
– Husaria w jednym z wariantów jest rekordzistą tegorocznego MSPO. Natomiast dla nas ważny jest nie konkretny dron, ale cały system bezzałogowy wykorzystywany w wielodomenowym środowisku. Mam na myśli domenę powietrzną, morską i lądową. Maksymalny zasięg 1600 km nie jest naszym ostatnim słowem. Pracujemy nad kolejnymi rozwiązaniami – mówi w rozmowie z Zero.pl, Rafał Iwanek, dyrektor ds. wojskowych ALA.com.
Michał Bruszewski: FlyFocus Striker ma zasięg 1000 km, PLArgonia docelowo 900 km, zapowiedziany na MSPO 24’ Warmate 50 – 1000 km. „Husaria” z zasięgiem 1600 km jest na tych targach rekordzistą wśród bezzałogowców do strategicznych uderzeń?
Rafał Iwanek: Zdecydowanie mamy świadomość, że „Husaria” w jednym z wariantów jest rekordzistą tegorocznego MSPO. Natomiast dla nas ważny jest nie konkretny dron, ale cały system bezzałogowy wykorzystywany w wielodomenowym środowisku. Mam na myśli domenę powietrzną, morską i lądową.
Maksymalny zasięg 1600 km nie jest naszym ostatnim słowem. Pracujemy nad kolejnymi rozwiązaniami. Pamiętajmy, że w pracach badawczych ogranicza nas to, że w Polsce nie tak łatwo testować bezzałogowiec na większych dystansach.
Zatrzymam się jednak na chwilę przy tym zasięgu. Jakie są wersje bezzałogowca „Husaria”?
Husaria A1 to wielozadaniowa amunicja krążąca o napędzie śmigłowym. Ten dron ma właśnie zasięg 1600 km. Mamy także wersje z silnikiem odrzutowym. Z uwagi na kwestię paliwa ten dron ma zasięg 700 km. Do tego produkujemy „Husarię”, która przenosi np. drony-interceptory do zestrzeliwania innych bezzałogowców. Są to interceptory naszej produkcji. Silnik w Husarii zależy od wymagań kontrahenta.
Dysponujemy też wieloma rodzajami głowic – od obserwacyjnych po uderzeniowe. Wszystko zależy od misji. Czy to będzie dron-kamikadze, czy też dron wielokrotnego użytku do obserwacji, ze specjalnym podwoziem. Oczywiste, że dla wojska mogą to być np. drony-kamikadze, a dla policji czy Straży Granicznej – drony obserwacyjne. Nie zamykamy się także na klienta prywatnego, ponieważ te bezzałogowce można wykorzystać w misjach obserwacyjnych np. na platformach wiertniczych czy farmach wiatrowych.
Gdyby dzisiaj zgłosiła się do was Agencja Uzbrojenia, jesteście w stanie od razu dostarczać swoje rozwiązania dla Wojska Polskiego?
To już się dzieje. Współpracujemy z Ministerstwem Obrony Narodowej na zasadzie testowania naszych rozwiązań. Oczywiście, jesteśmy gotowi, by dostarczyć naszym żołnierzom swoje produkty.

"Husaria" na stanowisku ALA.com (fot. Michał Bruszewski / Kanał Zero)
W co mogą być uzbrojone?
Jeżeli chodzi o masę głowic, to mówimy o masie od 50 do 80 kg. Ale wszystko zależy od tego, jaki materiał TNT chcemy wykorzystać i jaka ma być misja bezzałogowca.
Im cięższa, tym dystans się skraca?
Albo zakładamy mocniejszy silnik. Chcemy utrzymać stałą klasę. Oczywiście, w przypadku wojska, zależy to od taktyki.

Stanowisko ALA.com (fot. Michał Bruszewski / Kanał Zero)
Doświadczenia wojny rosyjsko-ukraińskiej pokazują coraz większy udział odrzutowych dronów. Stąd Husaria w drugiej wersji?
Odrzutowa Husaria potrafi bardzo szybko osiągnąć pułap bojowy, a ostatnie kilometry do celu może pokonać w trybie szybowania. Prędkość ma znaczenie, ponieważ ogranicza wykorzystanie przez przeciwnika środków obrony powietrznej. Eksploatacja i celność różnych wersji „Husarii” jest podobna. Warianty naszych dronów wynikają ze zmieniającej się taktyki potencjalnego przeciwnika. Interceptory – „Piki” także są w dwóch wersjach, mniejszej śmigłowej i większej ze wspomaganiem rakietowym na cele o silniku odrzutowym. „Pika” jest jednorazowego użytku, wytrąca cel z trajektorii lotu, dezorganizuje jego działania.

Szef ALA.com prezentuje USV Harpun w czasie debaty z przedstawicielkami Fire Point (fot. Michał Bruszewski / Kanał Zero)
Wiele się teraz mówi o nawodnych bezzałogowcach – USV (Unmanned Surface Vehicles). Popularne stały się np. ukraińskie Marugi, na waszym stanowisku widać Harpuna.
Harpun jest w trzech wariantach. A1 – dalekozasięgowy wielozadaniowy flagowiec, A2 – katamaran i A3 kompaktowa, rojowa jednostka. Pływalność Harpuna to od 4 do 7 w poziomie fal (do fal wysokich). Na Harpunie mamy całe spektrum urządzeń, od obserwacyjnych, przez uderzeniowe. Na naszym stanowisku widać np. Harpuna uzbrojonego w system antydronowy.
Ta jednostka jest w stanie sama siebie bronić. Może być także wersja kamikaze. Oczywiście Harpun dla policji, straży granicznej czy prywatnych firm może być konfigurowany, według wymagań kontrahenta. Harpun może transportować dodatkowe paliwo wydłużające jego misje na morzu. Jest także możliwość wyposażenia go w silniki diesla, co pozwali na łatwiejsze tankowanie na morzu.

Szef ALA.com, Dawid Rożek, w czasie debaty z przedstawicielkami Fire Point i Jackiem Bartosiakiem (fot. Michał Bruszewski / Kanał Zero)
Czy Harpun jest kompatybilny z obecnymi i przyszłymi (np. program Miecznik) jednostkami polskiej Marynarki Wojennej?
Harpuna możemy dowolnie dostosowywać do luków wykorzystywanych na jednostkach kontrahenta, więc oczywiście tak. Nasza firma od początku do końca produkuje broń z myślą o takim zastosowaniu. Harpun jest przygotowany do misji na Morzu Bałtyckim. We wszystkich trzech platformach mamy własne systemy zarządzania i komunikacji. Firma od początku do końca prowadzi cały cykl produkcji, serwisuje sprzęt i go update’uje. Nasze systemy i urządzenia nigdy nie wykorzystywały zewnętrznych czynników, więc są hermetyczne.
Oprogramowanie jest wasze?
W całości.
Takiego drona nie da się przejąć? Np. na Ukrainie były przypadki hakowania bezzałogowców i przejmowania nad nim kontroli.
Są w pełni hermetyczne. Nie ma takiej możliwości, przeciwnik nie ma próby porównawczej, by nawet testować takie możliwości. Bezzałogowce, które pan ogląda są produktem polskim, wyłącznie, produkowanym na Podkarpaciu. Wszystko, co robimy jest tworzone tam. Oczywiście, jeśli klient zażyczy sobie wysokiej klasy kamery termowizyjne konkretnej firmy to je, rzecz jasna, zamontujemy na platformie. Mija się z celem tworzenie czegoś, co już istnieje, więc silniki różnej mocy są zewnętrzne. Pomysł, konstrukcja, kompozyty, software, są robione tylko i wyłącznie przez nas.

Stanowisko ALA.com na MSPO (fot. Michał Bruszewski / Kanał Zero)
Wśród waszych platform dominują bezzałogowce. Widzę także artylerię rakietową. Dlaczego także to oferujecie?
Biorąc pod uwagę współczesne konflikty zbrojne widać, że artyleria rakietowa jest bardzo cenionym środkiem. Jest tania, nie wymaga specjalistycznego szkolenia. Nasza artyleria rakietowa 122 mm WR-80 może być zamontowana na praktycznie każdym rodzaju pojazdu. Ten „box” jest do zainstalowania wszędzie. Do tego jest nasz system zarządzania i w takim „pakiecie” może być dowolnie wykorzystywana wyrzutnia. Przecież BM-21 Grad wciąż są w użyciu. Rakiety, które proponujemy są zmodernizowaną wersją klasycznej artylerii rakietowej, ponieważ nasze pociski są precyzyjne, z własnym systemem sterowania. Do 70 km, możemy sterować pojedynczą rakietą. Bardzo podobnie jak przeciwpancerny pocisk „Spike”.
Jesteście tą firmą, która mocno obserwuje to co się dzieje w wojnie rosyjsko-ukraińskiej?
Prawdziwy konflikt zbrojny, a z takim mamy do czynienia na wschodzie, to realny poligon. Nie tylko dla tych, którzy tam walczą, ale także dla tych, którzy z boku obserwują wszystko co tam się dzieje. Wydaje mi się, że jeśli ktoś z tych doświadczeń nie korzysta, nie osiągnie sukcesu. Ważne jest, żeby to wszystko było jak najszybciej implementowane w Polsce. Zmiana taktyki, wyposażenia, uzbrojenia, zmiany w funkcjonalności, odbywają się na Ukrainie nie z roku na roku, ale nawet z tygodnia na tydzień.
Dziękuję za rozmowę

