Reklama

Polityczna burza wokół drugiego progu podatkowego. Poseł ma żal do minister

Reklama
TYLKO NA

Szefowa Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zapowiedziała, że jej ugrupowanie wróci do kwestii podniesienia drugiego progu podatkowego. Zdziwienie tym faktem wyraził poseł Rafał Komarewicz (obecnie klub parlamentarny Centrum), który przypomniał, że jego propozycję w tym zakresie skrytykował Szymon Hołownia. W tle są pytania o to, czy napięty budżet państwa zniósłby modyfikację drugiego progu.

Poseł Rafał Komarewicz (klub parlamentarny Centrum) i przewodnicząca Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
Poseł Rafał Komarewicz (klub parlamentarny Centrum) i przewodnicząca Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (fot. Marcin Obara, Jarek Praszkiewicz / PAP)
  • Przewodnicząca Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz uważa, że pora wrócić do dyskusji o podniesieniu drugiego progu podatkowego. Chce o tym rozmawiać z koalicjantami.
  • Poseł Rafał Komarewicz, który przeszedł z Polski 2050 do klubu parlamentarnego Centrum, zarzuca swojej dawnej partii, że przywłaszczyła jego inicjatywę. Pyta też, co się zmieniło – bo pomysł podniesienia drugiego progu krytykował swego czasu Szymon Hołownia.
  • Kalendarz wyborczy przyspiesza i politycy przypominają sobie o niezrealizowanych obietnicach. Czy podniesienie drugiego progu to zarzucanie przynęty na wyborców? I czy na pewno jest wykonalne, biorąc pod uwagę stan finansów publicznych?

Reklama

Podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł z obecnych 30 tys. zł pozostaje chyba najczęściej przywoływaną w publicznym dyskursie niezrealizowaną obietnicą obecnej koalicji rządzącej. Chociaż KO szła z tym postulatem na wyborczych sztandarach, rzeczywistość ekonomiczna szybko zweryfikowała polityczne deklaracje: resort finansów wyliczył, że koszt realizacji tej obietnicy wyniósłby 55,9 mld zł.

W sytuacji, w której Polska objęta jest unijną procedurą nadmiernego deficytu, każde wpływy podatkowe do budżetu państwa, poprawiające wskaźniki „zdrowia” finansów publicznych, są na wagę złota – taki przekaz od miesięcy płynie „między wierszami” wypowiedzi przedstawicieli MF z ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim na czele.


Reklama

Podatki wracają na polityczną agendę

Teraz jednak temat modyfikacji podatkowych wraca na polityczną agendę. Poseł Rafał Komarewicz (obecnie klub parlamentarny Centrum, wcześniej Polska 2050) zwrócił uwagę w serwisie X, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zapowiedziała na antenie Polsat News prace nad projektem poselskim, który jest oparty na założeniach Pakietu dla Klasy Średniej – inicjatywie, której on sam poświęcał się przez wiele miesięcy. Przypomniał przy okazji, że kiedy wyszedł z tym pomysłem, został skrytykowany przez ówczesnego lidera Polski 2050, Szymona Hołownię.


Reklama

„To jest znowu coś, co Polska 2050 kładzie na stół i chcielibyśmy, żeby to poszło jako zmiana koalicyjna” – tak o podniesieniu drugiego progu podatkowego powiedziała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w programie „Graffiti” w Polsat News, wyrażając nadzieję, że będzie przestrzeń na dyskusję na ten temat w ramach koalicji rządzącej, ale jeśli okaże się, że nie ma pola manewru, to jej ugrupowanie wyjdzie ze stosownym projektem poselskim.


Reklama

Obecnie po przekroczeniu 120 tys. zł dochodu podatnik „wpada” w 32-proc. stawkę. Drugi próg pozostaje na tym poziomie od 2022 r. Do wspomnianej kwoty nadal obowiązuje pierwszy próg, w przypadku którego podatek wynosi 12 proc. minus kwota zmniejszająca podatek (3 600 zł). 


Reklama

Według Krajowej Administracji Skarbowej, w 2024 r. ponad 1,99 mln podatników przekroczyło drugi próg podatkowy. I nic dziwnego, bo bogaciliśmy się szybko: realny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2024 r. wyniósł 9,5 proc. wobec 2023 r.

Poseł Komarewicz: To był mój pomysł

Poseł Komarewicz, który dobrze zna te statystyki, podkreśla, że w ramach „Pakietu dla Klasy Średniej” postulował podniesienie drugiego progu podatkowego. Czym jest ta inicjatywa? W rozmowie z Zero.pl poseł tłumaczy: – Zaproponowałem „Pakiet dla klasy średniej” po to, byśmy w Polsce wreszcie zaczęli budować silną grupę ludzi pracujących.


Reklama

– Platforma Obywatelska szła do wyborów z hasłem podniesienia kwoty wolnej z 30 tys. zł do 60 tys. zł – przypomina. – Jak wiemy, ten konkret dotychczas nie został zrealizowany. Doszedłem więc do wniosku, że zaproponuję własne rozwiązanie dla pracujących Polaków. Ponieważ szacunkowy koszt tej zmiany dla budżetu to ok. 60-65 mld zł, to trzeba to odpowiednio zbilansować, nie powiększając deficytu. Musimy jednocześnie zacząć wzmacniać Polską klasę średnią.


Reklama

– Wraz z moim zespołem wyliczyliśmy, że za ten koszt można podnieść kwotę wolną z 30 tys. do 45 tys. zł, ale za to jednocześnie podnieść drugi próg podatkowy ze 120 tys. zł do 200 tys. zł – mówi poseł Komarewicz. – Dzięki temu osiągnęlibyśmy podwójną korzyść: dalibyśmy wyższą kwotę wolną najmniej zarabiającym, a jednocześnie zaczęli inwestować w ludzi, którzy dziś niesłusznie wpadają w zamrożony drugi próg podatkowy. Do tego automatyczna waloryzacja, aby podnoszenie kwoty wolnej i drugiego progu przestało być jedynie obietnicą wyborczą.

– Przedstawiliśmy pięć propozycji zbilansowania tego kosztu: modyfikację ryczałtu, by nie był wehikułem dla najbogatszych; CIT od przychodów – jeśli dany podmiot płaci CIT poniżej 1 proc. przychodów, automatycznie zapłaci podatek przychodowy w tej wysokości; podatek od cyfrowych gigantów; podatek od pustostanów i podatek katastralny od czwartego mieszkania – wylicza Rafał Komarewicz. – Dwa ostatnie rozwiązania są skomplikowane do wprowadzenia i trudne do zaakceptowania społecznie, dlatego szanse na ich wejście w życie są niewielkie. Po rozmowach z ekspertami z różnych środowisk mamy jednak inne, prostsze propozycje.


Reklama

Połowa Polaków zarabia nie więcej niż ta kwota. GUS podał dane


Reklama

Poseł wspomina, że jego wysiłki nie przypadły do gustu byłemu już przewodniczącemu Polski 2050. – Kiedy wyszedłem z tym pakietem, mój ówczesny szef, Szymon Hołownia, stwierdził, że przychodzę chyba od Ryszarda Petru (naprawdę nie wiem, dlaczego – nasze poglądy na te kwestie nie do końca są zbieżne). Dziś słyszę, że Pakiet dla klasy średniej to projekt Polski 2050 i będzie ona rozmawiać na ten temat z koalicjantami, a w przypadku oporu, złoży projekt poselski. Moje pytanie brzmi – czy nie lepiej pracować nad tym wspólnie i wykorzystać chociażby liczne opinie ekspertów, które zgromadziłem, pracując nad tą inicjatywą? I przede wszystkim apeluję, by rozmawiać w rządzie na ten temat, próbować się dogadać, a nie próbować szachować koalicję w walce o wyborcze słupki.


Reklama

Wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jan Szyszko z Polski 2050, którego portal Zero.pl poprosił o komentarz do wpisu posła Komarewicza, ripostuje: – My jako Polska 2050 idziemy tylko z propozycją podniesienia drugiego progu podatkowego i zbilansowania tego modyfikacją ryczałtu. To punktowe i budżetowo odpowiedzialne rozwiązanie. Nie mówimy o kwocie wolnej.


Reklama

Kiedy poseł Komarewicz wyszedł ze swoją inicjatywą, poparliśmy go wspólnie z przewodniczącą Pełczyńską-Nałęcz – dodaje. – Oczywiście zapraszamy go do współpracy – sądzę, że generalnie wszyscy, którzy popierają naszą inicjatywę, powinni się pod nią podpisać.

Czy budżet państwa na to stać?

Osobną kwestią pozostaje to, czy budżet państwa na to stać – wpływy podatkowe to niebagatelne źródło przychodów, deficyt w 2026 r. został zaplanowany na 271,7 mld zł, a Komisja Europejska patrzy Polsce na ręce. Po objęciu Polski procedurą nadmiernego deficytu (stało się to w 2024 r.) powinniśmy konsekwentnie redukować deficyt sektora finansów publicznych tak, by ostatecznie spadł on do poziomu nie wyższego niż 3 proc. PKB, co jest zgodne z zasadami dyscypliny fiskalnej dla państw członkowskich UE, określonej w Traktacie z Maastricht.


Reklama

Tymczasem w 2024 r. deficyt sektora wyniósł 6,5 proc. PKB. Za 2025 r. nie ma jeszcze oficjalnych danych, ale wiadomo na pewno, że unijnego kryterium fiskalnego nie spełnimy – aczkolwiek deficyt może ostatecznie okazać się mniejszy niż 6,9 proc. PKB prognozowane w sierpniu ubiegłego roku przez ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego. Są na to szanse, bo deficyt za 2025 r. wyniósł finalnie 276 mld zł, a nie założone w ustawie budżetowej 289 mld zł (ekonomiści Pekao, komentując dane o wykonaniu ubiegłorocznego budżetu, szacują ubiegłoroczny deficyt sektora na ok. 6 proc. PKB).


Reklama

Tak czy inaczej, MF musi dbać o wpływy podatkowe.

– Zachowanie bez zmian obecnej kwoty wolnej i drugiego progu w okresie, kiedy pan prezydent zapowiedział wetowanie wszystkich ustaw podnoszących podatki, to dla ministra finansów jeden z niewielu dostępnych sposobów, by podnosić wpływy budżetu państwa – komentuje w rozmowie z Zero.pl Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP. – Propozycję minister Pełczyńskiej-Nałęcz odbieram jako echo społecznej krytyki rosnącego opodatkowania pracy. Też wolałbym inaczej kontrolować deficyt, ale to teraz praktycznie trudne. Preferowałbym zgłaszanie takich pomysłów w obszarze odpowiedzialności odpowiednich ministrów.


Reklama

Nasz rozmówca przywołuje w tym kontekście raport Pracodawców RP „Jak obudzić inwestycje w Polsce”, w którym pada taka właśnie rekomendacja (tj. aby pomysły regulacyjne dotykające sfery podatków i gospodarki były prezentowane w obszarze kompetencji odpowiednich ministrów i jedynie po ich zaakceptowaniu przez Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów). Dodatkowo w raporcie, którego Kamil Sobolewski jest współautorem, pada postulat, by KERM przed ich akceptacją przeprowadzał konsultacje z reprezentatywnymi organizacjami biznesu zrzeszonymi w Radzie Dialogu Społecznego.


Reklama

Będą mogli więcej dorobić. Od 1 marca 2026 r. nowe limity

– Dyskusje wokół kwestii gospodarczych i podatkowych powinny być inicjowane przez członków rządu wtedy, gdy pomysł jest owocem prac rządu. Inaczej niepotrzebnie ryzykujemy złe konsekwencje gospodarcze – mówi Kamil Sobolewski. – Moje zdziwienie zawsze budzi sytuacja, w której koalicjant rządowy – który podzielił się zadaniami w ramach rządu – zgłasza propozycje dotyczące sfery zadań kogoś innego, w tym przypadku ministra finansów. Przypominam, że w rządzie są ogromne kompetencje, jeśli chodzi o podatki, by wspomnieć chociażby wiceministra Nenemana.


Reklama

To właśnie wiceminister finansów Jarosław Neneman zaprezentował wyliczenia, według których decyzja o podwyżce kwoty wolnej od PIT do 60 tys. zł kosztowałaby w 2026 r. budżet państwa 55,9 mld zł.

„Powiedzmy sobie uczciwie, nie ma przestrzeni dla obniżania podatków” – powiedział w listopadzie 2025 r. na antenie radia TOK FM Jarosław Neneman. 


Reklama