Reklama
Biznes

Komunikacyjne fiasko w Ministerstwie Finansów. Czy ktoś wyciąga wnioski z lekcji OFE?

Ministerstwo Finansów najpierw dopuściło do tego, aby wokół europejskiego nadzoru nad giełdami rozpętała się internetowa burza. A potem zaczęło gasić ogień, który samo zaprószyło przez brak komunikacji. Czy ktoś w resorcie wyciąga wnioski z lekcji OFE, którą do dziś odrabiamy? Jeśli nie, to czas zacząć. Inaczej nowe konta OKI, które mają zachęcić do oszczędzania właśnie poprzez giełdę, poniosą klęskę.

Katarzyna Dybińska
Opinia autorstwa: Katarzyna Dybińska
Dzisiaj 14:47
5 min
Ministerstwo Finansów zareagowało na burzę wokół europejskiego nadzoru nad giełdami, kiedy ta zdążyła się już na dobre rozpętać
Ministerstwo Finansów zareagowało na burzę wokół europejskiego nadzoru nad giełdami, kiedy ta zdążyła się już na dobre rozpętać (fot. Adam Burakowski / East News / Reporter)

To byłoby nawet zabawne, gdyby nie to, że jest zwyczajnie smutne.

W piątek 9 października po południu agencje informacyjne zaczęły informować, że unijni ministrowie finansów porozumieli się w sprawie wspólnego nadzoru nad giełdami, izbami rozliczeniowymi i depozytami papierów wartościowych. Porozumienie zakłada, że kontrola nad nimi zostanie przeniesiona do Europejskiego Urzędu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) w Paryżu.

Komunikacyjny chaos wokół nadzoru nad polską giełdą 

W weekend temat zaczął już żyć własnym życiem. Wpisy na temat „oddania Brukseli” nadzoru nad polską giełdą opublikowali Daniel Obajtek i Jacek Saryusz-Wolski. „Zdrajcy” – komentował Janusz Kowalski, a internauci snuli teorie spiskowe o kolejnym utraconym kawałku polskiej suwerenności. Kiedy w Zero.pl z pomocą ekspertów próbowaliśmy ustalić, jakie kompetencje faktycznie oddaliśmy do ESMA, eksperci zgodnym chórem mówili: mamy za mało informacji, MF zawiodło na polu komunikacji.

Czytaj więcej: Wielki Eurobrat będzie regulował polską giełdę? Domański oszczędny w słowach

Reklama
Reklama

W poniedziałek rano po naszym redakcyjnym telefonie do MF chyba coś drgnęło. Wczesnym popołudniem minister finansów i gospodarki Andrzej Domański wytłumaczył (w rozmowie z PAP, bo z Zero.pl nie rozmawia), że Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie i Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych nie będą objęte nadzorem ESMA, a pozostaną pod nadzorem krajowego regulatora, czyli Komisji Nadzoru Finansowego. Wytłumaczył, że porozumienie ministrów finansów UE ma na celu budowę silnego europejskiego rynku kapitałowego i zwiększenie konkurencyjności.

– Zostały przyjęte kryteria, na bazie których giełdy są włączone pod nadzór ESMA i oczywiście giełda w Warszawie w tej grupie się nie znajduje. Tutaj pojawiło się dużo dezinformacji – cytuje ministra Domańskiego PAP.

To, co oczywiste dla ministra Domańskiego, nie jest oczywiste dla Kowalskiego

– Oczywiście – mówi minister. Chciałoby się dodać: jak dla kogo. Dla odbiorców piątkowych depesz wcale nie było to oczywiste. I PAP, i Reuters, ani słowem nie wspomniały wtedy o wyłączeniu giełdy w Warszawie spod europejskiego nadzoru, za to podkreślały, że wyjątek dla giełdy we Frankfurcie wynegocjowali Niemcy. Był to kolejny kamyczek do ogródka teorii spiskowych.

„W tej sprawie pojawiło się dużo dezinformacji” – dodaje minister. Tylko kto do tego doprowadził? Może gdyby resort finansów już w piątek zaznaczył w komunikacie prasowym, że zgodnie z uzgodnionym stanowiskiem Rady UE polskie podmioty infrastruktury rynku kapitałowego pozostaną pod krajowym nadzorem, tej dezinformacji by nie było. Byłaby za to rzetelna informacja.

Czego powinien uczyć przykład OFE?

Dziennikarz i eksperci sięgną do tekstów źródłowych Rady UE, bo taka jest ich praca, i tam znajdą w końcu potrzebne informacje, ale statystyczny obywatel nie wie, gdzie tych dokumentów szukać; nie można też od niego wymagać, że będzie się przebijał przez skomplikowany urzędniczy język. Zresztą – konia z rzędem temu, kto po spojrzeniu na sam tytuł dokumentu będzie wiedział, że to właśnie tutaj znajdzie potrzebne informacje:

Strona tytułowa unijnego dokumentu dotyczącego europejskiego nadzoru nad rynkami kapitałowymi

Strona tytułowa unijnego dokumentu dotyczącego europejskiego nadzoru nad rynkami kapitałowymi (fot. Komisja Europejska / Zero.pl)

I właśnie dlatego komunikacyjne bomby trzeba rozbrajać, zanim same wybuchną.

Reklama
Reklama

A kiedy chodzi o pieniądze i zaufanie obywateli do instytucji, które ich pieniędzmi się zajmują, trzymanie ręki na pulsie staje się jeszcze bardziej pożądane. Raz utraconą wiarę w system trudno odbudować.

Polacy pamiętają drugiemu rządowi Donalda Tuska demontaż Otwartych Funduszy Emerytalnych, a pamięć ta zbiera żniwo do dziś. Przy wprowadzaniu Pracowniczych Planów Kapitałowych duża część wysiłku poszła na przekonanie społeczeństwa, że odłożonych w ramach tego systemu środków nikt im nie zabierze.

Niefrasobliwość MF może zaszkodzić kontom OKI

Według najnowszych danych Polskiego Funduszu Rozwoju na koniec września partycypacja w PPK (liczona jako stosunek aktywnych kont PPK do liczby osób zatrudnionych w podmiotach, które wdrożyły ten program i posiadają choćby jeden aktywny rachunek) sięgnęła 63,14 proc., co jest rekordowym wynikiem.

Ale zawsze mogłoby być lepiej – w Wielkiej Brytanii podobny program, o nazwie Workplace Pension, osiąga wskaźniki partycypacji przekraczające 80 proc. To prawda, że wystartował kilkanaście lat wcześniej niż PPK. Ale można zaryzykować tezę, że nasz odpowiednik mógłby cieszyć się na obecnym etapie znacznie większą popularnością, gdyby nie bagaż doświadczeń Polaków z OFE.

Do myślenia daje też niska partycypacja w PPK w sektorze publicznym, wynosząca ok. 37 proc. (wobec ponad 72 proc. w sektorze prywatnym). Tylko nieco ponad jedna trzecia osób zatrudnianych przez państwo ufa państwu w kwestii swoich pieniędzy.

Reklama
Reklama

Czytaj także: Algorytmy zaczną ustalać ceny? Prezes UOKiK bierze na celownik AI

Ministerstwo Finansów z jednej strony chce, żeby Polacy zakładali nowe Osobiste Konta Inwestycyjne (OKI), które mają w większym stopniu przekierować oszczędności obywateli na rynek kapitałowy (będą dostępne już od 1 stycznia 2027 r.). Z drugiej – koncertowo „kładzie” komunikację dotyczącą nadzoru nad krajową giełdą. Trudno o lepszy przykład niefrasobliwości.

Reklama
Reklama