Reklama
Świat

Ropa za rozejm. Tak Teheran targuje się z Waszyngtonem

Zawieszenie broni między USA a Iranem wciąż obowiązuje, ale wydarzenia minionego weekendu pokazują, jak krucha pozostaje jego konstrukcja. Po irańskim ataku na statek handlowy, USA przeprowadziły odwetowe uderzenia na irańskie instalacje wojskowe. Teheran odpowiedział atakami rakietowymi na amerykańskie cele w Bahrajnie i Kuwejcie. Mimo powrotu do języka siły obie strony kontynuują negocjacje.

Wojciech J. Kittel
Opinia autorstwa: Wojciech J. Kittel
Wczoraj 14:05
10 min
Powrót liczącego 90 milionów obywateli Iranu do globalnego obiegu gospodarczego to szansa na reaktywację kontraktów energetycznych oraz otwarcie nowego, chłonnego rynku dla polskiego eksportu, m.in. w sektorze spożywczym. (fot. SOPA Images / Getty Images)
TYLKO NA
  • Wojna zniszczyła ok. 20 proc. bazy produkcyjnej Iranu, doprowadzając do zamknięcia 20 tys. fabryk i utraty milionów miejsc pracy.
  • Waszyngton wydał 60-dniowe zwolnienie z sankcji na eksport irańskiej ropy. W tle negocjacji ważą się losy odblokowania 100 mld dol. zamrożonych aktywów oraz utworzenia funduszu odbudowy o wartości 300 mld dol.
  • Powrót liczącego 90 mln obywateli Iranu do globalnego obiegu gospodarczego to szansa na reaktywację kontraktów energetycznych oraz otwarcie nowego, chłonnego rynku dla polskiego eksportu, m.in. w sektorze spożywczym.

Zgodnie z przyjętym porozumieniem o zawieszeniu broni między USA a Iranem obie strony rozpoczęły 60-dniowy cykl negocjacji technicznych. Pierwszy tydzień rozmów strony mają już za sobą. Spotkania odbywały się przy mediacyjnym wsparciu Pakistanu i Kataru w Szwajcarii, nad Jeziorem Czterech Kantonów. Mimo obustronnej rywalizacji wizerunkowej przyjęto techniczny zarys mapy drogowej, która ma prowadzić do osiągnięcia ostatecznego porozumienia.

Przeczytaj także: 11 dni i już kryzys. USA i Iran znów usiądą do rozmów

Jednym z najważniejszych punktów agendy, obok ograniczenia irańskiego programu nuklearnego i deeskalacji napięć, była kwestia ekonomiczna. W tym zakresie rozmowy skupiły się przede wszystkim na ustaleniu cyklu stopniowego znoszenia sankcji nałożonych na Teheran oraz na uwolnieniu zamrożonych aktywów.

Reklama
Reklama

Pierwszy efekt tych rozmów pojawił się już następnego dnia od momentu rozpoczęcia negocjacji technicznych. Zgodnie z zapisami pierwotnego memorandum Amerykanie wywiązali się z pierwszego zobowiązania. W ubiegły poniedziałek Departament Skarbu USA wydał 60-dniowe zwolnienie sankcyjne, które umożliwia swobodną produkcję, dostawy i sprzedaż irańskiej ropy do 21 sierpnia.

Dla Iranu kwestie ekonomiczne mają fundamentalne znaczenie. Bez odblokowania irańskiej gospodarki długofalowe konsekwencje strategiczne wojny mogą okazać się bardziej dotkliwe niż sama wojna.

Przeczytaj także: Iran ogłasza odwet za amerykańskie naloty

Warto przypomnieć, że to właśnie z powodu głębokiej zapaści gospodarczej pod koniec ubiegłego roku wybuchły protesty społeczne. Według bilansu organizacji pozarządowych doprowadziły do 36 tys. zgonów, natomiast według strony rządowej do 3 tys. W końcu ich przebieg stał się dla Amerykanów pretekstem do skierowania okrętów US Navy ku irańskim wybrzeżom. Ostatecznie 28 lutego Amerykanie wytoczyli działa.

Reklama
Reklama

Stan gospodarki Iranu

Jeśli negocjacje przebiegną pomyślnie, warto zwrócić uwagę na to, jak wiele irańska gospodarka może zyskać dzięki stopniowej reintegracji z gospodarką światową po latach sankcyjnego kagańca. Dla Teheranu zniesienie sankcji nie jest bowiem wyłącznie symbolem politycznego odprężenia. Jest przede wszystkim warunkiem odbudowy państwa, którego gospodarka już przed wojną znajdowała się w stanie głębokiego kryzysu.

Przeczytaj także: Trump grozi Iranowi: Przestanie istnieć

Warto więc sięgnąć do danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). W 2025 r. PKB Iranu, liczony według parytetu siły nabywczej, wynosił około 1,78 bln dol. Z kolei nominalny PKB sięgał około 300 mld dol. Już te dane pokazują, jak ogromna jest skala problemów gospodarczych Iranu. W wyniku wojny uległy one dalszemu pogłębieniu.

Już przed wojną inflacja w Iranie przekraczała 50 proc. MFW szacował wzrost cen w 2025 r. na 42,4 proc. W wyniku wojny miesięczna inflacja w maju miała sięgnąć 8,8 proc. , przy średniej rocznej wynoszącej 57,7 proc. W prognozie MFW na 2026 r. podwyższono tę wartość do poziomu 68,9 proc.

Reklama
Reklama

Tę skalę najlepiej widać w realnych cenach podstawowych produktów spożywczych. Niemiecka „Deutsche Welle”, przytaczając ceny żywności, wskazywała, że za 15 jajek Irańczycy płacą ponad 2 mln riali, czyli około 20 zł. Rok wcześniej było to około 700 tys. riali. Ceny pieczywa wzrosły o 140 proc. rok do roku, ceny mięsa o 135 proc., a ceny produktów mlecznych o 116,8 proc.

Przeczytaj także: Trzęsienie ziemi w Wenezueli. Ponad 1400 ofiar
 

Równie trudna pozostawała sytuacja irańskiej waluty. Pod koniec kwietnia irański rial szorował po dnie — za jednego dolara płacono około 1,9 mln riali. Obecnie kurs wynosi około 1,6 mln riali za dol.

Reklama
Reklama

Następstwa ekonomiczne wojny uderzyły w sektory, które miały największe znaczenie dla zdolności Iranu do finansowania państwa. Według szacunków „Oxford Economics” blokada irańskich portów morskich mogła odciąć Iran od 70 procent dochodów eksportowych, a dzienne straty gospodarcze z nią związane oceniano na około 435 mld dol. Z kolei według szacunków „Foundation for Defense of Democracies” całkowite straty Iranu miały wynieść 40 proc. jego PKB, czyli około 144 mld dol. Według irańskiej strony rządowej bezpośrednie i pośrednie koszty wojny mogą sięgnąć 270 mld dol. strat.

Dla strat z tytułu eksportu szczególne znaczenie mają węglowodory. Przed wojną Iran eksportował ponad 2,1 mld baryłek ropy dziennie. W maju 2026 r. oficjalny eksport surowca miał spaść do zera. Wiadomo jednak, że mimo amerykańskiej blokady portów Teheran zdołał ją omijać, poszukując alternatywnych szlaków eksportowych przez Pakistan, Morze Kaspijskie czy Turkmenistan.

Przeczytaj także: Izrael uznaje ludobójstwo Ormian. Ostra reakcja Turcji
 Jeśli chodzi o potencjał produkcyjny państwa, wojna zniszczyła lub uszkodziła ponad 20 tys. fabryk i jednostek przemysłowych. Oznacza to około 20 proc. bazy produkcyjnej kraju. Około 50 kompleksów petrochemicznych miało zostać zamkniętych, a największe zakłady stalowe wstrzymały produkcję. W konsekwencji irańskie władze potwierdziły utratę co najmniej miliona bezpośrednich miejsc pracy.

Szersze szacunki mówią nawet o likwidacji od 10 do 12 mln miejsc pracy zagrożonych skutkami wojny. Inne źródła, powołując się na spadek produkcji przemysłowej o 10 proc., szacują utratę 5 mln miejsc. Rozbieżności w tych szacunkach są więc wyraźne. Nie zmienia to jednak faktu, że ich wspólny przekaz jest jednoznaczny: bez zniesienia sankcji i napływu kapitału Iran nie będzie w stanie szybko odbudować rynku pracy.

Reklama
Reklama

Dlatego 60-dniowe zwolnienie sankcyjne wydane przez USA ma dla Teheranu znaczenie większe niż jednorazowy gest dobrej woli. To pierwszy test tego, czy porozumienie może realnie przywrócić Iranowi dostęp do twardej waluty.

Zastrzyk gotówki

W kontekście tych danych kluczowe znaczenie ma kwestia zamrożonych aktywów. Rozmowy dotyczące pierwszej transzy, obejmującej 6 mln dol. pochodzących z irańskich dochodów z ropy, dziś toczą się między USA a Katarem. Mowa jednak dopiero o pierwszej transzy. Całość zablokowanych irańskich funduszy szacowana jest na ponad 100 mld dol. Wobec skali wojennych strat odmrożone aktywa nie byłyby jednak źródłem inwestycji. Przyniosłyby raczej Teheranowi ulgę w płynności płatniczej.

Z tego powodu kluczowe znaczenie ma zawarta w memorandum zapowiedź utworzenia funduszu odbudowy o wartości 300 mld dol. Jego rola wykraczałaby poza doraźną pomoc. Fundusz o takiej skali, będący w praktyce drugim budżetem Iranu, stworzyłby ramy dla odbudowy irańskiej infrastruktury oraz ponownego otwarcia gospodarki na handel i inwestycje. Taki plan można określić jako arabski odpowiednik amerykańskiego planu Marshalla, gdyż fundusze miałyby zapewnić państwa Zatoki Perskiej.

Strukturalne atuty

Pod względem własnego potencjału odbudowy Iran ma kilka strukturalnych atutów. Pomijając korzystne położenie geograficzne, które czyni go bramą do Azji, Afryki i Europy, Iran liczy ponad 90 mln mieszkańców. Dysponuje znaczącymi zasobami ropy, stanowiącymi około 12 proc. zasobów światowych, oraz gazu odpowiadającymi za około 18 proc. globalnych zasobów. Raport Teherańskiej Izby Handlowej, Przemysłu, Górnictwa i Rolnictwa potwierdza także skalę bazy surowcowej metali ziem rzadkich, wycenianej na około 27,3 bln dol.

Reklama
Reklama

Przeczytaj także: Putin odrzuca ofertę Ukrainy. „Jasne jest, dlaczego ją wysunęli”

Ważna jest również wysoko wykwalifikowana siła robocza. Najlepszym świadectwem jej znaczenia jest zaawansowanie irańskiego programu nuklearnego. Bez rozwiniętego zaplecza inżynieryjnego i potencjału sektora technologicznego osiągnięcie takiego poziomu zaawansowania byłoby niemożliwe, zwłaszcza w warunkach wieloletnich sankcji. Można więc postawić tezę, że Iran nie jest gospodarką pozbawioną fundamentów. Obecnie jest gospodarką głęboko zablokowaną, niedoinwestowaną i strukturalnie zdeformowaną przez sankcje oraz podporządkowanie aktywności gospodarczej logice bezpieczeństwa.

W najbardziej optymistycznym scenariuszu, w perspektywie długoterminowej Iran mógłby zbliżyć się do grona piętnastu największych gospodarek świata. Przemawia za tym możliwość stopniowego zrównoważenia między wielkością gospodarki mierzoną parytetem siły nabywczej a nominalnym PKB.

Reklama
Reklama

Nie byłby to jednak automatyczny efekt zniesienia sankcji. Byłby to rezultat połączenia trzech procesów: trwałego porozumienia politycznego z USA, reform wewnętrznych oraz napływu setek miliardów dolarów inwestycji.

Jeżeli ten proces zakończyłby się powodzeniem, Iran miałby przed sobą perspektywę stania się jednym z największych beneficjentów nowego układu gospodarczego w regionie. Nie chodziłoby wyłącznie o odbudowę po wojnie, lecz o stopniowy powrót do historycznej pozycji jednego z głównych ośrodków siły w tej części świata.

Perspektywa odblokowania rynku

Taki scenariusz miałby znaczenie nie tylko dla samego Iranu, lecz również dla gospodarki światowej, w tym dla Polski. Po podpisaniu porozumienia JCPOA w 2015 r., wynegocjowanego przez administrację Baracka Obamy, Warszawa widziała w Teheranie partnera energetycznego. Prowadzono wówczas rozmowy dotyczące dostaw irańskich węglowodorów, a kontrakty miały być już gotowe. Jednak po objęciu urzędu prezydenta przez Donalda Trumpa i wycofaniu się USA z porozumienia nuklearnego perspektywa została zamrożona i skwitowana konferencją antyirańską w Warszawie w 2019 r.

Reklama
Reklama

Powrót Iranu do legalnego obiegu gospodarczego mógłby więc ponownie otworzyć przestrzeń do współpracy energetycznej, handlowej i inwestycyjnej. Choć powojenna gospodarka Iranu prawdopodobnie zachowałaby silnie protekcjonistyczny charakter, samo znoszenie sankcji stworzyłoby szansę dostępu do rynku liczącego ponad 90 mln mieszkańców. Dla państwa polskiego oznaczałoby to nową perspektywę eksportową, zwłaszcza w sektorze żywności.

Źródło: Zero.pl
Wojciech J. Kittel
Wojciech J. KittelAnalityk think tanku Strategy and Future oraz współpracownik magazynu „Układ Sił”. Zajmuje się strategią oraz analizą zmian na współczesnym polu walki - autor zewnętrzny