W zasadzie nie wchodzę w polemiki z ludźmi, którzy piszą coś o mnie na podstawie mitów, a dokładniej „memów” robionych przez jakichś Pragnących Zachować Anonimowość idiotów (to znaczy chciałem napisać „Internautów”, jak to zwykle robię). Skoro jednak tym razem pisze o mnie „ex pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów”, to postanowiłem pomóc mu te mity od faktów oddzielić.
Trzy czynniki
Czytam, że „w 2026 roku minęło 20 lat, odkąd profesor Robert Gwiazdowski zapowiedział bankructwo ZUS, co miało nastąpić w 2015 roku”. Niestety bez informacji, gdzie ja to niby zapowiedziałem. Za to minęło już 26 lat, odkąd zapowiadałem (za Krzysztofem Dzierżawskim, razem z Andrzejem Sadowskim), że nie będzie emerytur z OFE. I co? Są? Zakłady emerytalne, które miały wypłacać emerytury z OFE, w ogóle nawet nie powstały. Trzeba było zrobić reformę reformy emerytalnej i znieść przymus „oszczędzania” w Obowiązkowych Funduszach Emerytalnych – dla zmyłki nazywanych „Otwartymi”.
Polecamy także: Gwiazdowski odpowiada Dymkowi. „Komu i czemu przeszkadza Nawrocki?”
Tak zwane „rynki finansowe”, żerujące na tym systemie, nigdy nam – klasycznym i jedynym prawdziwym liberałom – tego nie zapomniały. To już 26 lat, odkąd zaproponowaliśmy wprowadzenie „Emerytury Obywatelskiej” – równej dla wszystkich. Finansowanej z budżetu państwa, z podatków od konsumpcji, od wódy, piwa i papierochów, a nie z opodatkowania tak zwaną „składką” pracy młodych ludzi, którzy uciekali przed tym opodatkowaniem do Londynu i Dublina.
W 2012 roku w książce „Emerytalna katastrofa”, w podsumowaniu tego, co mówiliśmy i pisaliśmy w Centrum Adama Smitha o emeryturach, wskazałem, że „nasze emerytury będą zależały od trzech czynników:
- jaki będzie dochód narodowy wówczas, gdy będziemy na emeryturach;
- jakie będą proporcje między pokoleniem czynnym zawodowo a emerytami;
- jak ów dochód narodowy zostanie podzielony między pokolenie czynne zawodowo, wypracowujące ów dochód, i emerytów.
Z kolei wysokość dochodu narodowego zależała będzie od czynników: demograficznego (jak dużo ludzi będzie pracowało), technologicznego (jaka będzie wydajność ich pracy), ekonomicznego (jak ich praca będzie opodatkowana) i prawno-instytucjonalnego (jakie będą bariery biurokratyczne utrudniające im wykonywanie pracy). A to, jak dochód narodowy zostanie podzielony, będzie decyzją polityczną, na którą istotny wpływ będzie miał czynnik ekonomiczny (jak dużo będzie do podziału) i… demograficzny – jakie będą proporcje między pokoleniem pracującym i niepracującym przy urnie wyborczej”.
A jak to było z tym „bankructwem ZUS”, to już tłumaczyłem tyle razy, że mi się kolejny raz tłumaczyć nie chce. Pan redaktor z „Faktu”, która napisała to w leadzie swojego artykułu o tym, co mówiłem na posiedzeniu sejmowej komisji finansów publicznych, stwierdziła, że różnic między ZUS, FUS i OFE nikt z ich czytelników nie zrozumie. Kolejne redakcje powołały się na lead i tak już zostało.
Składki i podatki
„Malkontenci powiedzą, że do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dopłacamy z budżetu państwa, ZUS się nie bilansuje ze składek, a więc faktycznie jest niewypłacalny” – pisze pan Bartłomiej. I pyta: „Skąd jednak pomysł, że miałby sam się finansować? Czy straż pożarna albo wojsko to też bankrut? Zakład Ubezpieczeń Społecznych – jako instytucja – to w gruncie rzeczy po prostu państwo polskie. Bez niego nie istnieje, podobnie jak wojsko, policja, obligacje Skarbu Państwa, waluta i jeszcze parę innych rzeczy.
To państwo – a nie instytucja na trzy litery – jest gwarantem wypłaty emerytur i z tego punktu widzenia nie ma znaczenia, w jaki sposób są one finansowane”. Brawo. „Sam” to nie tylko FUS się nie sfinansuje. [Bo pewnie chodzi o FUS, a nie o ZUS. Bo ZUS to się finansuje odpisem z FUS.] Straż pożarna też nie. Ani wojsko. Przez jakiś czas sam to się może Narodowy Bank Polski finansować. Ale w dłuższej perspektywie potrzebni są ludzie. Podatnicy.
Ponoć „stosunek pracujących do emerytów ma znaczenie najwyżej dla tego, ile pieniędzy będziemy rocznie wpłacać do FUS z budżetu” – twierdzi pan Bartłomiej. A skąd te pieniądze wezmą się w budżecie? Z NBP? Jak twierdzą zwolennicy teorii MMT (More Money Today – przez niektórych nazywanej Modern Monetary Theory). Ciągle powtarzam, że jeżeli „państwo ma swoje pieniądze”, to niech się odczepi od moich. Fair enough?
Dopóki jednak zwolennicy MMT nie posiadają większości w Sejmie i podatnicy muszą płacić, to „skąd pomysł”, że FUS po części musi się finansować z podatków nazywanych składkami, obciążającymi tylko i wyłącznie wynagrodzenia, a resztę otrzymywać z budżetu? Dlaczego całość zobowiązań państwa wobec emerytów nie może pochodzić z innych podatków? Nałożonych na wódę, piwo, papierochy. Albo na wodę posłodzoną zagęszczonym sokiem owocowym lub warzywnym czy na tuńczyka błękitnego albo wołowinę Kobe, które za sprawą rządu premiera, którego pan Bartłomiej był pełnomocnikiem, objęte są preferencyjną stawką podatku VAT 5 proc. Albo na przychody różnych koncernów, które podatku dochodowego nie płacą, bo mają wysokie koszty swojej działalności. Albo na „inwestorów”, których dochody nie są „oskładkowane”?
Czytaj też: Ten poseł koalicji rządzącej głosował przeciwko Berkowi. Tak tłumaczy decyzję
Więc jeszcze raz: współczesne demokratyczne państwo nie może sobie pozwolić na to, aby biedni ludzie w wieku poprodukcyjnym „umierali z głodu na ulicy”. Nie tylko z powodów politycznych – ci ludzie mają prawo głosu. Także z powodów moralnych. Ale ten system pomocy tym ludziom ma być zorganizowany zgodnie z kryteriami optymalności.
Teoria optymalności dynamicznej
Polecam przy tym uwadze zaczerpniętą od Ksenofonta teorię optymalności dynamicznej Jesúsa Huerty de Soto. Kryterium efektywności statycznej sformułowane przez Vilfreda Pareta może tu nie wystarczyć. Stanowi ono, że nie można akceptować jakiegoś rozwiązania, jeżeli możliwe jest inne, korzystniejsze dla wszystkich. Regulacja jest nieoptymalna w sensie Pareta (subparetooptymalna), jeśli można osiągnąć inny wynik, dający wszystkim większą użyteczność lub przynajmniej komuś jednemu wyższą, a wszystkim pozostałym taką samą.
Sprawdź również: Głosowanie w Sejmie. Ostra wymiana ciosów o Zondacrypto
Wynik jest optymalny w sensie Pareta (paretooptymalny), jeśli takiego innego wyniku nie ma, czyli jeśli nie można polepszyć sytuacji kogoś, nie pogarszając sytuacji kogoś innego. Finansowanie emerytur z budżetu pogorszy bowiem sytuację pijaków, palaczy, inwestorów indywidualnych czy różnych koncernów technologicznych, odzieżowych i spożywczych. Ale polepszy sytuację młodych ludzi wchodzących na rynek pracy.


