
Większość wystawców na tegorocznej edycji Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego stawia na bezzałogowce. Striker, Interceptor, Kuna, „polski Shahed” - Hornet, Gladius 2 pokazują, że polski rynek goni rozwiązania obecne w wojnie rosyjsko-ukraińskiej. Drony służą obecnie do transportu lądowego i powietrznego, ataków kamikaze, zestrzeliwania innych dronów, a nawet do wykrywania okrętów podwodnych.
- FlyFocus Striker i „polski Shahed” PLArgonia to drony o strategicznym zasięgu, mogące razić cele przeciwnika daleko na tyłach.
- Gladius 2 będzie odrzutowym wsparciem dla systemu rozpoznawczo-uderzeniowego, a dzięki cechom „stealth” będzie trudny do zestrzelenia.
- Polska może pochwalić się swoim lądowym bezzałogowcem, laserem do zwalczania dronów, a nawet wykrywaczem okrętów podwodnych.
Miecz polskich legionistów
Pierwszego dnia MSPO swoją premierę miał Gladius 2 od grupy WB. To turboodrzutowy bezzałogowiec w układzie skrzydła delta wykonany w technologii stealth. Nowy Gladius/Warmate jest zdolny do lotu na bardzo niskim pułapie. Jego prędkość (450 km/h), niska wykrywalność oraz inne cechy sprawiają, że będzie bardzo trudnym celem dla obecnie stosowanych antydronów (interceptorów).

System rozpoznawczo-uderzeniowy Gladius (fot. Michał Bruszewski / Kanał Zero)
Gladius to system rozpoznawczo-uderzeniowy, więc wersja „2” to przejście na silniki turboodrzutowe. Gladius opiera się na dwóch elementach: wykryciu celu (drony rozpoznawcze) oraz jego zniszczeniu (drony do niszczenia). Zasięg Gladiusa 2 to ponad 300 km.
Na hali Polskiej Grupy Zbrojeniowej imponująco prezentuje się także FlyFocus Striker. W wersji z silnikiem tłokowym może osiągnąć zasięg do 1000 km, więc jest wyciąganiem wniosku ze skutecznych dronowych nalotów Ukrainy na rosyjską infrastrukturę.
W poprzedniej edycji hitem od grupy WB była koncepcja Warmate 50, czyli bezzałogowca z podobnym zasięgiem. Mowa o uderzeniach o zasięgu strategicznym. Striker przenosi głowice o masie 40 kg.

Nowy Gladius w wersji odrzutowej (fot. Michał Bruszewski / Kanał Zero)
Myląca nazwa
Zagadką dla mnie jest dlaczego „polskiego Shaheda” nazwano tak samo jak amerykańsko-ukraińskiego drona, który przy pomocy AI skutecznie razi rosyjskie cele na zapleczu frontu. Pozostanę więc przy nazwie projektu PLArgonia.

"Polski Shahed", czyli Hornet (fot. Michał Bruszewski / Kanał Zero)
Polska pelargonia łudząco przypomina Shaheda i ma pełnić podobne misje. Docelowo ma mieć zasięg 900 km. W 2025 r. spółka Boryszew SA oraz Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych zawarły umowę na spółkę celową „Hornet – Polskie Drony”, która to produkuje PLArgonię vel. Horneta.
Na hali MSPO można obejrzeć także Interceptora, czyli drona przechwytującego (Ukraińcy używają swojego „Żądła”). To dzieło Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 (podobne rozwiązanie proponuje także firma Advanced Protection Systems). Misje takich bezzałogowców polegają na wlatywaniu w drony przeciwnika i ich uszkadzaniu (rozrywanie na części, zbijanie toru lotu). Jest to korzystne zwłaszcza w wojnie koszt-efekt, gdyż przy niskiej cenie dronów takie maszyny strącają podobne tanie środki napadu powietrznego.

Dron lądowy "Kuna" (fot. Michał Bruszewski / Kanał Zero)
Konfigurowalna Autonomiczna Platforma Wielozadaniowa „Kuna” to z kolei dron lądowy dla Wojska Polskiego (Unmanned Ground Vehicle - UGV).
„Kuna” to bezzałogowy pojazd operacyjny stanowiący mobilną bazę, która może być zdalnie sterowana oraz działać w trybie autonomicznym. Może wykonywać różne misje: jako strzelający dron albo transportując zaopatrzenie lub pomoc humanitarną.
Nawet laser
Ciekawe są także inne rozwiązania. Wspomniany we wcześniejszym artykule polski laser przeciw dronom – Syland – nie miał może tak medialnego zainteresowania jak Gladius 2 lub ciężki Bojowy Wóz Piechoty, ale jest niemniej ważnym projektem.

Syland - laser przeciw dronom (fot. Michał Bruszewski / Kanał Zero)
Pod auspicjami Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych powstaje polski system laserowego niszczenia dronów, czyli coś nad czym intensywnie obecnie pracuje Pentagon (zamawiając system LOCUST). Drony można strącać amunicją specjalną, zagłuszać walką radio-elektroniczną, ale także spalać przy pomocy lasera.

Ciekawostka, dron do wykrywania okrętów podwodnych (fot. Michał Bruszewski / Kanał Zero)
Ponadto bezzałogowce mogą mieć także zastosowanie w wykrywaniu… okrętów podwodnych przeciwnika. To kolejne, warte odnotowania polskie rozwiązanie. JSW we współpracy z Akademią Marynarki Wojennej, Instytutem Technicznym Wojsk Lotniczych oraz Wojskową Akademią Techniczną pracuje nad ZOP-BSP, dronem wykrywającym podwodne maszyny przeciwnika. Taki dron posiada wyciągarkę z hydrofonem, wylatuje na obszar zwiadu, ląduje na wodzie i wypuszcza w głębię odbiornik hydroakustyczny.

