Reklama
Reklama
Reklama

Dlaczego wciąż gramy w Heroes III? Fenomen gry, która po 25 latach rozpala serca Polaków

Mimo upływu 27 lat od premiery, Heroes of Might and Magic III w ogóle się nie starzeje. Dlaczego kultowa strategia turowa z 1999 r. wciąż przyciąga przed tysiące fanów, a Mistrzostwa Polski gromadzą setki graczy i ogromną widownię? O unikalnej mechanice, potędze nostalgii i turniejowych meta-strategiach rozmawiamy z Wojciechem „Derwanem” Chaberem, jednym z organizatorów oficjalnych rozgrywek.

Turniej w Heroes 3.
Turniej w Heroes 3. (fot. Natalia Majda / Stowarzyszenie Rozwoju i Promocji Heroes 3 „Kapitol”)
  • Sukces gry w Europie Środkowo-Wschodniej napędziła jej dostępność – na przełomie wieków działała na każdym komputerze, a pełna lokalizacja językowa ułatwiła dotarcie do masowego odbiorcy.
  • Dzięki fanowskim modyfikacjom, takim jak Horn of the Abyss, gra stale ewoluuje. Współczesne rozgrywki e-sportowe na popularnych szablonach (np. Jebus Cross) trwają 2-7 godzin.
  • Choć na Zachodzie gra straciła na popularności, w naszym regionie wciąż budzi gigantyczne emocje – Polacy są uznawani za najlepszych graczy na świecie, a pule nagród zasilają sami widzowie.

Śledź z nami DZIEŃ NA ŻYWO

O fenomenie Heroes III portal Zero.pl rozmawiamy z Wojciechem „Derwanem” Chaberem ze Stowarzyszenia Rozwoju i Promocji Heroes 3 „Kapitol”.

Podczas lektury polecamy ścieżkę dźwiękową:

Reklama
Reklama

Tomasz Pałasz, Bartosz Michalski, Zero.pl: Skąd się wziął fenomen Heroes III? Dlaczego po tylu latach gra wciąż cieszy się tak dużą popularnością?

Wojciech Chaber: To efekt kilku czynników. Zacząłbym od bardzo prozaicznej kwestii – kiedy Heroes III ukazało się w 1999 r., nie miało wysokich wymagań sprzętowych.

To mogło mieć aż tak duże znaczenie?

Reklama
Reklama

Zdecydowanie. Szczególnie w Europie Środkowo-Wschodniej, także w Polsce. W tamtym czasie wielu graczy nie miało komputerów zdolnych do udźwignięcia najbardziej wymagających produkcji. Dużą popularność zdobywały więc gry, które działały praktycznie na każdym sprzęcie.

Co jeszcze złożyło się na jej popularność?

Trzeba pamiętać o realiach przełomu lat 90. i początku XXI wieku. W tamtym czasie większość gier trafiała do graczy nieoficjalnymi kanałami – przez giełdy komputerowe czy kopiowane płyty od znajomych. Warto wspomnieć też o lokalizacji językowej, gdyż pod koniec lat 90. nie było to tak powszechne, jak dziś i źródeł popularności Hirołsów na pewno można też doszukiwać się w tym, że gra dostała polską i rosyjską wersję językową jeszcze w 1999 r. Dzięki kumulacji tych wszystkich czynników Heroes III stało się swego rodzaju „viralem” swoich czasów. Im więcej osób grało, tym szybciej gra trafiała do kolejnych graczy. Niestety „piractwo” miało się wtedy dobrze, choć samym Hirołsom to zjawisko bardzo pomogło.

Ale sama popularność nie wystarczy, by utrzymać zainteresowanie przez ponad 25 lat.

Reklama
Reklama

Oczywiście. Heroes III trafiło też idealnie w gusta odbiorców. Łączyło fantastykę, baśniowość i motywy mitologiczne, które były wtedy niezwykle popularne i dobrze znane. To był także okres rozkwitu literatury fantasy, na czele z opowiadaniami i sagą wiedźmińską Sapkowskiego, a klimat magii, rycerzy i średniowiecznych inspiracji szczególnie dobrze rezonował w Europie Środkowo-Wschodniej.

Turniej w Heroes 3. (fot. Natalia Majda / Stowarzyszenie Rozwoju i Promocji Heroes 3 „Kapitol”)

Dlaczego akurat Heroes III przetrwało próbę czasu, a nie inne gry z tamtego okresu?

Po pierwsze, konkurencja była znacznie mniejsza niż dziś. Dobra gra mogła żyć latami, bo rynek nie był zasypywany nowymi premierami. Po drugie, był to złoty okres strategii turowych. Dziś ten gatunek jest niszowy, ale wtedy należał do mainstreamu. Przede wszystkim jednak Heroes III oferuje unikalną głębię mechaniczną, każda rozgrywka może być inna, a możliwość tworzenia nowego contentu w grze, jak choćby edytor map opracowany przez samych twórców gry, zwiększała znacząco coś, co można nazwać regrywalnością.

Reklama
Reklama

Znaczenie miała też możliwość wspólnej gry? Mnie ta gra kojarzy się z pojedynkami z bratem przed snem.

Zdecydowanie. Internet nie był jeszcze powszechny, dlatego ogromną rolę odgrywał tryb hot seat (w języku polskim często żartobliwie określany trybem „gorących pośladków”). Kilka osób mogło grać na jednym komputerze, przekazując sobie kolejno stery. To sprawiało, że Heroes III było nie tylko grą, ale też formą wspólnego spędzania czasu.

A później do gry dołożyła się sama społeczność. I to był jeden z kluczowych elementów. Twórcy udostępnili edytor map, dzięki czemu gracze mogli tworzyć własne scenariusze. Z czasem zaczęły powstawać także modyfikacje, które skutecznie przedłużały życie gry, dodając do niej nową zawartość.

Współcześnie wielu producentów niechętnie udostępnia narzędzia do tworzenia modyfikacji, bo nie widzi w tym bezpośrednich korzyści biznesowych. Pod koniec lat 90. wyglądało to inaczej. Twórcy Heroes III sami dostarczyli graczom narzędzia, które zachęcały do rozwijania gry i tworzenia własnej zawartości. Dzięki temu społeczność mogła przez lata rozbudowywać świat Heroesów niezależnie od oficjalnych dodatków.

Reklama
Reklama

Nie wszystkie fanowskie dodatki wychodziły jednak na dobre – niektóre gry przez ich nadmierne „przekombinowanie” traciły swój pierwotny urok, a wraz z nim także zainteresowanie graczy.

To prawda, choć seria Heroes of Might and Magic III miała w tym względzie sporo szczęścia. Wprawdzie wczesny fanowski dodatek In the Wake of Gods zdobył dużą popularność, szczególnie w Rosji, to jednocześnie budził kontrowersje, ponieważ mocno ingerował w oryginalną wizję gry i znacząco zmieniał jej mechanikę. Zupełnie inaczej potoczyła się natomiast historia Horn of the Abyss, który przyjął bardziej konserwatywne podejście, starając się rozwijać grę bez naruszania jej podstawowej tożsamości.

Twórcy tego projektu postawili na rozwój zgodny z duchem oryginału. Zamiast dodawać dużą liczbę nowych elementów, skupili się na jakości. Efekty widać do dziś – przez kilkanaście lat rozwoju pojawiły się zaledwie trzy nowe frakcje, ale zostały one bardzo dobrze przyjęte przez społeczność. To jeden z powodów, dla których Heroes III nadal pozostaje żywą i rozwijaną grą.

Mówiliśmy o fenomenie Heroes III w Europie Środkowo-Wschodniej. A jak wygląda sytuacja na Zachodzie?

Reklama
Reklama

Tam gra nigdy nie zdobyła aż tak silnej pozycji jak w naszej części Europy, choć w kraju pochodzenia – Stanach Zjednoczonych – początkowo notowała dobre wyniki sprzedażowe. Największe ośrodki popularności to jednak Polska, Czechy, Słowacja, Ukraina, Białoruś i Rosja. Jeśli miałbym wskazać dwa kraje, w których Heroes III do dziś budzi największe emocje, byłyby to Polska i Rosja.

A gdzie jeszcze gra zyskała popularność?

Silne społeczności istniały również w Niemczech, Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie, ale ich skala była mniejsza. Z kolei w krajach skandynawskich i Europie Południowej Heroes III nie zdobyło już tak dużego grona odbiorców.

Czy dziś pojawiają się nowe regiony zainteresowane grą?

Reklama
Reklama

To może być zaskakujące, ale coraz większe zainteresowanie widać w Azji Południowo-Wschodniej, szczególnie w Wietnamie i Tajlandii.

Turniej w Heroes 3. (fot. Natalia Majda / Stowarzyszenie Rozwoju i Promocji Heroes 3 „Kapitol”)

Skąd bierze się ten trend?

Trudno wskazać jeden konkretny powód. Faktem jest jednak, że w Wietnamie powstał nawet popularny szablon rozgrywki PvP (player vs player – red.) nazwany „Wietnamską Dyplomacją”. Tamtejsza społeczność jest coraz bardziej aktywna, dlatego właśnie w Azji wielu obserwatorów widzi dziś potencjał do dalszego rozwoju sceny turniejowej Heroes III.

Reklama
Reklama

A jak pan patrzy na turnieje i środowisko graczy – czy to głównie osoby w wieku 30 plus, dla których Heroes III jest czymś w rodzaju wehikułu czasu do przeszłości, czy też pojawiają się tam również młodsi gracze?

Nie da się ukryć, że znaczną część społeczności stanowią millennialsi – jeśli spojrzeć na to socjologicznie, są to dziś osoby po trzydziestce, które albo pamiętają premierę gry z 1999 r., albo zetknęły się z nią kilka lat później. Dla wielu z nich Heroes III to przede wszystkim gra dzieciństwa, więc powrót do niej ma wyraźny wymiar nostalgiczny.

W społeczności obecni są jednak również młodsi gracze, często w wieku dwudziestu kilku lat, a nawet studenci, którzy nie mogli pamiętać premiery gry, bo po prostu urodzili się później. Mimo to gra ich zainteresowała i funkcjonują w tej samej scenie turniejowej.

Częściej niż fabułę gry, pamięta się emocje, które ona wywoływała. Jakie są więc pana pierwsze wspomnienia związane z Heroes III?

Reklama
Reklama

Moje pierwsze wspomnienia sięgają około 2001–2002 r. Nie grałem w Heroesy w dniu premiery – to była jedna z pierwszych gier, w które zagrałem na własnym komputerze, świeżo kupionym przez rodziców. Miałem wtedy około 8–9 lat.

Na początku zupełnie nie rozumiałem podstawowych mechanik. Byłem wtedy graczem wychowanym na tytułach Nintendo, gdzie mieliśmy bardziej arcade’owy charakter rozgrywki. Największym problemem było dla mnie przechodzenie między turami – nie wiedziałem, że trzeba zakończyć ruch wszystkich bohaterów, ani gdzie dokładnie kliknąć, żeby gra dalej ruszyła. Co więcej, grałem wtedy tylko jednym bohaterem, bo nie widziałem sensu w rekrutowaniu kolejnych. Pamiętam nawet lekką frustrację, kiedy „krążyłem konikiem” po mapie i nie wiedziałem, co zrobić dalej.

Co pana w takim razie przekonało, skoro gra nie była dla ośmiolatka zbyt intuicyjna?

Przede wszystkim to, że po prostu chciałem w nią grać. Miałem ograniczony wybór gier – to były zupełnie inne czasy niż dziś, kiedy na platformach takich jak Steam dostępne są tysiące tytułów. Wtedy dostęp do gier był znacznie bardziej ograniczony, dominowały wersje fizyczne, a dodatkowo istotną rolę odgrywała też szara strefa dystrybucji.

Reklama
Reklama

W praktyce miałem kilka gier do wyboru i nawet jeśli Heroes III początkowo mnie nie „wciągnęło” w sensie mechaniki, to i tak wracałem do niego, bo alternatyw było niewiele. Z czasem zaczęły mnie przekonywać inne rzeczy – przede wszystkim oprawa graficzna, która była bardzo kolorowa i atrakcyjna, oraz muzyka, która robiła ogromne wrażenie.

Czy pamięta pan jakieś szczególne wspomnienie, taki jeden obraz związany z grą?

Bardzo mocno kojarzą mi się z niedzielnymi popołudniami. Wracaliśmy z rodzicami z kościoła, oni zajmowali się obiadem, a ja siadałem do komputera i odpalałem grę. Podobnie było w dni szkolne – po powrocie do domu pierwsze co robiłem, to uruchamiałem Hirołsy i trudno mnie było od nich oderwać. Wpadałem wtedy w ten często przywoływany przez innych graczy syndrom “jeszcze jednej tury”.

Często zdarzają się spory o to, który zamek jest najsilniejszy?

Reklama
Reklama

To temat, który wraca właściwie bez przerwy. Choć „kłótnia” to może zbyt mocne słowo – powiedziałbym raczej, że jest to nieustanna dyskusja. Oczywiście w środowisku graczy Heroes III takie rozmowy potrafią być bardzo emocjonujące i czasami temperatura debaty rzeczywiście rośnie.

A która frakcja najczęściej pojawia się w roli faworyta?

To zależy przede wszystkim od formatu rozgrywki. W przypadku map kampanijnych czy rozgrywek single player sytuacja wygląda inaczej niż w grze turniejowej. W środowisku kompetytywnym ogromne znaczenie ma bowiem to, na jakim szablonie mapy odbywa się rozgrywka.

Osobiście jestem wielkim fanem Fortecy, czyli frakcji utrzymanej w zimowej stylistyce. Jednak na najpopularniejszych szablonach turniejowych Forteca zazwyczaj nie znajduje się w ścisłej czołówce. Przez długi czas za najmocniejszą frakcję uchodziło Necropolis. To właśnie ono najczęściej pojawiało się na szczycie rankingów i było uznawane za jedną z najłatwiejszych frakcji do osiągania dobrych wyników. Solidnym wyborem często okazują się Lochy, jednak gra tą frakcją nie należy do najłatwiejszych. Popularne są też Wrota Żywiołów ze względu na możliwość wybudowania magicznej uczelni, dającej opcję nauczenia bohatera jednej z czterech obecnych w grze magii.

Reklama
Reklama

W rozgrywkach turniejowych sytuacja jest jednak bardziej złożona. Kolejne zmiany balansowe, rozwój metagry oraz coraz wyższy poziom zawodników sprawiają, że ocena siły poszczególnych frakcji nie jest już tak jednoznaczna jak kilka lat temu. Nie da się porównywać współczesnych strategii i taktyk stosowanych przez najlepszych graczy z tymi, które dominowały jeszcze cztery czy pięć lat temu. Gra cały czas ewoluuje, a wraz z nią zmienia się także sposób postrzegania tego, które frakcje są rzeczywiście najmocniejsze. Jak powiedzieliby e-sportowcy, zmienia się meta gry i to także wpływa na jej regrywalność.

Ile potrafi trwać jedna rozgrywka podczas mistrzostw?

To zależy przede wszystkim od szablonu mapy. Obecnie w fazie grupowej Mistrzostw Polski korzystamy z trzech różnych szablonów, a każdy z nich premiuje nieco inny styl gry i wiąże się z innym czasem rozgrywki.

Najpopularniejszy wśród początkujących graczy – Jebus Cross – opiera się na losowo generowanej mapie. Każdy gracz rozpoczyna w swojej własnej strefie startowej, posiadając jeden zamek oraz dostęp do dwóch kolejnych, neutralnych zamków znajdujących się w pobliżu. Kluczowym elementem rozgrywki jest „wyczyszczenie” własnej strefy i przebicie się przez tzw. „break” – silną grupę stworzeń blokującą wyjście ze strefy startowej. Najlepsi gracze doprowadzają do tego w ciągu 4-5 tur.

Reklama
Reklama

Po opuszczeniu swojej części mapy gracze trafiają na centralnie położoną pustynię, która stanowi najcenniejszy obszar. Znajdują się tam dodatkowe zamki, artefakty oraz tzw. banki stworzeń, czyli lokacje pozwalające zdobyć cenne nagrody i wzmocnić armię. Strategia polega na tym, aby jak najszybciej dostać się do tej strefy, przejąć nad nią kontrolę i zbudować przewagę nad przeciwnikiem. Takie mecze trwają zwykle od półtorej do dwóch i pół godziny.

Turniej w Heroes 3. (fot. Michał Wójtowicz / Stowarzyszenie Rozwoju i Promocji Heroes 3 „Kapitol”)

A jaki był najdłuższy pojedynek, jaki pan widział?

Zdarzało mi się oglądać mecze na tym szablonie trwające nawet sześć godzin, ale są to raczej wyjątki niż reguła. Standardowy czas rozgrywki to około dwóch godzin.

Reklama
Reklama

Drugi szablon jest znacznie bardziej wymagający pod względem repertuaru taktyk i strategii oraz czasu rozgrywki. To H3dm1, będący tzw. szablonem lustrzanym, w którym obaj gracze otrzymują w zasadzie identyczne warunki startowe (poza np. doborem bohaterów) i taką samą mapę. Różnica polega na tym, że jeden rozpoczyna rozgrywkę na powierzchni, a drugi w podziemiach. Gracze mogą spotkać się dopiero wtedy, gdy któryś przedostanie się do drugiej warstwy mapy, korzystając z portali łączących odległe obszary. Ze względu na większy nacisk na rozwój ekonomii i eksplorację w początkowej fazie, a później grę kontrolną polegającą na ekspansji do kolejnych stref i wywieranie presji na przeciwnika w „late game” takie mecze potrafią trwać nawet sześć–siedem godzin, choć przy korzystnym układzie mapy mogą zakończyć się szybciej.

Trzeci szablon – 6lm10a – który należy obecnie do najpopularniejszych w środowisku turniejowym, zwłaszcza wśród graczy na wysokim poziomie, również sprzyja długim rozgrywkom. Standardowo mecze trwają na nim około pięciu–sześciu godzin, ale zdarzają się pojedynki jeszcze dłuższe. Tutaj do rozgrywki na mapie wchodzą także gracze komputerowi, co może stanowić istotne utrudnienie dla zawodników.

Ilu widzów ogląda turnieje?

Nasze transmisje osiągają standardowo kilkuset widzów – na YouTubie 300-400, na Twitchu 200-300.

Reklama
Reklama

I są tacy pasjonaci, którzy przez 6 godzin oglądają jeden pojedynek od deski do deski?

Zdarzają się tacy. Z tymi najdłuższymi pojedynkami, 6-godzinnymi, jest trochę jak z podcastami albo z dłuższymi filmami – po prostu one lecą w tle, a my coś w tym czasie robimy, jemy obiad, sprzątamy, rozmawiamy. Średnia widzów to jest około 400 na transmisji. Rozgrywki turniejowe, późniejsze fazy takich turniejów jak Mistrzostwa Polski przyciągają ponad 1 tys. osób, a wielki finał, który planujemy jako finał LAN będzie prawdopodobnie oglądać kilka tysięcy widzów.

Ilu uczestników mają organizowane przez was turnieje?

Trwające w tej chwili Mistrzostwa Polski mają 521 uczestników. Turnieje standardowe, które organizujemy mają około 100-150 w zależności od formatu rozgrywki. Mistrzostwa Polski to jest nasz flagowy turniej. Chcemy, żeby po reaktywacji, jaka ma miejsce w tym roku odbywał się rokrocznie i był stałym punktem kalendarza rozgrywek w sezonie. Staramy się jednak, żeby każdego roku gracze otrzymywali różnorodne rozgrywki na różnym poziomie zaawansowania i kładące nacisk na różne aspekty gry..

Reklama
Reklama

Jak wygląda finansowanie turnieju?

Prowadzimy rozproszony fundraising i każdy z naszych widzów może wesprzeć naszą działalność. Zachowujemy model podobny do streamerów i content creatorów – zbieramy od widzów dobrowolne datki. Ze względu na aktywność na platformach takich jak YouTube i Twitch, mamy pieniądze z reklam. Prowadzimy też stowarzyszenie, które można wspierać darowiznami, a część turniejów zyskuje wsparcie sponsorów, którzy zainteresowani są powierzchnią reklamową, jaką dają nasze transmisje i kanały.

Jaką mieliście rekordową wpłatę?

Są to wpłaty rzędu kilku tysięcy złotych. Dwa tygodni temu podczas meczu fazy grupowej otrzymaliśmy wpłatę 7 tys. zł od jednego widza. Zdarzały się też wpłaty w okolicach 1-2 tysięcy. Jeden z zawodowych streamerów z naszego środowiska otrzymał kiedyś od swojego widza 10 tys. zł jednorazowo, więc nie mówimy z pewnością o tej skali, jaką generują najwięksi streamerzy. Z reguły jednak jest to tzw. mikrofinansowanie, a zatem są to jednak wpłaty od 5 do 100 zł i dziękujemy każdemu, kto na przestrzeni tych siedmiu lat naszej działalności wsparł nasze inicjatywy.

Reklama
Reklama

Na ile w pojedynczym meczu liczą się umiejętności, a na ile szczęście?

Element szczęścia czy losowości w Heroes 3 jest dosyć znaczący, chociażby generacja mapy jest losowa, oczywiście w ramach konkretnego szablonu, który ma zaprogramowane pewne parametry. W szablonach nielustrzanych może być tak, że jeden gracz otrzyma lepszą pozycję, która pozwoli mu na łatwiejszą rozbudowę swojej armi czy ekonomii.

Aspektu losowości nie da się więc pominąć, ale gracz może rozwinąć swój styl gry i  swoje umiejętności, aby zrekompensować ewentualny brak szczęścia. Z perspektywy kilku lat organizacji turniejów widzimy w czołówce tych samych graczy. Umiejętności są ważniejsze niż szczęście. Gracze zdobywają doświadczenie, rozwijają się, uczą się podejmować skomplikowane decyzje pod presją czasu.

Na ile po tylu latach grania na tych samych mapach ten element losowości jest istotny?

Reklama
Reklama

Mapa jest losowana zgodnie z ustalonymi parametrami. Przedmioty na mapie, banki stworzeń, możliwi do zrekrutowania bohaterowie i inne elementy są losowe. Nie ma więc jednej ustalonej strategii – co, gdzie kliknąć, żeby wygrać. Jest pewien zestaw zachowań i decyzji, które można nazwać dobrymi praktykami – może to być decyzja o rozwoju na danej mapie maga lub wojownika albo decyzja o ekspansji lub pozostania dłużej w swojej strefie startowej. Doświadczeni gracze są w stanie przez swoje decyzje zredukować efekt losowości – aspekt umiejętności zaczyna u nich górować. Jeżeli do tego mieli szczęście, to ich przewaga zaczyna się zwiększać. Jeżeli szczęścia nie mieli, to są w stanie początkowy pech odwrócić na swoją korzyść.

A jak gracze z Polski prezentują się na świecie?

Polacy są najlepsi na świecie, konkurować mogą z nami jedynie Rosjanie. Na wspomnianych wcześniej przeze mnie szablonach typu 6lm10a czy H3dm1 nasze umiejętności są relatywnie wyższe, choć oczywiście trudno to miarodajnie zmierzyć. Opieram się jednak na wynikach osiąganych w najważniejszych turniejach. Z kolei na Jebusie Crossie czy szablonach typu 1-hero Rosjanie wysuwają się na czoło pod względem umiejętności. Pamiętajmy jednak, że nie ma na świecie zbyt dużej konkurencji. 

A czemu wciąż Heroes 3? A nie inna wersja?

Reklama
Reklama

Trwa debata i dyskusja, która gra z serii jest najlepsza i jest ona raczej z gatunku tych nierozwiązywalnych. Wiele osób twierdzi, że Heroes 2 są zdecydowanie lepsze i ciekawsze. Wiąże się to często z wiekiem gracza – starsi, dla których dwójka była pierwszym tytułem uważają ją za lepszą i to wobec niej odczuwają większą nostalgię. Czwórka była trochę grą nieudaną – niedopracowaną i z nowymi mechanikami, które łamały schematy i przyzwyczajenia znane z „trójki” w momencie, gdy gracze oczekiwali raczej kontynuacji, a nie wymyślania koła na nowo. „Piątka” była bardziej RPG-owa i w pełnym 3D, a ponadto tworzyli ją nowi ludzie, nowe studio, które miało własny pomysł na rozwój serii. Do dziś piątka ma swoją oddaną bazę graczy, którzy organizują turnieje kompetytywne, jednak skala jest zdecydowanie mniejsza niż w Heroes 3. Należy zwrócić uwagę, że to Heroes 3 są do dziś najbardziej popularne zarówno w Polsce, jak i międzynarodowo. Liczba graczy jest największa, co wpływa na obsadę turniejów. To jest samonapędzająca się machina – mamy najwięcej graczy, mamy więc najwięcej turniejów i tym samym najlepszą oglądalność. A to z kolei przekłada się na atrakcyjność w oczach reklamodawców. Organizowaliśmy turnieje w inne części gry, ale nie przyjęły się tak szeroko. Pewne nadzieje wiążę z Heroes of Might and Magic: Olden Era, grą, która miała w kwietniu swój early access i stała się wśród graczy dosyć popularna. Ma potencjał, by rezonować wśród graczy, również z młodszego pokolenia. Swoją stylistyką i grafiką będzie przemawiać do zetek, którym może nie podobać się starość i archaiczność Heroes 3, a jednocześnie znajdzie odbiorców wśród graczy takich tytułów jak Civilization czy Age of Wonders.

Screen z gry Heroes 3. (fot. Wojciech Chaber / Heroes 3)

Ostatnie Mistrzostwa Polski odbyły się aż w 2020 r. Co się działo przez ostatnie lata?

Mistrzostwa Polski odbywały się w latach 2018, 2019, 2020 i były wielkim sukcesem organizacyjnym, promocyjnym czy też w zakresie budowania społeczności. Organizowała je Jaskinia Behemota i Mateusz Jarzembski, lider tego projektu, który walnie przyczynił się do tego sukcesu. Później, zapewne z różnych powodów nie odbyły się kolejne edycje, najpewniej zmęczenia organizacją wydarzenia o tak dużej skali, a może doszło też do pewnego rodzaju wypalenia. Jako H3gg wyszliśmy z inicjatywą reaktywacji Mistrzostw Polski i dziękujemy naszym partnerom z Jaskini Behemota za otwartość na rozmowy w tej kwestii, których finałem jest przywrócenie turnieju do kalendarza. Warto jednak wspomnieć, że scena Heroes nie była w tym czasie martwa – odbywały się inne turnieje, Mistrzostwa Świata w 2021 r., Puchar Polski w 2022 r. robiony wspólnie z CD Action czy Turniej XXV-lecia i inne inicjatywy na mniejszą skalę niż Mistrzostwa Polski. Rocznie odbywało się kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt turniejów. Tegoroczne Mistrzostwa Polski są największą inicjatywą od 2020 r., gdy w turnieju wzięło udział półtora tysiąca graczy i liczymy na stopniowy rozwój, pozwalający organizować je każdego roku.

Bartosz Michalski
Bartosz MichalskiSzef ds. zasięgu i rozwoju
Tomasz Pałasz
Tomasz PałaszDziennikarz
Tagi: gry wideo
Reklama
Reklama