez porządnych sędziów, co do których reputacji nie można mieć żadnych wątpliwości.
Adam Bodnar, były minister sprawiedliwości, w rozmowie z Zero.pl
W opinii Bodnara „dyskusję z norweskimi władzami w tej sprawie należy prowadzić”. – Od tego jest nasza dyplomacja. Jestem przekonany, że minister Waldemar Żurek wspólnie z naszym Ministerstwem Spraw Zagranicznych powinni podejmować działania w tej sprawie – tłumaczy senator KO.
Wszystko wskazuje jednak na to, że tak długo, jak Rafał Gaweł zdecyduje się pozostać w Norwegii, tak długo cieszyć się będzie wolnością. Przyznaje to sędzia Dariusz Gąsowski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Białymstoku.
Chodzi o pismo, które w maju 2021 r. norweskie Ministerstwo Sprawiedliwości i Bezpieczeństwa Publicznego skierowało do białostockiego sądu. Władze w Oslo poinformowały w nim, że „wniosek o ekstradycję z Norwegii do Polski Rafała Piotra G. nie może być spełniony, a postanowienie w tym względzie jest ostateczne” – wskazuje rzecznik Gąsowski.
Zero.pl kontaktowało się ze stroną norweską, aby poznać powody, dla których Rafał Gaweł otrzymał azyl polityczny w Norwegii. – Nasz obowiązek zachowania poufności nie pozwala nam na udostępnianie szczegółów dotyczących tej sprawy – ucina Henrik Røyne z norweskiej Komisji ds. Cudzoziemców (UNE). Na nasze pytania nie odpowiedział wcale norweski resort sprawiedliwości.
Szerzej o kulisach udzielenia azylu mówiła w 2021 r. Marianne Granlund, szefowa departamentu azylowego ds. krajów europejskich w UNE, w rozmowie z norweskimi mediami publicznymi (NRK).
– UNE stwierdziło, że wyrok w sprawie Rafała Gawła został sfabrykowany. Powodem wydania wyroku były niepożądane działania Gawła wobec władz. Jeśli zostałby odesłany do Polski, groziłoby mu prześladowanie, dlatego udzieliliśmy mu azylu w Norwegii – wskazywała Granlund.
Polski przestępca sądzi w Oslo
Rafał Gaweł mówi, że wciąż obawia się zemsty i wymienia Adama Andruszkiewicza, obecnie wiceszefa Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego. – To on wydał dyspozycję swoim podwładnym, żeby mnie dopadli i załatwili, mam na to dowody. Mówimy o byłym prezesie Młodzieży Wszechpolskiej, a obecnie kumplu pierwszej osoby w państwie. On jest bezkarny, a ja całkowicie zagrożony – uważa Gaweł.
– Mogę zapewnić pana Gawła za pośrednictwem portalu Zero.pl, że absolutnie nic mu nie grozi z mojej strony i osobiście zachęcam go do powrotu do Polski – odpowiada Adam Andruszkiewicz.
Wielu twierdzi, że pan Gaweł obawia się po prostu polskiego wymiaru sprawiedliwości i dlatego uciekł z Polski. Jeśli pan Gaweł nie zauważył, to obecnie prokuratorem generalnym jest Waldemar Żurek, więc chyba nie posądza mnie obecnie o możliwość wywierania wpływu na nasze organy ścigania.
Adam Andruszkiewicz, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta, w rozmowie z Zero.pl
– A mówiąc zupełnie poważnie: nigdy nie zajmowałem się takimi sprawami i pozostawiam je zawsze do decyzji odpowiednich instytucji państwa. Panu Gawłowi życzę więcej odwagi do zmierzenia się z różnymi negatywnymi sprawami, które są mu zarzucane – dodaje Andruszkiewicz w rozmowie z Zero.pl.
Założyciel OMZRiK podkreśla, że nie zamierza wracać do Polski. W tej chwili – jak podaje – pracuje w sądzie w Oslo, gdzie jest „współsędzią”. – W Norwegii system sądowniczy to jest taka mieszanka systemu kontynentalnego i anglosaskiego. W procesach biorą udział jeden sędzia zawodowy i dwóch sędziów niezawodowych. Ja jestem jednym z sędziów niezawodowych. Podczas sprawy sądowej jestem w stanie przegłosować sędziego – wyjaśnia.
Potwierdziliśmy tę informację. Rafał Gaweł jest ławnikiem w sądzie w Oslo. – Został powołany przez władze Oslo na kadencję na lata 2025-2028. Wcześniej nie piastował tego stanowiska – informuje nas Tage Borøchstein z wydziału komunikacji norweskiej administracji sądowej.
Zgodnie z norweskim prawem, ławnikiem może zostać obywatel Norwegii lub rezydent tego kraju od trzech lat, znający język norweski, dysponujący biernym i czynnym prawem wyborczym oraz spełniający wymóg niekaralności.

