W ostatnich dniach Kanał Zero nagłośnił historię nałożenia na właścicielkę warszawskiej piekarni kary ok. 40 tys. zł w związku z wywieszeniem szyldu. Działania urzędników Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie spotkały się z krytyką. Czy urzędnicy w tej sprawie mieli związane ręce przez bezduszne prawo? A może urzędnik nie miał serca, a co gorsza, kompetencji, aby załatwić sprawę zgodnie z prawem i interesem właścicielki piekarni? Czy ta sprawa mogła potoczyć się inaczej?
41 tys. zł kary za dwa centymetry. Po Interwencji Zero jest ciąg dalszy sprawy piekarni
Praworządność w praktyce
W reportażu wyemitowanym przez Kanał Zero w czwartek rzecznik prasowy Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie uzasadniał postępowanie urzędu. Nie wykazał chęci podjęcia przez urząd dalszych działań w sprawie. Stwierdził nawet, że: „Ten podmiot widział, że tam jest przeprowadzona kontrola, więc trudno tutaj wciskać kit, że nie wiadomo było, co się działo”.
Natomiast w piątkowym programie „Interwencja Zero” ten sam rzecznik prasowy zaproponował właścicielce piekarni spotkanie w celu dojścia do porozumienia, aby przedsiębiorca „nie zbankrutował”. Właściwie z dnia na dzień urzędnicy odkryli możliwość załatwienia sprawy z uwzględnieniem sytuacji przedsiębiorcy. Zmiana postawy urzędu zapewne wynikała z silnej krytyki jego postępowania. Jednak zmiana ta nie byłaby możliwa, gdyby nie pozwalały na to przepisy.
Zgodnie z konstytucyjną zasadą praworządności organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. W wyniku interwencji dziennikarzy okazało się, że prawo daje urzędnikom możliwość podjęcia działań, które uchronią przedsiębiorcę przed wysoką karą.
Stanowski donosi sam na siebie. Ostra reakcja na kary dla warszawskich firm
W piątkowym programie „Interwencja Zero” rzecznik prasowy również powiedział, że: „My przez ostatnie kilka dni bardzo dokładnie przyjrzeliśmy się sprawie pani Marii. Pracownik, który prowadził tę sprawę już od ponad roku, w ZDM nie pracuje, były też jakieś zastrzeżenia do jego pracy. To nie jest ważne”. Ciekawe, czy wśród zastrzeżeń do pracy zwolnionego urzędnika był fakt wysłania korespondencji w sprawie szyldu piekarni na niewłaściwy adres?
Jednak sprawa zaczęła się kilka lat temu. W tym czasie urzędnicy mogli dokładnie się jej przyjrzeć i zastosować rozwiązania uwzględniające także interes przedsiębiorcy. Czy zabrakło dobrej woli, a może świadomości istnienia przepisów korzystnych dla strony? Aby w praktyce urzędnik mógł działać na podstawie prawa, najpierw musi je znać. Znajomość anatomii człowieka przez lekarza jest niezbędna do prawidłowego leczenia pacjentów. Tak samo urzędnik nakładający kary pieniężne nie będzie w stanie rzetelnie pracować bez poznania przepisów mających zastosowanie w prowadzonych postępowaniach.
Czy w tej sprawie rzeczywiście zawinił tylko urzędnik prowadzący sprawę? Po wielu latach pracy w urzędach trudno mi uwierzyć, że osoba prowadząca sprawę działa bez kontroli, a przynajmniej zupełnie niezależnie od innych osób. Administracja to struktura hierarchiczna. Przełożeni nadzorują pracę podwładnych oraz dbają o prawidłowe wykonywanie przez nich obowiązków. Wydają również polecenia dotyczące sposobu postępowania w konkretnej sprawie czy wytyczne w zakresie interpretacji przepisów. W administracji nikt nie jest samotną wyspą.
Poza tym urzędnik prowadzący sprawę nie pracuje w Zarządzie Dróg Miejskich w Warszawie od ponad roku. Jeszcze w wyemitowanym w czwartek programie urząd bronił swoich działań. Natomiast w piątek dostrzegł, że nałożona na właścicielkę piekarni kara jest bardzo wysoka. Działania urzędników pokazują, że jedynie nagłośnienie sprawy przez media zmusiło ich do zmiany nastawienia wobec przedsiębiorcy.
Ratusz i ZDM reagują na tekst Zero.pl. Chodzi o zwolnienie sygnalisty
Czy to oznacza, że każda osoba, która czuje się pokrzywdzona przez działanie instytucji państwa, powinna zwracać się o pomoc do dziennikarzy? Zmiana postępowania pod wpływem oburzenia opinii publicznej podważa autorytet urzędu i zaufanie obywateli do państwa. Jak zwykły człowiek ma zaufać urzędnikom, że bez medialnej burzy „bardzo dokładnie” przyjrzą się także jego sprawie? Należy mieć nadzieję, że urzędnicy wyciągną wnioski oraz podejmą działania ograniczające ryzyko wystąpienia podobnych sytuacji. Może warto zacząć od przyjrzenia się sprawom prowadzonym przez zwolnionego urzędnika. Być może także w nich pojawią się zastrzeżenia.
Czas na zmiany
Sprawa właścicielki warszawskiej piekarni to kolejna z historii, w której urzędnik jest czarnym charakterem. Pomimo nagłaśnianych przez media przypadków niekompetencji pracowników administracji nie można zapominać, że wśród nich jest wielu zaangażowanych fachowców. Sukcesy polskich urzędników nie zyskują szerokich zasięgów w internecie. W ostatnich dniach Krajowa Administracja Skarbowa informowała m.in. o wykryciu fikcyjnych faktur na ponad 18 mln zł. Informacja ta nie przyciągnęła uwagi internautów.
41 tys. zł kary za dwa centymetry. Warszawska piekarnia walczy o przetrwanie
To zrozumiałe, że krzywda ludzka będąca wynikiem działania urzędników wzbudza zainteresowanie i emocje. Byłoby dobrze, aby złość i rozczarowanie działaniem instytucji państwa doprowadziły do zmian. Ile jeszcze takich historii muszą ujawnić media, aby politycy wdrożyli reformy administracji publicznej? Nie ma instytucji idealnych, a ludzie popełniają błędy. Jednak politycy mogą uchwalić prawo, które poprawi jakość działania urzędów.
Każda reforma jest wynikiem politycznych kalkulacji. Rządzące partie działają pod dyktando sondaży. Zapewne wprowadzenie przejrzystych zasad zatrudnienia w urzędach, w oparciu o weryfikację kompetencji, nie przyniesie politykom wzrostu poparcia tak jak kolejny program socjalny. Wyborca nie kupi nowej pralki za lepszej jakości szkolenia urzędników. Za trzynastą emeryturę już tak. Dzięki jasnym zasadom awansu urzędników obywatel nie wyjedzie na wakacje z dziećmi. Natomiast comiesięczny przelew świadczenia 800+ z ZUS pozwoli spełnić dziecięce marzenie.
Jednak może dzięki systemowym zmianom w administracji publicznej inny przedsiębiorca nie stanie przed widmem bankructwa tylko dlatego, że jego sprawę poprowadzi niekompetentny urzędnik. Jego biznes będzie istnieć, a on nadal będzie płacił podatki, z których państwo wypłaci świadczenia socjalne.


