Xbox szykuje nową funkcję, którą może podbić serca graczy. Emulowanie starszych konsol Microsoftu wygląda na świetny pomysł, o ile zostanie dobrze wykonany. Jeden błąd może spowodować, że na Xboxa spadną gromy większe niż na Sony za zapowiedź wycofania gier na płytach.

- Z wewnętrznej korespondencji wynika, że Xbox pracuje nad oficjalnymi emulatorami wszystkich generacji konsol Microsoftu.
- Dostępność emulatorów ma być szeroka. Mają być dostępne na nadchodzącej generacji Xboxa, komputerach oraz przenośnych konsolach z Windowsem.
- Sukces pomysłu może w dużym stopniu zależeć od tego, jak rozwiązana zostanie sprawa osób, które posiadają stare gry na płytach.
Informacje portalu The Verge na temat prac Microsoftu nad nowymi emulatorami starszych konsol pojawiają się w idealnym momencie. Dopiero co dowiedzieliśmy się, że Xbox nie radzi sobie najlepiej. Sprzedaż konsol spadła o 13 proc. a przychody z usług Xboxa i sprzedaży treści o 10 proc. Tematy retro zawsze są bezpiecznym pomysłem na poprawę wizerunku, ale w tym przypadku firma może stąpać po bardzo cienkim lodzie.
Xbox chce oficjalnie emulować starsze generacje konsol
Z wewnętrznych notatek Xboxa wynika, że firma poinformowała wydawców gier o pracach nad oficjalnymi emulatorami wszystkich generacji konsol Microsoftu. Od Xboxa z 2001 r., przez Xboxa 360, Xboxa One, po najnowsze Series S oraz Series X.
Emulatory mają działać na komputerach z Windowsem, określanych jako Xbox PC. Więc może to obejmować również przenośne konsole z Windowsem 11. Oprócz tego emulatory mają działać na przyszłej generacji Xboxa, znanej jako Project Helix. Jego premiera jest spodziewana w 2027 r. To może się zmienić w zależności od dalszego rozwoju sytuacji związanego z kryzysem na rynku modułów pamięci.
Emulatory starszych konsol mają być wprowadzane etapami. W pierwszym ma pojawić się oryginalny Xbox i to jeszcze w tym roku. Pełny start planowany jest na październik. Drugi w kolejce Xbox 360 to bliżej nieokreślony 2027 lub nawet 2028 r.
Jeśli gracze będą musieli dwa razy płacić za gry, Xbox skończy marnie
Wydawcy mają zachować wszelkie prawa do swoich tytułów, a Microsoft bierze na siebie całą pracę inżynieryjną oraz testowanie gier, aby zapewnić rozrywkę na najwyższym możliwym poziomie. Muszą oni jednak wyrazić zgodę na dodanie swoich gier do nowego katalogu, co sugeruje, że niektóre znane tytuły mogą się w nim nie pojawić, jeśli wydawca się na to nie zgodzi.
Najciekawszą kwestią jest to, co w sytuacji, kiedy gracz posiada grę np. na Xboxa One na płycie. Nadchodzący Xbox niemal na pewno nie będzie miał fizycznego napędu płyt. To od wydawców ma zależeć, czy posiadanie płyty z grą upoważni gracza do pobrania tytułu za darmo w ramach nowego emulatora. Jeśli okaże się, że ktoś będzie miał chytry plan zmuszenia graczy do ponownego zapłacenia za tę samą grę, burza wokół wycofania płyt z grami przez Sony może być niczym przy tym, co spotka Xboxa.
Inną kwestią jest to, w jaki sposób miałoby wyglądać potwierdzenie posiadania gry. Najprościej byłoby włożyć ją do napędu, ale jeśli konsola nie będzie go miała, sprawa się skomplikuje. Niemniej, jak brutalnie to nie zabrzmi, to nie jest nasz problem. To Xbox powinien znaleźć rozwiązanie tego problemu i może to być jednocześnie ogromną szansą, jak i potencjalnym przepisem na wizerunkową porażkę.

